03.07.09, 01:33
...mam nadzieje, ze w koncu smacznie spi.
Skopuje teraz koldre i nawet nie wie o tym.
Milych Snow Olu:)
Obserwuj wątek
    • ellena_cyganka Re: A Ola.. 03.07.09, 11:55
      Ostatnio Olga pouczyła mnie, że nie jest Olą.
      • marouder.eu Re: A Ola.. 03.07.09, 12:03
        Nu, bo akurat wtenczas czula sie Aida:)
    • ellena_cyganka Re: A Ola.. 03.07.09, 12:29
      Eee, chyba nie tylko o to chodziło, o tu jest:

      forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=69731&w=97086306&a=97119252
      • marouder.eu Mnie osobiscie imie Ola 03.07.09, 12:51
        milo brzmi w uchu, ale skoro madame sobie zyczy, zaprzestane mowienia jej po
        imieniu:/
      • olga_w_ogrodzie Re: A Ola.. 03.07.09, 16:11
        spokojnie.
        szczegół to.
        niech sobie będzie ta ola.
        się na chwilę zdenerwowało.

        jeden brat, że chory.
        drugi, że co ma zrobić, jak pierwszy chory.
        trzeci, że przegrał życie.
        potem o cioci się dowiaduje, co jak mama była, że z nią źle bardzo.
        przyjaciele tylko wódę chleją.
        przyjaciółka, że znów głosy słyszy.
        ex partner, że mnie potrzebuje raptem, jak dawno juz koniec.

        za duzo.
        • lucyna_n Re: A Ola.. 03.07.09, 16:25
          ja myślę że Ty powinnaś naprawdę wyjechać gdzieś daleko żeby się raz odciąć od
          przeszlości. Za duży ten tobół ciągniesz.
        • marouder.eu Re: A Ola.. 03.07.09, 21:36
          Lucyna ma racje.
          Pewnej mojej znajomej rodzina polozyla na barkach chorych rodzicow i umierajaca
          na raka dawna tesciowa, podczas gdy pan byly maz cieszyl sie mloda zona, dzieci
          zajete interesami podobnie jak znajomej rodzenstwo..nie powiem, imponuje mi, ale
          gdzies jej ucieklo w tym wszystkim jej wlasne zycie.
        • ichnia Re: A Ola.. 03.07.09, 22:02
          olga_w_ogrodzie napisała:
          > za duzo.

          Jasne, że za dużo. Ja o wiele błahsze sprawy poodstawiałam od siebie,
          bo swoje ledwo dawałam radę uciągnąć, a co mówić o jakimś większym
          kalibrze... Tak jak Lucyna radzi, najlepiej byłoby wyjechać, odciąć się
          na jakiś czas (nie wiem, czy to możliwe dla Ciebie).
          A o asertywności coś już było? Żeby zadbać głównie o siebie, zostawić
          inne garby, niech inni sami je noszą (gdzie można pomóc i jest siła na
          to, owszem można i proszę bardzo). Nie porywać się na wiatraki...
          • olga_w_ogrodzie Re: A Ola.. 04.07.09, 00:06
            wszystko wie się.
            mechanizmy rozumie.
            a tylko dwie osoby na świecie i ten internet - że się prawdę powie -
            iz nie jest uroczo. - ktoś sobie roi, że ja silna - gada i gada, na
            koniec mówi, jak tam ze mną, a ja, że świetnie, w chwili, gdy mi
            walą na łeb coś okropnego - nic nie powię, że nie mogę.

            n0 to tu sobie naskarżyłam.
            • ichnia Re: A Ola.. 04.07.09, 00:16
              olga_w_ogrodzie napisała:
              > ktoś sobie roi, że ja silna - gada i gada, na
              > koniec mówi, jak tam ze mną, a ja, że świetnie, w chwili, gdy mi
              > walą na łeb coś okropnego - nic nie powię, że nie mogę.

              No toś sama sobie winna ;))
              A tak poważnie, to w moim przypadku było trafnym posunięciem kiedy
              skończyłam robić minę do złej gry. Przestałam udawać, że wszystko ok i
              czuję się świetnie (no może z małymi wyjątkami). Mam gdzieś innych (w
              sensie gdy czegoś ode mnie chcą). Ja byłam zawsze dla innych, a dla
              mnie nikt. Ja wszystkich wysłuchiwałam, a mnie nie miał kto... No i
              miarka się przebrała. Ludzka natura jest taka, że wykorzystuje to co
              łatwo może uzyskać od drugiego człowieka. Dopóki będziesz pozwalała
              sobie na takie traktowanie, tak traktować Cię będą.
              Tak uważam.


              >
              > n0 to tu sobie naskarżyłam.
              • olga_w_ogrodzie Re: A Ola.. 04.07.09, 20:10
                taka doktorka jedna u której się prywatnie leczyłam, gdy kasę
                jeszcze miałam,
                dziś powiedziała, że zrobić najpierw porządek ze spaniem i
                niejedzeniem.
                bo jej powiedziałam, jak dobrze się czułam dwa dni, gdy , bez
                żadnych leków, zasnęłam o 24 i się obudziłam o 8.00.

                tę klinikę leczenia bezesnności załatwiła - ale ja tam wiem, o co
                idzie - całą noc pod różnymi przyrządami,bo badanie REM czy srem,
                gdy ja się muszę kręcić, zapalać światło, łazić, włączać muzykę - no
                i dla szpitali jest - nie.
                niby jedna noc - ale mogą capnąć.
                • naqoyaqatsi Re: A Ola.. 04.07.09, 21:26
                  idz do kliniki. nie capna cie.
                  a pomoze.
                  3m sie jakos.
                • ichnia Re: A Ola.. 04.07.09, 22:52
                  > tę klinikę leczenia bezesnności załatwiła - ale ja tam wiem, o co
                  > idzie - całą noc pod różnymi przyrządami,bo badanie REM czy srem,
                  > gdy ja się muszę kręcić, zapalać światło, łazić, włączać muzykę - no
                  > i dla szpitali jest - nie.
                  > niby jedna noc - ale mogą capnąć.

                  No co Ty, gdzież tam capną. Ja bym szła do kliniki, mimo że trochę
                  pomęczą. Ale dla własnej korzyści warto. Chyba. Jeśli nie ma innego
                  wyjścia, nie ma innej nadziei, człowiek i brzytwy się chwyta... No
                  chyba, że jeszcze Ci nie dokopało na tyle, że chcesz coś z tym zrobić...
                  • olga_w_ogrodzie Re: A Ola.. 05.07.09, 00:00
                    to się zgodzę.
                    jak capną - domagam się uwolnienia w postatci aktów przemocy.

                    /się boję - mogą mieć kibel śmierdzący i prysznic nie teges/
                    • ichnia Re: A Ola.. 05.07.09, 00:02
                      olga_w_ogrodzie napisała:

                      > to się zgodzę.
                      > jak capną - domagam się uwolnienia w postatci aktów przemocy.
                      >
                      > /się boję - mogą mieć kibel śmierdzący i prysznic nie teges/

                      Co się martwisz, wieczności tam nie spędzisz. Ja na co dzień w pracy
                      mam taki kibel i muszę z tym żyć, bo jak potrzeba przyciśnie to nie ma
                      zmiłuj się... :(
                      • olga_w_ogrodzie Re: A Ola.. 05.07.09, 00:39
                        się boję jednego dnia w szpitalu.
                        że capną - /dzięki snajper/

                        choc to klinika
                        jest tam ten profesor, co mnie zna i nie ukrzywdzi,
                        i doktorka coś załatwiła bez kasy żadnej na co się miesiącami czeka -
                        badanie to.
                        tylko ja to widziałam - na czym polega - oni są unieruchomieni -
                        całą noc na łbie z aparaturą i monitoring.
                        a gdy ja nie śpię - muszę się ruszać - to to całą aparaturę szlag
                        trafi.
                        • ichnia Re: A Ola.. 06.07.09, 08:35
                          olga_w_ogrodzie napisała:
                          > tylko ja to widziałam - na czym polega - oni są unieruchomieni -
                          > całą noc na łbie z aparaturą i monitoring.
                          > a gdy ja nie śpię - muszę się ruszać - to to całą aparaturę szlag
                          > trafi.
                          Wyobrażam sobie. Ciężko tak wyleżeć bez ruchu. Ale jest inne wyjście, żeby użyć
                          tej aparatury? Nie ma. A jak po operacji człowiek unieruchomiony musi leżeć, to
                          leży. Bo co może zrobić. Ty Olga idź do tej kliniki i nie zastanawiaj się na
                          zapas. Strach ma zawsze wielkie oczy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka