rrado
06.03.04, 12:55
Po lekturze pewnego tekstu ( www.fds.px.pl/pub.php?
detail=1078527641.pub ) i szerszej refleksji nad emigracją ze Szczecina i
Polski przyszło mi do głowy kilka myśli. Część Polaków, głownie inteligencji
nadal nasączona jest podejściem mesjanistycznym. Jest ciężko, beznadziejnie,
ale musimy cierpieć i budować przyszłość dla następnych pokoleń. Ja
osobiście nie dziwię się młodym ludziom którzy maja w sobie tyle mobilności i
odwagi, że opuszczają Szczecin, czy Polskę. Przy czym sadze, że do Polski
prędzej, czy później wrócą, bogatsi o nowe doświadczenia, ale do Szczecina
już raczej nie. Podejście mesjanistyczne, o którym mówię to utkwiony w
podświadomości nakaz poświecenia się, złożenia fary ze swoje młodości,
marzeń, lepszych perspektyw tylko po to, by trwać na posterunku, by bronić
polskości Szczecina jak pisze kuba "Łatwiej jest opuścić tonący statek niż
pozostać na pokładzie i ratować jednostkę. Oto główny problem Szczecina -
brak wizjonerów i budowniczych, którzy wcieliliby idee w życie może sprawić
iż wkrótce nikt nie będzie wypompowywał wody z zalanych pokładów".
Moim skromnym zdaniem ludzie maja prawo do wyboru lepszego miejsca
zamieszkania, lepszego życia i do emigracji. Zupełnie nie potępiam rzesz
młodych ludzi, którzy opuszczają to rozpadające się miasto. Ich zdaniem
szkoda tracić tu czas i najlepsze lata życia. Ciężko się z tym zdaniem nie
zgodzić. Nie ma to nic wspólnego ze zdrada. To tak jak wybierając polokote
zdradzalibyśmy coca cole.
Natomiast potępiam i przypalałbym rozgrzanym żelazem ludzi, którzy do takiej
zapaści doprowadzili, tych którzy nie wykorzystali czasu przemian tych którzy
blokują dalszy rozwój miasta, tych którzy nawiedzeni idea polskości
doprowadzają polskie miasto do ruiny.
pozdrawiam rado