Dodaj do ulubionych

a gdyby tak

08.09.09, 12:19
wcale nikogo nie posyłać do przedszkola, szkoły.
to same głupki by były na świecie bożym ?
Obserwuj wątek
      • aidka Re: a gdyby tak 08.09.09, 12:48
        się tylko widzi po sobie - jak koszmary senne, to często szkoły
        dotyczą. na jaką cholerę były równania z jedną niewiadomą. na nic to
        było. się książki czytało i pisać lubiło niezleżnie od tego, co w
        szkole. się było ciekawą, to się samej wiedzę łykało taką jakiej się
        było ciekawą. niekoniecznie to matematyczne kwestie być musiały.
          • aidka Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:04
            nawet żłób się pamięta, mimo lat 2-3 wtedy - mordęga, bo rano
            wstawanie i do czegoś przymuszają.
            a w przedszkolu jeszcze wciąż przymus - szpinak, tran i spanie w
            dzień, jak się od zarania dziejów kłopoty ze spaniem miało.
            to samo z synkiem było - się do przedszkola dało dzieciaka, ale się
            poleciało w godzinach tzw. leżakowania, a dziecko spuchnięte od
            płaczu, że je przymuszają.
            a książki też czytał nie dlatego, że lektura i szkoła nauczyła, ale
            dlatego, że chciał i w domu pełno książek.

            komu z Was się przydaje chemia, choć nigdy nie pociągała ?
            po co było to straszenie, że jak się nie nauczysz, to pała.
            • nienazarte Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:16
              jak dla mnie mogliby robic do 15 lat jakis rodzaj harcerstwa zamiast budy.
              zbierac dzieci rano jak rodzice do pracy, i zwiedzac z nimi swiat, wiedza
              calkowicie praktyczna. po co uniwesytecki sposob uczenia od 7 latka nie mam
              pojecia. zanim sie dojdzie na studia przechodzi sie dwa, a jak teraz gimnazjum,
              trzy unwersyteciki. i ciagle od piasta historia od nowa. niech najpierw
              wytlumacza wspolczesnosc, a pozniej niech sie cofaja.
              • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:19
                > niech najpierw
                > wytlumacza wspolczesnosc, a pozniej niech sie cofaja.

                dla mnie właśnie to był największy absurd, że i historii i polskiego (epoki
                literackie) uczono chronologicznie zamiast od współczesności, która jest
                najbardziej znana i zrozumiała.
                • nienazarte Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:26
                  mnie niczego buda nie nauczyla, ale ja dosc oporny bylem, uczyc sie nie umialem.
                  to znaczy matematyki sie nauczylem, (i zapomnialem, ale jakby co to moglbym
                  przypomniec), wiec jakbym byl inzynierem to bym moze mogl powiedziec ze sie
                  czegos nauczylem, ale nie jestem. reszta jakiejkolwiek wiedzy, ktora
                  teoretycznie mieli mi przekazac w budzie, zdobywalem gdzie indziej. to jakas
                  absurdalna instytucja. po co nauczyciel w 20-30 osobowej klasie. indywidualnie
                  niczego nie wyjasni wiec po co on? z ksiazki rownie dobrze mozna sie uczyc. ale
                  przeciez nie po to ona. buda ma przekazac kto twoj wrog, w co wierzyc, i
                  wytresowac dyscyplinarnie do pracy w duzym zakladzie pracy.
                    • aidka Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:58
                      właśnie.
                      po co to wyjaśniać ?
                      komu potrzebne ?

                      mnie potrzebne było, by opowiedziano czym jest bycie weterynarzem -
                      bo się na to podjarałam, ale nie w szkole mi wyjaśniono, że ja nie
                      bardzo, tylko jeden pan, nie weterynarz, uświadomił, że nie tylko
                      głaski kotków, ale cięcie,operacje i odbieranie porodu od krów i
                      niespecjalnie dam radę.
                      byłam mała, ale się bez szkoły nauczyłam, że nie.

                      na co mi było zdawanie matury z matematyki, która mnie nie
                      obchodziła, a przez nauczycielski przymus się bałam straszliwie ?
                      czemu się nie skupiono na tym, że się intersuję biologią i polskim,
                      i dać mi święty spokój z potęgowaniem do sześcianu ?
                      • dolor Re: a gdyby tak 08.09.09, 14:05
                        Było nie słuchać pana. Źle nauświadamiał.

                        A postmodernizm wyjaśniać, bo to fajne jest, a z tańca z gwiazdami się tego nie
                        dowie. W sumie te wszystkie informacje się do tego tylko przydają, żeby
                        poodrzucać co nie dla ciebie, a dalej szukać fascynującego.
                        • aidka Re: a gdyby tak 08.09.09, 14:30
                          nie mogłabym być weterynarką.
                          wiem to teraz.
                          ten pan miał rację.
                          się by nie poradziło.
                          się raz poród rottweilerki odbierało.
                          mąż za granicą, syn w szkole, weterynarz nie odbierał telefonu.
                          się sprężyło, o wszystko zadbało, ale potem się trupem padło.
                          na dodatek pierwsza sunia, największa, ale nieżywa.
                          a może do uratowania była, tylko nie wiedziało się jak pomóc.
                          się od dawna interesuje jak ludziom sztuczne oddychanie robi, jakby
                          co, ale z tą małą się ręce załamało.
                          o. do tego, to by się nauka przydała niechby kto powiedział, co
                          robić - niekoniecznie w szkole.
                  • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 17:45
                    dolor napisał:

                    > pewnie dlatego, że jedno wynika z drugiego, jak wyjaśnić postmodernizm bez
                    > znajomości tego, co przerabiał?

                    może poprzez czytanie równoległe tych 'przerobionych'?
                    i mądrzej by było i ciekawiej.
                    • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 17:49
                      swoją drogą, ja właśnie w ten sposób na własną rękę poznałam jakieś starsze
                      utwory, do których w życiu bym nie sięgnęła. zainteresowały mnie, bo się do nich
                      inni twórcy potem odwoływali. i to jest właśnie naturalna kolejność poznawania,
                      jak dla mnie.
                    • dolor Re: a gdyby tak 08.09.09, 17:49
                      Znaczy co, pół strony tego, trzy strony tamtego, 2 strony kolejnego nawiązania,
                      i dopiero 1 strona postmodernistycznej przeróbki? A jak nawiązań jest kilkanaście?
                      • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 17:54
                        najpier postmodernistyczne, potem źródłowe.
                        bo katowanie dzieciaków przez kilka semestrów wyłącznie niezrozumiałymi tekstami
                        pisanymi archaicznym językiem - z obietnicą, że 'później (w domyśle: w ostatnim
                        semestrze) będziecie lepiej rozumieli współczesność' - to trochę głupie jest.
                          • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:07
                            a tak w ogóle to spór nie jest o to czy należy znać wcześniejsze epoki, bo to
                            chyba oczywiste - a tylko o to, czy koniecznie trzeba omawiać je w sposób:
                            pierwsza klasa - starożytność i nic więcej, druga klasa - średiowiecze,
                            renesans, barok - po kolei i nic wiecej - itd
                            • dolor Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:16
                              Może nie nic więcej, ale jednak inaczej byłoby ciężko. Każda epoka nawiązuje do
                              poprzednich. Bez tego całość jest niezrozumiała. Może z historia by się dało
                              odwrotnie, np. od przebiegu danego konfliktu do jego przyczyn, ale z polskim już
                              nie. A równianie z jedna niewiadomą rozwiązywałem wczoraj, jak usiłowalem dojść
                              do ładu z fakturą.
                              • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:21
                                a ja właśnie mam nadzieję, że to się zmieni. teraz, kiedy powszechny jest
                                internet, ludzie nabierają nawyku sprawdzania u źródeł. przykład: oglądam film,
                                interesują mnie nawiązania, googlam film, czytam i szukam źródeł nawiązań. tylko
                                w ten sposób można podtrzymać zainteresowanie, jest to o wiele bardziej
                                naturalne dla ludzkiego umysłu niż takie poznawanie liniowe.
                                (przykład: tzw mapki myśli - rozrysowane przestrzennie - są o wiele bardziej
                                zapamietywalne niż zwykłe notatki pisane ciurkiem. dowiedzono w różnych
                                badaniach. bo tak wygląda proces uczenia się i myślenia ludzkiego - nie liniowo,
                                a wielotorowo. ale żeby ci z edukacji to zrozumieli, to pewnie jeszcze potrzeba
                                czasu).
                                • dolor Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:35
                                  Nie da się zrozumieć filmów, w których są nawiązania do wcześniejszych. A takie
                                  oglądanie, dzisiaj zrozumiem 1/4 potem sprawdzę o co chodziło w pozostałej
                                  części, to odbiera większość przyjemności z pierwszego kontaktu z czymś naprawdę
                                  dobrym. Mnemotechnika nie ma z tym wiele wspólnego, nie chodzi o to, by na
                                  wyrywki pamiętać, tylko żeby zrozumieć i poczuć od razu, przy pierwszym
                                  kontakcie. Każdy powrót działa już słabiej.
                                  • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:41
                                    > Nie da się zrozumieć filmów, w których są nawiązania do wcześniejszych. A takie
                                    > oglądanie, dzisiaj zrozumiem 1/4 potem sprawdzę o co chodziło w pozostałej
                                    > części, to odbiera większość przyjemności z pierwszego kontaktu z czymś naprawd
                                    > ę
                                    > dobrym.

                                    filmy, które składają sie z samych nawiązań nie są aż tak częste. i jak dla mnie
                                    - nie są aż tak dobre. popisy robione przez erudytów dla erudytów.
                                    nawiązanie jest jak przyprawa. jeśli nie rozumiem jakiegoś momentu - sprawdzam.
                                    powoduje to, że zainteresowanie filmem utrzymuje się dłuższy czas niż tylko:
                                    obejrzałam, zachwyciłam się, zapomniałam.
                                    i wcale nie zmniejsza to zrozumienia, moim zdaniem wręcz przeciwnie.

                                    i nie pisałam o jakichś mnemotechnikach. po prostu przyswajanie czegokolwiek - a
                                    to przede wszystkim zrozumienie - jest wielotorowe.
                                    i cała frajda polega na tym, że można się pozastanawiać, posprawdzać,
                                    skonfrontować ze swoimi domysłami.
                                    • dolor Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:45
                                      Jak się tego nie robi jednocześnie z oglądaniem, to odbiera jednak sporo
                                      przyjemności. Jak coś nie zachwyci od razu, marne szanse, że zachwyci później.
                                      Jak nie zrozumiesz od razu, nie zrobi takiego wrażenia. A zapamiętywać to sobie
                                      można wiersz na akademię, tu chodzi o przeżywanie, emocje, i im mniej tych
                                      filmów, które uznajesz za "popisy dla erudytów" tym częściej świetnie się bawisz
                                      ze sztuka wysokich lotów. Czysty hedonizm.
                                      • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:52
                                        > Jak coś nie zachwyci od razu, marne szanse, że zachwyci później.

                                        tu akrurat się zgadzam.

                                        > tu chodzi o przeżywanie, emocje

                                        o, i tu też się zgadzam :)
                                        problem w tym, że dzieła w których są same nawiazania dla nawiązań, to zwykła
                                        zabawa, która moze sprawiać frajdę intelektualną, ale zachwyt tu moze dotyczyć
                                        tylko dwóch rzeczy: obycia autora i obycia własnego.
                                        • dolor Re: a gdyby tak 08.09.09, 18:54
                                          Z przyczyn drzewkowych proponuję spór zakończyć lub przenieść do nowego wątku.
                                          Możemy zresztą trzy dowolne słowa w kazdym poscie zmienic na: depresja, terapia,
                                          serotonina i kłócic sie u snajpera.
                • lucyna_n Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:54
                  ja w żadnej szkole nie zdążćylam dojść do wspolczesności na lekcjach historii,
                  zawsze brakowało czasu i się klasa nei wyrobiła z materialem, ale ja nei żałuję,
                  bo historia ciekawi mnie gdzieś tak do 17 wieku, reszty nie cierpię, od
                  napoleona począwszy.
              • aidka Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:30
                kwestia przymusu mnie denerwuje.
                jedyną dobrą rzeczą w liceum była możliwość wybrania tzw. fakultetu -
                mejozy i mitozy mnie interesowały, zwierzaki też, to się wybrało
                biologię i, bez musu, samej się dociekało różnych sprawek.

            • blue-bazzz Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:17
              się nie chodziło do przedszkola ani tym bardziej złobka i się nie zsocjalizowało
              a potem się było dzikusem :(
              ale z drugiej strony jak czytam/słucham opowieści o przedszkolach to nie wiem,
              czy aż tak bardzo żałować.
              chyba najlepiej mają dzieciaki, które mogą się spotykać codziennie na podwórku i
              robić co chcą.
              • ellena_cyganka Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:25
                Ja tez ani żłoba ani przedszkola nie zaliczyłam a z socjalizacja
                nijak problem ów nie mialam, jednego znam Pana co od maleńkiego
                posyłany był do wszelkich osrodków dla dzieci i do dzis nijak się z
                nim zsocjalizowac nie moze nawet odrobina ludzkosci.
                • nienazarte Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:35
                  ja zaliczylem koncowke przedszkola i mialem ogromne problemy. na wstepie mnie
                  gnebiono, a ja dosc bierny bylem i wystraszony. to ojciec powiedzial ze mam sie
                  bic, bo sam mi przylozy. na szczescie bylem zawsze wiekszy od rowiesnikow. i
                  jak zaczelem w nastepnym tygodniu, to chciano mnie wypierdolic, bo krew sie
                  polala. z socjalizacja to ja ciagle mialem problemy w kazdej instytucji edukacyjnej
                    • nienazarte Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:53
                      ale ja w cale niegrzeczny nie bylem, niesmialy mocno bylem. jesli juz to tylko w
                      stosunku nauczycieli troche pyskaty, ale rozrob przez podstawowke zadnych nie
                      mialem, zeby mi nagany mieliby dawac albo cos. bardziej juz za murami szkoly
                      jakies przygody sie zdarzaly. tylko ze przez okres podstawowki pewne grupy
                      widzialy czasem we mnie ofiare ale zawsze bojki wygrywalem.
              • lucyna_n Re: a gdyby tak 08.09.09, 13:58
                przedszkole to trauma, ja swojego z przedszkola po 3 miesiącach zabralam , bo
                ryczał, nie jadł, chorował i panie go nie lubiły bo miał no cóż, - dużo energii.
                Wydaje mi się że nei poniósł dzięki temu szkód na umyśle, a zsocjalizowany jest
                w miarę bo utrzymuje bez problemu kontakty z grupą rówieśniczą, lubi wszelkie
                wyjazdy, obozy harcerskie i wogóle wydaje mi się że gdybym nie kazała mu
                sprzątać od czasu do czasu jego bagna to byłby całkiem szczęśliwy.
                • lucyna_n Re: a gdyby tak 08.09.09, 14:04
                  o mało zapomnailabym napisać o SOBIE!
                  ja chodzilam do przedszkola od 2 roku życia, nei wiem jakim cudem matka mnei tam
                  wcisnęła , dwa razy do maluchów chodzilam, raz z grupą o rok starszą, może
                  dlatego że nei było żłobu, a raz z rowieśnikami. Mam do dziś straszny żal o to i
                  nienawidzę przedszkolnych wspomnień. Nawet zdjęcia z przedszkola są przykre, i
                  myślę coby ich nie spalić. Niby jakoś tam sobei dawałam radę, ale zawsze gdzieś
                  tam z boku, taki outsiderek mały. W przedszkolu miałam dwie opcje albo się
                  denerwowalam i bałam, albo potwornie nudzilam, nigdy czas nie wlókł mi się w
                  życiu tak beznadziejnie jak w przedszkolu. Jeszcze mnei z tym przedszkolem co
                  roku na 3 tygodnie wakacji wysyłano, tam te wredne przedszkolanki to
                  się normalnie wyżywały na dzieciakach wstrętne małpy.
    • aidka Re: a gdyby tak 08.09.09, 14:04
      a chodziło mi o to w tym wątku, że obowiązek nauki jest.
      a jak nie, to co ?
      będziemy głupkami ?
      nie ma własnych chęci, zainteresowań, nic się nie uda bez bata i
      pały ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka