136ty
23.03.19, 20:37
od kilku dni uzmysłowiłem sobie sens różnych rzeczy które mi się przytrafiły w życiu. Tak jakby wziąć lunetę, czy radio i nastroić je żeby odpowiednio działały, tak raptem jakbym nastawił się i różne drobne zdarzenia z życia nabrały dla mnie raptem podmiotowego sensu. Ludzie dyskutują o sensie życia z reguły w kontekście że nie ma , musimy sobie nadać, albo ktoś konkretnie wie jak życie powinno przebiegać. A czy nie czegoś po środku ze jednocześnie nadajesz i odkrywasz sens, wchodzisz na drogę w którym życie zaczynasz widzieć jako znaczące. Tak jak na filmach widzimy sens narracji , tak w życiu odkrywamy sens narracji swojej jako bohatera.