Dodaj do ulubionych

Rozmówki z Misiem

29.05.04, 19:58
Rozmówki z Misiem

Niebo

- Proszę państwa, oto Miś...
- Dzień dobry - powiedział Miś bardzo grzecznie.
- Zaraz! Misiu!?... ty ciągle tutaj? - zadziwił się Redaktor - przecież cię
wywieźli.
- Bo ja jestem Miś-symbolek... - rezolutnie odparł Miś.
- To znaczy?
- Nie ma mnie, a jestem...
- Czy symbolki mają pamięć?
- Najlepszą z możliwych...
- To co zapamiętałeś?
- Bardzo miłych ludzi...
- A czy z tego coś wynika?
- To, jak zwykle zależy, dla kogo?
- Jak z tym oczkiem?
- No właśnie...
- Dla miasta. Czy coś z tego wynika dla naszego pięknego miasta?
- A jesteś optymistą, czy pesymistą?
- Jak z tymi klockami i końskim gówienkiem?
- Mniej więcej.
- Optymistą - zdeklarował się Redaktor.
- To zapewne się cieszysz, że jest w twoim mieście pięćdziesiąt tysięcy sześć
pozytywnie myślących ludzi.
- A jeśli jestem pesymistą? - chciał jeszcze wiedzieć Redaktor.
- To pewnie zbierasz się do opuszczenia miasta.
- Jestem gdzieś pośrodku - dość niespodziewanie zdecydował Redaktor.
- I się tym nie martwisz, prawda?
- Nie bardzo, właściwie to trochę.
- Ale jest ci z tym wygodnie? - nie wiadomo, czy stwierdził, czy zapytał Miś.
- Tak... nie, nie wiem - lekko zaplątał się Redaktor - raczej nie bardzo.
- To jest jakaś deklaracja.
- Zgadza się, jestem zdeklarowany.
- I coś chciałbyś zrobić?
- Nie, zresztą nie wiem... - Redaktor znów wyraźnie się zaplątał.
- To jeszcze mi powiedz, czy ktoś może to wiedzieć za ciebie?
- Pewnie nie. W końcu ubezwłasnowolniony jeszcze nie jestem.
- Ale czy np. Naczelny by mógł?
- To jest mądry człowiek...
- Ty się, Redaktor, głupio nie podlizuj, tylko wal, co myślisz.
- Ale on naprawdę jest mądry.
- Nie przeczę, to jest tylko niewłaści...
- Nie, w takich sprawach decyduję sam.
- Ty i pięćdziesiąt tysięcy sześć ludzi myślicie i decydujecie sami - z
jakimś zamyśleniem w głosie powiedział Miś - i nic z tego nie wynika...
- Na to wychodzi...
- I nie dziwne to, prawda?
- A co tu dziwnego?
- I na to pytanie i na kilka poprzednich, mój miły szczecinianinie, musisz
sobie odpowiedzić sam.
- A nie możesz podpowiedzieć?
- Nie mogę - powiedział Miś w zamyśleniu patrząc w okno z krawatem i rogowymi
okuralami. I nie czekając na kolejne pytanie dodał smutno - nie mogę, bo ja
jestem Miś-symbolek.
Skończył i przeniósł wzrok na czerniejące niebo.

PS. W Rozmówkach Szczecińskich jest to Miś 7. Ostatni tam. W celu pomocy w
indentykacji misiów z Misiem, poprzednie Misie zostają dopisane poniżej.
Miłej identyfikacji życzę...
Obserwuj wątek
    • germanus Oryginalny pierwszy Miś, przeflancowany 29.05.04, 20:00
      Rozmówki Szczecińskie

      Miś

      - Proszę państwa, oto Miś...
      - Dzień dobry - powiedział grzecznie Miś.
      - Misiu?... - zaczął Redaktor - mogę tak do ciebie mówić, Misiu?, dobrze to?
      - Dobrze, możesz mówić.
      - A może masz jakieś imię?
      - Jestem miś Jureczek - powiedział dumnie Miś i wypiął metrowe piersiątko.
      - Bardzo ładne imię.
      - Też tak myślę - zgodził się Miś - to od tatusia.
      - Misiu... co ty robisz przy tym słupie?
      - Postulam...
      - Co?
      - I jeszcze symbolę...
      - Co symbolisz?
      - Symbol! A co można symbolić?
      - Jesteś symbolem czego?
      - Działania...
      - Hmm...
      - Zapału...
      - Tak?
      - Chęci...
      - To nie to samo?
      - Nieważne. Org... orga...orga...
      - Orgazmu?
      - ... nizowania...
      - Ach tak...
      - Ale się zaciąłem... - zadziwił się Miś - i jeszcze akcyjności.
      - To bardzo dużo symbolisz, tfu symbolujesz, znaczy...
      - Bo ja jestem pojemny symbol.
      - Ale mi zamieszałeś.
      - Wszystkim zawsze mieszam - przyznał otwarcie Miś.
      - Lubisz nasze piękne miasto? - Redaktor zdecydował się pchnąć wymianę myśli na
      inne tory.
      - Uwielbiam, piękne ci ono jest - potwiedził szczerze wywołując niewymuszony
      uśmiech Redaktora - zupełnie jak ja.
      - Jak co ty?
      - Słomiane!
      - Nie wiem, o czym mówisz... - zaskoczony Redaktor nie wiedział, jak
      zaprotestować.
      - Bez kręgosłupa, bez rozmachu, bez wizji, bez kierunku i bez planu...
      - Ty tylko tak głupio wyglądasz - wyjąkał Redaktor - bo mówisz całkiem
      rozsądnie.
      - Przecież mówiłem, że jestem symbolem.
      - Zgadza się, ludzie tak to odbierają.
      - Ja nawet symboluję czas.
      - Możesz uściślić.
      - Na przykład palę się, a jestem.
      - Palisz się do działania, prawda?
      - Też. Ale spaliłem się już kilka razy...
      - I co, i co?
      - Odbudowali.
      - Jak?
      - Ja mam niezniszczalny szkielet!
      - A nie wygląda...
      - Jak to słoma myli!
      - Masz jakieś kłopoty, Misiu?
      - Nie, dlaczego?
      - A co z tym oczkiem?
      - A to wskaźnik.
      - Wskaźnik?
      - Systemu.
      - Nie rozumiem - zupełnie szczerze przyznał Redaktor.
      - A film pamiętasz?
      - No...
      - Jak oczko widzi system, to odpada.
      - Przecież...
      - Ono nie lubi patrzeć na komunizm, komuchów, komusze rządy, kłamstwa,
      krętactwa, ogłupienia i złodziejstwo - zakończył Miś.

      • germanus Miś 2, przeflancowany 29.05.04, 20:02
        Rozmówki Szczecińskie

        Miś 2

        - Proszę państwa, oto Miś...
        - Dobry wieczór - powiedział grzecznie Miś.
        - Jureczku, a możesz nam powiedzieć - zaczął Redaktor - jak spędzasz czas.
        - Mów mi Misiu, co?
        - Ale przecież masz imię?
        - To prawda, jestem miś Jureczek - powiedział dumnie Miś i wypiął metrowe
        piersiątko.
        - No właśnie, takie ładne imię.
        - Myślę o tym imieniu - powiedział Miś - i tak spędzam czas.
        - Nie nudno ci?
        - To jest jeno taki skrót - wymigał się Misiu - myślowy - dodał.
        - Myślenia o myśleniu?
        - Właśnie, bo myślę sobie, o tym imieniu znaczy, a tu idzie mężczyzna - Miś się
        zebrał na relację - pan na oko dość dystyngowany.
        - Dużo takich w naszym pięknym mieście - podpowiedział Redaktor.
        - Miasto piękne istotnie jest - potwierdził Miś Jureczek - i dziewki macie
        piękne... - dodał od siebie.
        - Widzę, że obejrzałeś. Mamy nawet polską misskę - dodał dumnie - no i co z tym
        panem? - zaskoczył.
        - Nic, idzie. A ja myślę, że on wygląda, jak Jurek.
        - Dlaczego tak myślisz?
        - Bo on mi wygląda na zupełnie odwrotnego.
        - Tak? A w szczegółach?
        - Oczko ma przyklejone. I przykryte.
        - Okulary nosi.
        - I dobrze mu z tym. I ubrany jest pozornie zadbanie.
        - Dlaczego pozornie?
        - Bo to nie leży. I on się nie umie w tym ruszać.
        - Powiedziałeś, że dystyngowany.
        - No oko. Mimo, iż niewiele idzie. Od samochodu do drzwi.
        - A jak to widać?
        - To jest udawana powaga. On tylko udaje.
        - Ostro powiedziane.
        - Cała prawda. I bez oczka widzę, że on taki jest.
        - I co jeszcze widać?
        - A potem widzę go w oknie. Może on tam pracuje...
        - Może...
        - Stoi w oknie, a ja myślę, że patrzy na mnie.
        - Patrzenie pomaga ci myśleć, czy przeszkadza?
        - Myślę, że on szuka ze mną porozumienia...
        - Ładnie wymyślone.
        - Odkrywcze! Sam się zdziwiłem, jak wymyśliłem.
        - A ja myślę - postanowił się zwierzyć Redaktor - że on jest ponad
        porozumieniami.
        - Bycie ponad bardzo przeszkadza w życiu.
        - Tak mówią.
        - Mówią? Ja wiem z doświadczenia - oświadczył Miś.
        - Jakiego?
        - Filmowego oczywiście!
        - Jak to znosiłeś?
        - Wcale. Kazali grać to grałem. Jaki miałem wówczas wybór? - zapytał Miś
        całkowicie retorycznie - i nie mogłem być ponad.
        - Dobrze grałeś.
        - Dziękuję - skłonił się Miś - ale pamiętaj, że to było wówczas.
        - Pamiętam. I dlatego teraz wszyscy cię tak lubią.
        - Nie wszyscy. Ale przynajmniej grałem szczerze. Nie udawałem.
        - To prawda. Nie udawałeś.
        - Ten pan udaje. Gra źle - Miś wrócił do właściwego tematu - gra nieszczerze.
        - To widać?
        - To widać i czuć z daleka - Miś wdał się w głębszą analizę - nawet z Żywca, a
        co dopiero stąd. Szkoda mi go, bo nieszczery aktor, to bardzo nieszczęśliwy
        człowiek - zakończył Miś i potarł odklejone oczko.
        • germanus Miś 3, przeflancowany 29.05.04, 20:03
          Rozmówki Szczecińskie

          Miś 3

          - Proszę państwa, oto Miś...
          - Dzień dobry - powiedział grzecznie Miś.
          - Ranek już - zaczął Redaktor - a ty ciągle stoisz.
          - Taki już jest los misia.
          - Na służbie?
          - Za mocno powiedziane - zachrzął się Miś.
          - To co tu chodzi?
          - O prawdę!
          - Nie rozumiem - Redaktor wolał takie wyjście, niż narażenie się Misiowi.
          - Ja nie lubię, jak dystyngowany pan kłamie...
          - Ten twój imiennik...
          - Właśnie. Nawet jeśli tylko wygląda na dystyngowanego.
          - Jeśli mówimy o tym samym, to on jest prawdomówny.
          - To zdanie obiło mi się o oczko - ochoczo przyznał Miś.
          - To o co chodzi?
          - Kłamie i tyle - po prostu stwierdził Miś - co tu jeszcze można powiedzieć.
          - Nie wiem - Redaktor przyjął sprawdzoną technikę.
          - Najpierw lustracja, nie?
          - Wychodzi na to, że mówimy o tym samym... - przyznał Redaktor - uniewinniony.
          - Preceduralne uchybienia! - Miś aż nie mógł z rozpaczy - daj Boże każdemu tyle
          szczęścia. Sterowany komuch i tyle.
          - Misiu... - Redaktor próbował uspakajać.
          - Nie bój nic, nie ze mną te numery, ja znam granice.
          - Uff, Misiu, mówię ci - Redaktor chyba go polubił - naczelny tylko patrzy, jak
          i kogo wywalić.
          - Aż tak źle?
          - Lepiej nie pytaj - westchnął Redaktor - lepiej mów o tym panu.
          - Po lustracji obietnice...
          - Mieszkania?
          - Właśnie!
          - Misiu? - coś nagle podpadło Redaktrowi - skąd ty to wiesz?
          - Ty, Redaktor, a ty myślisz, że gdzie ja żyję?
          - W Żywcu?...
          - A wiesz, co to jest globalna wioska?
          - Ok, wracajmy do podrabianego inteligenta.
          - Wspaniale to ująłeś - zachwycił się Miś - potem kontrakty!
          - I odszkodowania...
          - Zwalanie winy na prawników i współpracowników, czyli kolejne kłamstwa.
          - Rozwój...
          - Inwestycje...
          - Dobrobyt...
          - Otwartość...
          - Sprawiedliwość... - Redaktor przerzucił Misia kolejnym argumentem.
          - A najgorsze - Miś wyglądał jakby zamierzał powiedzieć coś naprawdę ważnego -
          jest to, że on otumania zwykłych ludzi...
          - Bez serca jest...
          - ...którzy mu wierzą...
          - ... niesamowite...
          - ... i którym przez to żyje się dużo gorzej.
          - Typowy scenariusz dyktatury - podpowiedział Redaktor.
          - Wiesz co, Redaktor - Miś spojrzał na niego zdrowym oczkiem - ty żyjesz w tym
          mieście, masz skrzywienie. Nie widzisz wielu rzeczy, choć znasz fakty...
          - Tak?... do czego zmierzasz?
          - ... ale z dalszej odlgłości widać wyraźnie, że facetem steruje komuna...
          - No, tego...
          - ...że im gorzej, tym lepiej...
          - ... wiesz...
          - ...aby tylko się nachapać...
          - Misiu!
          - ...a najlepiej kosztem zwykłych ludzi - nie popuszczał Misiu - bo oni nie
          mają głosu...
          - ...oj, nie mają!
          - Z wyjątkiem referendum! - zakończył Miś z miną Mariana Kielca po strzeleniu
          bramki ŁKS-owi.
          • germanus Re: Miś 4, przeflancowany 29.05.04, 20:04
            Rozmówki Szczecińskie

            Miś 4

            - Proszę państwa, oto Miś...
            - Dzień dobry - powiedział grzecznie Miś.
            - No i jak mija popołudnie - zaczął Redaktor.
            - Stoję, obserwuję, podglądam, rozmawiam...
            - Z kim?
            - Głównie ze zwolennikami.
            - Czyimi?
            - Moimi, niestety.
            - Oh, dlaczego niestety?
            - Wolę przekonywać, niż się wdzięczyć.
            - Przekonałeś kogoś?
            - Pewnie! Wiele osób i jedną panią Babcię
            - Pani Babcia to nie osoba?
            - Specjalna osoba - wyróżnił ją Miś - jej przekonanie uważam za swój wielki
            sukces.
            - A co jej powiedziałeś?
            - Że skazuje swoje wnuki na nędzę i poniewierkę.
            - U-hu, mocne - przyznał Redaktor - mówić to ty umiesz.
            - Zostało mi z filmu.
            - Mam wątpliwości, czy to aby prawda...
            - A ja nie, bo miałem wizję.
            - Telewizja tu była?
            - Jeszcze nie, zamówieni są na piątą - Miś odliczył czas - decydująca rozgrywka.
            - To co z tą wizją?
            - Dokładnie czasowizją...
            - Czym?
            - ... z roku 2010. Druga kadencja dobiega końca, w Strasburgu wisi mapa
            biegunów eurobiedy: ściana wschodnia i Sz...
            - Cicho na litość wnuków!
            - Właśnie, że nie można być cicho, bo oni byli lepsi od was.
            - Kto? Ściana wschodnia? To epicentrum zacofania?
            - Tak jest. Oni będą przed wami!
            - Przed Szczecinem?
            - Tak jest!
            - Misiu?... Zrób mi tę przyjemność - zaczął Redaktor innym głosem.
            - Ależ bardzo chętnie...
            - ... i zrób taką samą wizualizację przeciwnej sytuacji.
            - To znaczy?
            - To znaczy, jak się odwołanie uda.
            - Nie mogę...
            - Jak to?
            - Nie mam licencji...
            - Licencji na co?
            - ...na mamienie - przyznał szczerze Miś - ja mogę tylko ostrzegać.
            - Pomogę ci załatwić tę licencję.
            - Moim zdaniem jest nieco za późno.
            - Wczesne popołudnie, wiele jeszcze można zrobić...
            - Nie złapiesz już reżysera...
            - A co ma do tego reżyser?
            - To on ustawia role w filmie...
            - No tak...
            - Moją rolą było ostrzegać, a nie mamić...
            - Wnoszę z tego - Redaktor wyjątkowo powoli sączył słowa - że jak tobie nie
            wolno mamić, czyli mówić o tym, że będzie lepiej...
            - Tego nie mogę zagwarantować...
            - Ale to pośrednio wynika samo z siebie - kontynuował Redaktor uważnie
            obserwując Misia od bezoczkowej strony - czyli wychodzi na to, że na pewno
            będzie lepiej, jak go odwołamy.
            - Wyciąganie prywatnych wniosków nie jest objęte zakazem reżysera - powiedział
            Miś.
            - Ale na to wychodzi... - Redaktor rozpromieniał się coraz bardziej.
            - Mogę ci tylko powiedzieć - dodał jeszcze Miś - w ramach ostrzeżenia
            oczywiście...
            - No, no...
            - ... że jak go nie odwołacie, to dopiero się zacznie.
            - Co się zacznie?
            - Już mówiłem - Miś zniecierpliwił się odrobinkę - nędza i poniewierka.
            • germanus Miś 5, przeflancowany 29.05.04, 20:05
              Rozmówki Szczecińskie

              Miś 5

              - Proszę państwa, oto Miś...
              - Dobry wieczór - powiedział grzecznie Miś.
              - Stoisz sobie, stoisz, prawda? - zaczął Redaktor.
              - Prawda, stoję, obserwuję, ...
              - Może kawy?
              - Niechętnie, wolę gorącą czekoladę.
              - Nie mam przy sobie...
              - Nie trzeba, przed chwilą piłem.
              - ???
              - Pani Babcia mi przyniosła.
              - Ta sama?
              - W podziękowaniu za nadzieję.
              - Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie.
              - Są. Dbają, troszczą się, działają dla dobra, zależy im,...
              - Dużo ich?
              - Dużo. Też się zdziwiłem.
              - Może to nowy kierunek.
              - Ludzie ludziom dobrze czynią...
              - Wiesz coś o frekwencji?
              - Publika coś podrzuci...
              - Pomocni tacy.
              - I na komórę coś wpadnie.
              - Mógłbyś tu założyć centrum dowodzenia
              - Nie mógłbym, ja nie działam, ja ostrzegam.
              - I wspierasz duchowo.
              - Ciii, bo mnie przedwcześnie spalą.
              - Czyli wytyczyłeś sobie granice zaangażowania.
              - Ja jestem uczciwy Miś.
              - Dużo wywiadów udzieliłeś?
              - Dużo... trzy dzienniki, jakiś miesięcznik, może dwa, kilka periodyków, dwa
              radia, tv umówiona...
              - Wielcy nieobecni?
              - Betonowy kurier.
              - Ooo, skąd wiesz takie rzeczy?
              - Nasłuchałem się od ludzi.
              - Ludzie lubią uczciwe misie.
              - Ludzie w ogóle są dobrzy, z natury uczciwi, pomocni, wielkoduszni,... -
              wyliczał Miś.
              - Widzę, że czegoś się nauczyłeś w naszym pięknym mieście.
              - ...tylko nie należy im przeszkadzać, dawać złego przykładu i demoralizować.
              - Jak w socjaliźmie...
              - Albo w Afryce.
              - Słowem przykład idzie z góry - podsumował Redaktor.
              - I dlatego tak cenne są inicjatywy zwykłych ludzi...
              - Jak ta?
              - Na taką inicjatywę jest pozytywna odpowiedź.
              - To jak z frekwencją?
              - Jest ok, ludzie się zmawiają.
              - A pogoda nie przeszkadza?
              - Złej baletnicy...
              - Racja!
              - O, idzie do mnie Pan Menel!
              - Znikam, pogadajcie sobie...
              - Wpadniesz jeszcze?
              • germanus Miś 6, przeflancowany 29.05.04, 20:07
                Rozmówki Szczecińskie

                Miś 6

                - Proszę państwa, oto Miś...
                - Dobry późny wieczór - powiedział grzecznie Miś.
                - Ciągle stoisz? - zaczął Redaktor.
                - Ano stoję ...
                - Może gorącej czekolady?
                - Nie dziękuję.
                - Przecież lubisz...
                - Pani Babcia o mnie zadbała.
                - Ty to umiesz zawierać znajomiści!
                - Staram się. A poza tym, wiesz, ja wszystkich lubię.
                - Niesłychane. Założyłbym się, że nie lubisz komuchów...
                - Coś ci powiem, Redaktor, nawet, jeśli się obrazisz.
                - Ale coś ty...
                - To się jeszcze zobaczy. Ja ludzkość dzielę na Ludzi i ludzików...
                - Niby logiczne.
                - ...i w tym podziale najbiedniejszy i niepiśmienny Polinezyjczyk może być
                Człowiekiem...
                - Tak?
                - ... a najbogatszy i super wykształcony biznesmen może skończyć jako ludzik...
                - Ciekawe...
                - ... w związku z czym mieszkańców Polski dzielę na Polaków i polaczków.
                - Z małej litery?
                - Z jak najmniejszej.
                - Czy coś z tego dla mnie wynika? - Redaktor nie mógł się doczekać.
                - Że jak tak mówisz, to jesteś polaczek.
                - Ale komuchy! - Redaktor nie wyglądał na mocno zadowolonego.
                - Z komuchami trzeba walczyć, a nie nienawidzić ich.
                - Ja walczę!
                - Z prezydentem, którego dziś nie odwołałeś, możesz dalej walczyć...
                - Eeee, nie wygląda to dobrze.
                - Ale na tym polega demokracja.
                - Gdyby ordynacja była inna...
                - To staraj się o zmianę ordynacji.
                - Gdyby nie chodziło o 30 procent...
                - To staraj się o zniesienie progu 30 procent.
                - Eee, nie uda się.
                - Jeśli to jest twoja odpowiedź na twoje problemy, to nic tu po mnie.
                - Misiu, nie to miałem na myśli.
                - Wiem. W każdym razie jesteś o krok od wyciągnięcia kolejnego wniosku.
                - Że trzeba swoje racje werbalizować?
                - Właśnie, bo bez tego...

                Proszę państwa, oto Miś
                Miś był bardzo grzeczny dziś
                Chciał odwołać prezydenta
                Nie udało się, ... misięta

                Proszę państwa, stoi Miś
                Stał tu wczoraj, stoi dziś
                Miś był grzeczny, miś się starał
                Nie mógł tego zrobić za was

                Przyjdzie jutro, pójdzie Miś
                Będzie Jurczyk w grodzie Sz.
                Jako sołtys na zagrodzie
                Jego bieda nie ubodzie

                Ze Szczecina uszedł Miś
                Może spocząć Jurczyk dziś
                Co się teraz będzie działo?
                Bieda z nędzą jakich mało

                Proszę państwa, oto Miś
                Miś był bardzo grzeczny dziś
                Miś nie zwalił prezydenta
                Podziękujcie mu, ...zwierzęta
                • Gość: Stary student(ka) Re: Miś 6, przeflancowany IP: *.com / 212.211.136.* 29.05.04, 21:39
                  rozbierz misie
                  połóż misie
                  oddaj misie
                  ubierz misie
                  wynoś misie
                • Gość: Pismak Miś symboli!!! IP: 80.51.242.* 29.05.04, 22:18
                  Germanusie, to jest to!

                  Proszę Forum, oto Miś. Co robi Miś? Miś symboli. Co symboli? Ano odpowiedź
                  sobie Szczecinie.

                  Co robi Szczecin z Misiem? Szczecin czyta Misia. Dlaczego? Bo Szczecin
                  potrzebuje Misia, który symboli.

                  Wniosek: Szczecin potrzebuje symboli. No, to ma. Umiesz czytać Szczecinie?

                  Proszę Forum, oto Miś.
                  • germanus Re: Miś symboli!!! 29.05.04, 22:52
                    Dziekuje Pismaku.
                    Przyznam Ci sie na boku, ze i mi ten Mis bardzo sie podoba (dwa dni go
                    pisalem). Oczywiscie, kazdy zobaczy tam, co chce, ale pociagajaca jest
                    konwencja, gdy to Mis przepytuje Redaktora, a Redaktor, znaczy
                    szczecinianin , ... jest jaki jest. Zatroskalem sie jednoczesnie. Eh, moze nie
                    wszystko jeszcze stracone...

                    Przyjemnosci, jak zwykle, zycze.

                    Prosze Forum, oto Mis
                    Mis symboli Szczecin dzis
                    Kto rozumie tego Misia
                    Szczecin zmienia jeszcze dzisiaj
                    • germanus Główki 30.05.04, 23:19
                      Rozmówki z Misiem

                      Główki

                      - To ty jesteś ten Miś - zagadnął z boku jakiś Pan w rogowych okularach.
                      - Dzień dobry - powiedział Miś bardzo grzecznie.
                      - ...ten słynny Miś! - dziwował się Pan.
                      - Dzień dobry - ponownie powiedział Miś, jakby jeszcze grzeczniej.
                      - ...obry - odburknął w końcu Pan.
                      - Miło mi, że wpadłeś do mnie.
                      - Zaraz tam miło - Pan wyraźnie nie lubił spoufaleń - przechodziłem i tyle.
                      - To jest dziejowa konieczność wydarzeń - zaryzykował Miś.
                      - Co? To jakieś brednie.
                      - ... bo my się już znamy - ciągnął Miś mało zrażony.
                      - Żywcem brednie.
                      - Z tego okna - wskazał Miś słomianą łapką, więc Pan bezwiednie spojrzał we
                      wskazanym kierunku - twój krawat i rogowe okulary towarzyszą mi cały dzień.
                      - Co ty tu jeszcze robisz Misiu, co?
                      - Symbolę, jak zawsze zresztą.
                      - Przecież mieli cię wywieźć!
                      - Misia wywieźli, a symbolenia nie...
                      - To mówisz, że symbolisz - Pan potrzebował czasu - symbolisz..., hm, a co
                      mniej więcej...
                      - ... symbolę? Ostatnio głównie nieporadność...
                      - Dobrze słyszę?
                      - ... i niegospodarność...
                      - Takich symboli nam nie trzeba...
                      - ... i jeszcze niezłomność.
                      - To już lepiej.
                      - A to zależy dla kogo?
                      - Dla miasta. To miasto ma niezłomne władze.
                      - Czytałeś niewłaściwe lektury - stwierdził Miś bez satysfakcji.
                      - Nie twoja sprawa, co czytałem...
                      - Z moich obserwacji wynika, że niezłomi w tym mieście są ludzie...
                      - ... warchoły! - ocenił Pan cokolwiek nademocjonalnie.
                      - ... a nieporadne i niegospodarne są władze miasta.
                      - Przez brak oczka masz złe obserwacje - Pan starał się personalnym atakiem
                      odwrócić uwagę od problemu.
                      - Pytanie zatem powstaje - ciągnął mało zrażony Miś - kto stanowi miasto:
                      ludzie czy władza?
                      - Hę? - Pan wyraźnie nie był przygotowany merytorycznie.
                      - No jak sądzisz - Miś nie popuszczał - kto jest esencją miasta: ludzie czy
                      władza?
                      - Ludzie wybrali tę władzę!
                      - A czy ja mówię, że nie - Miś postanowił przyjąć drugi front - odpowiedz
                      jedynie na moje pytanie.
                      - Jak chcą, niech odwołają...
                      - Ależ ja nie o tym, odpowiedz na mojej pytanie
                      - ...a nie odwołali - ucieszył się Pan.
                      - C.B.D.O. - jakoś smutno powiedział Miś.
                      - Co?
                      - Czyli "co było do okazania" - ciągnął Miś smutno - formułka matematyczna po
                      przeprowadzeniu dowodu.
                      - Ależ tu nie było żadnej matematyki - cieszył się zdziwiony Pan.
                      - Ale był dowód. I arytmetyka...
                      - Co?
                      - ... z której wiadomo, że z dwóch liczb jedna jest przeważnie większa...
                      - ???
                      - ... z wyjątkiem sytuacji, kiedy są one równe... - Miś obecnym oczkiem starał
                      się dostrzec, czy Pan słucha - ... co w tym przypadku się nie zdarzyło, bo jak
                      liczby są rzędu tysięcy, to prawdopodobieństwo ich równości maleje...
                      - Misiu... - wobec kompletnego pogubienia się w logice Pan musiał przerwać
                      Misiowi - ty się dobrze czujesz? - dodatkowo zatroszczył się o misiowe zdrowie.
                      - Nie bój nic - nadzwyczaj rozsądnie zameldował Miś - po pierwsze, to
                      wykazałem, że nie umiesz dyskutować, atakujesz personalnie i masz za sobą zero
                      argumentów...
                      - Pewnie będzie jeszcze po drugie - spróbował zakpić Pan zbierając się, jak
                      jacht zbiera się do odejścia od pomostu.
                      - A po drugie - kontynuował zupełnie nie zrażony Miś - nie masz tutaj racji
                      bytu.
                      - Powiedział, co wiedział...
                      - A odchodząc - Miś był zawsze nad wszystko elegancki - uważaj, by nie
                      przywalić w główki.
                      • Gość: Hanka Re: Główki IP: *.atlsfl.adelphia.net 31.05.04, 03:59
                        Podziwiam cie germanus, skad bierzesz energie na rozmowki z Misiem ??
                        Sa naprawde wspaniale ale nic nie zmienia smutnej prawdy... magazynier dalej
                        stoi we wsi, parafrazujac absztyfikanta.
                        Mysle ze to dobrze ze .. symbolisz, bez tego trudniej byloby zyc.
                        pozdrawiam serdecznie Hanka
                        • germanus Prawda 01.06.04, 05:33
                          Rozmówki z Misiem

                          Prawda

                          - Witaj Misiu.
                          - Witaj - odrzekł równie ciepło Miś - słonecznie dziś.
                          - Siądę koło ciebie - nie pytając o zgodę powiedziała Radna - oprę plecami o
                          nogę.
                          - Nie zobaczysz mojego oczka...
                          - Ale się odprężę...
                          - Nie spojrzysz w moją uśmniechniętą twarz.
                          - Właśnie - zastanowiła się Radna - jak ty to robisz?
                          - Niby co?
                          - Uśmiechanie.
                          - Jestem przychylny ludziom...
                          - Ja też...
                          - Lubię ich...
                          - Ja też...
                          - Jestem lojalny...
                          - Ja też...
                          - Mówię im prawdę...
                          - Jak też...
                          - Nawet przykrą prawdę...
                          - Jak to?
                          - Tak po prostu.
                          - Nie bardzo...
                          - Nie rozumiesz, bo jesteś politykiem - stwierdził Miś, jak zwykle, po prostu.
                          - E tam, zaraz politykiem - Radna nie widziała powodu, by się jednoznacznie
                          deklarować.
                          - Ty nawet teraz nie mówisz prawdy...
                          - Bo tak jest...
                          - Po co ci to? - szczerze zdziwił się Miś - boli, powiedz, lubisz, powiedz,
                          masz zdanie, powiedz, ludzie cię docenią.
                          - Nie lubisz, powiedz - dodała Radna.
                          - Wygląda prosto i łatwo...
                          - Ale czy ludzie tego chcą?
                          - Sprawdź.
                          - Nie wiem, może...
                          - A jak było do tej pory?
                          - No wiesz, trzeba trzymać linię...
                          - Szczególnie zastanawia mnie to "no wiesz"...
                          - O co ci chodzi?
                          - Jest tłumaczące, niebezpośrednie, okrężne...
                          - Nie jest!
                          - Zostaw ocenę ludziom.
                          - Ludzie mogą się mylić...
                          - Ty jedna się nie mylisz? - bardzo bezpośrednio zapytał ją Miś.
                          - Nie, ale...
                          - Właśnie powiedziałem ci niemiłą prawdę i nie obraziłaś...
                          - Bo nie ma o co! - przyznała otwarcie Radna.
                          - To spróbuj prawdy w stosunkach z ludźmi.
                          - Więc pójdę i powiem, że, wbrew plotkom, nie odnoszę korzyści materialnych...
                          - Możesz spróbować...
                          - Myślałam, że mnie poprzesz...
                          - Mam za ciebie wykonać robotę?
                          - No nie, ale trochę poparcia...
                          - Zdecydować musisz sama, bo ludzie będą oceniać ciebie, a nie symbol.
                          - Mówimy o korzyściach, jaki znów symbol? - pogubiła się Radna.
                          - Tak to już jest - Miś spojrzał w kierunku słoneczka - im więcej prawdy, tym
                          mniej symboli.


                          I prywatny PS, sorki.
                          Hanko, jeśli Ci to pasuje, odezwij się do mnie na priva. Dzięki.
                          • Gość: Hanka Re: Prawda IP: *.atlsfl.adelphia.net 02.06.04, 01:31
                            Dzieki Germanus za zaproszenie , bardzo bym chciala ale naprawde nie moge.
                            Kiedys moze ci to wyjasnie, mam nadzieje osobiscie.
                            A Ty pisz i symbol( symboluj ?) czytaja cie wszyscy ktorym leza na sercu sprawy
                            Szczecina, to bardzo wazne bo dajesz nadzieje. Pozdrawiam Hanka
                        • absztyfikant Re: Główki 01.06.04, 14:48
                          Magazynier stoi po kolana w g... Francuzi uzasadniajac wybor koguta na zwierze
                          narodowe mowia, ze tylko kogut potrafi zachowac dume, szyk i klase nawet
                          brodzac po zasranym podworku. Magazynier kogutem nie jest, jest starym
                          zramolalym misiem, ktory (...) w swoim barlogu.
                          • Gość: Hanka Re: Główki IP: *.atlsfl.adelphia.net 02.06.04, 01:23
                            O przepraszam cie Absztyfikant tylko nie misiem, tylko nie misiem,
                            od Misia magazynierowi wara.
                            A swoja droga tracisz dystans, to niedobrze i naprawde cenie cie znacznie wyzej
                            od twojej ostatniej wypowiedzi. Pozdrawiam Hanka
                            • absztyfikant Re: Główki 02.06.04, 12:44
                              Jesli urazilem Twoje uczucia, to nie pozostaje mi nic innego jak wyrazic swoje
                              ubolewanie. W kwestii dystansu sie zgadzam, ale pracuje nad tym:)
                              • Gość: Hanka Re: Główki IP: *.atlsfl.adelphia.net 03.06.04, 05:01
                                E tam, zaraz obrazilem, zaraz uczucia,nie przysmucaj Absztyfikant . Moj post
                                byl w tonie zartobliwym, pracuj dalej nad dystansem.Pozdrawiam Hanka
                                • germanus Sukces 05.06.04, 06:46
                                  Rozmówki z Misiem

                                  Sukces

                                  - Dokąd tak pędzisz? - usłyszał Sroka.
                                  - No, do... - Sroka rozejrzał się, ale nikogo nie dostrzegł - jest tu kto?
                                  - Dzień dobry. Misiu jestem - powiedział Miś.
                                  - Aaa, czy my się znamy?
                                  - Już teraz tak. Powiedziałem ci "dzień dobry".
                                  - Nie taki on dobry - narzeknął Sroka.
                                  - Mamy dużo wspólnego... - powiedział Miś wcale nie zagadkowo.
                                  - Co?
                                  - ... symbolimy... - uściślił Miś.
                                  - Wolne żarty - obśmiał go Sroka.
                                  - ... a jak wiadomo, symbolenie polega na wyrażeniu jednej wartości inną.
                                  - O czym ty właściwie mówisz?
                                  - To tak w olbrzymim skrócie, oczywiście - wytłumaczył się Miś - bo zmierzam do
                                  wyjaśnienia ci...
                                  - Mówisz o symbolizowaniu? - wtrącił szybko Sroka.
                                  - Mówię o więcej, mówię o wartości dla miasta nadrzędnej.
                                  - Jak co?
                                  - Jak życie! - stanowczo rzekł Miś - nie ma tu drugiego takiego symbolu.
                                  - Dowiem się w końcu o czym mówisz?
                                  - O symbolu uniwersalnym...
                                  - Wielkie słowa...
                                  - ...absolutnym...
                                  - Ojej...
                                  - ... ponadczasowym...
                                  - No, no...zaraz się dowiem... - Misiowi się zdało, że Sroka zaczyna kpić.
                                  - ... o całkowitym utożsamieniu się z miastem... - mimo to ciągnął - czyli o
                                  Pogoni.
                                  - Aaaa, o Pogoni - Sroka wypuścił powietrze - myślałem, że coś poważnego.
                                  - Szkoda, że nie bierzesz tego poważnie.
                                  - Ależ biorę, biorę - szybko bronił się Sroka.
                                  - Nie spierajmy, bo i odklejonym oczkiem widać, że nie bierzesz.
                                  - Ja się nie spieram - Sroka ciągle nie wyczuł, że z Misiem nie można prowadzić
                                  standardowej rozmowy.
                                  - Ciągle czekasz na sukces.
                                  - Coś ty, już odniosłem...
                                  - Gdybyś odniósł, powiedziałbyś, że dzień jest dobry.
                                  - ?
                                  - A nawet powiedziałbyś "dzień dobry"...
                                  - No tak... - zmieszał się Sroka.
                                  - Szedłeś kiedyś po meczu Jagiellońską w dół?
                                  - Że co?
                                  - No z ludźmi, posłuchałeś, pogadałeś...
                                  - Ale siedziałem na trybunie...
                                  - Na niewłaściwej trybunie - podsumował go Miś - z niej nic nie widać.
                                  - Widać cały mecz - zaprotestował Sroka - nie ma lepszego miejsca.
                                  - Nie widać miasta i ludzi.
                                  - Połowa menelstwo...
                                  - Nie mów tak - skarcił go Miś - każdego można tak sklasyfikować, słusznie, lub
                                  nie.
                                  - Ale to prawda!
                                  - Najpierw przejdź się Jagiellońską,... po meczu...
                                  - A ty skąd to wiesz?
                                  - Bo ja jestem stąd...
                                  - Chyba...
                                  - Zawsze byłem...
                                  - Przecież film nakręcono...
                                  - Zawsze będę...
                                  - Oni zaraz nie będą cię potrzebować - Sroce wydało, że potrafi przepowiedzieć
                                  przyszłość.
                                  - Raczej martw się o siebie - zupełnie spokojnie stwierdził Miś.
                                  - Właśnie to miałem na myśli, mówiąc o niezbyt dobrym dniu - wytłumaczył się
                                  Sroka.
                                  - Zrozum ludzi i miasto.
                                  - Tak mówisz, jakbyś coś wiedział...
                                  - Czego ty nie wiesz?
                                  - Właśnie.
                                  - Bo żywy symbol wie więcej.
                                  - Już się zdawało, że ty poważnie - Sroka nie wyglądał na zadowolonego - a ty
                                  znowu o symbolach.
                                  - Tak to już jest - Miś wyraźnie zmierzał do końca - ja symbolę to twoje
                                  menelstwo...
                                  - Wcale nie moje...
                                  - Ludzi tego miasta - Miś odszedł od drażliwej nuty.
                                  - Nie widzę związku...
                                  - Więc dopóki nie zrozumiesz dwóch symboli miasta, Pogoni i Misia, nie
                                  odniesiesz sukcesu - podsumował Miś i spojrzał na niby-chmurki, z których może
                                  być niby-deszcz.
                                  • Gość: Pismak Re: Sukces IP: 80.51.242.* 05.06.04, 15:50
                                    I to jest ostateczna i najtrafniejsza puenta do naszych rozważań o miejscu
                                    Pogoni w mieście Szczecinie. Dzięki, Germanusie.
                                    • absztyfikant Re: Sukces 05.06.04, 15:53
                                      Najlepszym rozwiazaniem dla naszej druzyny pilkarskiej byloby POGONienie Ptaka
                                      w diably. Ale jak czytam niektore glosy to dochodze do wniosku, ze niektorzy
                                      musza sie o tym przekonac na wlasnej skorze...
                                      • germanus Re: Sukces 05.06.04, 19:30
                                        Ależ Drogi P, cała przyjemność po mojej stronie.
                                        Mogę w czymś jeszcze pomóc? rwałbym się jeszcze zapytać, gdybym miał więcej
                                        czasu...
                                        Serdecznie poz dr

                                        Oooo, zapomniałbym, Abi, wiesz, jak Cię lubię, proszę Cię, przejdź się
                                        Jagiellońską po meczu...
                                        • germanus Re: Sukces 06.06.04, 05:48
                                          Następna rozmóweczkę napiszę chyba z meczu ... hokejowego!?!?!?!
                                          Czegoś takiego nie widzieliście w życiu!
                                          A ile tu misiów!
                                          • germanus Wizyta 06.06.04, 20:16
                                            Rozmówki z Misiem

                                            Wizyta

                                            - Coś się stało, Misiu? - zapytał ostro przestraszony Redaktor.
                                            - Z czym niby - odrzekł Miś - i dobry wieczór.
                                            - Dobry i późny, prawda?
                                            - Ale jaki miły...
                                            - A gdzie twoja słoma?
                                            - Jaka słoma?
                                            - Słomowata, ... lekko brudna, zszarzała, poszarpana...
                                            - Ja mam ładne futerko!
                                            - I skąd masz drugie oczko?
                                            - Zawsze miałem...
                                            - A te ząbki!
                                            - Prawda! Całkiem niezłe kły - ucieszył się Miś - na ogół robią wrażenie.
                                            - Ano robią. Pazurki też...
                                            - Pazurki mogą objąć i przytulić.
                                            - Lubisz przytulać?
                                            - Bardzo. Jest sobie taki uprzejmy, młody człowiek, robimy misia, i już
                                            wiadomo, że sami swoi.
                                            - Misia z Misiem?
                                            - Chcesz się przekonać?
                                            - Lekko się stracham, duży jakiś jesteś...
                                            - Osiem stóp, nie w słomę dmuchał.
                                            - Najbardziej się stracham kłów i pazurków...
                                            - A jak inaczej rybkę wyłowię?
                                            - Racja, racja - przytaknął redaktor, lecz zaraz się zreflektował - rybkę? Skąd?
                                            - Ze strumienia! A gdzie są rybki?
                                            - Jakiego strumienia?
                                            - Skalistego. Jest strumień, płynie rybka, wchodzę do wody, pac pazurkami, łap
                                            w kły, mam rybkę. Łatwe i proste.
                                            - Miałem rację, że się strachałem.
                                            - A może ty jesteś rybką? Albo jagodą?
                                            - Jagody też pac pazurkiem?
                                            - Bardziej łap kłem, choć trudno trafić w pojedyńczą.
                                            - Jak to?
                                            - Zagarniam paszczowo.
                                            - Ojej...
                                            - Jak dobrze usiądę, to opędzluję pół polany...
                                            - Potem przetrącisz sarenkę...
                                            - Coś ty! Nie opłaca mi się.
                                            - Takie młode mięsko, aż ślinka cieknie...
                                            - Ależ ty krwiożerczy! - zdziwił się Miś - ty tak zawsze?
                                            - Wychodzi na to, że zawsze. A co będę jadł?
                                            - Rybki i jagody. Najwyższa jakość, nie ma lepszego jedzenia.
                                            - Ale mięsko z grilla...
                                            - Tylko nie z grilla. Co najwyżej rozdrażnia.
                                            - ... posmarkane sosikiem z przyprawą...
                                            - Uf, świństwo, kto to widział tak zniszczyć posiłek?
                                            - De gustibus...
                                            - Dlatego jagódki do oporu...
                                            - Już mówiłeś.
                                            - ... a potem spać.
                                            - Już? Dopiero się obudziłeś!
                                            - To taki plan tylko.
                                            - Chyba że tak.
                                            - Głodnieję lekko, muszę coś...
                                            - Znów zaczynam się strachać.
                                            - Nie bój nic, zaraz wracam w góry.
                                            - Jakie góry?
                                            - Skaliste. Już mówiłem.
                                            - Mówiłeś o strumieniu...
                                            - Niektórym trzeba mówić dwa razy...
                                            - To co robisz tutaj?
                                            - Wpadłem wspomóc braciszka Jurka.
                                            - I co? Wspomogłeś?
                                            - Jeszcze się przekonasz...
                                            - Proszę przedstaw się na koniec.
                                            - Miś Grizzly jestem. Spod Calgary...
                                            - Daleko!
                                            - Ale jak spokojnie. Bye...
                                            • Gość: Pismak Nie ma to jak wyraźne ostrzeżenie :)))))))) (n/t). IP: 80.51.242.* 07.06.04, 03:47
                                              • germanus Załamana 08.06.04, 05:38
                                                Rozmówki z Misiem

                                                Załamana

                                                - Mówię ci, Misiu, nie ma na świecie sprawiedliwości...
                                                - Dzień dobry - powiedzieł Miś pozornie bez zastanowienia.
                                                - ... oj, nie ma.
                                                - Pewnie masz jakieś powody.
                                                - Jestem całkowicie załamana - powiedziała Załamana.
                                                - Co chcesz, abym ci powiedział? - Miś namyśłał się, czy wdać się w wiszącą
                                                aferę.
                                                - Nie musisz nic mówić - uspokoiła go Załamana - i bez tego widzę, jaka
                                                beznadzieja.
                                                - Prawda - zgodził się Miś - w mieście nie dzieje się dobrze.
                                                - W mieście?! W moim życiu dzieje się tragicznie!
                                                - Ile śmierci? - spytał Miś wyraźnie prowokacyjnie.
                                                - Nie, no bez przesady - nie skamała Załamana.
                                                - Wypadek, połamania...
                                                - Nie, nie...
                                                - Może chociaż córeczka w ciąży...
                                                - Taka stara jeszcze nie jestem...
                                                - Tatuś chory na raka...
                                                - Misiu, co ci? - wrzuciła niespodzianie Załamana - nie masz innych pomysłów?
                                                - Pomysłów mam tyle, ile ludzie w tym pięknym mieście...
                                                - To może jakiś dla mnie?
                                                - Powiedz coś o sobie...
                                                - Eee, po co?
                                                - Po coś tu jednak przyszłaś...
                                                - Jestem młoda...
                                                - Bezsprzecznie.
                                                - ... i piękna...
                                                - Na pewno możesz się podobać.
                                                - ... zdesperowana, załamana i strasznie samotna.
                                                - Hmm, w tej chwili ja jestem z tobą.
                                                - Przydałby się ktoś bardziej stały...
                                                - Misie są stałe.
                                                - Ja nie o tym...
                                                - O kimś na życie?
                                                - Bo ja zawsze zmierzam prosto do celu...
                                                - Nieźle.
                                                - ... i osiągam!
                                                - Nic tu po mnie.
                                                - Ktoś mniej stały na boku też mógłby być...
                                                - Zmieniasz zeznania...
                                                - ... ale najważniejsza jest miłość, najważniejsza - zdeklarowała się
                                                ostatecznie Załamana.
                                                - Wydawało mi się, że jesteś zajęta...
                                                - Nie, wolna.
                                                - ... jakbyś gdzieś goniła...
                                                - Aaa, na casting!
                                                - Na co?
                                                - Zgoniłam swoich wielbicieli w jedno miejsce.
                                                - Konkretniej może...
                                                - Do dużej sali w tym budynku.
                                                - I co?
                                                - Dopiero tam idę.
                                                - Ten młodzieniec pewnie też...
                                                - Ja stamtąd wracam - rzucił Młodzieniec.
                                                - I co? - już po raz drugi spytał Miś.
                                                - I nic - użalił się - pewnie za późno, bo zamknięte.
                                                - Załamałeś się pewnie? - Załamanej wreszcie udało się wtrącić w męską rozmowę.
                                                - Tak bardzo, że zostawiłem napisz na szybie...
                                                - Szminką ukochanej?
                                                - Tani chwyt - skonstatował Młodzieniec - niwejką!
                                                - Kocham niwejki...
                                                - Ja też. Ale w tym przypadku chyba wolę by samotny, niż głupi...
                                                - A mówiłam, że nie ma na świecie sprawiedliwości...
                                                • Gość: Pismak Piękna, misterna robota :)))))) IP: 80.51.242.* 08.06.04, 22:40
                                                  I tak oto rzeczywistość forumowa odznaczyła swoje wiekopomne piętno w misiowych
                                                  rozmówkach :))). Niemal wpisała się w historię Szczecina. Przy okazji,
                                                  zauważcie kunszt naszego Germanusa - materiał źródłowy wszyscy przecie
                                                  znamy :))).

                                                  Dodam jeszcze, że Załamana też pięknie nasze miasto symboli. Piękna, bogata,
                                                  pełna wszelkich cnót - a jednak nieszczęśliwa, zdesperowana i bardzo samotna.
                                                  • germanus Re: Piękna, misterna robota :)))))) 08.06.04, 22:52
                                                    Dziękuję, a jakże, miło mi bardzo. Misiu przecież tylko, jak zwykle, słucha i
                                                    symboli. I już.
                                                    A ja? Powiem szczerze, nie mogłem się oprzeć pokusie (choć czasu mam bardzo
                                                    mało i piszę po nocach, ot los pismaków, nie?). Uwielbiam takie sytuacje.
                                                    Pamiętacie romansik autobusowy? To było ze dwa lata temu, ale też MUSIAŁEM to
                                                    skomentować. A jak muszem...
                                                    Pozdr
                                                  • germanus Wilk 14.06.04, 16:53
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Wilk

                                                    - Och, Misiu, nie ma lekko.
                                                    - Dzień dobry - powiedział Miś wcale nie przed siebie.
                                                    - A nawet jest ciężko - zwierzył się zwierzaczkowi Doradca.
                                                    - Przysiądź się - zaprosił go Miś - i tak nie masz nic do stracenia.
                                                    - Co ty możesz wiedzieć, Misiu - nie wiadomo, czy się wymądrzył, czy zadumał
                                                    Doradca.
                                                    - Ciekawe... - zastanowił się Miś - ogromnie zastanawiające i ... pouczające.
                                                    - Coś nie pasuje? Mogę się nie opierać.
                                                    - Ty nie jesteś prosty facet - powiedział po prostu Miś.
                                                    Doradca zaniemówił. I, na chwilę, zaniemyślił.
                                                    - Odważyłeś się przyjść z tym do mnie - mówił Miś jakby do siebie - właśnie ty,
                                                    i właśnie do mnie.
                                                    Doradca jeszcze trwał zaniemówiony.
                                                    - I mówisz, że ci ciężko... Hmm... I, że szukasz oparcia.
                                                    - Miałem na myśli twoją nogę...
                                                    - Hmm, poszukałbym lepszego oparcia, niż pęczek słomy.
                                                    - Ależ to tylko...
                                                    - Dziwnie kawałkujesz swoje problemy... - Miś postawił pierwszą diagnozę.
                                                    - Ja nie kawał...
                                                    - ... masz problemy z ciężarem i oparciem - ciągnął Miś nie zwaracając uwagi na
                                                    protest.
                                                    - Ja tego nie mówiłem!
                                                    - A ja bym powiedział, że masz problem z postawą.
                                                    - To jest manipulacja.
                                                    - Prosty facet by tu nie przyszedł, to pewne - Miś za nic miał wtręty Doradcy.
                                                    - Przechodziłem...
                                                    - Nie zatrzymał się, albo teraz przyznał...
                                                    - Do czego?
                                                    - A ty nie. Ty kręcisz i kombinujesz, idziesz w zaparte, choć przede mną nic
                                                    się nie ukryje.
                                                    - Skąd ta pewność?
                                                    - Z symbolenia.
                                                    - Z czego? Symbolenia? Nie ma takiego słowa...
                                                    - Mało czytałeś ostatnio - lekko zganił go Miś - lepiej powiedz mi o swoim
                                                    oparciu.
                                                    - No problems - Doradca poczuł, że musi pokazać język.
                                                    - Dam to Grizzlemu, to mi przetłumaczy.
                                                    - Jest w porządku - poprawił się Doradca - Woj to swój gościu.
                                                    - Znów ta powierzchowność.
                                                    - Pytałeś, to powiedziałem - niemal żachnął się Doradca.
                                                    - Oczekiwałem choć dwóch zdań analizy.
                                                    - Czego? Co tu miałem analizować?
                                                    - To może o tym ciężarze?
                                                    - Nagonkę sobie urządzili - lekko odkrył się Doradca - nawet prasa.
                                                    - I jak się czujesz?
                                                    - Co ci będę mówił. Niemal jak na polowaniu... - westchnął ciężko.
                                                    - Tak to jest - powiedział w powietrze Miś - młodym wilkom najtrudniej.
                                                    - Co masz na myśli?
                                                    - Bez doświadczenia, postawy, kręgosłupa, wiedzy... - kontynuował Miś -
                                                    pierwsze do odstrzału... . zakończył i pochylając się lekko potargał mu włosy.
                                                  • Gość: Hanka Re: Wilk IP: *.atlsfl.adelphia.net 15.06.04, 02:19
                                                    Ach Geremanus !!! Poprostu zaniemyslilam ... jestes Wielki!
                                                    Pozdrawiam drapieznie Hanka
                                                  • Gość: e.beata Re: Wilk IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 20:25
                                                    Ino w swojej drapieżności nie uszkodz germanusa, bo nie wybaczymy ;-)))
                                                  • Gość: Hanka Re: Wilk IP: *.atlsfl.adelphia.net 15.06.04, 22:29
                                                    Alez skad, nigdy w zyciu, a moje "drapieznie " bylo w sprawie Wilka a nie
                                                    Germanusa. Pozdrawiam lagodnie Hanka
                                                  • germanus Wilk 2 22.06.04, 03:13
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Wilk 2

                                                    - Och, Misiu, świat jest piękny.
                                                    - Dzień dobry - powiedział Miś patrząc z góry w potargane włoski.
                                                    - A nawet bardzo piękny - kontynuował RadnoDoradca jak zwierz ze zwierzęciem.
                                                    - Przyszedłeś postać sobie? - upewniał się Miś.
                                                    - Bo już się nasiedziałem...
                                                    - Chyba nie mówisz poważnie?
                                                    - Nie, no bez przesady - niemal zaśmiał się RadnoDoradca - czy ja zresztą na
                                                    takiego wyglądam?
                                                    - Nie mnie sądzić - Miś odsądził się od osądu - ale jest trochę takich, co nie
                                                    wyglądali...
                                                    - Wiem, przykre...
                                                    - To uważaj na siebie.
                                                    - Co ty, Misiu! - aż się zaniósł RadnoDoradca - ja nie z takich. Bardzo
                                                    porządny facet jestem.
                                                    - Wolałbym, aby kto inny tak o tobie powiedział - ocenił Miś patrząc jakoś w
                                                    bok - o, na przykład ten pan.
                                                    - On nie powie - pośpieszył z opinią RadnoDoradca podążając za Misia wzrokiem.
                                                    - A to dlaczego? - Miś wyglądał na zdziwionego.
                                                    - Dziennikarzyna marna. Smaruje, pismakuje, jątrzy...
                                                    - To może ta skromnie ubrana pani?
                                                    - Ta z dziećmi?
                                                    - Właśnie o niej mówię. Jaka miła gromadka!
                                                    - To bokserka - RadnoDoradca przyciszył głos - pobiła urządniczkę...
                                                    - Mimo to zapytam.
                                                    - Chcesz polegać na zdaniu przestępcy?
                                                    - Dzień dobry - zagadał Miś lekceważąc go całkowicie.
                                                    - Nie zawracaj głowy - Pani nawet nie spojrzała - dziecka głodne.
                                                    - To może ten starszy pan... - wskazał Miś kolejnego przechodnia.
                                                    - Może...
                                                    - Dzień dobry - przywitał go Miś - czy znasz tego młodego człowieka?
                                                    - Hę?
                                                    - Czy znasz...
                                                    - Ściemnia się. Oczko Misiu się odkleiło... tobie...
                                                    - Dobranoc - zdążył jeszcze rzucić Miś, gdy pan odchodził - damy spokój, co? -
                                                    dodał Miś dziwnie ciepło.
                                                    - Tym bardziej, że świat jest piękny!
                                                    - Widzę, że się nie zraziłeś...
                                                    - A czym się zrażać? Zaakceptowałem i koniec.
                                                    - Akceptujesz swoją bezosobowość?
                                                    - Aleś ty naiwny. Mało już takich na tym pięknym świecie!
                                                    - Dobrze mi z tym...
                                                    - Zaakceptowałem ławę!
                                                    - I stół?
                                                    - Poselską, Misiu, poselską...
                                                    - Dietę znaczy?
                                                    - Pieniądze nieważn... - powiedział RadnoDoradca z zagryzką.
                                                    - Też tak uważam - zgodził się Miś - Wojo, oczywiście, ma już innego doradcę.
                                                    - Czy nie wspomniałem czasem, że Wojo to swój gościu - zaśmiał się tamten.
                                                    - To może i rajcą pozostaniesz?
                                                    - Nie mogę - RadnoDoradca zasyczał z bólu - ale ja jestem robotny, dałbym radę.
                                                    - Pogodziłbyś trzy stanowiska na trzech szczeblach dowodzenia państwem?
                                                    - I jeszcze wziąłbym dowodzenie Europą!
                                                    - Wiesz co, chopie - rzekł Misiu - święcie w to wierzę.
                                                    - Widzę, że pod wpływem mego zapału zmieniasz o mnie zdanie.
                                                    - Zmieniam - przytaknął Miś - na gorsze.
                                                    - A już myślałem, że znajdujemy wspólny język...
                                                    - Zapamiętaj, chopie, że już się nie cofniesz.
                                                    - Ja się rozwijam!
                                                    - Zostałeś starym wilkiem - Miś awansował go w hierarchii - nie masz powrotu do
                                                    młodości i niefrasobliwości.
                                                    - Jestem młody!
                                                    - I w jednej chwili zdobyłeś doświadczenie i wiedzę, wyprostowałeś kręgosłup,
                                                    przyjąłeś postawę...
                                                    - Starego wilka trudniej ubić - spróbował własnej maksymy NowyPoseł.
                                                    - Ostatni do odstrzału, pierwszy do zagryzienia...
                                                    - Przesadzasz!
                                                    - I nawet nie będzie szkoda - zakończył Miś i spojrzał w okno zaznaczone
                                                    cieniem damskiej główki przy komputerze.
                                                  • Gość: Hanka Re: Wilk 2 IP: *.atlsfl.adelphia.net 22.06.04, 04:49
                                                    Witaj Misiu. Dobrze ze sie odnalazles bo nam brakowalo twojego symbolenia
                                                    a nawet mielismy pewne obawy czy .. no wiesz , ten swiat jest piekny ale nie
                                                    zawsze bezpieczny.Z Misiem razniej choc chwilami jak by powiedzial Absztyfikant
                                                    " i straszno i smieszno "Pozdrawiam sejmikowo Hanka
                                                  • Gość: Pismak Celnie i dobitnie IP: 80.51.242.* 22.06.04, 12:06
                                                    "Ostatni do odstrzału, pierwszy do zagryzienia..."

                                                    Polecam każdemu cwaniaczkowi, któremu wydaje się, że w polityce koryto ugina
                                                    się od żarcia. Dlatego w polityce takie padliny siedzą, bo częściej niż łakocie
                                                    trzeba pożreć czyjeś ścierwo.
                                                  • germanus Niesamowola 29.06.04, 17:18
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Niesamowola

                                                    - Świat jest ... - zaczęła i zawahała się Pani.
                                                    - ... skomplikowany - dokończył Pan - czyż nie tak, Misiu?
                                                    - Dzień dobry - powiedział Miś.
                                                    - Mógłby być dobry - powiedział Pan - ale służba nie drużba.
                                                    - Z czymś się nie zgadzasz? - upewniał się pytająco Miś patrząc z góry w
                                                    zgmatwane myśli.
                                                    - A gdzie ja dostanę pracę w tym grajdole? - wybuchnęła Pani.
                                                    - Masz na myśli to piękne miasto? - uściślał Miś.
                                                    - A co mi z tego piękna? - Pani nie odpowiadała na pytania - rodziny nim nie
                                                    wyżywię.
                                                    - I dlatego robisz coś, z czym się nie zgadzasz?
                                                    - I dlatego tkwimy po uszy w śmierdzących interesach! - wykrzyknął Pan.
                                                    - Może chociaż mało śmierdzących... - jakoś niewyraźnie pocieszał Miś.
                                                    - Mało! Hahaha! - Pani umierała ze śmiechu - Nie ma większych smrodów!
                                                    - Naginanie prawa... - zaczął Pan.
                                                    - Dowolne interpretacje... - dopowiedziała Pani.
                                                    - Dowolne? Powiedz, że całkowicie niezgodne z literą prawa.
                                                    - Przecież to to samo!
                                                    - Trzeba walić prawdę! Tu ma miejsce łamanie prawa!
                                                    - I dyspozycyjność...
                                                    - Przecież prokuratura jest niezależna - Miś powiedział to tak, że Pan i Pani
                                                    nie mogli zgadnąć, czy on im przypomina, czy się dziwi.
                                                    - I pełne upolitycznienie!
                                                    - Zaraz, chwila... Misiu, co ty z tą prokuraturą?
                                                    - Właśnie - powtórzyła Pani - czy coś wiesz?
                                                    - Ty wiesz coś o nas... - zmartwił się Pan - uuu, niedobrze.
                                                    - Ja tylko symbolę.
                                                    - Za dużo symbolisz, ot co! - wskoczyła Pani.
                                                    - Symbolenia nigdy nie za dużo... - smutno stwierdził Miś.
                                                    - Znajdziemy coś na dowolne symbolenie - enegicznie zapowiedział Pan.
                                                    - Co znajdziecie? - pozornie naiwnie chciał wiedzieć Miś.
                                                    - Co? Jakiś paragraf! - ucieszył się Pan - na każdego znajdujemy.
                                                    - Dajcie mi człowieka...
                                                    - Tak jest, klasycy prawa obowiązują.
                                                    - Raczej bezprawia...
                                                    - Definicje zostaw nam - odparowała Pani - w końcu mamy studia!
                                                    - O ileż lepszy bywa nieraz uczciwy amator... - powiedział Miś w powietrze.
                                                    - My robimy, co nam każą.
                                                    - Koło się zamyka - stwierdził Miś - eh, smutne.
                                                    - Co?
                                                    - Służba nie drużba, prawda?
                                                    - Ale co to...
                                                    - Czyli robisz coś wbrew sobie...
                                                    - ... ma wspólnego...
                                                    - W twoim przypadku, wydajesz decyzję niezgodne z twoim sumieniem...
                                                    - Nieraz...
                                                    - Na przykład niesprawiedliwą społecznie lub łamiącą prawo...
                                                    - Skąd...
                                                    - I jeszcze musisz ją firmować własnym nazwiskiem...
                                                    - Moja decyzja...
                                                    - Bo tak kazał szef - Miś ciągnął nieubłaganie - a jemu kazał prezydent lub
                                                    wojewoda.
                                                    - Prokuratura jest niezależna - Pani dumnie wypięła piersi.
                                                    - I tę niezależną, zgodną z prawem, podjęta bez rozkazu szefa, na którego nie
                                                    naciskały czynniki polityczne, decyzję o niesamowoli budowlanej niesiesz teraz
                                                    w zębach prezydentowi - wyrecytował Miś jednym tchem.
                                                    - Nie wszyscy w to uwierzą - przyznał Pan - ale to prawda.
                                                    - A ty będziesz tej decyzji bronić przed mediami - Miś zwrócił się do Pani.
                                                    - Taką mam pracę - przyznała z kolei Pani.
                                                    - Bo gdybyście tego nie zrobili, to w tej wiosce z tramwajami, jak stwierdził
                                                    wasz pośredni szef, pracy byście nie znaleźli - dobił ich Miś i odwrócił się do
                                                    Prokuratora i Rzeczniczki tyłem, czyli tą częścią słomkowego korpusa, gdzie nie
                                                    ma wszystkowidzącego oczka.
                                                  • Gość: Hanka Re: Niesamowola IP: *.atlsfl.adelphia.net 30.06.04, 02:46
                                                    Uff, Germanus ale ten Mis " daje po oczach " az sie dusza raduje.
                                                    Pomalu zaczynam sie niepokoic o Misia. Oni naprawde gotowi znalezc paragraf
                                                    na symbolenie . Oby nie !! Trzymam kciuki.
                                                    Pozdrawiam niepokornie Hanka
                                                  • germanus Lato 1 13.07.04, 18:04
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Lato 1

                                                    - Ciepło, prawda Misiu - zagadał Autor.
                                                    - Dzień dobry - powiedział Miś.
                                                    - A nawet bardzo dobry - odpowiedział Autor - dobre dwudziestki to jest to.
                                                    - Nie jest źle - Miś starał się wprowadzić lepszy humor.
                                                    - Nie to co polskie lato, siedemnaście stopni i deszcz - krótko podsumował
                                                    Autor.
                                                    - Dziewiętnaście - poprawił go Miś - a poza tym zawsze może być gorzej.
                                                    - Gorzej niż deszczowe lato?
                                                    - Śnieżne lato!
                                                    - Chyba na Kilimandżaro.
                                                    - Są cieplejsze i chłodniejsze lata...
                                                    - Tak jak zimy.
                                                    - Pamiętam jedno...
                                                    - Musisz być przykry?
                                                    - Nawet nie zamierzam - Miś był pełen dobroci - po prostu...
                                                    - Plaża...
                                                    - ... dzika plaża...
                                                    - ... tupot białych mew...
                                                    - Jesteś pewien?
                                                    - Ty wiesz, jak mewy potrafią tupać? - Autor był gotów do wielkich czynów.
                                                    - Ja o piosence. Po plaży idą szumy fal.
                                                    - Jesteś pewien?
                                                    - A białe mewy po odbijaniiu.
                                                    - Winnice...
                                                    - Leżysz pod krzakiem, podjadasz...
                                                    - Żartujesz, Misiu, prawda?
                                                    - Jak najbardziej nie - zaprzeczył Miś - niech wspomnę dobrze. Okolice Warny,
                                                    chłopcy leżą pod krzakami, rwą...
                                                    - O czym ty mówisz?
                                                    - To się nazywało praktyki wymienne...
                                                    - Wymienne z kim?
                                                    - Nasi chłopcy byli z Budowy Maszyn.
                                                    - Brzmi nawet rozsądnie, ja tam, ty tu, uczmy się, nie? - nieco naiwnie jak na
                                                    letni czas wtącił Autor.
                                                    - Teoretycznie tak...
                                                    - A praktycznie?
                                                    - Dali kieszonkowe...
                                                    - Nieźle...
                                                    - Pokazali zakład, jak to się mówiło, pracy i kazali się nie pokazywać.
                                                    - Więc się leżało w winnicy?
                                                    - Ma sens, nie?
                                                    - Misiu! Kto dziś jeździ do Warny?
                                                    - Może w Bieszczady?
                                                    - Raczej na Majorkę!
                                                    - Tłoczno, nieprzyjemnie tłoczno.
                                                    - Wolę Kanary - otwarcie zadeklarował Autor.
                                                    - Trochę na uboczu.
                                                    - Ale jaka wspaniała zupa rybna na Fuerteventurze!
                                                    - Mniam, mniam, rybki - podskoczył Miś.
                                                    - Turcja też może być.
                                                    - Ale tylko egejska.
                                                    - Rozumie się, południowa jest duszna...
                                                    -... i wilgotna...
                                                    - I zamiast wypoczywać, uczysz się oddychać.
                                                    - I nie ma strumienia, by się ochłodzić - Miś uchylił rąbka.
                                                    - Jest basen.
                                                    - To ja już wolę mój strumień...
                                                    - Nie chcesz być światowcem?
                                                    - I wracam do siebie.
                                                    - Do siebie? - prawie nieszczerze zdziwił się Autor.
                                                    - Bo ja jestem czarny miś ontaryjski.
                                                    - Nie stwierdzam po futerku.
                                                    - Wypłowiało w kanadyjskim słońcu.
                                                    - Co ty, Misiu?
                                                    - Do zobaczenia w Killarney National Park - pożegnał Miś Autora.
                                                    A Autor wcale nie był pewien, czy pożegnanie było dostatecznie czułe.
                                                  • Gość: Pismak Re: Lato 1 IP: 80.51.242.* 14.07.04, 01:35
                                                    Hey! Powoli! Nie żegnasz się chyba z Misiem, Germanusie? Na okres wakacji? W
                                                    wakacje ponoć ogórkowo jest. Wszędzie, lecz nie w Szczecinie. Symbolenia co
                                                    niemiara, nawet jeśli miejscowi - trochę pogubieni w plątaninie zajęć (bliski
                                                    stopień przed gonieniem w piętkę:))) - zwalniają tempa. A może ja już piętkę
                                                    gonie i czytać nie umiem?
                                                  • Gość: Hanka Re: Lato 1 IP: *.atlsfl.adelphia.net 14.07.04, 02:35
                                                    Nie zartuj Germanus, nie chcemy pozegnania z Misiem , a jesli juz to tylko
                                                    wakacyjne... choc wez ze soba laptopa i nie zapominaj o nas.
                                                    pozdrawiam urlopowo Hanka
                                                  • Gość: mimi Re: Lato 1 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.07.04, 18:08
                                                    Czy jak jest Lato 1, to bedzie lato 2? Byloby logiczne, tak mysle.
                                                  • germanus Lato 2 15.07.04, 06:56
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Lato 2

                                                    - Tłoczno, prawda Misiu - zagadał Autor.
                                                    - Dzień dobry - powiedział Miś.
                                                    - Bardzo dobry - zgodził się Autor - tłoczno i ciepło.
                                                    - To zależy od definicji ciepła - nie dał się zbić Miś.
                                                    - Szczecińskie lato?
                                                    - Piętnaście stopni!!
                                                    - I deszcz - krótko dodał Autor.
                                                    - Deszcz jest niepotrzebny.
                                                    - Istotne są opady nocne.
                                                    - Raczej proporcje - poprawił Miś - chyba nigdy nie byłeś misiem w nocnym
                                                    deszczu.
                                                    - Ale byłem na kempingu.
                                                    - Też nie zazdroszczę.
                                                    - Dosyć fajnie było - Autor widocznie nie doświadczył deszczu - winko i szopy.
                                                    - Szopy, wiadomo, nieodłączny składnik cywilizacji. Ale winko?
                                                    - Mieliśmy lekkiego boja, ale dookoła sami winni ludzie...
                                                    - Aż nie mogę uwierzyć!
                                                    - Co się okazało rano w drodze do mycia zębów.
                                                    - Jakie proste odkrycia!
                                                    - Tylko należało uważać, by nie wdepnąć w śmieci.
                                                    - Szop, jak misiu. Porozrzuca, dzióbnie i pójdzie - Miś podsumował szopa.
                                                    - Ale oczy ma piękne!
                                                    - Świecące! Jakbym nie wiedział, że to szop, to...
                                                    - To byś się bał?
                                                    - Słuchaj, Autor! - Miś spojrzał z nielekkim pobłażaniem - nie widziałeś, to
                                                    nie wiesz. Żaden dowcip o misiu nie odda misiowej władzy.
                                                    - To ja nie rozumiałem, prawda?
                                                    - Misiowi do pełni leśnej władzy brakuje tylko panowania nad pogodą.
                                                    - A przydałoby się! - zakrzyknął Autor.
                                                    - Wy, ludzie, wrzucacie wszystko do jednego wora - Misiowi zebrało się na
                                                    miniocenę - pokory nie macie.
                                                    - Sam mówiłeś, że zimno i deszcz.
                                                    - A tymczasem pokora wobec natury jest podstawą.
                                                    - Powiedz to piwoszowi z deptaku - Autor rzucił skromne wyzwanie.
                                                    - Natura nie boi się wyzwań - Miś był bardzo spokojny - z PanMenelem jeszcze
                                                    sobie porozmawiamy.
                                                    - Jestem dziwnie spokojny o wynik.
                                                    - Ja też.
                                                    - Nie dasz rady, Misiu.
                                                    - A dlaczego mam to brać w kategoriach kto kogo, wyników i zawodów?
                                                    - To może nie czujesz się już częścią natury?
                                                    - Kolejny raz żądasz ode mnie deklaracji...
                                                    - Pytałem tylko.
                                                    - Odkrywasz przede mną prawdy ludzkie, a prawd natury nie chcesz pojąć.
                                                    - Jak w kiepskim dialogu na forum...
                                                    - ... szermierka na argumenty...
                                                    - ... każdy trwa przy swoim zdaniu...
                                                    - ... nikt nikogo nie przekona...
                                                    - Wreszcie się zgodziliśmy! - zdziwił się Autor.
                                                    - No i o pogodzie mieliśmy podobne zdanie...
                                                    - I o tłoku na kempingu...
                                                    - Ja miałem na myśli mój dom.
                                                    - Co?
                                                    - Gości mam.
                                                    - Miłe uczucie - Miś jakby się zamyślił - lubię powitania...
                                                    - ... a nie lubisz pożegnań?
                                                    - Właśnie!
                                                    - Ja też. Więc nie żegnaj!
                                                  • albert_c Re: Lato 2 15.07.04, 15:36
                                                    "Nie narzekajcie na pogodę. Gdyby co jakiś czas się nie zmieniała, większość
                                                    ludzi nie wiedziałaby jak zacząć rozmowę."
                                                    Kin Hubbard
                                                  • germanus Łosoś 08.08.04, 20:04
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Łosoś

                                                    - Cześć! Gdzie tak lecisz!? - krzyknął Miś bez nadziei zatrzymania latacza.
                                                    - Lecę się sprawozdać - zatrzymał się jednak Sroka.
                                                    - Coś ci nie idzie, a raczej nie leci - zagadnął Miś.
                                                    - Człowieku, same problemy.
                                                    - A kto ich dziś nie ma?
                                                    - Może słonie, albo niedźwiedzie.
                                                    - Nie byłbym taki pewien - Miś spojrzał na czubek drzwa - teraz nawet łososie
                                                    płodzą pstrągi.
                                                    - Co to ma do rzeczy?
                                                    - Nie wiesz, co łowisz! Mach łapką, a tu inne śniadanie, niż zamawiałeś.
                                                    - E tam, szczegóła...
                                                    - Tak? - nie wytrzymał Miś - a chciałbyś dostać parówki, jak zamówiłeś
                                                    jajecznicę?
                                                    - No, chyba nie...
                                                    - Albo dotkliwą porażkę, jak oczekiwałeś remisu?
                                                    - Tak się miło gawędziło, aż mi przypomniałeś...
                                                    - Wszyscy mówią, że tu się miło gawędzi.
                                                    - I wszystkich sprowadzasz do parteru?
                                                    - Tylko krzykaczy - wyjaśnił Miś - sam sobie jesteś winien.
                                                    - Oceniałem realnie - zarzekł się Sroka.
                                                    - A tak nici z trzeciego miejsca.
                                                    - Jeszcze nie koniec...
                                                    - Ale początek mógłby być lepszy...
                                                    - Jeszcze powalczymy...
                                                    - Będziecie walczyć, czy grać?
                                                    - Tak się mówi. Bo tak naprawdę, to jak jest przeciwnik...
                                                    - ... to w grę wchodzą pieniądze - dokończył mu Miś cokolwiek złośliwie.
                                                    - Od problemów finansowych nie uciekniemy.
                                                    - Wzmocnienia kosztują - współczuł Miś ponownie spoglądając na czubek drzewa.
                                                    - Żebyś wiedział. Wszystko ciągnę sam.
                                                    - Wsparcie masz nienajgorsze...
                                                    - Tak ci się tylko wydaje - Sroka niby ukradkiem spojrzał w okno - wszyscy chcą
                                                    wyników, a rzucają kłody.
                                                    - Gdzie rzucają te kłody?
                                                    - A gdzie się rzuca kłody? Pod nogi! Ciągle się potykam, a to zjazd, a to
                                                    handlowisko, a to ogródki, splątania zwojów można dostać.
                                                    - Za dużo bierzesz na siebie.
                                                    - A bo to komu można ufać w tym grajdołku?
                                                    - Nie taki mały ten grajdołek, okno na świat.
                                                    - Rozśmieszasz mnie - ino stęknął Sroka - niemal zero zorganizowanego biznesu.
                                                    - Wydawało mi się, że Szczecin w mafijnej czołówce kraju...
                                                    - To zależy, jak szeroko bierzesz czołówkę.
                                                    - No... Uszko weźmy na ten przykład... - zasondował Miś.
                                                    - W nazwiska i szczegóły nie będziemy wchodzić...
                                                    - Poparcie urzędów i struktur porządkowych...
                                                    - Ale miło tu się gawędzi! - nieco przygłośno podskoczył nagle Sroka.
                                                    - Wszyscy tak mówią...
                                                    - I mają rację.
                                                    - A widzisz, że wszyscy mają rację.
                                                    - Tylko w tym wypadku.
                                                    - A nie mają racji w wypadku oczekiwań wobec swojej drużyny?
                                                    - Mojej drużyny!
                                                    - Czyli zamiast trzeciego miejsca, witaj trzecia ligo - Miś po raz kolejny
                                                    spojrzał w górę.
                                                    - Co tak spoglądasz na czubek drzewa?
                                                    - Bo gdyby tam siedział łosoś, a nie sroka, to zapolowałbym na śniadanko -
                                                    odpowiedział Miś patrząc Sroce prosto w oczy.
                                                  • Gość: Hanka Re: Łosoś IP: 67.23.217.* 09.08.04, 00:12
                                                    Witaj Misu, dobrze ze wrociles, choc od tych wakacji troche ci sie w glowce
                                                    przewrocilo. Losos?? jaki losos , kiedy tu same leszcze.... magistrackie.
                                                    Pozdrawiam zyczac dobrego sniadanka - Hanka
                                                  • Gość: Pismak Re: Łosoś IP: 80.51.242.* 09.08.04, 07:28
                                                    Niestety, Drogi Germanusie, to jeszcze potrwa. Cwierkają łososie, że w
                                                    pierwszych pięciu meczach nawet punktu nie zdobędziemy. Nie z tymi zawodnikami.
                                                    A potem pewnie chwila przerwy i znów nic. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala.
                                                    Sroka ma łatwiej, bo przeciwnik w magistracie to w zasadzie V kolumna.
                                                    Szczecinianie muszą liczyć na ligowy cud. Oby nie na niedzielę cudów.

                                                    pismak_logowany@gazeta.pl
                                                  • germanus Lato 4 23.08.04, 16:38
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Lato 4

                                                    - Witam cię radośnie - do przecierającego oczy Autora rzekł jak zwykle radośnie Miś.
                                                    - Co? Aha, witaj, witaj - Autor próbował się obudzić.
                                                    - Nie jest przecież tak wcześnie.
                                                    - Nie jest - potwierdził Autor - zupełnie nie pojmuję... - dodał i przerwał.
                                                    - Czyli masz problem.
                                                    - Problem za duże słowo. Ogarnięcie lepsze.
                                                    - To już powiedz, czego nie ogarniasz.
                                                    - Jak można przez cały dzień ciężko fizycznie pracować.
                                                    - Podobno można się przezwyczaić.
                                                    - Podobno...
                                                    - Czyli pracowałeś?
                                                    - I to nawet nie cały dzień, a i tak byłem skonany do granic możliwości.
                                                    - Pewnie jest tak, że ci inni nie wyobrażają sobie, jak możesz cały dzień machać
                                                    komputerem i przekładać papióry...
                                                    - Już marzę o powrocie do mojego stałego rozkładu zajęć.
                                                    - Wiesz co, przesadziłeś trochę.
                                                    - Niby co? - lekko żachnął się Autor.
                                                    - Nikt nie marzy o końcu wakacji.
                                                    - Ja marzę o końcu remontu domu!
                                                    - Takie wakacje?
                                                    - Nie tylko, ale takie też.
                                                    - To już lepiej - Miś starał się zachować pogodny nastrój - pochwal się, gdzie
                                                    byłeś.
                                                    - Gości miałem.
                                                    - Znowu niedobrze?
                                                    - Przeciwnie, było wspaniale.
                                                    - Mówisz, jak dobry gospodarz.
                                                    - Po prostu goście byli wspaniali.
                                                    - I nie marudzili?
                                                    - Nie marudzili.
                                                    - Krótko byli?
                                                    - Jak dla mnie to za krótko.
                                                    - Dwa dni?
                                                    - Dwa lub trzy tygodnie każda zmiana.
                                                    - Każda zmiana?
                                                    - W sumie trzy.
                                                    - Chcesz powiedzieć - Miś postanowił uściślić - że miałeś trzy turnusy gości,
                                                    każdy po dwa lub trzy tygodnie?
                                                    - Dokładnie tak.
                                                    - A teraz remontujesz dom?
                                                    - Też się zgadza.
                                                    - I marzysz o końcu długich wakacji.
                                                    - Ty tak ze wszystkim przesadzasz, Misiu?
                                                    - A z czym tym razem przesadziłem?
                                                    - Z długością wakacji!
                                                    - Trzy turnusy i remont, to nie jest długo?
                                                    - Raptem dziesięć tygodni - Autor dopił poranną kawę - wracam do podziemi.
                                                  • absztyfikant przepraszam, za zmiane tematu 23.08.04, 16:40
                                                    Germanusie, czy moglbym Cie prosic o wrzucenie najnowszych rozmowek o baszcie
                                                    do basztowego watku ?
                                                  • germanus Pytanie 03.09.04, 16:55
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Pytanie

                                                    - Gdzie tak pędziesz? - Miś zrezygnował z powitania na korzyść rozmowy z pędzącym.
                                                    - Bom wnerwiony! - odkrzyknął Sroka, ale stanął.
                                                    - No, powodów ci nie brakuje - Miś może i chciał zacząć listę.
                                                    - Misiu - Sroka spojrzał mu w odstające uszko - raz ci powiem prawdę...
                                                    Miś nieodkrywczo zamienił się w słuch.
                                                    - ... ja to wszystko równiutko olewam, oni mogą mi ...
                                                    - Proszę cię - wtrącił szybko Miś - nie wyrażaj się, tu nie twoje biuro, ja nam
                                                    słomiane uszki.
                                                    - ... oni mogą mi, no wiesz, powyżej nerek...
                                                    Miś wypuścił nieco powietrza.
                                                    - ... ale jednego nie mogę znieść...
                                                    - Jednego? - zdążył zapytać Miś na szybkim wydechu.
                                                    - Jednego! Tego pytania. Co za cymbał!
                                                    - Miałeś się nie...
                                                    - Spoko. To było delikatnie.
                                                    - Jakiego pytania? - Miś chyba naprawdę nie wiedział.
                                                    - Hu zy fuk ist koleś Ptak - Sroka wyrzucił z siebie z wyraźną ulgą.
                                                    - Szczególnie, że ty nie mieszasz jezyków - Miś momentalnie odzyskał metr gruntu.
                                                    - Oczywiście, że nie - Sroka dał się odepchnąć od pytania.
                                                    - Nawet dwóch, o trzech już nie wspominając.
                                                    - Zero mieszania - zadeklarował Sroka.
                                                    - A w ogóle, to ile znasz języków?
                                                    - Będzie z pięć - Sroka wypiął brzuch - muszę kiedyś policzyć.
                                                    - Tak, tak, to jest łatwo - przyznał Miś.
                                                    - Pewnie, że nie.
                                                    - Liczyć do pięciu - ponownie wtrącił Miś.
                                                    - Ty wiesz, jak się słówka mieszają!
                                                    - Oj, coś wiem. A przydają ci się te języki?
                                                    - Bardzo - Sroka przeszedł na ton lekko prywatny - na przykład w Turcji mówiłem
                                                    po rosyjsku.
                                                    - A we Francji po niemiecku - domyślnie podpowiedział Miś.
                                                    - A w Niemczech po francusku - Sroka ciągnął samopochwały.
                                                    - To dlatego do HH wzięliście tłumacza...
                                                    - No jasne, przecież nie będę ośmieszał miłych gospodarzy
                                                    - Ale najtrudniejszy to ten angielski - Miś kontrolował trudności.
                                                    - Skąd wiesz? A może i ty mówisz językami?
                                                    - Ja mówię symbolami - zmitygował się Miś.
                                                    - Ty znowu to swoje symbolenie - Sroka wykazał małe niezadowolenie.
                                                    - No to jak z odpowiedzią na to pytanie?
                                                    - Jakbym rozumiał, to bym przydumał odpowiedź - Sroka chyba był szczery.
                                                    - To cię tak zdenerwowało? - nie mógą pojąć Miś.
                                                    - Bo nic z tego nie rozumiem! - krzyknął na koniec i odleciał trzepiąc nierówno
                                                    skrzydełkami.
                                                  • albert_c Re: Pytanie 03.09.04, 19:32
                                                    > - Jakiego pytania? - Miś chyba naprawdę nie wiedział.
                                                    > - Hu zy fuk ist koleś Ptak - Sroka wyrzucił z siebie z wyraźną ulgą.

                                                    * Germanusie bez dwoch zdan na forum jestes najlepszy!:)))))
                                                    uwielbiam to symbolenie:-)
                                                  • germanus Podziw 03.09.04, 23:30
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Podziw

                                                    - Dzień dobry - szczerze przywitał go Miś.
                                                    - Nie mam czasu! - opędził się Druwice.
                                                    - Podziwiam cię! - mimo to półwykrzyknął Miś w powietrze.
                                                    - Misiu - Druwice przechodząc spojrzał mu w nieobecne oczko - kłamać to ja...
                                                    - Ale ja naprawdę - Miś z rozpaczy, że władza mu nie wierzy, niemal zaniósł się
                                                    płaczem.
                                                    - Mówili - Druwice przystanął jednak - że ty symbolizujesz, symbolujesz, symb...
                                                    - Symbolę...
                                                    - ... właśnie - podchwycił Druwice - a ty jeszcze nieźle grać umiesz.
                                                    - Skończyłem łódzką WSF - zachwalił się Miś.
                                                    - Łódzką, powiadasz...
                                                    - I grałem w filmie.
                                                    - Filmach...
                                                    - Grałem w jednym, jedynym filmie - wyjaśnił Miś - a szkoda, bo mam talent.
                                                    - To my z tej samej szkoły - Druwice rwał się do uproszczonych podsumowań.
                                                    - Filmowej?
                                                    - Nie, łódzkiej...
                                                    - Łódzkiej i filmowej? - Miś nie dowierzał swoim uszkom.
                                                    - Bałuckiej i widzewskiej - z akcencikiem zameldował Druwiece - swój chłop jesteś!
                                                    - Grunt to swoi - Miś doprawdy nie wiedział, co zrobić z taką klasyfikacją.
                                                    - A tyle złego mi o tobie naopowiadano...
                                                    - Ludzie lubią gadać - Miś postanowił jakoś przetrwać
                                                    - Musimy się popierać - zadecydował Druwice - na początek załatwię ci oczko.
                                                    - Oczko to symbol - wyjaśnił Miś nie mogąc od razu myśleć po nowemu - ono samo
                                                    wróci.
                                                    - Wróci, ale kiedy - Druwice wiedział lepiej - masz to załatwione. Jeszcze coś?
                                                    - Kilka drobnych rzeczy by się znalazło - zaryzykowł Miś.
                                                    - Wal śmiało!
                                                    - Baszta, Pogoń, Śródodrze, lotnisko... - zaczął Miś.
                                                    - Ależ chłopie! - Druwice nie mógł być weselszy - wszystko jest na najlepszej
                                                    drodze.
                                                    - Czyżbym źle słyszał? - Miś spróbował socrealistycznej taktyki.
                                                    - Na pewno, ludzie plotą różne głupoty.
                                                    - Baszta?
                                                    - Nie bój nic, Inwestor trzyma Konserwatora na muszce.
                                                    - Żartujesz!?
                                                    - Człowieku, oni go nie doceniają, myślą, że dał plamę, a to długoterminowe
                                                    planowanie podatkowe...
                                                    - Plan sześcioletni?
                                                    - Misiu, wiesz co, zrób mi przyjemność i odrzuć stare, filmowe ideały - credo
                                                    Druwicego było dla Misia całkowicie przejrzyste - i przyjmij nowe, łódzkie!
                                                    - Pogoń?
                                                    - Ale śmiech, nie?
                                                    - Taaa, nie wiem, co masz na myśli - Miś zdecydował się zagrać głupa.
                                                    - Ale ich robimy, nie? - Druwice o mało nie umarł ze śmiechu - podkładają się,
                                                    jak dzieciaki...
                                                    - Nie wszyscy - zaprotestował lekko Miś w nadziei uzyskania wyjaśnień.
                                                    - Dla jednych problem, dla mnie nie - Druwice miał gotowy scenariusz.
                                                    - Można by o tym film zrobić - podpowiedział Miś.
                                                    - Obu nas ciągnie do prawdziwej sztuki, ale to się nie opłaca...
                                                    - Miliony widzów...
                                                    - I zawsze jakaś Kałuża przydzwoni, że nie ten poziom. Co prawda, nie wiem, o
                                                    jaki poziom chodzi, ale po co mi to, nie?
                                                    - Może o poziom artystyczny?
                                                    - Ty poważnie? - Druwice wprost nie dowierzał lewemu uchu.
                                                    - Chyba tak, bo samo bach-bach to nie ten poziom.
                                                    - O tym pomyślimy, jak dostaniemy tereny wokół stadionu.
                                                    - A ktoś obiecał?
                                                    - Kwestia czasu. Ani się owieczki połapią, a pół miasta będzie w naszych rękach.
                                                    - Łee, tylko pół!
                                                    - A reszta będzie płacić daniny i służyć za żywe tarcze!
                                                    - No, to rozumiem - Miś mimo wszystko miał wątpliwości, czy nie przesadza z grą
                                                    dla dobra idei.
                                                    - Więc problemy wyspowe, lotniskowe i inne przestaną w ogóle istnieć na
                                                    podstawie prawa Archimedesa.
                                                    - A co ma objętość do poziomu?
                                                    - Objętość się nie zmienia, a poziom się wyrównuje - zawył Druwice odbiegając w
                                                    szybkich abcugach.
                                                    - Szczerze go podziwiam - mruknął Miś, gdy został sam - nawet prawa naukowe
                                                    zinterpretuje na swój sposób.
                                                  • germanus Podziw 2 05.09.04, 05:38
                                                    Rozmówki z Misiem

                                                    Podziw 2

                                                    - Przyniosłem ci oczko - rozległ się z tyłu bardzo ranny głos.
                                                    - Dzień dobry - powiedział Miś na powitanie.
                                                    - Nie cieszy cię oczko? - rzekł wyraźnie rozgoryczony Druwice.
                                                    - Wcześnie wstajesz - Miś nie podejmował wątku.
                                                    - Ale twoje oczko!
                                                    - Dzięki...
                                                    - Bardzo się starałem o odpowiedni rozmiar - Druwice uznał za stosowne wygłosić
                                                    samopochwalną formułkę.
                                                    - Miło mi - jakoś bardziej przystępnie rzekł Miś - a jakie to oczko?
                                                    - Rozmiar 160, zmierzyłem na filmie.
                                                    - Obejrzałeś film dla mojego oczka?
                                                    - No! - rozpromienił się Druwice, ale zaraz dodał - nie, właściwie niezupełnie.
                                                    - Czyli tylko początek...
                                                    - Dużo, prawda?
                                                    - To nie wiesz, że oczko jest symboliczne...
                                                    - Ty znowu swoje!
                                                    - A klej masz? - zapytał Miś, by nieco rozluźnić.
                                                    - No jasne, jakżeżby inaczej - zachłysnął się Druwice - najlepszy z możliwych.
                                                    - Tylko jeden klej przyklei oczko do słomy.
                                                    - Super G-l-u-e - przeliterował Druwice - doskonały, łapie na styk.
                                                    - To uważaj, by się nie przykleić.
                                                    - Podstaw łapkę z oczkiem, dobrze, teraz dociskaj - Druwice wiedział, jak
                                                    komenderować misiami.
                                                    - Coś nie łapie...
                                                    - Przecież na styk, dociskaj.
                                                    - Dociskam.
                                                    - Pokaż - zapragnął sprawdzić - oj, niedobrze.
                                                    - Co niedobrze? - Miś wykazał minimum troski.
                                                    - Wiedziałem, że łapie na styk!
                                                    - Czyli przykleiłeś się do oczka.
                                                    - Na to wygląda...
                                                    - A ostrzegałem, że do słomy tylko jeden klej jest dobry.
                                                    - Byłem przekonany, że miałeś na myśli klej szybkoschnący.
                                                    - Miałem na myśli klej symboliczny...
                                                    - Mój klej jest symboliczny.
                                                    - A co on symboli?
                                                    - Aleś ty nudny, Misiu, z symboleniem - Druwice nie wytrzymał misiowej retoryki
                                                    - on symbolizuje chęć pomocy potencjalnemu przeciwnikowi.
                                                    - Co się tłumaczy na misiowe, jako próba przekupstwa przeciwnika.
                                                    - Widocznie lubisz wielkie słowa, skoro zaraz wyjeżdżasz z przekupstwem.
                                                    - Ty byś to nazwał załatwianiem...
                                                    - Jaki to klej? Zdobędę ci go! - Druwice wyglądał na zdeterminowanego.
                                                    - To klej prawdy. Na podkładzie zaufania i uczciwości...
                                                    - ?
                                                    - ... on symboli bezwarunkową i bezkompromisową służbę władzy obywatelom.
                                                    - Ależ taki właśnie jest mój klej!
                                                    - Wiesz co, Dru? - Miś uderzył w dziwnie oficjalny ton - podziwiam cię.
                                                    - Ja siebie też! A za co ty?
                                                    - Że nawet najgorszą, pozornie beznadziejną sytuację starasz się przekształcić w
                                                    swój sukces.
                                                    - Ależ to był sukces!
                                                    - Twierdzisz, że przyklejenie oczka zakończyło się sukcesem
                                                    - No właśnie, poniekąd mamy tu do czynienia z przyklejonym oczkiem...
                                                    - Idź już - w dalszym ciągu spokojnie rzekł Miś - i uważaj, by trzecie oczko nie
                                                    przesłoniło ci świata.
                                                    - Co ty, Misiu...
                                                    - I nie sklnij swej sekretarki, bo ona niewinna - rzucił na zakończenie klejenia
                                                    oczka.
    • Gość: smutas Re: Rozmówki z Misiem IP: *.astermedia.pl / *.astermedia.pl 05.09.04, 20:25
      dobranocka
      • germanus Wyjazd 17.09.04, 07:50
        Rozmówki z Misiem

        Wyjazd

        - Wiesz, Misiu, odżywam - powiedział z dołu głos odżywania.
        - Dobry wieczór - ucieszył się Miś - a poznaję, poznaję.
        - Co poznajesz? - Absztyfikant nie mógł uwierzyć uszom.
        - Ten głos, ten styl, ten luz - rozwinął Miś wątek.
        - Za dużo rozpoznajesz!
        - To dzięki symboleniu.
        - Racja - Absztyfikant w odżywaniu przypomniał sobie o symboleniu - przecież ty
        niezłomnie symbolisz.
        - Symbolę miasto i jego prawych ludzi.
        - To będziesz miał jednego mniej do symbolenia.
        - Pozwól mi pomysleć - poprosił Miś - wypalasz się?
        - Częściowo...
        - Podcinają ci skrzydła?
        - No... trochę tak...
        - Przecież o walce z wiatrakami uczą teraz w szkole podstawowej.
        - Niby tak - lekko niechętnie przynał Absztyfikant - ale co innego poczuć na
        własnej skórze.
        - A teraz powiedz mi szczerze, jak się to wypalanie objawia?
        - Wyjazdem...
        - Żartujesz?
        - Często tak, ale nie tym razem - mimo powagi sytuacji Absztyfikant powiedział
        to lekko.
        - To tak jak Autor.
        - Misiu! - Absztyfikant zmienił ton - ty coś wiesz!
        - Niemal nic - Miś wyglądał na zakłopotanego - był tu u mnie.
        - Jak zawsze...
        - Właśnie. Wpada, wypada, pogada, pozagadkuje, poleci...
        - Coś kombinujesz...
        - Symbolę, jak zawsze.
        - Coś ukrywasz...
        - Wiesz co, Absztyf - Miś postanowił się odgryźć - pogadaj z facetem, to się
        dowiesz.
        - Aż tak źle?
        - Nieważne. Mów, gdzie jedziesz.
        - Do ciepłych krajów!
        - Będziesz miał dwie pary szortów?
        - Hm?
        - Letnie i zimowe!
        - Nieśmieszny ten dowcip.
        - Ale tak będzie.
        - W szkole nie nosi się szortów.
        - Uuu, będziesz uczyć!
        - A co, nie mówiłem?
        - Nic nie mówiłeś...
        - Będę uczył, będzie słońce, będzie krótko.
        - To jest nadzieja?!
        - Kontrakt mam na pół roku.
        - Z możliwością przedłużenia do dziesięciu lat?
        - Żartujesz - Absztyfikant - ha-ha, tego nie można mówić poważnie.
        - Znam takich...
        - Nie wierzę. Ja Szczecin kocham miłością prawdziwą...
        - Wciągnęli się...
        - Nie ze mną te sztuczki.
        - To się jeszcze okaże. A na razie - Miś zawiesił głos - jakby to powiedzieć...
        powodzenia .
        - Nooo, dzięki...
        - Czyli śnij swoje sny... - Miś spojrzał odklejonym oczkiem i dodał - świat jest
        pełen szczecińskich wariatów.
        - Masz coś na myśli?
        - Symbolę, jak zawsze...
        - Eh, Misiu - Absztyfikant wyglądał na zawiedzionego - ustatkuj się wreszcie.
        - Powiedz to waaadzy.
        - To może ja już pojadę?
        • albert_c podbijam z pozdrowieniami dla tworcy i bohatera te 24.09.04, 17:14
          j rozmowki:))
          • germanus Kibice 1 26.09.04, 02:07
            Rozmówki z Misiem

            Kibice 1

            - Jakby cię, Misiu, nie było... - zaczął Autor.
            - A jednak jestem... - dokończył Miś - dobry wieczór.
            - I jakby cię nie było widać..
            - A jestem!
            - I nie słychać cię.
            - Przecież jestem - znów potwierdził Miś - o co ci chodzi?
            - O kibiców... - zasępił się Autor.
            - Że niby co?
            - Są, a nie ma.
            - Kibice?
            - Tak.
            - Pogoni?
            - Tak!
            - Największa widownia w Polsce!
            - Niby tak...
            - To ja nic nie rozumiem - Miś bezradnie rozłożył bezradne, metrowe rączęta.
            - Ale tak jest...
            - Przecież widziałem kibiców.
            - Jesteś pewien?
            - Najzupełniej - jeszcze raz potwierdził Miś - i słyszałem...
            - Chyba powinienem ci zazdrościć.
            - Chyba tak...
            - Szli?
            - Noo.. szli... - z pewnym wahaniem stwierdził Miś.
            - I zachowywali się poprawnie?
            - Nooo, nie, nie wiem, może, można chyba coś takiego zaryzykować...
            - Misiu? - nagle mocno zahaczył Autor.
            - Tak?
            - Ty kochasz Pogoń!?
            - Pokochałem... - nieco za cicho powiedział Miś.
            - I teraz ci głupio?
            - Trudno cię przegadać, Autor.
            - Taki już jestem...
            - Nie martw się. Ja też.
            - Głupio ci za kibiców? - Autor znalazł punkt.
            - Trochę...
            - Widzę, że więcej niż trochę.
            - Może i więcej...
            - Widzę, że dużo więcej niż trochę
            - Ok, ok - twardo przyznał Miś - bardzo mi głupio. Zadowolony?
            - Misiu ty mój kochany - Autor może i poczuł się zakłopotany - nie o to chodzi.
            - Wiem - zmitygował się Miś - ale mnie przycisnąłeś.
            - Bo nie mogę się otrząsnąć po pociągu.
            - O nie! - niemal wrzasnął Miś - do tego mnie nie zmusisz!
            - Do czego?
            - Do obrażania ludzi!
            - Misiu...
            - Pewnie byś chciał bym im nawymyślał?
            - Misi...
            - ... i nazwał ich kibolami...
            - Mi...
            - ... a może jeszcze gorzej...
            - M...
            - Niedoczekanie twoje, niedoczekanie - Miś uparcie pocierał rączką odpadnięte
            oczko - ja jestem kulturalny miś...
            - Nie mam wątpliwości.
            - Zresztą - Miś w końcu złapał oddech - kibice wszędzie tacy sami.
            - Tak myślisz? - jakoś inaczej powiedział Autor.
            - Z tego co wiem...
            - To pogadaj z Sekretarzem.
            - O czym?
            - On podobno był w Toronto.
            - Ciekawe... - zamyślił się Miś.
            - I ze swoim czarnym kuzynem.
            - Już się robi. Masz komórę?
            - Nie używam - Autor zbierał się do odejścia - a na razie miłego symbolenia.
            - E tam - do Autora doleciał jeszcze misiowy głos - już sam nie wiem, czy to ma
            sens...
            • germanus Re: Kibice 2 26.09.04, 05:27
              Rozmówki z Misiem

              Kibice 2

              - Czy mam przyjemność z Sekretarzem? - Sekretarz przystanął na te słowa.
              - A jest tu kto? - zapytał rozglądając się.
              - Jestem Miś - przedstawił się Miś - witam cię.
              - Czy my się znamy?
              - Pośrednio - zapewnił go Miś - z powodu Toronto.
              - No chyba, że tak - rozpromienił się Sekretarz - bywasz tam?
              - Mam kuzyna - Miś wyjaśnił przyczynę - zacny gość, mimo że czarny.
              - Kolor skóry nie ma nic do rzeczy.
              - Futerka - poprawił go Miś - kolor futerka.
              - Nie widziałem w Toronto czarnych misiów.
              - A kibiców widziałeś?
              - A których?
              - Najlepiej piłkarskich...
              - Chyba nie ma... Albo śladowe ilości - poprawił się Sekretarz.
              - To wszystko na nic
              - A śladowe ilości niedobre?
              - Musi być dużo, tłumy, najlepiej nieprzebrane.
              - Tłumy to są na hokeju.
              - I co, i co? - podniecił się Miś.
              - I nic, są.
              - Co robią?
              - Jak to tłumy, kibicują.
              - No no...
              - Wrzeszczą, klaszczą, trąbią...
              - No jasne, ale co jeszcze?
              - ... nieraz płaczą, a nieraz rzucają czapki na lód...
              - Łobuzeria!
              - Jak jest hat-trick - dopowiedział Sekretarz - by wyrazić uznanie.
              - Ooo... - nie ucieszył się Miś - a innych meczów nie ma?
              - Są bejsbolowe, futbolowe i koszykowe...
              - Koszykówki...
              - Jak zwał, tak zwał - nie przejął się Sekretarz - rzucają do kosza, czyli
              obręczy. Piłką.
              - To wiem - Miś nie mógł się doczekać - a co z kibicami?
              - Kibicują...
              - To wiem - Miś nie mógł dojść do sedna problemu - ale jak?
              - Ty mi, Misiu, powiedz, o co ci chodzi?
              - O kibicowanie - powiedział Misiu prawie płaczliwie - powiedz mi, jak kibicują.
              - Prawdę?
              - Prawdę, nawet najgorszą - przyklepał Miś.
              - Prawda nie jest miła... - zaczął Sekretarz.
              - Jednak... - wtrącił Miś.
              - ... dla Europy - dokończył Sekretarz - oni kibicują bardzo sportowo.
              - Mówiłeś, że wrzeszczą.
              - W czasie meczu, jak to kibice, dopingują.
              - Słyszałem, że biją przeciwników...
              - Na lodowisku się zdarza - przyznał Sekretarz - to taka zagrywka pod publiczkę,
              część widowiska, często wyreżyserowowa.
              - ... lub ich kibiców - zaryzykował Miś.
              - Tego nie mogłeś słyszeć - zaprzeczył Sekretarz - ani zobaczyć, ani o tym
              przeczytać, bo to się nie zdarza.
              - Jasne, siedzą w osobnych sektorach i pilnuje ich policja!
              - A mówiłem, że prawda jest niemiła dla Europy - niechętnie pochwalił się
              Sekretarz - nawet ty myślisz tymi kategoriami.
              - Jakimi znów kategoriami? Biją się, czy nie, oto jest pytanie!
              - Nie biją się. Siedzą razem, pomieszani, często ubrani w koszulki swoich
              drużyn, dopingują, wrzeszczą, jedzą, pozdrawiają się...
              - A po meczu? - zaskoczył Miś - co po meczu?
              - Wychodzą, szybko wychodzą, bo jest kilkadziesiąt bram...
              - Ile?
              - ... i idą. Do samochodów, do kolejki, do autobusów...
              - Idą spokojnie?
              - Spokojnie...
              - Może chociaż przewracają kosze, albo łamią drzewka? Albo przeklinają,
              popychają starszych i wolniejszych...
              - Niestety nie... - Sekretarz nie dał mu żadnej nadziei - nawet stają na
              światłach, przepuszczają samochody...
              - Oj, wiem - ucieszył się Miś - miasto jest obstawione policją i wojskiem.
              - Poza normalnymi patrolami nie ma dodatkowej policji.
              - No tak, jak jest ich niedużo, to łatwo upilnować.
              - Jest ich dużo, bardzo dużo.
              - Ale ilu?
              - Na hokeju i koszykówce jakieś dwadzieścia tysięcy...
              - Dwadzieścia tysięcy na koszu?
              - A na bejsbolu trzydzieści do sześćdziesięciu.
              - Tysięcy?
              - Tysięcy!
              - To ja nic z tego nie rozumiem - przyznał Miś.
              - Powiem ci szczerze, Misiu - rzekł Sekretarz na pożegnanie - że ja też nie.
              • Gość: mimi Re: Kibice 2 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.09.04, 18:19
                ty, Germanus? skad ty to wszystko wiesz?
                • albert_c Re: Kibice 2 27.09.04, 08:07
                  Gość portalu: mimi napisał(a):

                  > ty, Germanus? skad ty to wszystko wiesz?

                  * za Germanusa: z autopsji:)

                  Germanusie: dzieki:))
                  • germanus Cztery ruchy 1 18.10.04, 02:26
                    Rozmówki z Misiem

                    Cztery ruchy 1

                    - Chwilkę cię nie było - Miś zamiast powitania dał wyraz spostrzeżeniom.
                    - Co, co? - jak zwykle zagubiony Druwice nie załapał.
                    - Ale serdecznie witam - ciągnął Miś - bo wyglądasz na przyjechanego.
                    - I, prawdę mówiąc, zmęczonego - Druwice przetarł nieoderwane oczko.
                    - Zabalowałeś? - Miś postanowił wykazać się znajomością lewicowej rzeczywistości.
                    - Powinienem cię znielubić za to podejrzenie...
                    - Przecież i tak mnie nie lubisz...
                    - ... ale mam ogrom dobrej woli do wykorzystania, więc ci powiem, że harowałem.
                    - A co hartowałeś? - Miś pomyślał, że rozmówca lekko się przejęzyczył.
                    - Czyli ciężko pracowałem - ogrom dobrej woli Druwicego musiał być ogromny, bo
                    nie skrzyczał Misia.
                    - Oczywiście dla dobra - nie przejął się Miś.
                    - A jakżeby inaczej - Druwice szczerze się uśmiechnął - ja wszystko robię dla dobra.
                    - Szczególnie własnego...
                    - Misiu!
                    - ... albo chłopaków z Bałut...
                    - Bo przegniesz...
                    - ... szczególnie Sroki...
                    - Właśnie, że nie Sroki, tylko klubu!
                    - Czyli jednak.
                    - Klub to nie Sroka, klub to miasto - zadeklarował Druwice z przekonywującą miną.
                    - Naczytałeś się Szczecin-forum - stwierdził po po prostu Miś - i rzucasz sloganami.
                    - Ja naprawdę tak myślę - zaognił się Druwice.
                    - Tym gorzej dla ciebie...
                    - Co gorzej, co gorzej!? - Druwice napalał się coraz bardziej - z całych sił
                    wspomagam miasto i klub.
                    - ... bo nie identyfikujesz się z głoszonymi poglądami.
                    - Jak to nie? A ostatnia podróż?
                    - Kowaliki z Jasnych Błoni twijają, że ostro dawałeś.
                    - Z kowalikami rzeczywiście trudno dyskutować...
                    - A widzisz!
                    - ... więc ci się przyznam, że to była jedna wielka zmyła.
                    - Co?
                    - Ta podróż.
                    - Zmyłeś się na podróż?
                    - Też. Ale przede wszystkim ustaliliśmy z szefem, że wykonamy cztery ruchy w jednym.
                    - Wygląda na rewelację.
                    - Niespotykane, prawda?
                    - Jakie cztery ruchy?
                    - Powoli, ależ ty niecierpliwy!
                    - Ja jestem niecierpliwy? A kto tu stoi piąty miesiąc?
                    - Więc najpierw udaliśmy, że są targi nieruchomości...
                    - A nie było?
                    - Ale nie dla mnie, ani dla miasta - Druwice sprawdzał, czy Miś łyka - mieliśmy
                    wyższe cele.
                    - Rozumiem...
                    - To była roszada!
                    - Ruch pierwszy - odliczył Miś.
                    - Miło się z tobą gawędziło - Druwice nagle zaczął się oddalać
                    - Dru, no co ty, dokończ dzieła.
                    - Po pracy - rzucił Druwice przez plecy - jak będę jeszcze żył.
                    - Twij- twij - odezwał się z boku kowalik.
                    - Masz rację - przyznał Miś rację kowalikowi - różowo to nie wygląda.
                    - Twij-twij - potwierdził kowalik i walnął potężnie dziobem w orzeszek.

                    H? Szkoda! A jak ja moge do Ciebie napisac?
                    • germanus Cztery ruchy 2 18.10.04, 06:29
                      Rozmówki z Misiem

                      Cztery ruchy 2

                      - Żyjesz! - nie wiadomo dlaczego, Miś ucieszył się na widok Druwicego.
                      - Ale co to za życie - Druwice wstawił oklepany cytat.
                      - Ogrom roboty - Miś wyraźnie kokietował Druwicego.
                      - Nie tylko, przycisnęli mnie - Druwicemu nie trzeba było żadnej kokieterii.
                      - Kto cię przycisnął?
                      - Bo najpierw udałem się do FC! - wypowiedź Druwicego nie pasowała do pytania.
                      - Gdzie? - Miś łapał przeskoki tematyczne.
                      - Barcelona, FC Barcelona, zwany nieraz Barcą.
                      - No, no... - Miś omal nie wpadł w podziw - a chcieli z tobą rozmawiać?
                      - Wszystko było nagrane, nie mieli wyboru.
                      - Wybacz Dru, nie rozumiem.
                      - Bo nie masz podstawowej wiedzy.
                      - Pewnie nie mam, a przydałaby się - przyznał Miś w nadziei na otwarcie kanału info.
                      - Musisz pokojarzyć, Cypr... Kalabria... Alicante...
                      - Alicante nie jest w Katalonii - szybko zaprotestował Miś.
                      - Nie jest - przyznał Druwice - ale Katalończykom się wydaje, że kontrolują
                      tamtejszy rynek nieruchomości...
                      - A jest odwrotnie - domyślił się Miś - gdzie te cele?
                      - Więc daliśmy im ofertę nie do odrzucenia...
                      - Głowę konia?
                      - Lepiej!
                      - Lepiej nie można!
                      - Tak myślisz? - Druwice wygladał, jak zwyciężca spod Siekierek - Pogoń!
                      - Pogonić kogo?
                      - Pogoń! - zagrzmiał - oni muszą uratować Pogoń!
                      - Czyli ruch drugi - liczył Miś.
                      - Tak jest - entuzjazmował się Druwice - to był wielki i piękny szach!
                      - Rzeczywiście wielki - zgodził się Miś - a są jakieś wyniki tego szacha?
                      - Cierpliwości - Druwice spojrzał z politowaniem - nawet mistrz Gromyko miał
                      wyniki dopiero po dwudziestu latach.
                      - Rozumiem...
                      - ... albo wcale, jak w Afganistanie...
                      - Współczujesz mu?
                      - A wiesz, jakże inaczej wyglądałby teraz świat, gdyby NKZ dorwał się do Oceanu
                      Indyjskiego?
                      - NKZ?
                      - Nasz Kochany Związek.
                      - Nawet nie zamierzam sobie wyobrazić!
                      - Wszystko byłoby nasze... - rozmarzył się Druwice.
                      - Po dwudziestu latach nadejdzie pozytywna odpowiedź z Barcelony? - Miś zepsuł
                      Druwicemu wspaniały sen.
                      - Miała nadejść rano! To miał być prawdziwy mat! Mat wszystkim naszym przeciwnikom!
                      - Czyli ruch numer trzy - ponownie odliczył Miś.
                      - Sam widzisz, jaką wielką grę prowadzimy?!
                      - Brakuje mi ruchu numer cztery - Miś był uparty w liczeniu.
                      - Wiesz, jak to w szachach.
                      - Nie wiem - Miś nie obawiał się przyznać.
                      - Czasem aby coś zdobyć, trzeba coś oddać...
                      - To się nazywa gambit.
                      - Skąd wiesz, jeśli nie grasz w szachy?
                      - I jaki gambit przydumałeś? - Miś już wiedział, że Druwicemu jak zwykle nie
                      poszło i komuś musi się wyżalić.
                      - Wspomniałem rynek nieruchomości, prawda?
                      - Oddałeś Katalończykom nieruchomości?
                      - A miałem inne wyjście? - zapłakał Druwice - kalabryjska mafia jest najbardziej
                      bezwzględna na świecie!
                      - Miejskie kamienice!
                      - Ty wiesz, co oni potrafią?
                      - Oddałeś coś, czego nie posiadałeś!
                      - Chciałem za wszelką cenę ratować Pogoń!
                      - Wysoka cena, wysoka - ocenił Miś - ale może warto - rozmyślał.
                      - A najgorsze... - zachlipał Druwice - najgorsze... że ... trzy pierwsze ruchy
                      się nie udały, buuu....
                      - Chcesz powiedzieć, że udał się tylko gambit?
                      - Wcale nie chcem...
                      - Brakuje mi jeszcze połączenia z Cyprem? - dociekał Miś.
                      - To pomyśl... - zachęcił Druwice - Minister...
                      - Ka...
                      - Cicho! I ...oil... - i się oddalił.
                      - Twij-twij! - zatwijił kowalik.
                      • Gość: H56 " Miś z okienka do Was macha " IP: *.comnet.krakow.pl 18.10.04, 10:33
                        to ulubiony program telewizyjny każdego katolaka.
                      • Gość: Hanka Re: Cztery ruchy 1 i 2 IP: 67.23.217.* 18.10.04, 15:37
                        Germanusie, 1 slicznie- smieszny, drugi smieszno- straszny a wogole jestes
                        niepowtarzalny !!!
                        Podbijam pod nieobecnosc Absztyfa.
                        Pozdrawiam , gambit: Grandpadorf@adelphia.net
    • Gość: MYCHA Re: Rozmówki z Misiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 19:33
      Mam wroga

      Misio był nadzwyczaj zafrasowany.
      - Nie rozumiem, dlaczego wszyscy mają do mnie pretensje... - popatrzył przez
      okno na opadajęce liście lip podjadanych przez turkucia podjadka. Oczyma
      wyobraźni widział ponad 50-tysięczny tłum pod oknami krzycząco wrogo: "Precz z
      Misiem", "Taczka dla Misia", "Miasto zadupiem Europy", "Miś zakałą Miasta",
      "Misie i Ptaki do zoo w Pernabuco". Popatrzył na twarze. tak, to byli ono. 56
      tys. pozytywnie nastawionych. Do niego. Ongiś. Dzisiaj wściekłych i agresywnych.
      Miś był przerażony.
      - Mogę? tylko na sekundę... - w drzwiach stał Redaktor, jak zwykle niezapowiedziany.
      - Bardzo proszę - odpowiedział Misio, wyjątkowo grzecznie, bo był bardzo
      zdenerwowany.
      - Patrzysz przez okno?...
      - Patrzę.
      - I co widzisz Misiu?
      - A co cię Redaktor to tak nagle obchodzi? - odpowiedział Miś stojąc do
      Redaktora plecami. Ten zdębiał. Oczy wytrzeszczył, włos stanął mu na głowie.
      Pogotowe wezwać? Miś zwariował - w galopujacym tempie przebiegały Redaktorowi
      czarne mysli przez głowę. Ręce spociły mu się. Zaczał szukać ligninowej
      husteczki po kieszeniach.
      - Patrzę, bo mam taką ochotę Redaktor. I wiesz co Redaktor - to co się dzieje z
      miastem, tymi inwestycjami - to twoja wina Redaktor. Twoja i nikogo innego.
      - Ale Misiu, co ja takiego...
      - Nic nie mów, milcz - rzekł jak nigdy tonem stanowczym i zdecydowanym Miś. -
      Milcz i słuchaj jak starszy do ciebie człowiek mówi.
      Tego było Redaktorowi za wiele. On, dziennikarz - ma milczeć, bo Miś tak chce?
      Niedoczekanie.
      - Nie wiem dlaczego tak niesprawiedliwie mnie osądzasz, ale zawze byłem dla
      ciebie przychylny Misiu! A ty odwdzięczasz mi się w ten sposób? A kto cię
      wykreował, kto odkurzał Legendę? Kto wyszperał stare fotografie, no kto Misiu?
      Kto z ciebie zrobił Misia-symbolik dla ludu?- cedził przez zęby Redaktor
      czerwony z emocji po uszy.
      - Właśnie dlatego. Za dużo mówisz Redaktor i pamięć masz zbyt dobrą. Doradcy od
      piaru mają rację, muszę zmienić imidż i anturaż. A przede wszystkim rzucić
      ludowi wroga na pożarcie. Tym wrogiem jesteś ty Redaktor i tobie podobni. Możesz
      już wyjść. I na drugi raz zapisz się w kolejce do mnie w sekretariacie.
      najbliższy wolny termin mam 8 marca.
      Miś po tak długim wystąpieniu poczuł ulgę. Nareszcie wyrzucił z siebie to co go
      dręczyło go od dawna. Wiedział, że nie jest winny, że gdzieś czai się wróg,
      który mu psuje szyki. I wreszcie zdobył się na odwagę by go ujawnić. Czuł się
      jak nowo narodzony.
      - Mój Boże, jestem Ci wdzieczny, że mnie oświeciłeś - powiedział sam do siebie,
      wiedząc, że drzwi za Redaktorem zamknęły się na bardzo, bardzo długo. Dziaiaj
      nie czył się Misiem o małym Rozumku. dzisiaj czuł się Misiem Lwgendą, Misiem
      Symbolem, Misiem Historią Tego Miasta.
      Spojrzał w okno i oczyma wyobraźni zobaczył tłum. I zemdlał.
      Tłum wyszedł z wyobraźni Misia i stal pod okanmi. Na transparentach napisano
      "Miś do zoo", "Miś zakałą Miasta", "Wszystkiemu winni są Żydzi, Misie, i
      dziennikarze", "Misie do klatki - dziennikarze do piór".
      • germanus Dlaczego? 25.10.04, 05:51
        Rozmówki z Misiem

        Dlaczego?

        - Tak sobie wątpliwuję... - powiedział Miś do przechodzącej dziewczyny.
        - To do mnie? - zainteresowała się Rzeczniczka.
        - Do ciebie, dzień dobry - Miś szarmancko skłonił się oczkiem.
        - Hmm, jak do mnie, to pytaj - Rzeczniczka widocznie miała chęć na kłopoty.
        - Wątpliwuję sobie, dlaczego tak jest?
        - Co dlaczego jest?
        - Dlaczego jeden siedzi, a drugi nie?
        - Musiały być powody...
        - Ooo, zapewne - pozornie zgodził się Miś - ale dlaczego różne?
        - Różne powody?
        - Różne powody w takiej samej sytuacji.
        - ???
        - A właściwie w ocenie takiej samej sytuacji - Miś poprawił swą wypowiedź.
        - Jakiej sytuacji?
        - W sytuacji przestępstwa!
        - O czym ty, Misiu kochany - Rzeczniczka miała wyraźnie dobry humor - mówisz?
        - Wiem, że kochany - twarzowa słomka Misia lekko się zbrązowiła - o prezydentach
        wątpliwujemy, tak myślę.
        - Aaaaaa, o prezydentach! - Rzeczniczka też się zbrązowiła - to trzeba było od razu.
        - To było od razu.
        - Widocznie mamy różne definicje od razu - Rzeczniczka ani na jotkę nie traciła
        dobrego samopoczucia.
        - I nie tylko od razu. Definicję przestępcy też.
        - Tu sprawa jest jasna - jasność być może wynikała z samopoczucia - skazany,
        albo nie.
        - A czy można być przestępcą, a nie być skazanym?
        - No co ty! Jak ktoś przestąpił, tfu - Rzeczniczka spojrzała na Misia z dołu -
        dokonał przestępstwa, to zostaje skazany.
        - A jak przestąpił na małą szkodliwość, to nie.
        - To nie.
        - I nie jest przestępcą?
        - Nie jest...
        - Ale przestąpił, to jest.
        - Ale nie jest skazanym! - zatriumfowała Rzeczniczka.
        - Uściśliliśmy więc - z namysłem mówił Miś - że naganne jest być skazanym, a nie
        przestępcą.
        - No to jest chyba oczywiste.
        - Chyba?
        - Znaczy na pewno.
        - Chyba może na pewno - przedrzeźnił ją Miś starym powiedzonkiem pseudomowy -
        wolno przestępować, nie wolno dać się złapać.
        - Nooo, na to wychodzi - wyraźnie mało chętnie przyznała Rzeczniczka.
        - I złapaliście gorzowiaka i macie w areszcie.
        - Ano mamy!
        - Gratuluję sukcesu.
        - Miło mi ogromnie.
        - I złapaliście szczeciniaka i nie siedzi.
        - Bo niewinny...
        - Bo umorzony...
        - Bo nie przestąpił...
        - Przestąpił, tylko nie chcieliście go ukarać, więc umorzyliście...
        - Umorzyliśmy, bo nie wiedział, a poza tym mało przestąpił...
        - Co nie zmienia faktu, że miastem rządzi przestępca - zakończył Miś i tak
        potarł uszko, że prawie odpadło.
        • germanus Zadbany 1 27.10.04, 02:37
          Rozmówki z Misiem

          Zadbany 1

          - Ale pędzisz! - zakrzyknął Miś na widok starszego, żwawego pana.
          - Co, co? - odpowiadający Marszałek był jakby nieobecny.
          - To tak między swymi fuchami posuwasz? - drążył Miś.
          - Misiu? Ty tu?
          - Ja chodzę za krzywdą...
          - Przecież nie masz nóżek.
          - ... za niesprawiedliwością...
          - Pod Zamkiem jest sprawiedliwie - Marszałek szybko usprawiedliwił Zamek.
          - ... za chciwością...
          - Czy ktoś w Zamku jest pazerny?
          - ... za kłamstwem, niegodziwością - wyliczał Miś nie zważając na zbyt
          emocjonalny głos rozmówcy - przemieszczam się. Siłą!
          - Siłą czego? - wiedza Marszałka nie wystarczyła do zrozumienia Misia.
          - Siłą zdrowego rozsądku.
          - To słabyś, mój ty biedny Misiu - uspokoił się Marszałek.
          - Może i słabym. Słomka na mnie zmierzwiona, oczko nie chce odrosnąć, uszko
          naderwane - Miś sam się podkładał - w strzępy się zmieniam.
          - I po co ci to? Niezdrowo.
          - Tak się jakoś złożyło. A i pogoda nie taka.
          - A przecież można inaczej... - Marszałek zaczął na inną nutę.
          - Naprawdę? - szczerze zainteresował się Miś.
          - Dziwisz się, jakbyś się wczoraj narodził - górował Marszałek - a słyszałem, że
          swoje przeszedłeś.
          - No, miałem kilka ciężkich momentów...
          - No i jaką naukę z tego wyniosłeś?
          - Że oczko odrośnie, jak się zmieni klimat.
          - I co?
          - Już mówiłem, na razie pogoda nie ta.
          - Musisz zadbać o siebie! - Marszałek starał się go wyprostować.
          - Ależ zadbałem...
          - No i?
          - Mam zdrowe poglądy, nie kłamię, nie kradnę, nie oszukuję, wierzę w ludzi,
          każdego zrozumiem, pomogę, uszka nadstawię... - spokojnie wyliczał Miś mimo
          postępującego rozbawienia Marszałka.
          - Rzeczywiście, zadbałeś! - Marszałek śmiał się już na całego - a bez butków
          stoisz na tym zimnie.
          - Butki mało ważne, serce mam gorące.
          - Głupiś ty, głupi - Marszałek otwarcie podsumował. Z wprawą nieznacznie
          rozejrzał się dokoła: - Spójrz na mnie!
          - Właśnie spoglądam.
          - I co? - po raz kolejny zapytał Marszałek, tym razem zupełnie innym tonem.
          - Widzę starszego, ogromnie zadowolonego z siebie pana - Miś był całkiem szczery.
          - I o to chodzi, o to chodzi! - Marszałek nie posiadał się z radości.
          - Zadbałeś o siebie?
          - Żebyś wiedział!
          - A o innych nie?
          - Człowieku, o czym ty mówisz? - Marszałek chyba jednak nie rozumiał - zresztą
          skromnie zadbałem.
          - Dwa razy po sto tysięcy!
          - Sam widzisz, jak skromnie!
          - A innym nie starcza na ogrzewanie...
          - Na tym polega kapitalizm, nie? - może Marszałek wiedział na czym polega
          kapitalizm.
          - Z budżetówki!
          - Są tacy, co mają więcej... - z dziwnym uśmieszkiem pół wyszeptał Marszałek.
          - Też z partii? - zapytał Miś. Ale zaraz zaskoczył: - Znaczy z sojuszu?
          - Tak się składa, jak to w kapitaliźmie.
          - Jak to w kapitaliźmie - jak echo powtórzył Miś.
          - No to nara, muszę lecieć - poderwał się Marszałek.
          - Miłego dnia życzę - krzyknął za nim Miś.
          - Przyślę po ciebie - dobiegło jeszcze z oddali, ale Miś nie wiedział, może echo
          grało...
          • germanus Zadbany 2 29.10.04, 06:47
            Rozmówki z Misiem

            Zadbany 2

            - Marszałek cię prosi - głos za Misiem był bardzo miły.
            - Hmm, jednak - albo się zdziwił, albo ucieszył Miś - dzień dobry, miła Panienko.
            - Znaczy, prosi na komnaty - wyjaśniła Panienka.
            - Nie mam wyboru, prawda - Miś, usprawiedliwiając się, rozpoczął kuśtykanie.
            - Aż mi trudno uwierzyć, że marszałek znalazł dla mnie czas - zagaił Miś, by zagaić.
            - Mi też - podbiegając, mimo sporych podeszw, zatrzepotała Panienka - on na nic
            nie ma czasu.
            - Śpi chociaż?
            - Tego nie wiem, ale wczoraj nie przyjął delegacji inwestorów z Wysp Kaczych.
            - Owczych?
            - Może, nie pamiętam - uśmiechnęła się - chyba wszystko jedno, nie?
            - Właściwie wszystko jedno - zgodził się Miś - i tak nie przyjął.
            - To jest człowiek o gołębim sercu, on by przyjął - zdawała szybką relację
            Panienka - ale musiał wyjść.
            - Mówisz "musiał"? - Miś chyba naprawdę był zdziwiony.
            - Tak powiedział - relacjonowała Panienka zwalniając kroku.
            - Pewnie powiedział, gdzie musiał - Miś dopasował kuśtykanie do zasapanej Panienki.
            - Mówił coś o zdjęciach, czy zajęciach...
            - Może nowa kampania reklamowa na rzecz województwa?
            - Może, a czy to się robi na uczelni?
            - Nigdy do końca nie wiadomo - Miś nie chciał przekazać miłej Panience zbyt dużo
            z własnych przemyśleń - na uczelni chyba też można.
            - To to była kampania dla województwa, bo to było na uczelni.
            - A jakiej uczelni? - wcale nie podchwytliwie spytał Miś.
            - Uczelnia to uczelnia, nie... - Panienka na żelazkach jeszcze bardziej zwolniła.
            - W Szczecinie jest ich kilka...
            - Aż kilka? - Panienka nie opanowała wybuchu zdziwienia - nie za dużo?
            - Nigdy nie wiadomo - ponownie enigmatycznie stwierdził Miś - rynek to zweryfikuje.
            - Znaczy Turzyn?
            - Niby tak - nie za głośno powiedział Miś - dla jednych Turzyn, dla innych
            globalizacja.
            - On mówił to samo.
            - O Turzynie?
            - Nie, o globalizacji - Panienka lekko poślizgnęła się na żwirku - że to dobre.
            - Ja nie mówłem, że to dobre.
            - Przecież mówię, że on mówił.
            - Oczywiście... - Miś szarmancko przyznał jej rację.
            - Mówił, że to będzie globalizacja na budzie.
            - Budzie dla psa?
            - On nie ma psa, tylko budę, której liże - tym wyznaniem Panienka całkowicie
            zdobyła Misia serce.
            - Którą liże? - pytaniem podpowiedział Miś.
            - Nie wiem... On mówi, że ciągle polizał budzie.
            - Polibudzie?
            - Tak właśnie mówi - Panienka wpadła w zachwyt - skąd wiesz?.
            - Z własnych wykładów...
            - On też ciągle coś wykłada - jakoś skarżąco zauważyła - dałbym już spokój.
            - Pewnie termodynamikę...
            - Nie, raczej archidiecezję.
            - Architekturę?
            - Coś w przestrzeni. Ale po co archidiecezji tyle tektury?
            - A dużo tego wykłada? - Miś dojrzał drzwi i nieubłagany koniec zwierzeń.
            - Dużo, niemal bez przerwy, ciągle wychodzi tekturować.
            - Ale na szczęście nie w dzień?
            - Na szczęście zawsze w dzień - rozweseliła się Paninka po raz kolejny spadając
            - wiesz, jak fajnie tu mamy?
            - W pracy znaczy?
            - Nie powiesz nikomu? - rozejrzała się - koniaki podpijamy.
            - I rysujecie nowe kreski?
            - No, ale ubaw!
            - Dwie kreski?
            - O czym ty mówisz?
            - Każdy architekturarz stawia dwie kreski na koniaku - Miś zdradzał sekret -
            dużą na boku i malutką w środku.
            - Wszystko stracone! - załamała się Panienka.
            - A ja myślę, że on cię bardzi lubi - uspakajał ją Miś zbliżając się do wielkich
            drzwi.
            - Marszałek prosi - zaszczebiotała głośno Panienka tak stając w drzwiach, że Miś
            musiał się o nią otrzeć - ani mru-mru - zamruczała.
            - Ani mru-mru - potwierdził Miś z największym trudem unikając otarcia o wdzięki.
            • Gość: Hanka Re: Zadbany 2 IP: *.atlsfl.adelphia.net 30.10.04, 05:07
              Germanus, co ty wyprawiasz... jak mozesz pozwolic Misiowi na takie
              niebezpieczne wizyty ??
              Czy on aby wyjdzie zywy zza tych wielkich drzwi ?? Oby , bo bardzo by nam
              brakowalo Misia.
              Pozdrawiam jesiennie. Hanka
              • germanus Zadbany 3 02.11.04, 05:15
                Rozmówki z Misiem

                Zadbany 3

                - A jednak - powiedział Miś na powitanie.
                - Jednak co? - jak zwykle błyskotliwie zapytał Marszałek.
                - Jednak tu jestem...
                - Bo ja dotrzymuję słowa - pośpieszył Marszałek z zapewnieniem.
                - Zostawmy na boku przechwałki - zaproponował Miś - jestem tu wbrew.
                - Wbrew czemu? - raz po raz zadziwiał się Marszałek.
                - Wbrew opinii, oczywiście - Miś patrzył w coraz większe marszałkowe oczy -
                wbrew opinii, że coś się stanie.
                - A co ma się stać? - tzm razem Marszałek zmrużył oczy.
                - Pomówmy o zadbaniu - Miś nagle zmienił temat.
                - O każdego można zadbać.. - rzucił Marszałek przynętę połową porozumiewawczego
                tonu.
                - Mówisz o dworcowych? I o matkach z piątką dzieci?
                - Też! - odpalił niezadowolony Marszałek - i o tobie.
                - O mnie się nie martw - Miś odrzucił bombę refrenem ulubionej piosnki Marszałka.
                - Prawdziwie zadbam o ciebie.
                - Lepiej niż o siebie?
                - Lepiej się nie da - chętnie przyznał Marszałek - butki sobie sprawisz,
                kubraczek zielony...
                - Lubię zielony kolor...
                - Widzisz - podskoczył Marszałek - daję ci Katedrę Tektury Nieużytkowej z
                uposażeniem...
                - A co to?
                - Nieważne, nie rozumiesz?
                - A jak nie będę tego używał?
                - Jakoś będziesz.
                - A co będę robił?
                - Nic! Nic, jak ja.
                - Jakieś papierkowe obowiązki?
                - Laski wszystko poskładają...
                - Ja ta twoja Panienka?
                - Niezła, nie?
                - Czyżby pozostałość z bordoskiego sympozjum na temat prostytucji?
                - Nie pomnę już, nieważne - Marszałek prawdziwie zdawał się nie pamiętać -
                zadaje szyku za żelazkach. Każda delegacja płasko leży.
                - Nawet ta nieprzyjęta z Wysp Kaczych?
                - Owczych... Miałem...
                - ... zdjęcia w tekturze...
                - ...zajęcia na architekturze...
                - Rozumierm - zrozumiał Miś - a są w tych delegacjach jakieś kobiety?
                - Dołożę ci Katedrę Nieróbstwa Stosowanego!
                - Przecież to to samo!
                - No to co? Ale dwie pensje lecą.
                - Chyba nie skorzystam - zdecydował Miś spogladając przez okno na piękny zegar -
                jak to czas leci.
                - Chyba? - Marszałek złapał się za resztki włosów - zapewniam cię, że będziesz
                bardzo zadowolony z nowych posad.
                - Pójdę już.
                - Namyśl się...
                - Nie lubię krętaczy...
                - Nie będziesz kręcił.
                - Kombinatorów...
                - No co ty, nie musisz kombinować.
                - Naciągaczy, nierobów, kłamców, małych i dużych oszustów...
                - Nie musisz...
                - I nie mówię tu o sobie, lecz o tobie.
                - Co? zaazocił się Marszałek.
                - Bo w ostatecznym rachunku taki właśnie jesteś.
                - W ostatecznym rachunku - powiedział szybko odazocony Marszałek otwierając
                szufladę - wygrywa ten, kto ma zapałki i piłkę do metalu.
                - Nie sądzę - powiedział spokojnie Miś wstając na tylne łapy - w ostatecznym
                rachunku wygrywa ten, kto ma kły i pazury!
                - Misiu, co ty - opadł wystraszony Marszałek.
                - Nie co ty, tylko miś polarny znad James Bay.
                - Żartowałem... - mamrotał Marszałek.
                - Bo w ostatecznym rachunku wygrywa ten, kto lepiej planuje...
                - Ja nic...
                - Misiuniek ... - zadowolony z siebie Miś ogłaskał resztki białych włosków -
                marszałek i profesor, a taki dzieciak - pokiwał na odchodne uszkiem.
                • Gość: Hanka Re: Zadbany 3 IP: 24.53.215.* 02.11.04, 23:29
                  Cos mi sie wydaje ze Mis tym razem nie wytrzymal i puscil farbe.
                  Chodza sluchy ze w Magistracie jest juz lista zapisow na wydzialy : Tektury
                  Nieuzytkowej i Nierobstwa Stosowanego.Przewodniczaca Spolecznej Komisji
                  Kolejkowej zostala ... no wlasnie MJW. Ta to zawsze sie wyfarci.
                  Pozdrawiam zalosnie Hanka
                  • germanus Re: Zadbany 3 03.11.04, 00:49
                    I tak dobrze, że mu foczki nie podrzucił. Mówię Ci, ledwo się powstrzymałem!
                    Zaraz idę oglądać niebusza. :-)
                    • Gość: Hanka Re: Zadbany 3 IP: 24.53.215.* 03.11.04, 02:11
                      Ja tez . Milego ogladania
                      • germanus Piotruś 15.11.04, 06:28
                        Rozmówki z Misiem

                        Piotruś

                        - Chyba tak sobie ciebie wyobrażałem - powiedział Miś na widok Młodego Człowieka.
                        - Wyobrażałeś sobie akurat mnie, czy tak? - upewniał się Młody Człowiek.
                        - Ja zawsze sobie wyobrażam - jakby nieco tłumacząco powiedział Miś - bez
                        wyobrażania nie ma symbolenia.
                        - A co to ma wspólnego ze mną?
                        - Chyba, że nie jesteś Piotruś - ni to zapytał, ni to stwierdził Miś.
                        - Jestem Piotruś - potwierdził Piotruś.
                        - Miło mi, jestem Miś z referendum.
                        - Ale co to ma wspólnego ze mną? - dopytywał się Piotruś.
                        - Wszystko - rzekł Miś całkiem zwyczajnie - ja symbolę prawdę, ty symbolisz
                        błędnictwo...
                        - Kto ci naopowiadał takie bzdury?
                        - Forum, Młody Człowieku - Miś był z całym szacunkiem.
                        - Ach, Forum - Piotruś zaskoczył niemal od razu - chyba nie całe, co?
                        - To zależy od definicji. Nieraz cały świat to jedna osoba...
                        - Ja mam szersze widzenie świata...
                        - Wierzę ci...
                        - Ustalone poglądy...
                        - Ależ wierzę...
                        - Potrzebę rozmowy, wymiany poglądów...
                        - Za wszelką cenę?
                        - Bez przesady.
                        - Za cenę błędów?
                        - Co się czepiasz?
                        - Reagujesz bardzo emocjonalnie, wprost mało racjonalnie...
                        - O co ci...
                        - ... na bardzo zwykłe pytanie - Miś nie dał sobie przerwać.
                        - A jak byś ty, Misiu, reagował?
                        - I nie rozwiązujesz swoich problemów...
                        - Moja decyzja, nie?
                        - I próbujesz odwrotnie atakować dyskutanta...
                        - Atak najlepszą obroną!
                        - Raz tak, raz nie - zgodził i nie zgodził się Miś - nie ma uniwersalnych metod.
                        - Powiedz to moim adwersarzom.
                        - Oni chcą od ciebie tylko poprawności.
                        - Nie ma metod uniwersalynch - przedrzeźnił Piotruś Misia.
                        - Język to nie metoda. Język to dużo, dużo więcej.
                        - Ale nie dla mnie. Dla mnie jest to zupełnie nieważne.
                        - Mówisz o ortografii, prawda?
                        - No...
                        - A ja o języku. Bardzo mieszasz - Misiu zdobył się na półopinię.
                        - Co komu do mojego języka! - wybuchnął Piotruś - moja sprawa, moja decyzja.
                        Jeśli błędy, to moje, niech się odpimpają.
                        - Budujesz dom, by ludzie w nim mieszkali. A jak już mieszkają, to mają o tej
                        budowie swoje opinie. I mogą je wyartykułować - Miś odpowiedział nie wybuchając.
                        - To niech nie czytają! - Piotruś widocznie musiał wybuchać.
                        - Ale po to piszesz zdania, by ludzie czytali. Masz potrzebę wymiany poglądów.
                        - A ona ma potrzebę napadania!
                        - Chyba on. A poza tym, moim zdaniem, to nie od napadania się zaczęło.
                        - Innym to nie przeszkadza!
                        - Przeszkadza ci cieknący kran lub krzywa ściana? Ale można z tym żyć, więc oni
                        żyją z twymi błędami.
                        - No właśnie!
                        - Nie no właśnie, bo nie lubisz cieknącego kranu. Ale tak kierujesz ataki, że
                        odwracasz problem. Niech nie czyta, mówisz. Ale jak nikt nie przeczyta, to ci po
                        pisaniu? Nie dbasz o porawność, a sam poprawności wymagasz.
                        - Ja nikomu nie zwracam uwagi na błędy!
                        - Ale na krzywę ścianę byś zwrócił?
                        - Pewnie nie...
                        - A może nawet odesłał majstra do podręcznika pionowego układania cegieł?
                        - Pewnie nie...
                        - Dyskusja potoczyła się lekko niekorzystnie, więc nie przyznasz mi racji - Miś
                        zdawał się nie mieć litości w dobijaniu Piotrusia - ale, wierz mi, dałbyś
                        majstrowi popalić.
                        - Ja nic nie muszę!
                        - Co ci szkodzi sprawdzić w słowniku?
                        - A poza tym ja mam dysleksję!
                        - Pokory nieco by się przydało...
                        - Co?
                        - "Gdy na szpargały moje wejrzę, to widzę, co mam zrobić jeszcze".
                        - Słabe - podsumował Piotruś - i trywialne.
                        - To mistrz Goethe, Młody Człowieku - podsumował Miś - więcej pokory.
                        • Gość: Hanka Re: Piotruś IP: *.atlsfl.adelphia.net 16.11.04, 02:16
                          Piotrusiu i MIMI podziekujcie Germanusowi,wlasnie rzeszliscie do historii.
                          pozdrawiam entuzjastycznie . Hanka
                      • germanus Mimi 15.11.04, 06:31
                        Rozmówki z Misiem

                        Mimi

                        - Ciekawe imię... - powiedział Miś półgębkiem i półpewnością.
                        - Imion się nie wybiera - odparł rozmówca.
                        - Ja jestem Miś. A ty?
                        - Skoro mówisz, że ciekawe imię, to pewnie domyślasz się, że Mimi.
                        - Domyślam się - już pewniej rzekł Miś - ale to raczej przydomek.
                        - Moja mama tak do mnie mówi. Lubi i tyle.
                        - To jak ci na imię?
                        - Eee,... Michał - niezbyt chętnie przyznał Mimi.
                        - Ładne - pochwalił Miś - Mimi też ładne.
                        - Jakieś takie dziewczęce...
                        - Operowe...
                        - Zbyt śpiewne...
                        - Zebrało ci się na krytykę.
                        - Raczej mówię, co myślę.
                        - Nawet jeśli jest to przykre.
                        - Raczej nie zrobiłem sobie tym przykrości - rozsądnie zauważył Mimi.
                        - Ale innym tak!
                        - Moim przydomkiem?
                        - Mówieniem, co myślisz - uściślił Miś - czyli krytykowaniem na Forum.
                        - Ach, Forum! A zastanawiałem się, do czego zmierzasz.
                        - Abyś ludziom nie robił przykrości.
                        - Napisałem krytycznie, aby nie robili błędów, ot co!
                        - Przypiąłeś się ostro... - nie zgodził się Miś - szczególnie do jednego...
                        - ... dyslektyka, czy tak?
                        - On podobno naprawdę jest dyslektykiem.
                        - Ależ ja mu nie zabraniam być, kim mu się podoba!
                        - Jakiś nowy wątek...
                        - Jedynie niech pisze poprawnie!
                        - Układasz świat według swoich wizji...
                        - Twierdzisz, że poprawny język, to jedynie moja wizja - poważnie zaczepił go Mimi.
                        - Innym jakoś nie przeszkadza...
                        - Uściślijmy, że mniej przeszkadza.
                        - I jedynie ty masz takiego świra, by się czepiać.
                        - Czepiali się i inni, ale dali spokój...
                        - Dałbyś i ty - Miś był nastawiony mniej bojowo - i byłby spokój.
                        - Facet ma prawo niszczyć mój język, a ja nie mam prawa upomnieć się o poprawność?
                        - Prawo niby masz...
                        - To o co chodzi?
                        - Że dorobiłeś się etykietki niewyżytej nauczycielki.
                        - Ja nikogo nie obrażam.
                        - Raczej... nie obrażałeś na początku.
                        - Ale nie ja zacząłem.
                        - Taka metoda małego Jasia...
                        - Powiedziałbym raczej, że doprowadziłem do znacznego polepszenia języka...
                        - Załóżmy, że to prawda...
                        - Wiele osób, zapewniam cię, że wiele, dużo bardziej uważa na ortografię.
                        - Załóżmy...
                        - Wiele osób odpowiedziało pozytywnie na moją jednorazową krytykę.
                        - Ale byłeś dla nich bardziej uprzejmy.
                        - Kolejność jest dokładnie odwrotna, najpierw cieć się stawia, dopiero potem na
                        problemy.
                        - Brzydkie słowo...
                        - Problemy?
                        - Nie, cieć.
                        - A jak mam powiedzieć? Dozorca?
                        - Powiedz forumowicz.
                        - Złapałby za słownik, przypilnował kilku prostych słów - ciągnął napalony Mimi
                        - i miałby spokój.
                        - A może on nie chce mieć spokoju?
                        - Właśnie, że chce. Ale na jego warunkach!
                        - To przystań na jego warunki.
                        - Na błędy, na wariacką ortografię, na brak poszanowania dla mojego języka, na
                        brak szacunku dla naszych tradycji - nigdy - Mimi okopał się powyżej kolan.
                        - A przemyślałeś, co osiągniesz w ten sposób?
                        - Nigdy nie wiesz - Mimi wykazał się nowym sposobem komunikowania - może
                        spokornieję na starość.
                        - Spokorniej teraz...
                        - Eeee nie, jeszcze mi chwila do wieku Goethego...
                        - Jeszcze ci chwila - podsumował Miś - ale więcej pokory by się przydało.
                        • Gość: Hanka Re: Mimi przypominam poniewaz pytales IP: *.atlsfl.adelphia.net 23.11.04, 04:06
                          poczytaj, jak mowilam przeszedles wraz z Piotrusiem do historii tego forum.
                          pozdrawiam pogodnie .Hanka
                          • Gość: mimi Re: Mimi przypominam poniewaz pytales IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.11.04, 05:28
                            mycha ma sto, a ty ile?
                            na razie szukam zwiazku
                            fajnie, ze piszesz poprawnie orto
                            rowniez pogodnie, u mnie +15, hle-hle
                            • germanus Jak to z hartem było? 19.12.04, 18:24
                              Rozmówki z Misiem

                              Jak to z hartem było?

                              - Pędzisz jak chart - zauważył Miś na widok Rogowych Okularów.
                              - Co? Gdzie? - zaplątały się Okulary.
                              - Na spacerek? Ładny dzionek... - Miś zagadywał bardzo przyjacielsko.
                              - Tak, tak...
                              - A w ogóle, to dzień dobry - powiedział Miś, jakby na potwierdzenie rozpoczęcia
                              rozmowy - bo chyba jest dobry - dodał.
                              - Przynajmniej nie ma mrozu - Prezydent odpowiedział coś wreszcie połówką
                              pełnego zdania.
                              - Wykazujesz się... - kontynuował Miś patrząc na niego z góry, ale tak, by
                              wyglądało, że nie patrzy z góry.
                              - Tego, no...
                              - ... hartem umysłu...
                              - Zawsze byłem hartowny - pochwalił się Prezydent.
                              - Dawniej byłeś hartowny inaczej.
                              - Nie wiem, co masz na myśli?
                              - Czyli udawałeś hartownego, a byłeś hartownikiem...
                              - Harpunnikiem?
                              - To znaczy, że hartowałeś stal...
                              - Niczego nie hartowałem, do magazynów przywożono mi stal...
                              - ... hartowałeś stal socjalistyczną!?
                              - Ja byłem przeciw, ja walczyłem...
                              - Oficjalnie tak, a pokątnie dawałeś się szczuć jak chart.
                              - Ja się wykazywałem hartem woli!
                              - A wolisz charty krótko czy długowłose?
                              - A jest jakaś różnica?
                              - Krótkowłose są angielskie...
                              - To wolę francuskie.
                              - ... a długowłose są rosyjskie.
                              - A francuskie?
                              - A francuscy, angielscy i niemieccy są inwestorzy.
                              - Wystarczy niemieckiego bałaganu w mieście!
                              - A ty masz taki chart ducha, by nad tym zapanować?
                              - Wprowadzę polskie porządki!
                              - A może już wprowadziłeś?
                              - Niczego jeszcze nie wprowadziłem, dopiero na dobre zaczynam - zadeklarował
                              Prezydent.
                              - W jednym się zgadzamy - smutno uśmiechnął się Miś - że niczego nie dokonałeś.
                              - Powiedziałem, że niczego nie wprowadziłem.
                              - To nie to samo?
                              - Montuję mocną ekipę!
                              - Ciągle na etapie montowania - nie rozumiał Miś - po dwóch latach.
                              - Trzeba sprawdzonych ludzi, a nie karierowiczów.
                              - Masz Dru na myśli, prawda?
                              - Nieważne, zaczynam działać!
                              - "Już wszystko jest ci wybaczone, bo nie skrzywdziłeś mnie świadomie"...
                              - Hę?
                              - Nieco pokory wobec miasta i ludzi.
                              - O co tu chodzi?
                              - To mistrz Goethe, Stary Człowieku - podpowiedział Miś - odrobina poezji w życiu.
                              - A czy ja od was wymagam znajomości sztaplowania? - gniewnie pełnym pytaniem
                              wypowiedział się Prezydent.
                              Odwrócił się i odszedł.
                              - Do widzenia, miłego dnia ci życzę - zawołał za nim Miś.
                              Ale tylko echo grało.
                              - "Starość uprzejmą pragnie być" - zamruczał Miś do przelatującej wrony.
                              - "A wszyscy mówią, że to gbur" - odkrakała wrona.
                              - Masz rację -podsumował Miś - skończy jak duch charta.

                              P.S.
                              Krytykom mojej nadinterpretacji z góry przyznaję rację. Znawcom i wielbicielom
                              poezji Goethego może nie być w smak, że luźno posługuję się cytatami z dzieł o
                              zupełnie innej wymowie. Cytaty pochodzą z wierszy "Pieśń o grafie Fryderyku" i
                              "Starość".
                              • germanus Wesołych Świąt 24.12.04, 05:05
                                Rozmówki z Misiem

                                Wesołych Świąt

                                - Dzień dobry - usłyszał Miś tylny głos.
                                - Dzień dobry - odpowiedział Miś, jak zwykle bardzo uprzejmie, i to jeszcze
                                zanim się obejrzał.
                                - Zimno ci pewnie, kochany Misiaczku - zaniepokoił się Pismak.
                                - Przyniosłem mu kubraczek - powiedział inny głos.
                                - Zielony! Mój ulubiony! - uradował się Miś - dzięki.
                                - Dla mnie to drobiazg - przyznał Absztyf - w Indiach nie noszą kubraczków.
                                - A ja butki - damski głos wziął się znikąd.
                                - W sam raz, rozmiar 58, dzięki ci Haniu - wzruszył się Miś.
                                - Skąd wiesz, że ja Hania? - spytała Hania.
                                - Bo ty symbolisz dobroć...
                                - A co ja symbolę? - odezwał się następny damski głos.
                                - Witam cię, Mycho - Miś wyraźnie się ucieszył - ty symbolisz ... bezkompromisowość.
                                - Będziemy bezkompromisowo ... - zaczęła Mycha.
                                - Nie będziemy - przerwał jej Miś - dziś nie o to chodzi.
                                - Nie o to - zgodził się Edmund - nieomylni, jak zwykle, towarzysze sugerują
                                włączenie się w struktury socjaldemokratycznej ...
                                - ... ale my się nie włączamy - dokończył za niego Swarożyc - bo czarownice
                                przyleciały na sabat...
                                - Może i sabat - rzekł Blackexit - ale Patyna ... no pasaran!
                                - No pasaran! - zakrzyknął Edmund.
                                - Prez no pasaran! - dokrzyknąła Mycha.
                                - Zaraz napiszę... - zapalił się Pismak.
                                - Ostrożnie z ogniem - wtrącił Gryf.
                                - Witaj nam - krzynęło kilka głosów.
                                - Przyniosłem Misiowi skarpetki.
                                - I tak zostałem ubrany - podsumował Miś - dzięki wam.
                                - Niezupełnie, niezupełnie - zabrzmiał nowy głos - jeszcze czegoś brakuje.
                                - Pewnie przyniosłeś - domyśliła się Hanka.
                                - Nie przyniosłem - otwarcie przyznał Autor - mam obowiązek dbania o symbol.
                                - Naszego Misia, nasz symbol! - Absztyf wyraźnie lubił Misia.
                                - Tak jest - zgodził się Autor - Miś symbolizuje Szczecin.
                                - Ale jak? - wykrzyknęła Mycha - bez porteczek?
                                - Gołodupek? - nie zdzierżył Swarożyc.
                                - Ano, jakie miasto, taki symbol - podsumował Autor i zrobił ręką duże kółko -
                                wszyscy razem.
                                - Wesołych Świąt, Misiu - zakrzyczał tłumek.
                                - Wesołych Świąt, Szczecinie - Miś otarł łezkę - oby lepsze czasy szybko nadeszły...
                                • Gość: Hanka Re: Wesołych Świąt IP: *.atlsfl.adelphia.net 24.12.04, 05:33
                                  Przeczytalam i tez otarlam lezke.
                                  Wesolych Swiat Germanusie, Misiu i cala forumowa ferajno.
                                  Pozdrawiam slonecznie i snieznie.Hanka
                                • Gość: suwak Re: Wesołych Świąt IP: 217.153.6.* 24.12.04, 10:25
                                  ..dzięki Ci Germanusie! nie za to że język masz giętki i lekkie pióro. To co
                                  piszesz jak piszesz,jest dobrą radą, zastanowieniem nad codziennością i
                                  rzeczywistością, nas którzy tu i teraz żyjemy.
                                  ...nie ma wiekszego bogactwa od rozumu; nie ma większej biedy od głupoty, nie
                                  ma lepszego dziedzictwa niż dobre wychowanie ani lepszego pomocnika od dobrej
                                  rady... (Ali Ibn Abi Talib).

                                  Życzę Wszystkim Forumowiczom,naprawde bez wyjątku,nie tylko Wesołych,nie tylko
                                  Spokojnych,ale Świąt Pojednania i Refleksji w gronie Najbliższych.

                                  Tobie Germanusie życzę byś nie poprzestawał w tym co robisz,bo stałeś sie
                                  widocznie potrzebny; /nie parafrazujac zaJ.W.Goethe/.... Każdego dnia trzeba
                                  posłuchać choćby krótkiej piosenki,przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny
                                  obraz, a także, jeżeli jest to możliwe, powiedzieć parę rozsądnych słów....
                                  A ja do tego dodałbym; ..dawaj drugiemu co w tobie najlepsze każdego dnia -
                                  świat stanie się mniej wrogi a ludzie szczęśliwsi...
                                  ukłony.
                                  • germanus Wesołych Świąt 24.12.04, 21:11
                                    Jak moze zauwazyles, ja rzadko pisze cokolwiek w tonie nierozmowkowym. Nie widze
                                    takiej potrzeby, a swe uczucia i spostrzenia w zadawalajacy mnie sposob wkladam
                                    w inne usta.
                                    Ale tym razem, na tak wielkie i piekne slowa, i nie o te mnie dotyczace mi
                                    chodzi, odpowiem.
                                    Czesto zaluje, ze swieta sa raz (no, moze dwa razy) do roku. Powinny byc
                                    codziennie. Moze wtedy, na codzien, nauczylibysmy sie zyc we wzajemnym
                                    poszanowaniu, w dobroci, w milosci prostej i zwyczajnej dzien (wowczas
                                    swiateczny, ale innych by nie bylo, wiec chyba zwykly) zwykly znaczacej, w
                                    madrosci, ktora choc w roznym stopniu dana jest nam wszystkim, wyroznia nas w
                                    swiecie, w prawdziwym ludzkim braterstwie.

                                    Dzieki Ci, Suwaku, za Twe madre slowa. Oby Szczecinanie kierowali sie nimi w
                                    przyszlosci, oby Szczecinianie dostrzegli, ze kieruje sie nimi ich prezydent i
                                    inni wlodarze, oby bezdomni, bezrobotni i pozbawieni nadziei Szczecinianie
                                    dostrzegli w nich promyk lepszej przyszlosci.

                                    I slowko do prezydenta. Moze ktos mu doniesie. Wczytaj sie w slowo Suwaka: nie
                                    ma wiekszej biedy od glupoty... To do Ciebie. Jesli kochasz to miasto, a mowisz,
                                    ze tak, to ustap 31 grudnia 2004. Nikt Cie tu nie trzyma. Nikt Cie nie chce.
                                    Nikt Cie nie potrzebuje. Spelnij proste marzenie tysiecy Szczecinian, ktorych
                                    teraz gnebisz i ktorych rozwoj hamujesz. Nadejda wtedy lepsze czasy. Czasy bez
                                    Ciebie. Czasy, na ktore mieszkancy juz teraz czekaja, o ktorych marza, a ktore
                                    zaraz opiewac beda slowami niepokornosci i melodia nadziei. Brak Ci odwagi?
                                    Tylko nie tlumacz sam sobie, ze masz cos do dokonania. Nie masz. Twoj czas
                                    minal, a Twojej mozliwosci zostaly calkowicie wyczerpane. Cofasz miasto i
                                    uniemozliwiasz znam lepsze zycie. My to wiemy i nie wierzymy w ani jedno Twoje
                                    slowo. Wiemy, ze brak Ci odwagi. Tym sie wlasnie wyrozniasz: brakiem wiedzy i
                                    odwagi. Zrob miastu swiateczny i noworoczny prezent - ustap. Umozliwisz nam
                                    rozwoj i lepsze zycie, a my bedziemy Cie za to lubic. Ustap. A na razie,
                                    oczywiscie, Wesolych Swiat.
                                    • student1 Re: Wesołych Świąt 24.12.04, 22:08
                                      dobry tekst
                                      tylko jest pewien problem
                                      im więcej takich tekstów tym bardziej Marian upewnia się że ma rację
                                      on ma misję do spełnienia a wrogie siły chcą się przeciwstawić
                                      utwierdzają go w tym
                                      marszałek
                                      wojewoda
                                      posłowie
                                      rektorzy
                                      komendanci
                                      radni
                                      i wszyscy inni którzy z różnych powodów utwierdzają go i podtrzymują w nim tę
                                      wiarę
                                      a Marianowi jak wszystkim małym ludziom bardzo imponuje uznanie takich
                                      autorytetów
                                      dopóki pseudoelity będą udawać że wszystko jest w porządku
                                      dopóki prawdziwe elity nie będą demonstracyjnie nie podawać Marianowi ręki
                                      dopóty ta sytuacja będzie trwać
                                      pamiętaj germanusie o tym że przewodniej sile narodu taka sytuacja odpowiada
                                      dlatego w sejmie będą trwać do jesieni
                                      dlatego Marian będzie prezydentem jeszcze dwa lata
                                      • germanus Nowy dyrektor 08.01.05, 21:41
                                        Rozmówki z Misiem

                                        Nowy dyrektor

                                        - Pierwszy raz - powiedział Miś - widzę tak skrojony garnitur.
                                        - Co? A o co chodzi? - Dyrektor próbował się znaleźć w nowej rzeczywistoóci.
                                        - A właściwie nieskrojony...
                                        - Przecież jak istnieje, to został skrojony - przytomnie znalazł się Dyrektor.
                                        - Został przycięty - wyjaśnił Miś. I dodał: - Ale dla ciebie w sam raz.
                                        - Prawda?! - ucieszył się Dyrektor.
                                        - Prawda. Jak na ciebie to i tak dużo.
                                        - Nooo, teraz mam dużo zadań.
                                        - Jakich?
                                        - Sam jeszcze nie wiem.
                                        - Słyszałem - postanowił mu pomóc Miś - że maja być odpowiedzialne.
                                        - Oczywiście, że będą odpowiedzialne.
                                        - I jakie jeszcze?
                                        - Konkretne - konkretnie odpowiedział Dyrektor - konkretne przede wszystkim.
                                        - A tak nieco dokładniej, to co?
                                        - Głównie rozwoju.
                                        - Rozwój podstawą jest i basta - Miś zaryzykował nową maksymę.
                                        - Żebyś wiedział - ucieszył się Dyrektor - będę rozwijać.
                                        - Co?
                                        - Jak to co? A co jest do rozwijania? Wszystko! - bardzo konkretnie wyliczył
                                        Dyrektor.
                                        - Więc może dywanik w przedpokoju? - nad wyraz życzliwie zainteresował się Miś.
                                        - Ha-ha - Dyrektor złapał się za wątrobę - stary dowcip, nie ze mną te numery.
                                        - Fajnie, klossówkę masz opanowaną. Ale co jeszcze?
                                        - O zapomniałbym! Oczywiście, te,... no,... jak im, ... wiem, szkoły!!
                                        - Jakie szkoły?
                                        - Sportowe oczywiście!
                                        - Szkoły to nie twoją dziedzina.
                                        - Już mi zabrali?
                                        - O ile wiem, to nigdy nie dali - Miś spróbował być nieco dokładniejszy.
                                        - Będzie mniej kłopotu, nie? - Dyrektor puścił oczko.
                                        - Za te same pieniądze, nie? - Miś dokończył jego myśl.
                                        - Właśnie, że pieniądze nieważne.
                                        - Niektórzy tak mówią...
                                        - Mnie wystarczy przeciętna pensja!
                                        - Ale to i tak ponad siedem tysięcy...
                                        - Nie mów?! Niezły grosz - wyraźnie ucieszył się Dyrektor - to mi się nawet może
                                        opłacać.
                                        - Co ci się może opłacać?
                                        - Nietrenerowanie.
                                        - Nie co?
                                        - Że przestałem być trenerem.
                                        - A Pogoni i tak pomożesz...
                                        - Się zobaczy - zapewnił Dyrektor.
                                        - Mówią, że Sroka liczy na ciebie.
                                        - Co?
                                        - No, że będziesz promował Pogoń, pomagał Sroce, współpracował z Dru...
                                        - Misiu, skąd ty się tu wziąłeś?
                                        - Z symbolenia.
                                        - Widać, żeś jakiś podejrzany...
                                        - Prawdomówny...
                                        - Lepiej nic nie mów - szybko przygasił go Dyrektor - jak nie wiesz - dodał, jak
                                        Miś zamilkł.
                                        - Czego nie wiem? - zapytał Miś, mimo iż miał nie mówić.
                                        Dyrektor rozejrzał się dokoła, jakby się bał nieukrytych kamer i mikrofonów.
                                        - Sroka, rozumiesz - zaczął wreszcie - Sroka nie potrzebuje żadnej pomocy.
                                        - No, nie wiedziałem. Myślałem...
                                        - To nie myśl - Dyrektor nie był ani trochę uprzejmy - od dwóch lat w tym
                                        mieście nic nie dzieje się bez zgody Sroki, rozumiesz?
                                        - A referendum?
                                        - Jak ja mówię, że nic, to nic - Dyrektor był bardzo konkretny.
                                        - To znaczy, że on to referendum zaa...
                                        - To znaczy!
                                        - Ojej! - Miś nie mógł uwierzyć własnym uszkom.
                                        - Tak jest - dodał Dyrektor - a teraz idę zlecić pisanie programu....
                                        - Komputerowego?
                                        - ... pracy i działania nowego Wydziału Sportu!
                                        - Czy to czasem nie jest zadanie dyrektora? - zapytał Miś bardzo naiwnie.
                                        - Za siedem tysięcy to ja nawet z łóżka nie wstaję - zapewnił go Dyrektor na
                                        odchodnym.
                                        • Gość: Hanka Re: Nowy dyrektor IP: *.atlsfl.adelphia.net 08.01.05, 23:24
                                          Mis jak zwykle znakomicie-aktualny i aktualnie - znakomity.
                                          No i jak tu Cie nie lubic Misiu ?
                                          A ty Germanusie sie nie obijaj. Pisz czesciej bo potrzeba Szczecinowi Misiowego
                                          symbolenia a nam na forum Twego talentu.
                                          Pozdrawiam zachecajaco. Hanka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka