nienill
24.10.08, 00:35
sa pewne wady, ktore utrudniają zycie. taka pierwsza z brzegu to np.
odkladanie na pozniej.
i to odkladanie czesto tlumaczy sie samoutrudnianiem, lekiem przez
sukcesem badz porazką,
roznymi rzeczami.
i teraz czlowieczek idzie sobie do terapeuty, badz pracuje nad sobą
sam i powinien sie wkoncu przestac bac tych porazek i sukcesow itp.
czyli czesc tych "wad" wynikajacych z konfliktow wewnetrznych
powinna zniknąc.
ale czesto nie znika
tak samo jak np. lęki
i chcialabym zapytac, czy moze ktos z Was ma moze pewne cechy, ktore
nie sa zbyt fajne, ale ktore akceptuje badz toleruje, z ktorymi sie
pogodził
albo nie same cechy, tylko np. pewne ograniczenia
bo niby wiadomo, ze "pewne rzeczy da sie zmienic, a pewne nie"
tylko teraz ja kompletnie nie jestem w stanie tych rzeczy rozroznic
to moja naiwnosc i wiara w idealy? musze walnac glową o ziemie, bo
bujam w oblokach?
jak to mozna zrobic?
skad mam wiedziec, ze jestem taka, bo mam problemy, ktore da sie
rozwiazac,
albo mam problemy, bo "taka juz jestem"?
tak samo jak Iza pisala o "grzebaniu"
kiedy pojawia sie opor, a kiedy grzebanie mozna uznac za skonczone?
oczywiscie oczekuję jasnej i jednoznacznej odpowiedzi ;)
i wiem, ze sie zawiodę