27.09.12, 10:07
hej...
Rozsypałam się jak worek grochu. Masakra. Najpierw straszne bluzgi przez telefon, jaka jestem zła i niedobra (dla niego), rozbicie dnia w pracy, roztrzęsienie max.., a potem sms .. "nie masz pojęcia jak bardzo cię kocham".
Jakie te jego komunikaty są masakrycznie niejednolite i sprzeczne !! Czuję się jak rąbnięta deską w czoło. To co czuję, nie jest dobre..! Źle czuję, źle myślę ! I krzywdząco dla niego. A on przecież tak strasznie kocha.. A ja wszystko widzę źle, niewłaściwie !!!!
Opadłam. Nie mam siły. Znów nie widzę wyjścia i tak mi cholernie źle, źle, źle !! Dlaczego, kiedy go nie widzę i nie czuję w powietrzu to jestem .. zdrowsza ??? I szczęśliwsza...!!!!
Dlaczego nie umiem .. nic !?! Dlaczego ??
Skoro kocha, to dniem codziennym powinnam to czuć, prawda ?
Skoro nie czuję dniem codziennym ? To źle czuję, tak...?
Ratunku..





Obserwuj wątek
    • nowel1 Re: buu.. !! 27.09.12, 10:16
      Nie można czuć źle albo dobrze. Uczucia nie są złe ani dobre. One po prostu SĄ.

      To, co robi Twój mąż, to klasyczna manipulacja. Doświadczyłam tego. Pozwalałam na to. Dlatego odejście od męża zajęło mi 6 lat dłużej niż powinno.
      Nie polecam, chociaż być może dla mnie akurat to było w sam raz.
      Szkoda 6 Twoich lat.
    • mola1971 Re: buu.. !! 27.09.12, 10:17
      Jak się kogoś kocha, to się na tego kogoś nie bluzga.
      W nosie z taką miłością, przez którą cierpisz.
      • ninaa Re: buu.. !! 27.09.12, 10:21
        Tak, wiem, ja to "teoretycznie" wiem i przerobiłam !! Ale tak mi trudno "trzymać się".. Czasem trudno..
        • mola1971 Re: buu.. !! 27.09.12, 10:39
          Z czasem się uodpornisz. Ważne byś nie zmieniła podjętej decyzji.
          • blue_ania37 Re: buu.. !! 27.09.12, 11:17
            Bedzie dobrze, tylko na to potrzeba czasu.
            Przeczytaj książkę toksyczne słowa. Duzo wyjaśnia.
            Będziesz miała jeszcze długo zawieszkismile ale da sie z tym zyc byle sie nie cofać.
            Pozdrawiam
            Ania
            • sebalda Re: buu.. !! 27.09.12, 14:17
              Słowa nic nie kosztują. Nie ma nic łatwiejszego, jak powiedzieć: kocham Cię.
              Ja się na to nabierałam ponad 20 lat. Jaka byłam dumna, że po tylu latach mąż wciąż mi to mówił. Tak łatwo wymazać takimi słowami wcześniejsza awanturę i wyzwiska.
              W końcu miałam dość tej cholernej huśtawki. Jakie było zdziwienie i oburzenie, jak powiedziałam, że nie chcę tych wyznań. On taki wspaniały, a ja niewdzięczna. Ale razy mniej bolą, jak się jest na nie przygotowanym, można się opancerzyć, zahartować. Najgorsze jest głupie odsłanianie wrażliwych miejsc pod wpływem tanich komplementów i pustych wyznań.
    • xciekawax Re: buu.. !! 27.09.12, 22:44
      Typowy toksyczny zwiazek.
      Mialam to samo.
      szkoda Twojego czasu.
      Ty pozwalasz, a on swoje robi.
      Tak tkwilam w tym az jego zdrada mnie z tego wyzwolila.
    • mayenna Re: buu.. !! 27.09.12, 23:35
      ninaa napisała:

      Skoro kocha, to dniem codziennym powinnam to czuć, prawda ?
      > Skoro nie czuję dniem codziennym ? To źle czuję, tak...?
      > Ratunku..
      Kochać a umieć okazywać miłość to są dwie odrębne kwestie.
      Dlatego póki mówi, ze kocha to ja bym trwała i optowała za tym, żeby nauczył się ją okazywać. Ale nie sugeruj sie moim zdaniem bo mam głód miłości wyniesiony z domu i nie ma dla mnie nic cenniejszego na świecie niż autentyczna miłość. Ale ja czułam kiedy przestał mnie kochać.
      • ninaa Re: buu.. !! 28.09.12, 09:58
        "kocham Ciebie i zrobię dla ciebie wszystko" (czy jak to tam dokładnie szło), to jest albo nierealne, albo chorobliwe i zatem niebezpieczne (dla obu osób - kochanej i kochającej).
        Utopia albo jakaś psychoza.
        Tak napisała Kobieta 306. Dobrze napisała, bo mnie ten "głód miłości" nieco właśnie bokiem wyłazi. Mechanizm jest prosty, teoretycznie miło, że tak mon'sz mówi i czuje.. zakładam to jako wielce nawet prawdopodobne. To czucie jego. Natomiast mam już dość..., po prostu mam już dość i nie chcę tego nawet słuchać. Przepraszanie i przymusowe przytulanie nie działa..., kurde nie działa. Dlaczego ? A on przecież taki wspaniały i miły i chce poprawy, a ja niewdzięczna... odrzucam. I znów... 14 kilo poczucia winy więcej na łbie.. Bo teraz to ZNÓW MOJA WINA, bo nie daję szansy, baa.. nie czuję nawet chęci, żeby ją dać !! Ale podobno mam prawo mieć dość. Muszę to zaakceptować a nie mieć do siebie pretensje, że nie chcę.
        Nie umiem wykrzesać w sobie serdeczności takiej jak przed laty. Nie umiem już mieć nadziei na "lepiej". Wylało się całe mleko. Nawet jeśli on, cudem, poprawi się (mówiąc oględnie) uleczy i ulepszy (głupio brzmi...) to boję się, że nie będę umiała dać zbyt wielkiej szansy. Będę jak saper jakiś.. A to przekreśla całą "zdrowość".
        Gdzie czasy, kiedy pocałunek i słowo wynikało z autentycznej potrzeby, autentycznego zaangażowania ? Przynajmniej czucia takiego zaangażowania !
        Wiem, że to co teraz to nieładne i niemądre. I nie wiem czy wyłażenie z tego zajmie mi 3 miesiące czy 3 lata ..
        Bu !
        Ale już mi ciut lepiej.
        N.

    • kobieta306 Re: buu.. !! 28.09.12, 09:36
      jak to mało kobiecie do szczęścia potrzeba. Facet wyda 30 groszy na eskę, a ona już myśli, że on ją kocha. Baby były, sa i będą głupie, bo łykają takie glodne wstawki i rozmyślają dniami i nocami nad eską "kocham Cię", przykładając lód do podbitego oka albo łykając jakieś prochy uspokajające. No ale przecież on WYRAŹNIE napisał, że KOCHA. No to pewnie kocha skoro napisał.
    • kobieta306 Re: buu.. !! 28.09.12, 09:38
      z ciekawości jeszcze spytam ile masz lat? Jeśli około 20, to Twój post ma rację bytu. Jeśli powyżej - POBUDKA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • ninaa Re: buu.. !! 28.09.12, 10:02
        Ejjj, Kobieto !
        Wiesz, nie chodzi o to, że ja wierzę w to KOCHAM. Właśnie nie wierzę. I nie umiem wykrzesać checi by wierzyć. Mleko, pisałam sie wylało.
        Chodziło mi raczej o to, że rozwala mnie..., rozwala. Wolę bluzganie. Wolę jednoznaczność. Niż huśtawki. A on karmi mnie huśtawkami, z którymi NIE ZAWSZE potrafię sobie jeszcze poradzić.
        Pobudka ! Pobudka ...? Jam obudzona jak diabli ! Jeszcze tylko mocniej w siebie uwierzyć !! I w rację swoją i CZUCIE swoje.
        • kobieta306 Re: buu.. !! 28.09.12, 10:13
          My same kobiety robimy sobie krzywdę, bo wmawiamy sobie wzajemnie (nawet tutaj na forum), że miłość to jest całkowite oddanie sie drugiej osobie, że nalezy kochac ponad wszystko i zrobić dla drugiej osoby wszystko z miłości. A to jest bzdura na kółkach!

          Moja rada jest taka - niech on sobie tę swoją miośc w dupę wsadzi skoro Ty przez niego cierpisz i fizycznie i psychicznie. Pora na ewakuację i odcięcie się od toksycznego gnoja.
          • ninaa Re: buu.. !! 28.09.12, 10:24
            Masz dużo pewności i przekonania w głosie. Bo mi to jak trąba w uszach dźwięczy. Zazdroszczę tego. Tego przekonania i pewności. Super fajna ta trąba. I mądrze do mnie mówisz, wiem. Ja tak właśnie czuję, ale jeszcze ciut jakby ... za mało..., utrwalam sobie, utwalam...
            Pani terapeutka powiedziała, że "widzi zmiany" i teraz będziemy je utrwalać. Więc mąż z jednej mi zaświeci..., z drugiej dobrzy ludzie z ośrodka.... i wiem, że dam radę. WIEM. Wczoraj miałam cholerny dół. Dziś już go nie mam.
            Dziękuję.
            N

            • sebalda Re: buu.. !! 28.09.12, 10:32
              Jeśli dobrze pamiętam, Twoj mąż stosuje bardzo podobne techniki do technik mojego. To chyba podobny typ. I powiem Ci jedno: przez takie właśnie huśtawki trwałam w wyniszczającym związku 25 lat! Wyobrażasz sobie taki szmat czasu? To ponad połowa mojego życia. I przez to, że trwało to tak długo, wydobycie się na powierzchnię jest niesamowicie trudne, bolesne, straszne tak naprawdę. Każdy rok ciągnie w dół. Nie polecamsad
            • kobieta306 Re: buu.. !! 28.09.12, 10:33
              no zatem do działa, a nie smarkać na forum. Palec środkowy panu wystawić, jak nastepnym razem znowu zrobi cyrk pt."kocham cie".
              • blue_ania37 Re: buu.. !! 28.09.12, 14:05
                Ninaa!
                Uwierz we własne odczucia,wiem, że to cholernie trudne.
                Ja straciłam "tylko"10 lat życia wię do sebaldy mi daleko.
                Ale wierzę już we własne odczucia.
                Jak coś uwiera w bucie to trzeba wyrzucić a nie wierzyć, że się rozchodzi.
                Odcinaj się, to najlepsze i dawaj sobie prawo do słabości, ja po roku od niemieszkania razem itp...umiem się kulić jak go gdzieś słyszę w "głowie", umie mnie nadal sprowadzić do parteru ale tez coraz rzadziej daje mu okazję, poprostu nie utrzymujemy jakichkolwiek kontaktów ( teraz już to trwa 2 miesiąc), a mi coraz lepiejsmile
                A
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka