cozabzdury
28.04.10, 12:14
"mówi Leszek Dobrzyński, szef szczecińskiego PiS. - Rozdzwoniły się telefony.
Ludzie słali maile. Wszyscy deklarowali pomoc przy zbieraniu podpisów.
Wydaliśmy 2,5 tys. list. Panowała atmosfera wielkiego poruszenia."
Za komuny było identycznie. IDENTYCZNIE! Można to porównać nawet do głupiego
malowania trawy na zielono przed przyjazdem "pierwszego".
Też gadano takie bajki, że rozdzwoniły się telefony, ludzie słali telegramy z
chęcią pomocy przy liczeniu źdźbeł trawy, wydaliśmy 2,5 tys litrów zielonej
farby a przy czesaniu trawników panowała atmosfera wielkiego poruszenia.
Mi się zdaje, że Ci politycy lub ci pijarowcy udzielając wywiadów to muszą
chyba w gumce być, bo mają takie podniety czasami, że pewnie spuszczają się co
rusz w majty.
Nie chcę tutaj nikogo obrażać, ale dla mnie to nie jest relacja z kampanii
wyborczej a scenariusz filmu Barei.