loserka
17.07.09, 22:29
proszę nie bić
tydzień temu w GW wywiad z Eustachym Rylskim - napuszony, egocentryczny,
neurotycznie irytujący, ale nie do odrzucenia w całości, ćmiący jak bolący ząb
kończy się tak:
"- Bywa pan szczęśliwy?
- Pochlebiam sobie, że nigdy mi się to nie zdarzyło. Zadowolenie z życia
bierze się z sumy przyjemności, jakich potrafimy doświadczyć, od tych
najdosadniejszych, jak seks czy dobre jedzenie, do najsubtelniejszych, jak
przeżywanie sztuki. Szczęście natomiast to poczucie spełnienia w życiu i
niczym nie zmącona wiara w jego sens i celowość, jak również bezduszna
odporność na cierpienia otaczającego nas świata. W moim przypadku nie wchodzi
w rachubę. Pochlebiam sobie, że nie wchodzi w rachubę."
P.S. tak, macie rację, to to mi chodziło