Gość: XYZ IP: 212.14.0.* 07.05.04, 11:57 BYł trochę pompatyczny, ale lubilem go. Smutek. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: rzeźnik Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 62.29.137.* 07.05.04, 12:12 Szkoda chłopa. Ciekawie gadał. Na jego miejsce proponuje, aby pojechał Mario Min Kielonek. Będziesz miał weselej:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 212.14.0.* 07.05.04, 12:23 Maxa Irakijczycy odstrzelili by natychmiastowo, tak się chłop zamerykanizował Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rzeźnik Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 62.29.137.* 07.05.04, 12:32 A możeby tak tą metodą wysłać irakijczykom w prezencie kilku innych dziennikarzy! Np. kogoś ze Szczecina:))) Tylko bez nazwisk! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 212.14.0.* 07.05.04, 12:34 A kov-o masz na myśli? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rzeźnik Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 62.29.137.* 07.05.04, 13:09 Ty już wiesz najlepiej!:) Ale nawet, i tak nie bedzie tak dobry/a jak Waldek. A może kwaterka?Hi,hi,hi:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 212.14.0.* 07.05.04, 13:20 A masz jeszcze coś na stanie "grabarzu"? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rzeźnik Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 62.29.137.* 07.05.04, 13:30 Np Jasne Błonia im. Jana Pawła II:) Zachodniopomorskie zlustrowane i wydrukowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 Re: tysiace ludzi zginelo w Iraku n/t IP: *.comnet.krakow.pl 07.05.04, 13:01 masz racje skuter, ale to była osoba medialna. Powiem szczerze ,że nieraz mnie wkurzał ale go lubiłem. Szkoda człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
skuter70 Re: tysiace ludzi zginelo w Iraku 07.05.04, 13:02 wartosc zycia osoby medialnej jest wieksza niz innych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: tysiace ludzi zginelo w Iraku IP: *.rgsa.pl 07.05.04, 14:26 Tak niestety jest-im czlowiek bardziej znany tym wieksza zaloba:(((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
enancjo Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku 07.05.04, 15:35 .. szkoda czlowieka :(( .. .. wojna to chaos, a on chyba nie mial kamizelki .. .. niby nikt nie zawinil, ale i tak mam takie wrazenie ze ktos jest winien tej niepotrzebnej smierci, Enancjo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pismak Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 80.51.242.* 08.05.04, 16:22 To bardzo smutne. Profesjonalista. Pasjonat. Ludzki człowiek. Miał to wkalkulowane, bo kalkulował ryzyko. Miał szczęście bywać tam, gdzie chciałby być każdy pismak. Miał szczęście robić to, co chciałby robić każdy z nas. Wielu z nas bez wahania zamieniłoby się z nim miejscami. Nawet wiedząc, jak to się skończy. Ale pewnie niewielu z nas robiłoby to tak dobrze jak on. Być może żaden. Bo był tylko jeden Waldemar Milewicz. Cześć jego pamięci... pismak_logowany@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Pażdzioch Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: *.ksiazat.v.pl 08.05.04, 17:18 jeżeli uważasz to za szczęscie? to miejsce jest wolne, możesz jechać. wtedy ci się spełni. i nie p.głupot o szczęściu przebywania w miejscach niebezpiecznych. każdy się boi, boi się górnik zjeżdzając w dół kopalni, także marynarz w chwili ciężkiego sztormu, jak również pilot samolotu w wypadku awarii silników. nie boi się tylko idiota skaczący z wieżowca, i to nie jest do końca pewne. nie wiem czy pan milewicz miał czas się bać. jedno jest pewne był człowiekiem twardym, ale nie samobójcą. więc nie mów że wielu bez wahania zamieniło by się miejscami. niewielu raczej stać byłoby na pracę korespondenta wojennego w stylu śp.waldemara milewicza. skoro więc wierzysz w to co piszesz, to sugeruję wyjazd w jego miejsce. od wczoraj jest wolne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pismak Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 80.51.242.* 08.05.04, 17:44 Spokojnie, Marianie. Nie piszę o strachu. Tylko głupiec się nie boi, ale tu nie chodzi o strach. Każdy dziennikarz chciałby robić to co Pan Waldemar, choć nie każdy się na to zdobędzie. To niesamowite wyzwanie i praca, która naprawdę jest potrzebna. Czy może być większe zawodowe szczęście? Ja bym tak chciał. Bałbym się, ale bym chciał. To jest naprawdę esencja dziennikarstwa. Pokazywać prawdziwe, tragiczne, ludzkie oblicze takich konfliktów, jak Irak. Pokazywać brutalną i okrutną prawdę o wojnie. Uczyć czegoś, wstrząsnąć znieczulonym narodem świata. To jest misja. Niebezpieczna, ale czysta i ważna. Dla czegoś takiego warto nawet zginąć... Dlatego wszyscy tak podziwiamy tego Faceta! Dlatego, tak nam będzie go teraz brakowało. Ktoś tam napisał powyżej o jego pompatyczności. A czy mógł być inny, skoro wziął na siebie takie ważne brzemie? Skoro próbował obudzić w nas sumienie? Nie mogę go zastąpić, nie będę miał tego szczęścia. Pomijając to, czy w ogóle bym potrafił. Będę musiał dalej szukać sposobu w mojej zawodowej rzeczywistości, by jakąś potrzebną, przydatną, w miarę ważną misję pełnić. Każdy pismak ma ten problem. A Ci, którzy nie mają - zapomnieli po co pracują. Może śmierć Waldemara Milewicza im przypomni? pismak_logowany@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Pażdzioch Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: *.ksiazat.v.pl 08.05.04, 23:38 nie mam pojęcia co powinien robić dziennikarz, mnie to nie dotyczy. ale jestem czytelnikiem, słuchaczem, widzem czy telewidzem i potrafię odróżnić dobrą pracę od złej jak również ocenić jej wartość. nie chciałbym jednak oceniać ciebie na tym forum ponieważ robisz to osbiście zmieniając swój punkt widzenia w zmieniającej się sytuacji na znany temat. jeżeli zaś chodzi o dziennikarstwo najwyższego lotu, pozwolę nie zgodzić się z twojego autorstwa stwierdzeniem że esencją i dopełnieniem dziennikarstwa jest pokazywanie okropności wojny. dowodem tego są protesty telewizyjnych stacji po opublikowaniu zdjęć zabitego waldemara milewicza w jednym ze znanych dzienników. pozwolę również nie zgodzić się z tezą, tu cytat; "dla czegoś takiego warto nawet zginąć...". wojna w iraku nie nasza przecież, popierana przez milera, kwaśnieskiego i spółkę nie jest warta życia żadnego polaka. życie straciło już czterech żołnierzy dziennikarz i montarzysta. powiedz to ich rodzinom że warto było zginąć. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr33k2 Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku 09.05.04, 00:19 napewno nie warto było zginąć,nie zapominaj jednak o jednym ,że pojechali tam z własnej nie przymuszonej woli,zarówno dziennkarze jak i każdy żołnierz polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pismak Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: 80.51.242.* 09.05.04, 01:43 Oj, Marian, Marian. Piszę jako pismak. Dla mnie ta śmierć ma szczególny wymiar. Być może nigdy tego nie zrozumiesz. Dziennikarz to nie jest zawód typu murarz, czy kanar w tramwaju. To raczej misja, powołanie, obowiązek, powinność w społecznej służbie. Nie zrozumiesz tego, dopóki nie napiszesz tekstu interwencyjnego, który autentycznie coś zmieni, pomoże ludziom w ludzkiej sprawie, wywoła czyiś uśmiech, zmieni rzeczywistość na trochę lepszą. Jest wiele wymiarów tej pracy - korespondent wojenny to wymiar niezwykły, można rzec najwyższy. Ale też ekstremalny, który wymaga wielkiego poświęcenia, ogromnej pasji, wiary i odwagi. Niby rzetelna, sucha relacja - ale też ileż w tym emocji, zaangażowania, jaka siła przekazu, jaka potężna nauka. Na wojnę nie jedzie się, by pokazywać krew, szukać sensacji, taplać się w wojennych zwyrodnieniach. Milewicz potrafił pokazywać ją tak, by nie nagrywać spektaklu, lecz lekcje. Poświęcił się temu zupełnie, zapłacił za to krwią. Czy jego śmierć nie przemówiła do Ciebie, Marianie? Czy Cię niczego nie nauczyła? Na przykład, tego jak bezsensowna może być śmierć. Na wojnie, wśród obcych ludzi, którzy Cię nienawidzą a nic im przecież złego nie zrobiłeś. Na drodze, na której przed chwilą spokojnie przejeżdżali zwykli ludzie, a nagle przejechała nią śmierć. Tylko dlatego, że masz litery TV na plecach, albo być może dlatego, że jesteś Polakiem. Zapytaj operatora, dlaczego ranny i ledwie żywy ze strachu włączył kamerę i filmował. Myślisz, że z powodu poszukiwania sensacji? Myślisz, że zrobił te zdjęcia po to, by potem dupki z "Super Ekspresu" opublikowali je sobie na pierwszej stronie, by sprzedaż tego numeru wreszcie pobiła sprzedaż "Faktu"? Co Ty mi tu pieprzysz o wojnie Milera, czy Kwaśniewskiego. Wybacz, ale w takiej chwili mało mnie obchodzi polityka, propagadna i całe to gówno. Zginął człowiek, który pokazywał nam jak okrutna jest wojna, agresja, zło. Pokazywał, jakie to nieludzkie. Nie pytał, czy to wina Kwacha, Busha, Saddama. Jeździł po świecie i nie zastanawiał się, czy polityk X miał moralny obowiązek rozpętać wojnę, w której zginęło tylu i tylu ludzi. Pokazywał za to ludzi, którzy zginęli, ucierpieli w pożodze, wojennym dramacie. Pokazywał, jak jest naprawdę - z punktu widzenia ulicy, schronu, polowego szpitala. Jak to widzi krwawiące dziecko; matka, której zabito syna; stary zmęczony wojną człowiek; zaślepiony nienawiścią fanatyk. Daj spokój, Marianie. Tu chodzi o coś więcej. Ten facet zginął robiąc coś bardzo ważnego i uniwersalnego. Jakiś palant w wątku obok napisał, że Kupczyk to najemnik i inne brednie. Powiedz, to jego rodzinie. Kupczyk też wykonywał swój zawód, też miał misję i w nią wierzył. I gdzieś miał politykę, moralną odpowiedzialność jakiegoś Busha, czy rację stanu jakiegoś Milera. Każdy pismak chciałby pojechać tam i robić to co Waldek Milewicz. Każdy, który jeszcze pamięta na czym polega ta praca. Nie każdy może, potafi, ma tyle odwagi. Dlatego szukamy swojego frontu, swojego sposobu relacjonowania i uczestniczenia w tej walce. A kiedy ginie jeden z nas - ten, który miał odwagę, umiejętności i siłę, by robić tę robotę w jej najwyższym wymiarze - to jakby zginął wielki wojownik. Cześć jego pamięci. Czy wyraziłem się dość jasno? pismak_logowany@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 z własnej nie przymuszonej woli ? IP: *.comnet.krakow.pl 09.05.04, 11:47 Piotruś ! chyba teraz Ty przesadziłeś, bo rozmawiałem z kilkoma żołnierzami krakowskimi i wcale nie chcieli jechać, ale nie mieli wyboru. Na zawodową słuzbę w wojsku jest duzo chętnych ,tak im powiedziano. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: *.comnet.krakow.pl 09.05.04, 11:59 Pismak ! nie rób z dziennikarzy takich znowu bohaterów, bo jednak przede wszystkim liczy się kasa i jeszcze raz kasa. Działał sam, bo pod ochroną wojska trzeba by było za tą ochronę zapewne zapłacić a przy tym stosować sie do nakazów wojskowych a taka znakomitość tego nby nie zdzierżyła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Pażdzioch Re: Waldemar Milewicz zginął w Iraku IP: *.ksiazat.v.pl 09.05.04, 13:25 wywód że tak powiem obszerny, aczkolwiek przeczący poprzedniemu. no, bo jakże to tak. w poprzednim poście piszesz "dla czegoś takiego warto nawet zginąć".w ostatnim natomiast odnajduję takie słowa " na przykład,tego jak bezsensowna może być śmierć". gdzie jest tu spójność myśli które chciałeś przekazać, czytając wszystkie twoje posty w tym wątku mam wrażenie że pisze je przynajmniej kilku pismaków. nie chciałbym urazić twojej niewątpliwej dziennikarskiej inteligencji, ale mógłbyś pisząc następny post sprawdzić czy z połączeniu z poprzednim obie treści trzymają się kupy, mówiąc prostym językiem. na koniec, będąc zapewne pod wpływem patriotycznego uniesienia, upajając się mądrością własnych słów,zapomniałes dodać. czy to górnik idąć na tak zwaną szychtę, czy dziennikarz jadąc w niebezpieczne rejony, nie są pewni powrotu, ale robią to nieubliżając nikomu, dla pieniędzy i ptriotyczne uniesienia są tu mniej istotne. dotyczy to również śp. kupczyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nożyce Twój patos jest niestrawny IP: *.teleton.pl 09.05.04, 16:15 Pismak napisał: Każdy pismak chciałby pojechać tam i robić to co Waldek Milewicz. Każdy, który > jeszcze pamięta na czym polega ta praca. Nie każdy może, potafi, ma tyle > odwagi. Dlatego szukamy swojego frontu, swojego sposobu relacjonowania i > uczestniczenia w tej walce. A kiedy ginie jeden z nas - ten, który miał odwagę, > > umiejętności i siłę, by robić tę robotę w jej najwyższym wymiarze - to jakby > zginął wielki wojownik. Cześć jego pamięci. > > Czy wyraziłem się dość jasno? Wyrażasz się pompatycznie, mętnie, ględzisz- a przez to - brzmisz fałszywie. Milewicz wykonywał swoją pracę, miał świadomość ryzyka, zginął przy pracy. Szkoda człowieka - tak jak szkoda każdego pracownika, który ginie tragicznie i przedwcześnie. Nie rób z niego wielkiego wojownika, bohatera Związku Radzieckiego. Pewnie by sobie tego nie życzył. I nie pieprz, że każdy pismak wykonuje misję. Pismak - ty także, jeśli rzeczywiście nim jesteś - usiłuje przetrwać w tej rzeczywistości zarabiając szmal. Przeważnie pisząc na zlecenie pracodawcy. Żadna misja, żadne bohaterstwo. Praca TAKA SAMA jak praca kanara, murarza, hydraulika. Pod warunkiem, że wykonywana dobrze i uczciwie , tzn. bez krzywdzenia niewinnych ludzi. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pismak Mój patos jest niestrawny IP: 80.51.242.* 10.05.04, 03:28 No, i znalazłem się w kropce. Wpadłem w pułapkę każdego pismaka. Com napisał, napisałem. Podpisałem się i nie zamierzam się ani o krok wycofać. Patos - owszem. Moim zdaniem, sprawa pewnego patosu wymaga. Zginął człowiek, dziennikarz - dla mnie to ważne. Nie dziwcie się, że ponoszą mnie emocje. Idealizuję, bo tak czuję. Dla wielu z Was - jak czytam tutaj - Waldek to po prostu facet, który jak murarz robił swoje, a potem brał prysznic, kasował szmal i szedł spać z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Jakie to proste i jakie życiowe. Ale przecież Waldemar Milewicz taki nie był. On to traktował jak misję i jak to rozumiem. Ja wiem, że pełno jest pismaków na świecie, którzy traktują swój zawód, jak klejenie cegieł zaprawą. Którzy po prostu obrabiają informacje na swoim dziennikarskim warsztacie, dbając bardziej o wierszówkę, niż swój społeczny obowiązek. Są tacy, którzy dbają tylko o linię programową redakcji lub nakazy wydawcy. Bo to im przynosi spokojny, bezpieczny szmal. Przecież pisałem o tym wielokrotnie na forum. Nie zgadzam się z tym, że każdy pismak musi tak pracować, bo jest sytuacja ciężka na rynku, a trzeba coś jeść. Zawsze jest wybór, zawsze można to poukładać. Można zarabiać i nie zapomnieć o zawodowej misji. Znam kilku pismaków, którzy się nie zeszmacili i żyją; robią to, co lubią i w co wierzą. Osobiście wolałbym, żeby każdy pismak, który nie czuje tej misji, lecz robi tylko dla kasy - wziął się za murowanie domów. Przynajmniej robiłby coś pożytecznego. Ale to, rzecz jasna, niemożliwe. Bez względu jednak na to, jaka jest rzeczywistość w mojej branży - tam, w Iraku, czy w innym miejscu świata, gdzieś na wojnie, gdzie kule świszczą i możesz w każdej chwili zginąć - te wszystkie sprawy nabierają innego znaczenia, innego wymiaru. Tam się nie jedzie tylko dla forsy. Tam się nie jedzie robić dobrze wydawcy albo linii programowej redakcji. Tam się nie jedzie tylko dla sławy. A jeśli komuś zależy na kasie i sławie to siedzi w tym rok-dwa, a nie lat kilkanaście. W każdym razie, myślę, że nie po to pojechał tam Waldemar Milewicz. To było widać w jego relacjach i programach. Mówił o tym w "Monitorze Wiadomości" Firlej - kiedy wszyscy wjeżdżali od wschodu, Milewicz od zachodu itd. To moje idealizowanie to taka zawodowa tęsknota. Takie gonienie za marzeniem. Też taka pismakowa pułapka. Z jednej strony rzeczywistość rynkowa, która określone zachowania wymusza. Z drugiej - misja. Jak to pogodzić? Jak być powinno? Czy powinniśmy pisać tylko dla szmalu? Czytam sobie czasem Prawo prasowe, żeby nie zapomnieć. W rozdziale 2 pisze: "Zadaniem dziennikarza jest SŁUŻYĆ społeczeństwu i państwu". Możecie mi zarzucać, co chcecie. Że nadymam się; że ten zawód idealizuję; że mój patos jest niestrawny itd. Ale dla mnie to są ważne sprawy. Traktuję poważnie zawodową etykę - na moim poletku, na moim froncie zawodowym czuję, że mam do spełnienia misję. Oczywiście, lubię przy tym zarabiać szmal i pilnuję, by dobrze zarabiać. Ale trzeba przy tym w coś wierzyć. Coś robić słusznego. Bo inaczej, to wszystko nie ma sensu. Sprowokowaliście mnie do wyzewnętrznień. Pewnie teraz znów Marian elokwentnie mnie spuentuje. Że coś tam niespójne, że się pogubiłem itd. To wszystko nie jest proste i nie jest jednoznaczne. Powinno być, ale nie jest. Marzy mi się białe, ale jest szare. Czarne potępiamy wszyscy jednogłośnie. Milewicz był dla mnie przedstawicielem, symbolem tego co dobre w tym zawodzie. Pozytywne, właściwe i prawdziwe. Dzień jego śmierci jest tak tragicznym dniem, jak wspaniałym świętem (tryumfem dzienikarstwa w służbie społeczeństwu) był dla mnie dzień, w którym przyznał się do winy główny "łowca skór" z Łodzi. Choć smutne było to, że potem popełnił samobójstwo. Pozdrawiam pismak_logowany@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pismak Wybaczcie - nie "pisze", lecz "jest napisane" IP: 80.51.242.* 10.05.04, 03:31 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Pażdzioch Re: Mój patos jest niestrawny IP: *.ksiazat.v.pl 10.05.04, 08:16 jak dla mnie wystarczy. widzę że jesteś zakochany w swoim zawodzie. a miłość jak to mówią zaślepia. jednak warto by było niekiedy spojrzeć na swoje dzieła z pozycji czytelnika. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poeta pamięta JAK "HIENY ROKU" z tvp 1 super/express zawstydzają IP: *.torun.mm.pl 09.05.04, 19:54 polskie media od wielu lat nie uznaja żadnych reguł ani granic."róbta co chceta, drukujcie co chceta i pokazujcie co chceta".jakiekolwiek uwagi na ten temat odbierane sa jako zamach na wolność prasy czy sztuki.mozna wszystko.zdjęcie zasztrzelonegow. milewicza na okładce s/e wywołalo protest m.in. dziennikarzy i pytanie gdzie jest granica stało sie znów aktualne.Mnie tez zniesmacza,ąle jednoczesnie oburza mnie to że w pierwszy szeregu stanęli tacy "moaraliści i etycy mediów" jak dziennikarze z tvp 1 uznani za "hieny" za swoją jakże mało etyczną twórczość.podobnież ma sie rzecz z politykami sld, którzy nigdy nie potępili ani" nie "urbana ani "trybuny "za plugawe artykuły n/t ojca świetego ani żony urbana za tematykę wobskurancko-wulgarnym "zły" . Mamy więc kolejną odsłonę wyjątkowej hipokryzji niektórych nieetycznych dziennikarzy a także polityków/siwiec i prrześmiewczo-prymitywne zachowanie na lotnisku w krotoszynie.do jakiego jeszcze zakłamania sa zdolni "nasi nauczyciele moralnośći" z sld czy tvp 1? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyknajak Inne fotografie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 06:28 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34216,1591930.html Odpowiedz Link Zgłoś
enancjo Re: Waldemar Milewicz .. refleksja .. 10.05.04, 10:25 .. strasznie mnie ich szkoda .. ale jako refleksja to czy nie przecenili sytuacji ... .. tak sobie pomyslalem, ze jednak dla Irakijczykow nie byl neutralnym obserwatorami, jak gdy raportowal nam z roznych innych ognisk zapalnych na Swiecie, tylko tym razem reprezentowal Panstwo ktore jest aktywnie i bezposrednio zaangazowane w to co sie dzieje w Iraku i dla jednych jego mieszkancow jest to 'misja stabilizacyjna', a dla innych okupacja, a dla jeszcze innych agresja ... .. szkoda ...:(( Enancjo Odpowiedz Link Zgłoś