czekolada_z_orzechami
01.01.09, 15:32
Od nowego roku rzuciłam leki, nic narazie nie biorę, już od pięciu dni, moze szcześcniu. Zapisałam się do psychiatry i poszłam w śylwestra rano, ale zadzwonił, ze go nie będzie, czekałam tylko niepotrzebnie, ale co tam, ja mam czas. Nie mam już leków, ani jednej tabletki i tak sobie wmówiłam, że to był jakiś znak. Zapisałam się do jakiegoś klubu biegowego, tretera tam mają i w dupie mam wszystko.
Nie wzięłam tych leków narazie i nie zamierzam póki co. Wróciły mi procesy myślowe, zmysły, wszelki rodzaj pamięci- epizodyczna, semantyczna, proceduralna, katalogowa. I tylko mnie trochę jeszcze głowa boli ale myślę, ale może to odtruwanie głowy.
I jak do tej pory moja głowa była elektrownią, fabryką. A teraz będzie lasem, łąką, woda oceanu, oddechem. Będe miała już na zawsze tożsamość przeklętą, styhmę depresji. Włączyłam trójkę i wiem co mówią w radiu.
A tak wogóle to szcześliwego NR:-)