05.05.09, 22:54
napisz coś o sobie
Obserwuj wątek
    • ellena_cyganka Re: kefirka 06.05.09, 00:11
      Kefi ma trochę roboty, poza tym lekka niedyspozycja klawiatury, na
      pewno da znać, jak będzie mogła poczekajmy spokojnie.
    • poszerzenie-pola-walki Re: kefirka 06.05.09, 20:41
      nie lubisz mnie
      • marouder.eu A kto cie lubi?! 07.05.09, 01:01
        Sierote po dawnych nerwicach!
        • loserka Re: A kto cie lubi?! 08.05.09, 14:55
          marouder.eu napisał:
          A kto cie lubi?!

          > Sierote po dawnych nerwicach!

          Na przykład ja.

          Kurde, że też wcześniej nie zauważyłam tego gównianego postu!
      • kefirka.de Re: kefirka 07.05.09, 17:29
        Nie bardzo rozumiem co Ci mam napisać o sobie. Mam dwie ręce, dwie nogi i jedną
        głowę. I w przeciwieństwie do większości tu piszących mam też swoją własną,
        prywatną depresję.
        Ludzi lubię z definicji, nie lubię niektórych ludzkich zachowań.
        • poszerzenie-pola-walki Re: kefirka 07.05.09, 17:48
          jakich zachowań?
        • azulete Re: kefirka 07.05.09, 18:10
          kefirka.de napisała:

          > I w przeciwieństwie do większości tu piszących mam też swoją własną,
          > prywatną depresję.

          kolejna przedstawicielka depresyjnej arystokracji
          powinszowania
          • loserka własna, prywatna depresja 07.05.09, 18:58
            To z depresją teraz jak z lokalami mieszkalnymi? Można na własność wykupić, żeby
            nie było komunalnie czy tam spółdzielczo?
            A wpis do ksiąg wieczystych już Pani ma?
            • kefirka.de Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 20:05
              O co chodzi z ta arystokracją ? Pytam, bo zakładam, że to nie był żyg złości.
              Odnośnie depresji Loserko, nie chciałabym mieć niczyjej obcej, własna mnie
              satysfakcjonuje w zupełności. Poza tym używane mnie nie kręci.
              PS. A ta "Pani" to jakaś maniera? Zdaje się, że używa się tu tej formy jak się
              chce komuś przypieprzyć. Ale może mi się tylko zdaje.
              • azulete Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 20:20
                kefirka.de napisała:

                > O co chodzi z ta arystokracją ? Pytam, bo zakładam, że to nie był żyg złości.

                "żyg" to nie był
                to była kpina
                • kefirka.de Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 20:33
                  Prosiłam, żebyś mi wytłumaczyła o co chodzi z tą arystokracją.
                  Ponieważ kpina jest formą wyrażania złości, nie musisz mi już nic tłumaczyć. Jak
                  chciałabyś mogę Ci napisać jak dobrze wyrażać złość, żeby sobie nie szkodzić.
                  Mniemam jednak, że nie chcesz.
                  • azulete Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 20:47
                    arystokracja - nieliczni, którzy dostąpili depresji
                    jako jedynego pełnowartościowego (autentycznego) cierpienia

                    zwłaszcza jeśli dostąpili prywatnej, własnej i w przeciwieństwie
                    to zabawne, trochę karykaturalne. dlatego wykpione.
                    kpina tutaj to reakcja na nieszkodliwe pokraczne sformułowanie.

                    jeśli chodzi o sposoby Pani - chętnie poznam obydwa:
                    - na dobre wyrażanie złości
                    - na rozładowywanie napięcia za pomocą bólu, bez krwi
                    • kefirka.de Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 21:09
                      No i jak mam zadać trzeci raz pytanie żebyś zrozumiała?
                      Ostatni raz. Co Twoje rozumienie użytego określenia "arystokracja" ma wspólnego
                      z moją depresją ? Jakim cudem wiesz co czuję i myślę ? Strasznie dużo
                      jasnowidzących na tym forum.
                      Nie będę Ci tłumaczyć nic na temat wyrażania złości bo bym musiała ogromnie dużo
                      cierpliwości wykazać. Kup sobie książkę. Dużo o takiej tematyce na rynku. Jak
                      przeczytasz ze 3 razy może zrozumiesz. Acha i jestem zła na Ciebie, bo się
                      wcierasz i piszesz moim zdaniem od rzeczy, stąd moje złośliwości. Taka jestem
                      asertywna. Koniec
                      • azulete Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 21:48
                        kefirka.de napisała:

                        > No i jak mam zadać trzeci raz pytanie żebyś zrozumiała?

                        zastanawiam się jak Pani bardziej zrozumiale odpowiedzieć

                        > Ostatni raz. Co Twoje rozumienie użytego określenia "arystokracja" ma
                        wspólnego z moją depresją ?

                        prościej już nie potrafię:

                        jeden:
                        "szczur" jest jednym z forumów wywodzących się z FD;

                        dwa:
                        często na tych forumach padają zarzuty, że piszą osoby zdrowe
                        albo borykające się z zupełnie innymi problemami
                        a pisząc, co piszą i jak piszą - pogarszają stan rzeczywiście chorych

                        trzy:
                        to Pani stwierdziła, że swoją prywatną depresję ma
                        w przeciwieństwie do innych tutaj się przechowujących

                        > Jakim cudem wiesz co czuję i myślę ? Strasznie dużo
                        > jasnowidzących na tym forum.

                        ja tylko Panią czytam. co Pani czuje, myśli zostało mi oszczędzone.
                        a jasnowidzów rzeczywiście tutaj sporo
                        Pani na przykład wie całkiem sporo na temat stanu zdrowia piszących
                        stwierdzając, że większość depresji nie ma
                        (chyba, że chodziło o to, że większość nie ma
                        Pani prywatnej depresji)

                        > Nie będę Ci tłumaczyć nic na temat wyrażania złości bo bym musiała ogromnie dużo
                        > cierpliwości wykazać.

                        to Pani kilka postów wyżej zaproponowała:
                        "Jak chciałabyś mogę Ci napisać jak dobrze wyrażać złość, żeby sobie nie szkodzić."

                        postanowiłam z tej oferty skorzystać
                        ale skoro jest nieaktualna - trudno

                        > Kup sobie książkę. Dużo o takiej tematyce na rynku. Jak
                        > przeczytasz ze 3 razy może zrozumiesz.

                        radzę i Pani sięgnąć do biblioteczki
                        i odkurzyć nieco owe techniki

                        > Acha i jestem zła na Ciebie, bo się
                        > wcierasz i piszesz moim zdaniem od rzeczy, stąd moje złośliwości.

                        zapewniam Panią
                        że nie mam właściwości maści na hemoroidy
                        i wcieram się kiepsko

                        > Taka jestem
                        > asertywna.

                        to teraz to jest nazywane asertywnością?
                        cóż - widać ostatnio zbliżyła się do granicy chamstwa

                        > Koniec

                        i z tym dyskutować nie będę
              • lucyna_n Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 20:35
                "żyg złości"
                o jezu....
                po raz nie wiem który obiecuję sobie nie ufać milutkim.
                • kefirka.de Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 20:44
                  to miał być zyg złości. I zdecydowanie jestem godna zaufania bo po pierwsze mam
                  na to papiery a po wtóre ani razu nie napisałam, że Cię lubię. Na milutką nie
                  mam na tą chwilę kontrargumentów.
                  • lucyna_n Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 21:11
                    ja już dziękuję za dalszą wymianę cennych uwag
                    żegnam Panią.
                    • kefirka.de Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 21:17
                      Dobranoc, kolorowych milutkich snów. Czego i sobie życzę.
              • loserka Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 22:34
                kefirka.de napisała:
                > PS. A ta "Pani" to jakaś maniera? Zdaje się, że używa się tu tej formy jak się
                > chce komuś przypieprzyć. Ale może mi się tylko zdaje.

                Zdaje się.

                Przyznam się, że lekko przerażają mnie ludzie, którzy zawsze i we wszystkim chcą
                widzieć jakieś drugie dno, którego wcale tam nie ma i gorzej - nigdy nie było.
            • ochwaty Re: własna, prywatna depresja 07.05.09, 22:49
              To z depresją teraz jak z lokalami mieszkalnymi? Można na własność wykupić, żeb
              > y
              > nie było komunalnie czy tam spółdzielczo?
              > A wpis do ksiąg wieczystych już Pani ma?

              chyba o to chodzi ze jak prywatna to nie publiczna. bo my tu flaki z siebie
              wypruwamy na forum, a kolezanka ma ja intymnie dla siebie.
              • kefirka.de Re: własna, prywatna depresja 08.05.09, 05:45
                Nie tak. Wcześniej sądziłam, że na tym forum piszą ludzie, którzy mają depresję.
                Kilka razy pouczano mnie mniej lub bardziej sympatycznie, że mało tu takich.
                Napisałam o sobie, że mam depresję. Prywatna i własna to takie ozdobniki. No i
                znów święte oburzenie.
                Będę tu pisała, bo mi to pomaga. I nie będę się zastanawiała nad każdym słowem i
                przecinkiem bo i tak wszystkim nie dogodzę. Nie mam takich takich aspiracji.
                • ochwaty Re: własna, prywatna depresja 08.05.09, 07:20
                  pisz kefirko, jesli to ci przynosi ci ulge, pisz jak najwiecej. wolny forum.
                • azulete Re: własna, prywatna depresja 08.05.09, 07:50
                  kefirka.de napisała:

                  > Napisałam o sobie, że mam depresję. Prywatna i własna to takie ozdobniki. No i
                  > znów święte oburzenie.

                  święte rozbawienie
                  ale jeśli Pani to trzeba wyjaśniać
                  to raczej i tak się przez hełm nie przebije
                • ichnia Re: własna, prywatna depresja 08.05.09, 08:24
                  Ale afera się zrobiła ;)

                  kefirka.de napisała:
                  > Napisałam o sobie, że mam depresję. Prywatna i własna to takie ozdobniki.

                  No i od tego się zaczęło... Przyznam, że też zastanowiło mnie to sformułowanie,
                  choć wcale nie poczułam się urażona, ani zła :) Rozumiejąc dosłownie to zdanie,
                  można odnieść wrażenie, że rzeczywiście uznajesz się za "arystokrację" mając
                  "depresję w przeciwieństwie do innych na forum". I myślę, że część osób tak
                  właśnie to odebrała (oczywiście biorąc wszystko do siebie ;)

                  lucyna_n napisała:
                  > o jezu....
                  > po raz nie wiem który obiecuję sobie nie ufać milutkim.
                  >
                  • ochwaty Re: własna, prywatna depresja 08.05.09, 08:28
                    zapora na rzece kumuluje energie.
                    • ichnia Re: własna, prywatna depresja 08.05.09, 08:38
                      ochwaty napisał:
                      > zapora na rzece kumuluje energie.

                      Hę? A to odnośnie czego? Aha, chyba że tej rzeki..
        • ochwaty Re: kefirka 07.05.09, 22:38
          I w przeciwieństwie do większości tu piszących mam też swoją własną,
          > prywatną depresję.

          ironia jest w cenie :-)
          • ellena_cyganka Re: kefirka 08.05.09, 14:23
            Przeczytałam. Nieźle Kefirke wkręciłyście, studiujecie jakieś
            socjotechniki, czy co i lepiej się czujecie jak się okaże, że
            kazdego można wyprowadzic z równowagi i nikt tu nie jest lepszy.
            Wszyscy Kefirce zarzucali, że przesłodzona i dlatego nie do
            wytrzymania, no to przesłodzona być przestała i co polubiliście ją?
            • loserka Re: kefirka 08.05.09, 14:33
              A kto kogo tu wyprowadził z równowagi i czym?
              Zdanie, że ja w odróżnieniu od innych mam tu własną prywatną depresję, mnie
              rozbawiło. Kogoś mogło wkurzyć. Całość nie warta funta kłaków. Ot, życie.
              A posiadanie dystansu do siebie samego to skarb bezcenny.
              • ichnia Cała enencja :) n/t 08.05.09, 14:36
                loserka napisała:

                > A kto kogo tu wyprowadził z równowagi i czym?
                > Zdanie, że ja w odróżnieniu od innych mam tu własną prywatną depresję, mnie
                > rozbawiło. Kogoś mogło wkurzyć. Całość nie warta funta kłaków. Ot, życie.
                > A posiadanie dystansu do siebie samego to skarb bezcenny.
                >
            • ichnia Re: kefirka 08.05.09, 14:35
              ellena_cyganka napisała:
              > Wszyscy Kefirce zarzucali, że przesłodzona i dlatego nie do
              > wytrzymania, no to przesłodzona być przestała i co polubiliście ją?

              O wypraszam sobie, ja nie jestem "wszyscy", proszę nie generalizować psze Pani. ;P

              P.S. Tylko nie bierz tego śmiertelnie poważnie, jak niektórzy tu co niektóre
              wypowiedzi...
            • dolor Re: kefirka 08.05.09, 14:36
              A wiesz, że bardziej? To słodzenie każdemu strasznie depresyjne jest, taki
              strach przed głośniejszym oddychaniem. Tzn. są trzy główne rodzaje słodzenia: z
              depresji, z rozchichotanej głupoty oraz formalne, Maskowe - czkawka cukrowa
              serdecznych pozdrowień. Na pierwszy rzut oka one się mylą.
            • azulete Re: kefirka 08.05.09, 14:45
              ellena_cyganka napisała:

              > Przeczytałam. Nieźle Kefirke wkręciłyście, studiujecie jakieś
              > socjotechniki, czy co i lepiej się czujecie jak się okaże, że
              > kazdego można wyprowadzic z równowagi i nikt tu nie jest lepszy.

              każdy post bez puci puci to socjotechnika
              mająca na celu odkrywanie ciemnych stron osobowości?
              bez przesady..

              teraz już wiem.
              do Pani Elleny, do Pani Kefirki
              trzeba jak do pracownika ery -
              żadnych niedomówień

              > Wszyscy Kefirce zarzucali, że przesłodzona i dlatego nie do
              > wytrzymania, no to przesłodzona być przestała i co polubiliście ją?

              nie. bo nie utrzymała fasonu.
            • ochwaty Re: kefirka 08.05.09, 14:58
              >Nieźle Kefirke wkręciłyście

              to pewnie ta banda szczura
              • ellena_cyganka Re: kefirka 08.05.09, 18:51
                A teraz mnie znienawidzicie wszyscy, bo rzucę w was różową okrutnie
                słodką watą cukrową i powiem: i tak wszystkich tu kurna lubię,
                aaaaaaaaaa nie gryźcie!
                • aurelia_aurita Re: kefirka 08.05.09, 18:55
                  cholera, ja skonstatowałam, że też.
                  to straszne, muszę się wreszcie kiedyś na dobre odkleić od tego kompa bo w końcu
                  i po śmierci mój duch będzie bębnił po klawiaturze...
                  • aurelia_aurita Re: kefirka 08.05.09, 18:56
                    ogólnie lubię czytać ten forum i lubię jak coś się dzieje.
                    tylko suchego mi tu brakuje. (na forum , nie w realu broń boże)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka