laurpi
27.10.08, 07:36
wczoraj późnym wieczorem nawet dobrze się czułam, mimo że mój
związek się powoli sypie. Prawie całą noc pracowałam i tylko się
boję, jak kondycyjnie dziś wytrzymam. tylko jeszcze jaram niestety,
ale już około pół paki. MOże to wreszcie jakiś lek zadziałał...? Mam
nadzieję. A może rozmowy z psychologiem...chociaż te rozmowy
ostatnio mnie wkurzają - jestem zła na psycholog. Mam ochotę jej
powiedzieć, że jej nie lubię. Czy to był by gruby nietakt, czy na
terapii taka szczerość jest wskazana?