Gość: Pismak
IP: 83.144.120.*
27.11.04, 01:41
Codziennie przejeżdżam, jadąc do pracy, przez Rondo Leppera. Tak - jest takie
w Szczecinie. Śmiejemy się z tego czasem ze szczecińskimi taksówkarzami. Ale
raczej smutno mi, niż do śmiechu. Bo przecież rondo nosi nazwę Giedroycia, a
wszyscy mówią Leppera. Dlatego, że jakieś tumany zrobiły po dwa pasy wjazdowe
na rondo z każdej ulicy, a tylko po jednym wyjazdowym. No, i zawsze jest
zablokowane. A do tego jeszcze ludzie. Taksówkarz mi jeden powiedział, że
jeśli chce przejść to musi się wcinać na pasach między ludzi. Super.
Przy okazji przypomina mi się Sprzymierzonych. (Na marginesie: kto się z kim
sprzymierzył?) Kiedyś to było Rondo Lenina. Jak ktoś po pijaku przejechał
across, to zamykali jako politycznego. Miało ten klimat. Tę moc. Było czymś
więcej. Nazwa była połączona z wartością ponadkomunikacyjną. I to sprawiało,
że nazwa żyła. I patron żył. Choć to Lenin, w mordę.
A tam koło kurczaków pieczonych stoi popiersie Piłsudskiego. Niby w środku
miasta, a jednak zapomniane. Kiedyś w lecie czekałem na znajomych w tym
placowym zaułku i Piłsudskiego odkryłem przypadkiem. Taki sobie skromny
Piłsudski, po klatę zanużony w klocku betonu. Ludzie przechodzą bez
splunięcia nawet. Zero klimatu. Co prawda, Marian ostatnio składał tam
kwiaty, ale jakoś tak dziwnie to wyszło...
Do czego zmierzam. Szyrocki, Giedroyć... Fajni faceci. Ważni, niezwykli,
ponadczasowi. A daliśmy im jakieś tam ronda-koszmarki, które wywołują alergię
u kierowców. Tymczasem kawałki miasta opatrzone takimi nazwiskami powinny
same z siebie, z mocy "autorytetu" stać się jakieś niezwykłe. Jakby pozytywna
energia się kumulowała. Jakby czuło się ten "ciężar gatunkowy". Może
powinniśmy od razu nazwać rondo na niecce Niebuszewskiej nazwiskiem Leppera,
a Giedroyciowi poszukać czegoś godnego nazwiska?
Taki jakiś owczy pęd w tym widzę. Takie odfajkowanie. Zadośćuczynienie swoim
ambicjom, próżności. Taki pseudointelektualizm i powierzchowność szacunku.
Nie wiem, może się mylę. Może intencje były piękne i wzniosłe. Pewnie nie
można było przewidzieć, że Rondo Giedroycia będzie koszmarem komunikacyjnym.
Ale mam wrażenie, że jakoś wyobraźni zabrakło. Giedroyć to powinien mieć
bibliotekę w Szczecinie, centrum naukowe, wydział uniwersytetu, ostatecznie
aleję lub trasę (jeśli już komunikacyjnie chcemy). A nie jakieś rondo.
Szyrocki powinien mieć jakiś amfiteatr lub coś bardzo szczecińskiego, bo to
przecież wielki Szczecinianin był. Rozparcelowaliśmy naszą marnotę na wielkie
nazwiska. I nie ma klimatu. Nie ma honoru. Smutno jakoś jest.
pismak_logowany@gazeta.pl