Gość: H56 IP: *.comnet.krakow.pl 21.04.05, 10:09 ale, można to porównać do nieobowiązkowego uczęszczania polskich dzieci na lekcje religii. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ??? Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 10:11 Mówi ci coś - Janusz Kibała - były porucznik MO i SB w latach 70/80 tych . Zanasz go może ? Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.felek Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 21.04.05, 10:39 Czy ten JK to wg. Ciebie: - Henio, - kandydat na papieża po Ratzingerze, - ewentualnie któryś z hierarchów Kościoła? rzucasz nazwisko - i co dalej? Benedykt XVI - ma w życiorysie nie tylko Hitlerjugend - ale także Wermacht i służbę na froncie, wojnę zakończył w obozie jenieckim. Brał udział w wojnie, po stronie tych, którzy mają na koncie m.in. holokaust. TVP podała te fakty bez zająknięcia, jak widać kard. Ratzinger nie wymazuje swojej przeszłości. Katolikom, zwłaszcza z Polski - przyjdzie teraz skonfrontować swoje postawy wobec Niemców,wojny,historii,pamięci narodowej,papieża,Kościoła katolickiego, omawianego na forum miłosierdzia, przebaczania, tolerancji itp.zagadnień w kontekście faktów z życiorysy nowego papieża, którego nazywają Ojcem Świętym. I nie będzie ta konfrontacja wcale ani taka prosta i ani taka łatwa. Rozumiem dylematy Ja_Aśki (pozdrawiam) i wielu innych osób. Ty (???) zaś nie zachowuj się jak owi byli UOP-ki, SB-ki ect. agentura ancien regime, ze "spółdzielni" handlujacej "teczkami" i akcesoriami do szpiegowania innych. Jesteś z tej samej parafii, jak widać. Odpowiedz Link Zgłoś
best_beast Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 22.04.05, 14:43 Rany, czemu oceniasz ludzi tylko dlatego, że wolą FAKTY od DOGMATÓW? To już nikt nie ma prawa powiedzieć, że pan ratzinger to posthitlerowiec? Nikt go nie ocenia tylko mówi się PRAWDĘ. Ale widać fanatyzm religijny i zaślepienie "śiętojebliwością" z jednoczesnym wykrzykiwaniem stosowania nauk JP II jest w swej natarczywości i sile bliska religijnym fanatykom za wschodu! Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.felek Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 22.04.05, 16:00 Proponuję skoczyć na link z postami dot.powstania żydowskiego w getcie warszawskim. Tam piszę wyraźnie o przynależności do Hitlerjugend kard. Ratzingera. Nikt tego nie zabrania dostrzegać ani też on sam temu nie zaprzecza. Ale kard. Ratzinger miał ...12 lat jak zaczęła się wojna a 18 jak się zakończyła. Trudno takiego człowieka nazywać ..posthitlerowcem. W gestapo nie służył, jeśli gdziekolwiek był to wysłany, to jak wszystkie dzieciaki niemieckie pod koniec działań wojennych - na front Nie mieszaj w to JP II i fanatyzmu religijnego. Twoje zachownie jest chyba za bardzo agresywne do omawianych faktów. Poza tym o Józefie Ratzingerze możesz pisać albo papież, albo kardynał ale nigdy nie ...pan. Za to nie musisz pisać o nim np. ojciec święty, bo to określenie nie oficjalne i wyłącznie stosowane pzrez katolików. Takie określenie "pan" w tym przyypadku jest po prostu niegrzecznością i niczym więcej. I chyba trzeba więcej konsekwencji - jak pan Ratzinger - to też pan Jan Paweł II, pan Karol Wojtyła, itp. A tak dla przypomnienia - dogramt - to przyjmowanie czegoś bez dowodzenia, na wiarę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 23:36 kurde.felek napisał: Takie określenie "pan" w tym przyypadku jest po prostu niegrzecznością i niczym więcej. I chyba trzeba więcej konsekwencji - jak pan Ratzinger - to też pan Jan Paweł II, pan Karol Wojtyła, itp A można mówić Pan Bóg, Pan Jezus? Jan Paweł to imię papieskie, pan Karol Wojtyła to zwykły człowiek, będący papieżem. Żyjemy w nowoczesnym świecie i nie możesz wymagać od kogoś stosowaniea swoich, staroświeckich, nacechowanych uniżeniem wobec własnych autorytetów, reguł. Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.felek Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 23.04.05, 01:12 Nieco mylisz się w osądach. Nie mówi się w języku polskim "pan ksiądz", ani "pan papież" - tylko ks. lub papież. "Pan Ratzinger" - nie jest zwyczajnym panem - ale kardynałem, a przynajmnej - ks. Ratzingerem, który nb został papieżem. Używane owego "pan" wobec duchwnego jest żywcem przeniesiona manierą z tyg. NIE i formą raczej nie mającej nic wspólnego ze współczesnymi zasadami kulturalnego zachowana - lecz trącają pokazową nonszalancją. Objawem pewnego rodzaju umownej, pokazowej pogardy do duchownych piętnowanych przez organ Jerzego Urbana. I to co jest dopuszczalne w NIE - razi w potocznym języku czy dyskusji na tym forum. Po prostu świadczy o stopniu kultury tego, który tak mówi. Po drugie - Pan Jezus, Pan Bóg - to są imiona własne , coś w rodzaju imienia i nazwiska. Po trzecie - nie stosuję a tym bardziej nie oczekuję i nie wymagam - "staroświeckich (?!), nacechowanych uniżeniem (?)reguł wobec własnyh autorytetów. Uprzejmość - jest po prostu uprzejmością. Nie uniżam się wobec kard. Ratzingera pisząc o nim - kard. Ratzinger . O kard. Ratzingerze nie wiem czy mogę powiedzieć, że jest moim autorytetem - bo nie należę do Kościoła rzymskokatolickiego. Znam niewielki fragment jego prac teologicznych, wydawały mi się przemyślane, nacechowane myśleniem logicznym i konsekwentnym. A to wzbudza mój szacunek do niego, jako naukowca i intelektualisty. Ciekawe Ktosiu - czy stając oko w oko z nowym papieżem - mówiłbyś do niego panie Ratzinger? Wątpię... Nie wszystkie maniery współczesnej ulicy - są nowoczesne i godne naśladowania, a od zwykłej uprzejmości świat się nie zawali. Ale nawet na tej nowoczesnej ulicy i na tym rzekomo nowoczesnym forum, które ma być wymianą myśli - mam prawo oczekiwać pewnych form elementarnej grzeczności i szacunku do każdego człowieka, bez względu kim by nie był. Przy założeniu - że jest na tym forum nie spotyka się hołota z manierami podchmilonych imbecyli. Mnie chamstwo zawsze raziło, nawet te takie mimowolne, prawie niezauważalne... No, ale jak ktoś usilnie chce uchodzić za chama, to co ja mogę na to poradzić, no powiedz sam?... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 11:57 Owszem, już dzisiaj mówi się do księży "pan" i nie tylko na łamach Nie. To nie jest obraźliwe ani chamskie, chyba tylko w mniemaniu tych osób (ale też nie wszystkich) oraz takich staromodnych i chcących się najwidoczniej przypodobać tym osobistościom, jak Ty. Pan Bóg to właściwie Jahweh Bóg, bo jest wielu tzw. bogów i panów. Toż właśnie okazuję szacunek mówiąc do kogoś "pan". Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.felek Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 23.04.05, 12:57 Nie będę się spierał z Tobą, choć bywam dość często w różnych krajach Zachodniej Europy, zwłaszcza w skandynawskich i w Niemczech, czasami mam styczność z duchownymi i nigdy nie spotkałem zwracania się do pastora czy księdza - per pan. Częściej już - you - ty. W Polsce - także, jak do tej pory, poza tyg. NIE i w pewnych kręgach ortodoksyjnej lewicy, a właściwie w odłamach lewackich. Skoro w mniemaniu ksieży (choć nie wszystkich, jak piszesz) - owe pan ksiądz czy pan papież jest obraźliwe - to co to oznacza?! Słowo ksiadz - w Polsce odnosi się do duchownych nie tylko rzymskokatolickich - tak zwracają się wierni do (duchownuch pastorów) protestanckich, (popów) w cerkwi prawosławnej. Oni podpisują się także x.Jakiśtam vel x. Jakiśtam, bp. Jakiśtam itp. Zważ przy okazji - że duchowny w religii chrześcijańskiej - to nie zawód, gdzie po godzinach jesteś wolnym czlowiekiem - panem X czy panem Y, ale jest 24 godzinną służbą, "zawodem" na całe życie przez 24 h/dobę. I tak się tych ludzi traktuje we wszystkich dokumentach oficjalnych UE. Natomiast - protestuję wobec stwierdzenia - ze uprzejmość jest aktem przypodobania się komuś. Zwłaszcza osobistościom. Dla mnie - jest aktem szacunku do człowieka, bez względu na piastowane stanowisko. Skoro uważasz, że to staroświeckie - to jestem w tej amterii staroświecki. Dla mnie nie jest to żadną ujmą I po raz enty - "Pan Bóg" - jest imieniem własnym w jęz. polskim. Sprawdź sobie w słowniku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 wiec jak się należy zwracać do zakonnicy, aby ją n IP: *.comnet.krakow.pl 23.04.05, 18:18 nie urazić ? może księżniczko ? bo siostrą to ona mi nigdy nie będzie. Nie jestem ortodoksyjnym lewicowcem, nie czytam Nie, ale do osób duchownych zwracam się pan, pani i nigdy nie spotkałem sie z jakimś negatywnym odbiorem. Koloradkę może nosić każdy. Policjantem ,żołnierzem, też się jest 24h/dobę i nikt nie zwraca się do tych osób, policjańcie ,panie żołnierzu. Tak samo nikt nie jest zobowiązany znać ich stopnie czy sprawowane funkcje. Słowo 'papież' w tłumaczeniu oznacza 'ojciec święty' dla mnie ateisty nie jest on ani moim ojcem ani świętym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: real tak głupio mędrkować, też nie obowiązek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 15:55 . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gol Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 16:59 I proszę. Hitlerjugend w kontekście przynależności Ratzingera do tej organizacji jawi się nagle jak nie taka straszna organizacja. Co nas jeszcze czeka? Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.felek Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 22.04.05, 19:34 Przesadzasz Gol! Hitlerjugend była od zarania faszystowską młodzieżówką i nikt jej nie wybiela. Była tworem do wychowywania młodego pokolenia wg stosownych ideałów narodowego socjalizmu. Ale zauważ - kard. Ratzinger, ur.1927 roku - we wrześniu 1939 roku miał 12 lat. To nasza jakaś 5-6 klasa podstawówki. Dzieciak, który dopiero zaczynał myśleć na poziomie abstrakcyjnym, czyli posiadać umiejętność samodzielnego osądu na podstawie analizy czy dialektycznego myślenia. Jako dzieciak - nie miał żadnego wyboru, decydowali rodzice i okoliczności zewnętrzne - a te - to II wojna światowa rozpętana przez Hitlera. Jego kształtowała właśnie ta wojna - owe Hitlerjugend, potem Wermacht. Kiedy Rosjanie i Polacy weszli do Berlina był w obozie jenieckim, miał 6 lat wojny za sobą i dopiero 18 lat w życiorysie. Fakt ten to w niczym nie umniejsza ani okrucieństw nazistów,ani holokaustu, obozów koncentracyjnych i milionów zamrdowanych ludzi. Ludobójstwo - jest nadal ludobójstwem, Niemcy hitlerowskie - są nadal Niemcami hitlerowskimi a holocaust - holokaustem. Kiedy BenedyktXVI zawita do Polski i będą okazje do rozmów z nowym papieżem nic nie szkodzi zapytać go, jakie piętno i jakie ślady w jego życiu pozostawił ten okres, jak żyje z tym brzemieniem, zwłaszcza teraz, gdy został powołany na tron Piotrowy. Co czuje przekraczając progi Oświecimia, Treblinki czy Gross Rosen. Ma przecież Benedykt XVI swoją stronę internetową - więc też można, przy zachowaniu pełnej kurtuacji wobec etykiety przynależnej jego funkcji - zapytać o te sprawy. Na pewno odpowie. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr33k2 Re: przynależność do Hitlerjugend nie była obowia 22.04.05, 22:13 przynależność do hitlerjugend nie była obwiązkowa dlatego też proponuje nie podniecać i ekscytować się za bardzo ratzingerem jako nowym papieżem (również gorliwym praktykującym katolikom).przypominam również o starym dobrym powiedzeniu "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu"i "nie mozna byc bardziej papieskim od papieża". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ksiadz coś pięknego :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 22:09 Doskonałe porównanie. Gratuluję. Skoro twoja córka chodzi na religię "nieobowiązkowo", to dokładnie w taki sposób Ratzinger udzielał się w Hitlerjugend. Zapewne ani w niej, ani w małym Józku "nieobowiązkowość" ta entuzjazmu nie wbudziła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 piekne, to nie jest, ale niestety prawdziwe IP: *.comnet.krakow.pl 22.04.05, 22:23 w tym wieku, dzieci dla odszczepieńców są okrutne. Trzeba zauważyć, że wtedy nie było telewizji ,komputerów, itp. przynależność do takiej organizacji dawała dużą satysfakcję. Dla nich to była zabawa, dla dorosłych przygotowanie narybku dla armii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Koniuszko Re: coś pięknego :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 23:06 Co innego jest religia czy jakakolwiek organzacja młodzieżowa w państwie demokratycznym a co innego w państwie totalitarnym. Hitlerjugend przygotowywała młodych Niemców na przyszłych nazistów, w powojennej Polsce na podobnych zasadach działało ZWM póżniejsze ZMP tylko że nasi przygotowywali przyszłych komunistów.Obie organizacje działały w myśl tej samej zasady kto nie jest z nami ten jest przeciw nam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 Re: coś pięknego :) IP: *.comnet.krakow.pl 23.04.05, 09:08 a katecheci przygotowują na lekcjach religii przyszłych janczarów Kościoła Katolickiego w myśl zasady kto nie jest z nami ten jest przeciw nam. Polska po uwolnieniu się z kajdan czerwonych mocy, wpadła w sidła czarnej. Przestań bredzić ,że organizacja młodzieżowa a religia w państwie totalitarnym a demokratycznym to coś innego. To, co, to, jest, Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosciowa Slowo prawdy! IP: *.ip-pluggen.com 24.04.05, 03:23 Nie narzekajcie na nowego Papieza! Duzo gorsi od niego zostali BEATYFIKOWANI... "Jan Paweł II popiera, w odróżnieniu od swych poprzedników, rozrost wpływów Opus Dei, półtajnej integrystycznej organizacji wewnątrz Kościoła, bo, jak powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Dzieło od 1982 r. zorganizowane jest w formie prałatury personalnej, czyli jest taką quasi-diecezją-biskupstwem, lecz bez określonego terytorium. Jest wszędzie i nigdzie. To prezent od naszego Rodaka, który jest ewenementem w Kościele. Wcześniejsi papieże odmawiali tego uprzywilejowania spośród innych organizacji katolickich (biskupi pozbawieni zostali praktycznie władzy nad tą instytucją, która podporządkowana jest bezpośrednio papieżowi). Niedługo po śmierci założyciela, "wyniósł go na ołtarze". Beatyfikacja Josemarii Escriva de Balaguer y Albasa nastąpiła już w 17 lat po jego śmierci, jeszcze nikt nigdy nie został tak szybko beatyfikowany, czy ten człowiek wyróżniał się czymś szczególnym? Była to beatyfikacja władzy. "Portret Escrivy, jaki wielu kreśliło za jego życia i po śmierci, mógł budzić wątpliwości, a w każdym razie kazać dłużej się zastanowić kongregacji przeprowadzającej procesy beatyfikacji i kanonizacji. Czasem trwają one całe wieki. Proces beatyfikacyjny założyciela Opus Dei (zmarłego w 1975 r.) był nadzwyczaj krótki: dziesięć lat, co w działalności Kościoła oznacza parę minut. Przeprowadzano go w wielkim pośpiechu, mimo (dość licznych) świadectw, które w innych okolicznościach zainteresowałyby raczej "adwokata diabła" (...) Starzy członkowie Opus Dei (...) opisywali Josemarię Escrivę jako człowieka raczej megalomańskiego, zarozumiałego, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego, antyfeministę, pronazistę i antysemitę. A przede wszystkim związanego niejedną nicią z reżimem frankistowskim. (...) Cud przypisywany Josemarii Escrivie (uzdrowienie kobiety chorej na raka) budził wątpliwości wielu ekspertów". (Bernardo Vali, La Republika, za: Forum)." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosciowa Re: Slowo prawdy! IP: *.ip-pluggen.com 25.04.05, 01:18 Tu jest informacja, na temat obowiazkowej przynaleznosci do Hitler Jugend! wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2672266.html Odpowiedz Link Zgłoś
albert_c Re: Slowo prawdy! 05.05.05, 17:06 Gość portalu: gosciowa napisał(a): Beatyfikacja Josemari > i > Escriva de Balaguer y Albasa nastąpiła już w 17 lat po jego śmierci, jeszcze > nikt nigdy nie został tak szybko beatyfikowany, * nigdy???? czy reszta tekstu jest takim samym klamstwem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 BB jest de best, inaczej być nie może ! IP: *.comnet.krakow.pl 05.05.05, 17:20 on spełnił tylko swój obywatelski obowiązek. Odpowiedz Link Zgłoś