shp80
06.04.05, 21:46
Jedni wierzą w Boga, inni nie.
Ateiści nie wierzą w istnienie sił nadprzyrodzonych. Osobiście jest mi trudno
ustosunkować się do tego, czy jestem wierzący, czy też nie. Z pewnością nie
popieram części działań "fioletowych", zbyt wielki panuje tam przepych.
Bardziej podoba mi się skromna postawa mnichów buddyjskich.
Można mnie nazwać deistą, ale też nie do końca, bowiem uważam, że jakaś
cząstka prawdy we wszystkich religiach się znajduje.
Po śmierci papieża łezka zakręciła mi się w oku. Nie dlatego, że był
chrześcijaninem, tylko dlatego, że był dobrym człowiekiem. Może mi prawdziwi
ateiści wyjaśnią, czemu jedni ludzie są źli, a inni dobrzy, czemu potrafimy
płakać, śmiać się, analizować, szukać?
Skoro to wszystko nie dzieło siły nadprzyrodzonej, to czego, przypadku?
Jaki jest w takim razie sens rodzenia się, a potem umierania? Komu potrzebny
jest ten cały cyrk? ;->