absztyfikant
24.03.04, 20:01
żródło - www.pomorzezachodnie.pl/?News=1052&Klient=290
Sesja referendalna czy Budżetowa ? Środa 24 marca 2004
"I smieszno i straszno" tak mógłbym określić poniedziałkową sesję budżetową
a właściwie pierwszą jej część, ponieważ została ona przerwana do 29 marca.
Przerwanie sesji sygnalizowane było przez klub Platformy od początku obrad.
Niezrozumiałe zupełnie działania Radnych POPIS- u i klubu OdNowa miały jak
się okazało maksymalnie przeciągać obrady, aby postawić Prezydenta i Radnych
w sytuacji konieczności uchwalania budżetu na ostatnią chwilę. Odniosłem
wrażenie, że panie i panowie Radni pyszną zabawę mieli z przepytywania
dyrektorów wydziałów (dysponentów budżetu) zadając mnóstwo idiotycznych
pytań, których treści świadczyły jednoznacznie o braku aktywności tych
radnych w pracach komisji Rady a momentami o dyletanctwie w sprawach
budżetowych.
Pozorowana troska o mieszkańców i teatralne gesty tworzyły wyreżyserowany
spektakl na potrzeby telewizji GRYF, która z upodobaniem nagrywa wszystko, co
dzieje się na sali sesyjnej. Wyrazem intencji „zadymiarzy” był złożony
wniosek o przerwanie Sesji i odłożenie uchwalenia budżetu na 29 marca –
praktycznie na koniec terminu, w jakim Rada jest zobowiązana podjąć uchwałę o
budżecie Miasta. Nie tylko mnie wydawało się, że ten scenariusz był
przygotowany wcześniej i realizowany z pełną determinacją obliczoną na
skompromitowanie – jak nie Rady (niewydolnego organu samorządu nie
potrafiącego poradzić sobie z budżetem) – to Prezydenta i jego zastępców
licząc na ich „potknięcia” w „półdystansie” debaty budżetowej.
Niestety nieodpowiedzialność radnych dążących do odwołania prezydenta Mariana
Jurczyka, w sposób polityczny doprowadziła wpisanie Sesji budżetowej w
krajobraz kampanii referendalnej.
Nie obawiam się używania stwierdzenia nieodpowiedzialność, ponieważ każdy,
kto orientuje się w realiach funkcjonowania jednostek i zakładów budżetowych
a nawet wydziałów Urzędu Miasta, ma świadomość wyjątkowego dyskomfortu
funkcjonowania tych instytucji bez uchwalonego budżetu. Tym Radnym, którzy
tego nie wiedzieli wyjaśniałem tę kwestię na Sesji, lecz widocznie nikt mnie
nie słuchał! I oczywiście słuchać nie zamierzał, ponieważ Radni nie
przychodzą na Sesję żeby słuchać wręcz przeciwnie to oni w tym spektaklu
wedle własnej (?) reżyserii budują swoje wizerunki na potrzeby zbliżających
się (jakże szybko) różnej maści wyborów. Ponadto brak współpracy powoduje
paraliż i wcale się nie należy dziwić, że w oczach oglądających nas
mieszkańców Szczecina wzbudzamy niechęć do wszelkiej aktywności a polityki w
takim wydaniu szczególnie!
W takiej atmosferze „masochistyczny” politycznie wniosek radnego
Napieralskiego o odebranie radnym (praktycznie martwego) przywileju
bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej zabrzmiał bardzo żałośnie,
lecz został błyskawicznie podchwycony i niewybrednie skomentowany przez radną
Jacynę Witt. Oburzenie SLD wywołane tą reakcją natychmiast zaowocowało
wnioskiem o odwołanie pani Małgosi z zajmowanego stanowiska w prezydium Rady
Miasta.
Nie pierwszy to wybryk nieposkromionego języka pani Jacyny Witt. Mam tylko
nadzieję, że to już ostatni w roli Wiceprzewodniczącej Rady Miasta z
założenia mającej reprezentować Radnych, lecz nie w taki – nie do przyjęcia
sposób!
Szczecin 23. 03. 2004
Juliusz Słowacki