Dodaj do ulubionych

aurelia, pomocy!!

06.07.09, 12:13
mam na tydzien pod opieką czterolatka.. ratunku!!!!
to dziecko jest dość grzeczne ale takie żwawe!
byliśmy w lesie, odbębnilam nawet zoo (Dolor wybacz!) łaże na place zabaw, ale
dzień ma chyba ze sto godzin, jak to wszystko zapełnić?
czuję że normalne opiekunki mają jakieś zapasowe akumulatory po kieszeniach bo
ja fizycznie odpadam i marzę o tym żeby się zwinąć gdzieś w kącie i udawać że
mnie nie ma.
skończyły mi s^ę pomysły, a tu jeszcze 5 dni!
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 17:40
      o kurcze szczerze współczuję. ja po 7 godzinach wysiadam, zapominam jak się
      nazywam i ogólnie najchętniej bym się zastrzeliła. wywalaj go jak najwięcej na
      plac zabaw, duży jest to nie musisz przynajmniej łazić z nim po tych wszystkich
      drabinkach. może też trochę jakiejś tv? rysowanie, lepienie (taka terapia
      zajęciowa jak w psychiatrykach ;)
      jak znajdziecie jakieś szyszki to się możecie porzucać nimi. (może trafisz tak
      że będziesz miała dziecia z głowy? ;) no dobra, głupi żart)
      a dalej to nie mam pojęcia co robić z 4 latkiem :o wychodzi na to, że im starszy
      dzieć, tym gorzej. mój prawie-dwu-letni podopieczny ma tę zaletę że trochę śpi w
      dzień.
      cholera, dużo Ci nie mogę pomóc niestety. najważniejsze to: nie daj się
      zwariować, podrzucaj dzieciaka mężowi, synowi, komukolwiek, kiedy tylko będziesz
      mogła. a jak wrócą prawowici rodzice dziecia to zażądaj wysokiej rekompensaty
      (np. dożywotniej renty od nich :) )
      • lucyna_n Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 19:18
        wymiękam, normalnie 10000 kalorii spalilam dzisiaj na tych placach zabaw,
        jestem teraz pedagogiczna, robimy książkę o zwierzątkach, mlody pracowicie
        koloruje, a ja mam chwilę wolnego.
        • aurelia_aurita Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 19:27
          a na tym placu nie ma jakichś innych dzieciaków? zająłby się wspólną zabawą a Ty
          byś go miała na jakis czas z głowy.
          w zasadzie przychodzi mi teraz do głowy taki z lekka bertradoidalny pomysł: jak
          ten plac zabaw nie spełnia swoich zadań (np nie przychodzą inne bachorki albo
          przychodzą nie takie co trzeba) to może warto zmienić plac zabaw? :)
          • lejdi111 Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 19:34
            ja ostatnio z moim 4-latkiem malowałam liście plakatówkami. Bardzo mu przypadło
            to zajęcie do gustu. Najpierw nazrywaliśmy różne liście, listka i kwiatki a
            potem je upiększaliśmy różnymi kolorami i wzorkami np paski, kropki. Malował na
            nich tęcze, burze itd. Wciągnęło go to na maxa.
          • lucyna_n Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 20:17
            zorganizowaliśmy dzisiaj fajoskie zawody i cały plac dzieciakow w wieku 1-10
            ganiał w kółko, a mamusie kwiliły i próbowaly ganiać za pociechami, dzieciakow
            jest pełno, mamuś jest pełno, i muszę mieć oczy dookoła glowy, bo to mały dzikus
            jest i lata po drabinkach jak szalony, a tutaj wszędzie są jakieś skomplikowane
            konstrukcje drzewno-linowe. dość męczące jest też rozstrzyganie sporów o
            łopatkę, wiaderko, dzurę w piasku, huśtawkę. Cała ta atmosfere placozabawowa to
            jakby się nagle człowiek na żywca przenióssł na forum kobieta czy inne dla
            nerwicowych, nie jest to latwe, chociaż można poczynić ciekawe spostrzeżenia.
        • ichnia Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 21:38
          lucyna_n napisała:
          > jestem dusza człowiek to się dałam, powodow jest woęcej, ale się
          nei będę
          > wywnętrzać na forum ze spraw osobistych osób trzecich.
          >
          No chyba, że to awaryjna sytuacja była i potrzeba. Nie wnikam w
          szczegóły. Bo przyszło mi do głowy, że to z powodu wyjazdu
          wakacyjnego zostawiono Ci dziecko na przechowanie ;P
          A z tymi duszami to bym nie przesadzała...;)
      • lucyna_n Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 20:23
        nic nie jest pewne, teraz to już wogóle nei wiadomo co się wydarzy:)
        śmieszny jest taki mały człowiek, taka mrówka drepcząca za człowiekiem i
        zadająca miliony pytań.
        • lejdi111 Re: aurelia, pomocy!! 06.07.09, 22:06
          lucyna_n napisała:

          > śmieszny jest taki mały człowiek, taka mrówka drepcząca za człowiekiem i
          > zadająca miliony pytań.

          Mój 4-latek wczoraj zapytał mnie skąd w moim brzuchu znalazła się woda aby on
          mógł tam pływać :)
            • ichnia Re: aurelia, pomocy!! 07.07.09, 22:15
              lucyna_n napisała:
              > nie jest płaczliwy, w sumie to naprawdę niekłopotliwe dziecko,
              tylko ja mam tak
              > cholernie mało sił

              I tak sporo sił wykrzesałaś z siebie, skoro jeszcze żyjesz ;) Ja
              chyba bym wysiadła po jednym dniu. Bo to nie ma zlituj się, odpocząć
              człowiek nie może kiedy chce, nawet usiąść w ciszy nie da rady, bo
              te miliony pytań...;) Nie, nie, tylko wypadki losowe (tfu, tfu,
              odpukać) mogłyby mnie zmusić do czegoś podobnego. I tylko z
              wyjątkowo grzecznym i nie absorbującym dzieckiem ;)
                • ichnia Re: aurelia, pomocy!! 07.07.09, 22:23
                  ellena_cyganka napisała:
                  > E tam przesadzacie, w końcu Lucy swoje odchowała i żyje, więc ten
                  > tydzień z malcem tez da radę.

                  No przecież nie mówię, że nie da rady, wręcz przeciwnie. Jestem
                  pełna podziwu dla niej :)
                  • ellena_cyganka Re: aurelia, pomocy!! 07.07.09, 22:32
                    Ty tez byś dała radę, jak trzeba to nagle wszystko sie umie i wie
                    jak robic i kiedy, to chyba instynkt połaczony z intuicją, a sił to
                    człowiek ma tyle, że sam sobie tego nie może nawet wyobrazić, bo
                    przy dziecku małym to można i pół roku nie przespać żadnej nocy i
                    marzyc o choć trzech godzinach nieprzerwanego snu i żyć i gotować i
                    kochac się z chłopem i chrzciny uszykować, człoweik naprawdę jest
                    mocny nieprzecietnie.
                    • ichnia Re: aurelia, pomocy!! 07.07.09, 22:38
                      ellena_cyganka napisała:
                      > Ty tez byś dała radę, jak trzeba to nagle wszystko sie umie i wie
                      > jak robic i kiedy, to chyba instynkt połaczony z intuicją, a sił
                      to
                      > człowiek ma tyle, że sam sobie tego nie może nawet wyobrazić, bo
                      > przy dziecku małym to można i pół roku nie przespać żadnej nocy i
                      > marzyc o choć trzech godzinach nieprzerwanego snu i żyć i gotować
                      i
                      > kochac się z chłopem i chrzciny uszykować, człoweik naprawdę jest
                      > mocny nieprzecietnie.

                      To prawda. Tylko jak musi, to pracuje na wytężonych obrotach, a jak
                      już nie musi to flak. I tu jest cały szkopuł...
                        • lucyna_n Re: aurelia, pomocy!! 07.07.09, 23:49
                          nie każdy, elleno, ja po prostu czuję się tak jakbym zużyla calą nergię
                          przeznaczoną na życie i stasznei powoli ja odzyskuję. Powinnam egzystować w
                          ukladzie 1 dzień z dzieckiem , trzy odpoczynku, to może jeszcze bym jakoś
                          zdążyla nabrać trochę energii. Bardzo byłam młoda jak urodziłam, wydawało mi się
                          że jestem na to przygotowana, że mam dużo sil i spokojnie dam sobei radę, że
                          tylko odeśpię kiedyś te nieprzespane noce i już będzie dobrze, ale niestety tak
                          s^ę nie stało, uaktywniła się depresja, z siłą przedtem nieznaną, i tak już
                          zostało. energia praktycznei już zawsze od tej pory pod kreską.
                          na samą myśl o drugim dziecku zaczynam się bać, nie byłabym już w stanie.
                      • lucyna_n Re: aurelia, pomocy!! 07.07.09, 23:44
                        no własnie jak musi to musi, ale mi to muszenie jakoś więcej wysilku sprawiało
                        niż innym kobietom, czułam się zawsze jakaś ułomna w tym temacie. Ja nigdy nie
                        byłam cierpliwa, nie umieałam się bawić z dzieckiem, zawsze najbardziej mi się
                        podobało jak młody już spał i do dziś pamiętam jak jako jedyna z rodzicow
                        plakałam jak dzieci wracały a nie wyjeżdżały bo nie zdążylam odpocząć a oni już
                        byli z powrotem a ja nei miałam siły do "walki".
                        Moje dziecko od wczesnego neimowlęctwa ma dość silne adhd, a jako że uznałam że
                        żadnych prochów mu dla własnej wygody podawać nie zamierzam to się swego czasu
                        wykończyłam, zresztą nie bylo wtedy praktycznei żadnego wsparcia ze stony
                        lekarzy ani psychologów, adhd bylo jakąś taką niby znaną rzeczą ale w sumie to
                        nikt nie umial powiedzić jak postępować.
                        Tak więc w sumie jest to metoda prób i błędów, ale jak na razie emoim zdaniem są
                        naprawdę dobre efekty i z roku na rok widzę że jest coraz lepiej. Syn wygląda na
                        zadowolonego człowieka, radzi sobie, nie ma fobii, nie ma niskiej samooceny,
                        żadnych stanow lękowych, życie mu się podoba, ma przyjaciół, a o to mi w sumie
                        chodziło.
                        • ichnia Re: aurelia, pomocy!! 08.07.09, 08:50
                          lucyna_n napisała:
                          > Tak więc w sumie jest to metoda prób i błędów, ale jak na razie emoim zdaniem
                          są naprawdę dobre efekty i z roku na rok widzę że jest coraz lepiej. Syn wygląda
                          na zadowolonego człowieka, radzi sobie, nie ma fobii, nie ma niskiej samooceny,
                          żadnych stanow lękowych, życie mu się podoba, ma przyjaciół, a o to mi w sumie
                          chodziło.
                          >
                          Tym bardziej podziw dla Ciebie :) Adhd potrafi wykończyć normalnego, silnego
                          człowieka. Dodatkową trudnością było właśnie to, że mało o tym się mówiło,
                          wiedziało. W obiegowej opinii o takich dzieciach mówiło się, że są rozpuszczone,
                          rozwydrzone, niegrzeczne. W zasadzie od niedawna dopiero zaczęło się na szerszą
                          skalę (w mediach również) zajmować tym problemem. A że zazwyczaj adhd z wiekiem
                          słabnie, do tego dołożyć Twój wielki wkład pracy, dziecko ma ogromną szansę
                          "wyjść na ludzia". I tylko to się liczy :))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka