Dodaj do ulubionych

przymusowe leczenie

12.05.09, 18:40
się ma przyjaciela, który jest zdania,
że leczenie przymusowe stosowane w myśl ustawy
psychiatrycznej /zagrożenie dla swego życia lub otoczenia/
nigdy nie przyniesie efektów, bo, wg niego, to co na siłę skutecznym
nie bywa.

się ma także psychiatrę, która wczoraj powiedziała była,
iż ta ustawa o leczeniu bez zgody pacjenta,
jest zbawienną.
się jej opowiedziało więc o pewnym przypadku osoby w manii,
która została zmuszona do leczenia w szpitalu, mimo, iż
jej przypadek nie spełniał warunków ustawy.
i owszem, dokonywała osoba czynów nieracjonalnych i się samej
uważało, iż powinna być leczona,
bo czyny owe, aczkolwiek życiu osoby oraz jej otoczenia nie
zagrażały, mogły spowodować wiele komplikacji w jej bytowaniu
/łącznie z zagrabieniem dóbr materialnych znajdujących się w
mieszkaniu osoby poprzez m.in. sprowadzanie do domu obcych panów,
dawanie kluczy do chaty obcym ludziom etc./
a psychiatra powiedziała, że jak kto w manii, to nie ma szans na
wygraną w sądzie i już.

się w ogóle nigdy nie słyszało, by kto kiedy wygrał w tego typu
sprawie w sądzie.
się samej było onegdaj w sytuacji,
kiedy zażądało się sądu, by wypuścili ze szpitala.
podówczas przyszła sędzina do szpitala spisać wstępny protokół,
ale też od razu powiedziała, że okoliczności zwiezienia mnie do
szpitala były takie, iż szans się nie ma na odzyskanie wolności.
- Na dodatek - poinformowała też - Lekarze będą na panią wściekli,
bo zamiast leczyć pacjentów,będą odciągani od swych obowiązków,
by składać zeznania.
się zatem zrezygnowało,
a sędzina umarzając sprawę rzekła była: - Gratuluję pani rozsądku.

hmmm...

a psychiatra powiedziała, że, gdyby kto wezwał pogotowie do osoby,
która nie ma zbyt dużego apetytu i rezygnuje ze spożywania pokarmów,
to też możnaby capnąć osobę niejedzącą
do szpitala siłą, bo byłoby zagrożenie życia.

hmmmm...po raz drugi.
Obserwuj wątek
    • elzbieta007 Re: przymusowe leczenie 12.05.09, 23:27
      Zastanawiałaś się, Olu, nad taką oto dychotomią: ?

      Ja mam prawo do decydowania o własnym życiu. Jeśli mój (skądinąd popieprzony,
      jak każdy inny, tylko w różnym stopniu) umysł wymyślił, że jestem za gruba i mam
      chęć (potrzebę) odchudzania się aż do osiągnięcia zbawczego stanu zera wagi, to
      mam do tego prawo. Ten stan jest równoznaczny ze śmiercią. Ja sama mam prawo do
      decydowania, czy żyję, czy umrę. Mam takie prawo. Mam prawo do życia, ale nie
      mam obowiązku żyć. Ja sobie takie prawo daję.

      Sytuacja opozycyjna:

      Mam siostrę (brata, kuzyna, matkę, przyjaciela, znajomego wreszcie), kogoś, na
      kim mi zależy (załóżmy), u którego obserwuję autodestrukcyjne zachowania, i mam
      obawę, że prowadzą one do samozagłady (zagłodzenie, gwałtowne samobójstwo, ganz
      egal). I co? Mam zachować obojętność Chce się zabić - droga wolna, jego wybór?

      No właśnie - jego wybór? Czy ja mam prawo odebrać innemu człowiekowi prawo,
      które daję sobie? Prawo do decydowania o własnym życiu?


      Rozstrzygnięcie jest bardzo trudne.

      Ale skomplikujmy problem: mój kuzyn ma zaburzenia psychiczne. JA mam poczucie,
      że on nie wie, co mówi i co robi. On twierdzi, że cierpi tak bardzo, że nie chce
      już dłużej żyć.

      Co w tej sytuacji jest ważniejsze: moje poczucie, że on nie wie, co robi, czy
      jego cierpienie? Ja mam takie poczucie, że nawet jeśli się nie jest w pełni
      poczytalnym (świadomym), to cierpienie, jakie się odczuwa, jest autentyczne. Mam
      prawo tę osobę skazywać (swoim działanie) na jego nieustanne znoszenie?

      Na te pytania niedawno musiałam sobie odpowiedzieć. Nie były one teoretyczne.

      Jak wobec takiego dylematu ma się zachować prawodawca? Prawo nie odnosi się do
      pojedynczego przypadku. Uważasz, że obecne jest złe. A jakie powinno być?
      • groteskowa_swinia_bez_klasy Re: przymusowe leczenie 12.05.09, 23:40
        hola, hola, Elu.
        się nie napisało, że złe prawo.
        dwukrotnym 'hmmm'się jednak wyraziło wątpliwości.
        prawda jest taka, że się łatwiej godzi z takim właśnie prawem,
        gdy rzecz dotyczy drugiej osoby.
        gdy się samej jest przymuszaną,
        to już inna sprawka.

        się też widziało nie raz,
        iż nikt,
        nawet zdrowy człowiek, który przez pomyłkę,
        złą wolę,
        czy co tam jeszcze,
        trafił z przymusu do szpitala,
        nie ma szans z żadnym sądem.
        ale może to tylko ja spotykałam takie akurat przypadki.
        • elzbieta007 Re: przymusowe leczenie 12.05.09, 23:43
          >prawda jest taka, że się łatwiej godzi z takim właśnie prawem,
          >gdy rzecz dotyczy drugiej osoby.gdy się samej jest przymuszaną,
          >to już inna sprawka.
          I chyba takiej odpowiedzi się spodziewałam:)
          Ech, ten relatywizm...
          • groteskowa_swinia_bez_klasy Re: przymusowe leczenie 12.05.09, 23:50
            otóz to.
            się ostatnio miało okazję przerazić tym swoim myśleniem.
            się patrzało na tę osobę do leczenia zmuszoną,
            wiedziało się dobrze, jak ona z tego powodu cierpi,
            bo się to samo przeżyło,
            ale też jakoś lekko przyszła opinia,
            że ta osoba powinna jednak być w szpitalu.

            ale kiedy mnie ktoś mówił,
            że ten szpital przymusowy to dla mego dobra,
            to mało mnie szlag nie trafiał,
            nienawidziło się od zaraz osoby, która tak mówiła.
            się jest kobietą podłą - mówiąc krótko - mnie nie wolno capnąć i
            zamknąć,
            ale innych,
            skoro ewidentnie chorzy...- no chyba trzeba,
            choć im przykro i smutno przeraźliwie.
            • elzbieta007 Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 00:04
              Całkiem niedawno byłam postawiona wobec takiego dramatycznego wyboru: ratować
              kogoś czy nie. I był to dylemat nie lada!

              Gdybym sama podjęła decyzję, że mam w dupie i nie chcę dalej żyć, to
              traktowałabym jako uzurpację działanie innej osoby, która chciałaby mi
              uniemożliwić zadanie sobie śmierci.

              Ale wobec podobnej chęci innej osoby już nie mam takiej pewności, że ma takie
              prawo. Więc - przeszkodzić, czy nie? Q...wa, wcale niełatwy do rozstrzygnięcia
              dylemat.

              Pytałam Cię wtedy: co robić? Odpisałaś: ratować, pamiętasz? :)

              Ratowałam. Ale... wątpliwości pozostały.
              • groteskowa_swinia_bez_klasy Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 01:00
                tak.
                i podtrzymuję - ratować.

                toż ja na uśpienie psa się nie zgadzałam,
                póki był, co prawda, niesprawny,
                ale nie widać było, by cierpiał.
                a człowiek...- ja bym powiedziała tak :
                ratować starając się na maksa zminimalizować cierpienie.
                się decyduje ktoś być ratownikiem - niech weźmie
                odpowiedzialnosć zatem za ratowanego.
                nie tak, jak z tą osobą o której w tym wątku piszę -
                rodzina wpakowała ją do szpitala i olała.
                ona została samiusieńka, ani wsparcia,
                ani nawet głupiej wody do picia
                nie miał kto przynieść.
                kranówę piła.
                i ta porwana, szpitalna piżama, a na nogach
                cudze adidasy.
                no do cholery - to choć o takie drobiazgi
                powinni zadbać, by troszkę chociaż ten jej dyskomfort zmniejszyć.
                a dla niej - takiej totalnie psychicznie
                obolałej i stłamszonej,
                mającej poczucie poniżenia,
                czującej się upokorzoną przez ten przymus,
                cholernie ważne było, gdy był koło niej ktoś,
                w kogo się mogła wtulić, naskarżyć na wszystkich,
                wygadać do oporu.
                choć odrobinkę, odrobineczkę maleńką
                potem czuła się lepiej i od razu to było widać.
    • tristezza Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 10:32
      los wariata to nie jest piekna basn prosze pani. a sedzina to zona
      sedziego
      • decadent.moth Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 20:13
        tristezza napisała:

        > los wariata to nie jest piekna basn prosze pani. a sedzina to zona
        > sedziego

        o Jezu...
        sio.
        a kysz.
        • tristezza Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 21:34
          decadent.moth napisała:

          > o Jezu...
          > sio.
          > a kysz.

          ze jak niby?
          ze pani bajdurzenie, to nie dla psa kielbasa?
          pani niejednokrotnie sugerowano pisanie bloga
          by se pani wtedy po uwazaniu kasowala wpisy nie dosc entuzjastyczne

          swiat nie spelnia naszych oczekiwan, prosze pani. ta smetna prawda
          jest chyba dla pani zbyt trudna
          • azulete Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 21:48
            tristezza napisała:

            > swiat nie spelnia naszych oczekiwan, prosze pani. ta smetna prawda
            > jest chyba dla pani zbyt trudna

            wychowaniu w takim klimacie
            i nieustanne spotykanie ludzi tą Pani prawdą zdeterminowanych
            potrafi lekko do ziemi przygiąć

            świat to powinna być bajka
            tylko wariaci godziliby się na mniej
            • azulete Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 21:49
              chyba, że to znowu ufo..
    • mskaiq Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 11:31
      Mozna zmusic do leczenia, ale przymus zawsze zwiazany jest z buntem,
      bardzo czesto oznacza odrzucenie leczenia.
      Mysle ze o wiele lepiej przekonac druga osobe, miec jej zgode na
      leczenie czy na powrot do jedzenia.
      Latwo jest zadzwonic po pogotowie, zmusza do jedzenia ale w wyniku
      tego mozna utracic kontakt z ta osoba i nastepnym razem nie bedzie
      nikt wiedzial ze potrzebna jest pomoc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • groteskowa_swinia_bez_klasy Re: przymusowe leczenie 13.05.09, 13:07
        mskaiq napisał:

        > Mozna zmusic do leczenia, ale przymus zawsze zwiazany jest z
        buntem,
        > bardzo czesto oznacza odrzucenie leczenia.
        > Mysle ze o wiele lepiej przekonac druga osobe, miec jej zgode na
        > leczenie czy na powrot do jedzenia.

        Mskaiq, nie przekonałbyś pewnych osób w pewnych stanach.
        nie i już.
        osoby w depresji to jeszcze jakoś.
        ale w manii - marne szanse.
        • mskaiq Re: przymusowe leczenie 14.05.09, 04:12
          Tysiace ludzi z choroba efektywna dwubiegunowa pracuje. Podobnie
          wyglada to z ludzmi ktorzy maja schizofrenie. W obu przypadkach
          wystepuje mania i nikt z tego powodu nie zamyka tych osob w szpitalu.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • beatrix-kiddo Re: przymusowe leczenie 14.05.09, 06:19
            mskaiq napisał:

            > Tysiace ludzi z choroba efektywna dwubiegunowa pracuje. Podobnie
            > wyglada to z ludzmi ktorzy maja schizofrenie. W obu przypadkach
            > wystepuje mania i nikt z tego powodu nie zamyka tych osob w szpitalu.

            Ręce opadają, jak się czyta te bzdury.
            Po pierwsze, to choroba afektywna, a nie efektywna
            Po drugie, w schizofrenii NIE występuje mania, nie pisz głupot. Brak występowania manii/depresji jest jednym z kryteriów diagnostycznych do rozpoznania schizofrenii. Mania występuje w zaburzeniach schizoafektywnych, które NIE SĄ tożsame ze schizofrenią, doczytaj sobie!!!
            I wreszcie po trzecie, chyba w życiu nie widziałeś osoby w manii - takie osoby owszem, zamyka się w szpitalu, czasem wbrew ich woli.
            Pracować to można w okresie remisji.

            Nie wiem, po co wypisujesz głupoty wprowadzające w błąd, chyba tylko po to, żeby pisać.
          • beatrix-kiddo DSM IV 14.05.09, 06:29
            Tu masz niemoto kryteria diagnostyczne schizofrenii wg DSM IV:
            Dla rozpoznania schizofrenii niezbędne jest spełnienie wszystkich wymienionych
            kryteriów:

            A. obecność co najmniej jednego z poniższych objawów czynnej fazy zaburzeń
            przez co najmniej jeden miesiąc lub krócej przy prawidłowym leczeniu (poprzednio
            w DSM-III R co najmniej tydzień)

            1. dwa z następujących:
            a) urojenia
            b) nasilone omamy
            c) niespójność lub znaczne rozluźnienie skojarzeń
            d) zachowanie katatoniczne
            e) płytki lub wyraźnie niedostosowany afekt
            2. dziwaczne urojenia
            3. nasilone omamy w postaci głosów komentujących lub dyskutujących

            B. obniżenie poziomu funkcjonowania społecznego poniżej poziomu wyjściowego
            C. ciągłe oznaki zaburzeń przez co najmniej pół roku. Okres ten musi zawierać
            fazę czynną (minimum jeden miesiąc lub krócej przy prawidłowym leczeniu), poza
            tym mogą go wypełnić objawy fazy zwiastunowej lub rezydualnej
            D. nieobecność zespołu depresyjnego lub maniakalnego (zob. choroba
            afektywna dwubiegunowa)
            E. brak uchwytnych czynników organicznych inicjujących lub podtrzymujących
            zaburzenia
            F. jeśli w wywiadzie są zaburzenia autystyczne to rozpoznanie wymaga
            stwierdzenia nasilonych urojeń lub omamów

            Popatrz sobie na punkt D i przestań wciskać ludziom bzdury, że w schizofrenii
            występuje mania.

            Dla porównania def. zaburzeń schizoafektywnych:
            Zaburzenia schizoafektywne, schizoafektywne psychozy, grupa zaburzeń
            charakteryzująca się połączeniem objawów typowych dla chorób afektywnych oraz
            schizofrenii. Rozpoczyna się zwykle między 30 a 50 rokiem życia, objawia się
            nawracaniem stanów schizomaniakalnodepresyjnych, przedzielonych dość długimi
            okresami wolnymi od zaburzeń. Obniżenie zdolności przystosowania do warunków
            życiowych jest większe niż w chorobach afektywnych ale mniejsze niż w schizofrenii.

            I tutaj masz manię/depresję, a nie w schizofrenii.

            Weź się Mask doucz, bo inaczej będziesz nadal "efektywnie" plótł od rzeczy.
            • nienill Re: DSM IV 14.05.09, 09:29
              beatrix-kiddo napisała:

              > niemoto
              dotarło do mnie, ze to urocze słowo jest
              i jakze praktyczne
            • mskaiq Re: DSM IV 15.05.09, 14:07
              Spotkalem sie ze wieloma schizofrenikami u ktorych zdiagnozowane
              zostaly rowniez zaburzenia afektywne. Czesto mozna spotkac rowniez
              osoby z zaburzeniami afektywnymi u ktorych zdiagnozowano pozniej
              schizofrenie.
              Tutaj masz podejscie medycyny do takich przypadkow
              >Niektórzy pacjenci mają zarówno zaburzenia afektywne (nastroju) jak
              >i schizofrenię. W takim przypadku może być postawione rozpoznanie
              >zaburzenia schizoafektywnego, chociaż nie jest jeszcze ustalone czy
              >są to oddzielne zburzenia, czy skrajne postaci tej samej choroby.3
              Wrzuc w wyszukiwarke zaburzenia schizoafektywne, znajdziesz wiele
              opisow schizofrenii i zaburzen afektywnych.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • dolor Re: DSM IV 15.05.09, 17:13
                "W ICD-10 podkreśla się wyraźnie, że schizofrenii nie należy rozpoznawać, jeżeli
                stwierdza się obecność objawów depresyjnych lub maniakalnych(czyli objawów
                afektywnych), chyba że zaburzenia afektywne są wyraźnie poprzedzone objawami
                schizofrenicznymi."(...)
                "U chorych, u których objawy schizofreniczne i afektywne rozwijają się
                równocześnie, należy rozpoznawać zaburzenia schizoafektywne(F 25)
                Zdarzają się bowiem przypadki współwystępowania symptomatyki schizofrenicznej i
                objawów bądź depresji, bądź manii.
                Rozpoznanie zaburzeń schizoafektywnych powinno się stawiać według ICD-10 tylko
                wówczas, gdy stwierdzamy równoczesne ewidentne cechy przewlekłego procesu
                schizofrenicznego i występujące okresowe zaburzenia afektywne(depresja, mania).
                Pojęcie, psychoza schizoafektywna jest wieloznaczne i może obejmować zarówno
                opisane wyżej przypadki schizofrenii, jak i psychozy
                schizofreniczne(zespoły:hebefreniczne, katatoniczne lub paranoidalne),
                pojawiające się epizodycznie w przebiegu chorób afektywnych(cyklofrenii).
                Klasyfikacja DSM-IV zawiera następujące kryteria diagnostyczne zaburzeń
                schizoafektywnych: Nieprzerwany okres choroby, w trakcie którego pojawia się
                epizod dużej depresji, epizod maniakalny albo epizod mieszany, zaś równocześnie
                występują objawy schizofrenii(por.kryterium A tej psychozy).
                W tym samym czasie choroby występowały urojenia i omamy przez 2 tygodnie przy
                braku zaburzeń nastroju.
                Zaburzenia nastroju są obecne w aktywnych i rezydualnych okresach choroby.
                Zaburzenia nie są bezpośrednim następstwem działania leków psychoaktywnych lub
                choroby ogólnej.
                W DSM-IV uwzględniono dwa typy psychozy schizoafektywnej:bipolarny(obejmuje on
                stan maniakalny albo mieszany)lub maniakalny i mieszany(z epizodami dużej
                depresji)oraz depresyjny(występują wyłącznie epizody dużej depresji).
                Z powyższego wynika, że pozycja nozologiczna psychoz schizoafektywnych nie jest
                całkiem jasna.
                Próby wyeliminowania tej kategorii diagnostycznej nie powiodły się.
                Na razie pojęcie to jest w jakimś sensie diagnostycznie użyteczne, choć spełnia
                rolę, worka diagnostycznego", w którym mieszczą się często przypadki nie do
                końca diagnostycznie wyjaśnione."
                (PSYCHIATRIA pod redakcją Adama Bilikiewicza.)
                • beatrix-kiddo Re: DSM IV 15.05.09, 19:14
                  Panie Dolor, niepotrzebnie się Pan męczysz :-)
                  Wiadomo, jak Pan zapodajesz w cytacie, że w schizofrenii nie ma manii/depresji,
                  co z uporem maniaka wciska oszołom australijski, ale jeśli Pan sądzisz, że on
                  będzie w stanie przeczytać ze zrozumieniem Pańską wklejkę, to się Pan mylisz
                  głęboko. On nie ma zdolności rozumienia tekstu czytanego, dłuższego niż 3 linijki.
                  To już mój pies szybciej by to pojął, niż Mask.
                  • dolor Re: DSM IV 18.05.09, 12:42
                    "Nie pisze się dlatego, że się ma coś do powiedzenia, tylko dlatego, że się chce
                    pisać". Do wklejania też się odnosi, sam sobie poczytam, łatwiej się nauczę.
              • beatrix-kiddo Re: DSM IV 15.05.09, 19:10
                mskaiq napisał:

                > >Niektórzy pacjenci mają zarówno zaburzenia afektywne (nastroju) jak
                > >i schizofrenię. W takim przypadku może być postawione rozpoznanie
                > >zaburzenia schizoafektywnego, chociaż nie jest jeszcze ustalone czy
                > >są to oddzielne zburzenia, czy skrajne postaci tej samej choroby.3
                > Wrzuc w wyszukiwarke zaburzenia schizoafektywne, znajdziesz wiele
                > opisow schizofrenii i zaburzen afektywnych.

                Przestań pieprzyć od rzeczy.
                Ja odróżniam - w przeciwieństwie od ciebie - schizofrenię od zaburzeń
                schizoafektywnych, właśnie usiłowałam ci wytłumaczyć, że to w schizoafektywnych
                jest mania/depresja, a nie w schizofrenii.
                Jak zwykle nic nie zrozumiałeś z tekstu czytanego, nie odniosłeś się do meritum,
                tylko pieprzysz głupoty nie na temat.
                >
            • trepa Re: DSM IV 15.05.09, 18:11
              coz z licytowania sie definicjami, jak diagnozy sie zmieniaja u wariata.
              eksperyment ze zdrowym wpuszczonym do psychiatryka z diagnoza schizofrenika
              znamy. dokladnie taki sam przypadek znam z reala.
              • trepa Re: DSM IV 15.05.09, 18:15
                psychiatria przypisuje wstecz hipomanie, w okresie gdy pacjentka szla do lekarza
                skarzac sie na depresje i dostajac leki na depresje. po czym leczy chad. to jest
                praktyka psychiatryczna. a definicje sa ostre ale na papierze
              • azulete Re: DSM IV 15.05.09, 18:56
                trepa napisał:

                > coz z licytowania sie definicjami, jak diagnozy sie zmieniaja u wariata.

                z jednego F sprzed roku, już mam trzy
                przypuszczam, że niedługo będę miała 5
                albo, co jeszcze bardziej prawdopodobne
                będę mogła służyć za wzorzec zdrowia psychicznego w sèvres
    • laurpi Re: przymusowe leczenie 15.05.09, 16:40
      czytając toczącą się dyskusję i z własnego doświadczenia jednak
      stwierdzam, ze ustawa jest dobra, mimo że niedoskonała.
    • mskaiq Re: przymusowe leczenie 16.05.09, 04:00
      >"W ICD-10 podkreśla się wyraźnie, że schizofrenii nie należy
      rozpoznawać, jeżeli stwierdza się obecność objawów depresyjnych lub
      maniakalnych(czyli objawów afektywnych), chyba że zaburzenia
      >afektywne są wyraźnie poprzedzone objawami schizofrenicznymi."(...)
      Zaburzenia schizoafektywne to termin ktory laczy zarowno manie i
      schizofrenie ale tylko kiedy zostaja rownoczesnie zdiagnozowane.
      Jesli nie zostana rownoczesnie zdiagnozowane to z tego co rozumiem
      mamy do czynienia ze schizofrenia w ktorej pojawia sie mania.

      Dla mnie problemy psychiczne u czlowieka ulegaja nieustannej zmianie,
      nerwica potrafi prowadzic do depresji ale moze sie rowniez
      przeksztalcic w chorobe afektywna dwubiegunowa. Z czasem w depresji
      czy chorobie afektywna dwubiegunowej potrafia pojawic sie objawy
      schizofrenii i mozne zostac zdignozowana dodatkowo schizofrenia.
      Czesto u schizofrenika potrafia pojawic sie rowniez objawy nerwicy,
      depresji albo manii.
      Podobnie wyglada sprawa zwiazana z wycofywaniem sie objawow
      psychicznych. Zalozmy ze komus uda sie pokonac manie i nie ulega jej
      wiecej to w przypadku choroby afektywnej znika jeden z jej biegunow
      a w przypadku zaburzen scizoafektywnych moze oznaczac tylko
      schizofrenie.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • beatrix-kiddo Re: przymusowe leczenie 16.05.09, 06:21
        mskaiq napisał:

        > Czesto u schizofrenika potrafia pojawic sie rowniez objawy nerwicy,
        > depresji albo manii.

        W schizofrenii NIE występuje mania, tłumoku.

        Mówiłam, Dolor, że on nie pojmie tekstu czytanego? No mówiłam?
    • mskaiq Re: przymusowe leczenie 17.05.09, 04:55
      Mysle ze kiedy zaburzenia afektywne sa wyraznie poprezdzone objawamy
      schizofrenicznymi to diagnoza schizofrenii nie zostaje zmieniona,
      tak przynajmniej jest napisane tutaj:
      >W ICD-10 podkreśla się wyraźnie, że schizofrenii nie należy
      >rozpoznawać, jeżeli stwierdza się obecność objawów depresyjnych lub
      >maniakalnych(czyli objawów afektywnych), chyba że zaburzenia
      >afektywne są wyraźnie poprzedzone objawami schizofrenicznymi.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • beatrix-kiddo Re: przymusowe leczenie 17.05.09, 07:30
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze kiedy zaburzenia afektywne sa wyraznie poprezdzone objawamy
        > schizofrenicznymi to diagnoza schizofrenii nie zostaje zmieniona,
        > tak przynajmniej jest napisane tutaj:
        > >W ICD-10 podkreśla się wyraźnie, że schizofrenii nie należy
        > >rozpoznawać, jeżeli stwierdza się obecność objawów depresyjnych lub
        > >maniakalnych(czyli objawów afektywnych), chyba że zaburzenia
        > >afektywne są wyraźnie poprzedzone objawami schizofrenicznymi.

        Piszesz nie na temat, niemoto.
        • dolor Re: przymusowe leczenie 18.05.09, 12:46
          ALe dla mnie też na temat (przynajmniej ICD-10). Co najwyżej zasada, że
          mania/depresja może się przekształcić w schizofrenię, nie ma tu potwierdzenia.
          • aidka Re: przymusowe leczenie 21.05.09, 17:24
            a dziś psycholog powiedział, że powodem przymusowego leczenia
            może być nie tylko zagrożenie dla otoczenia i samej siebie, ale
            także niemożność zaspokajania swych podstawowych życiowych potrzeb.
            no czyli capnęli tę osobę z manią niby zgodnie z prawem ./ciekawe
            jak prawo definiuje te podstawowe potrzeby/

            się to sprawdziło i jest tak rzeczywiście.
            www.spes.org.pl/?module=tresc&id=356
            • jednokonczynowy-banita Re: przymusowe leczenie 21.05.09, 17:42
              alez ditta mowila ze poszla siedziec za paragraf 23 czyli wlasnie zagrożenie dla
              otoczenia i samej siebie. niemoznosc zspokojenia to inny paragraf.
              • aidka Re: przymusowe leczenie 21.05.09, 18:10
                jednokonczynowy-banita napisał(a):

                > alez ditta mowila ze poszla siedziec za paragraf 23 czyli wlasnie
                zagrożenie dl
                > a
                > otoczenia i samej siebie. niemoznosc zspokojenia to inny paragraf.

                chodzi o to, że ona nie była i nie jest, IMO, bezpośrednim
                zagrożeniem dla siebie i otoczenia.
                zatem, aczkolwiek się zagadzałam, że powinna była być leczona, to
                wyglądało mi na to, iż naciągnęli paragrafy.

                a teraz się okazuje, że jest jeszcze ten o zaspokajaniu potrzeb.
                no to, jeśli już, to ona się pod ten paragraf nadawała była.

                się nie wie pod jaki ją podciągnięto.
                mi nie mówiła pod jaki - tylko, że niczego tym ludziom z sądu nie
                zgodziła się podpisać po zakończeniu rozprawy.

                ale, jeśli się chce, to pod paragraf o niezaspokajaniu potrzeb
                życiowych, można podciągnąć wszystko w zasadzie.
                • jednokonczynowy-banita Re: przymusowe leczenie 21.05.09, 18:15
                  na forum pisala o 23.
                  • aidka Re: przymusowe leczenie 21.05.09, 18:23
                    jeśli tak było, że 23, to jest to nieprawda.
                    jeśli już, to z mocy art. 29 - nie tylko o niezaspokajaniu potrzeb,
                    ale też o ewentualnym pogorszeniu stanu zdrowia w wypadku
                    niepodjęcia leczenia.
                    www.sczp.gov.pl/doc/uorzsozon.pdf
                    • aidka Re: przymusowe leczenie 21.05.09, 18:53
                      a w ogóle to jest dziwne.
                      chory na serce ciężko, czy na raka może nie chcieć się leczyć i nikt
                      go nie zmusza.
                      a kogoś z depresją może na siłę wytargać z domu, by go do szpitala
                      odtransportowano, policja i straż pożarna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka