Dodaj do ulubionych

wieczór-rano

27.10.08, 07:36
wczoraj późnym wieczorem nawet dobrze się czułam, mimo że mój
związek się powoli sypie. Prawie całą noc pracowałam i tylko się
boję, jak kondycyjnie dziś wytrzymam. tylko jeszcze jaram niestety,
ale już około pół paki. MOże to wreszcie jakiś lek zadziałał...? Mam
nadzieję. A może rozmowy z psychologiem...chociaż te rozmowy
ostatnio mnie wkurzają - jestem zła na psycholog. Mam ochotę jej
powiedzieć, że jej nie lubię. Czy to był by gruby nietakt, czy na
terapii taka szczerość jest wskazana?
Obserwuj wątek
    • africa.revisited Re: wieczór-rano 27.10.08, 07:57
      widać terapia działa
      masz emocjonalny stosunek do terapeuty

      ja miałam budować związek z panią psych właśnie
      bo to jedyny możliwy dla mnie w perspektywie lat
      ale zrobiłam sms-owo terapeutce papa
      kiedy uznałam w zeszłym tygodniu, że czas się wyprowadzić
      pod most

      i mam w .. terapię jako taką
      spać wolę.
      albo się rzucać.
      • laurpi Re: wieczór-rano 27.10.08, 08:11
        ja też już raz tej swojej podziękowałam, już nie pamiętam jak, ale
        chyba po prostu nie przyszłam na wizytę i potem już się nie
        pojawiłam.
        Z tym mostem to dosłownie? zima idzie...
        ale już lepiej spać niż się rzucać.
        to twierdzisz, ze terapia działa?
        Ja mam wrażenie, ze jej ostatnio zrobiłam czymś przykrość. A na
        ostatniej wizycie to mnie właściwie spławiła, a ja się dałam. może
        coś wyczuwa?
        • africa.revisited Re: wieczór-rano 27.10.08, 09:29
          widmo mostu (spania)
          realne było przez dwa dni
          w zeszłym tygodniu.
          ale sytuacja już opanowana.

          ja bym doprowadziła do konfrontacji
          Ty nie musisz dbać o jej komfort psychiczny
          masz przetestować własną skalę uczuć

          najgorsze, gdy na terapii dzieje się tylko paplanie
          gadać głupoty - to można w pracy
          albo do znajomych

          a ja swoją spławiłam już kilka razy w ciągu kilku lat
          ona przyzwyczajona. taka ja. i ona ma wymyślić
          co z tym zrobić - albo zapewnić mi rozrywkę
          skoro sporo za wizyty płacę:-)
        • little_emma Re: wieczór-rano 28.10.08, 18:35
          Ja stawiałabym na szczerość. W końcu to jest podstawa terapii.
          Kontakt terapeuta - pacjent jest bardzo ważny i to co się dzieje w
          tym kontakcie.
          A przepracowanie tych uczuć może przynieść zadziwiające rezultaty,
          wiele rzeczy może odkryć.
          • pontuska Re: wieczór-rano 28.10.08, 19:02
            ja mam za kilka dni pterwsza wizyte u pani psycholog ale nie wiem co
            mam jej powiedziec ....bez sensu...
            • little_emma Re: wieczór-rano 29.10.08, 08:03
              Pontuska powiedz jej prawdę, tzn opowiedz jej co się z Tobą dzieje,
              jak się czujesz, w czym leży problem.
              Ja jakoś nigdy nie potrafiłam być zbyt szczera z
              psychologami/psychiatrami i nie mówiłam zbyt dużo ale wiem, że tylko
              sobie tym szkodziłam. Ci ludzie są tam po to, aby Ci pomóc i im
              więcej będą wiedzieć na temat Ciebie i Twoich problemów, tym
              bardziej będą w stanie udzielić Ci adekwatnej pomocy.
              Wiem, że to nie jest proste, ale pierwszy krok juz wykonałaś -
              umówiłaś sie na wizytę. Trzymam kciuki za kolejne:)
    • 60_secund Re: wieczór-rano 29.10.08, 11:01
      a powiedz jej!
      szerość jest podstawowym warunkiem terapii

      lubienie terapeuty zaburza przebieg terapii

      terapeuta powiniem być neutralny

      nie cierpię ludzi neutralnych, może ich nie być w moim otoczeniu

      nielubienie terapeuty okropnie przeszkadza

      ani lubiany, ani nielubiany ani neutralny





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka