Dodaj do ulubionych

Zostać czy wyjechać ze Stargardu?

IP: *.starnet.pl / *.org 23.07.02, 22:29
Waham się. Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • kaj25041 Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 28.07.02, 13:02
      Ja wyjechałem 4 lata temu. Niedaleko bo do Szczecina i nie żałuję. Mam świetną
      pracę, wygodne mieszkanie, większy dostęp do kin, teatry dziesiątki klubów.
      Wątpię czy kiedyś wróce do ZST... Często przyjeżdżam do rodziny i widzę, że
      wiele się tu zmienia, ale jestem szczęśliwy mieszkając gdzie indziej.
      • Gość: anka Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.starnet.pl / *.org 04.08.02, 10:32
        kaj25041 napisał:

        > Ja wyjechałem 4 lata temu. Niedaleko bo do Szczecina i nie żałuję. Mam
        świetną
        > pracę, wygodne mieszkanie, większy dostęp do kin, teatry dziesiątki klubów.
        > Wątpię czy kiedyś wróce do ZST... Często przyjeżdżam do rodziny i widzę, że
        > wiele się tu zmienia, ale jestem szczęśliwy mieszkając gdzie indziej.
        Nie miałam na mysli Szczecina. Również przepracowałam tam dwa lata, znam to
        miasto i jego problemy. Znam ludzi, którzy tam rządzą.Z pracą ani w
        Stargardzie, ani w Szczecinie nia mam problemu. Moja firma ma oddział tu i tam.
        Domeczek tez mam uroczy tu w Stargardzie. Ale ludzie gromadza sie teraz w
        takich miastach jak Poznań czy Warszawa. Wróciłam, bo Szczecina to dla mnie
        taki sam zaścianek jak Stargard. A teraz sie waham, bo mieszkałam trochę w
        Poznaniu, mam trochę znajomych tam i Wawie i widzę, że to ludzie ambitni. A
        tutaj takich co raz mniej. W ogóle ludzi, którzy wyierają samorealizację jest
        na świecie mniej. A ci tutejsi stąd uciekają.
        • ann.k Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 06.08.02, 13:27
          jestem tu calkiem przypadkowo, ale wpadlam na twoj watek i dam Ci jedna dobra
          rade; otrzasnij sie z marzen o wielkich pieniazkach jakie mozesz zarobic w
          Warszawie; to MIT i BUJDA; to miasto jest PRZESYCONE takimi jak Ty, ktorzy
          mieszkaja w malych miastach i Warszawa sni sie im po nocach jako Eldorado; nie
          wiem w czym pracujesz, czyli w jakiej branzy i ile umiesz, ale musialabys byc
          perfekcyjnym fachowcem, zeby w Wawie wybic sie ponad 2000 netto; a jesli tyle
          nie masz to siedz juz lepiej w swoim domku z Stargardzie, bo w Wawie za takie
          pieniadze to sie zalapiesz co najwyzej na rozpadajaca sie kawalerke w
          gomulkowskim syfiastym bloku;
          owszem, kiedys Wawa to bylo miasto tzw. ludzi sukcesu, ale teraz szkoly konczy
          wyz demograficzny, a to oznacza, ze trudno o dobrze platna, sensowna prace;

          jesli mozesz wybierac, wybierz Poznan; robiac to samo co w Wawie, dostaniesz
          duzo wieksze pieniadze - czasami nawet trzykrotnie wieksze; brutalne, ale tak
          wlasnie rozlozyl sie teraz rynek pracy w Polsce; Warszawa to chore ceny wynajmu
          lokali (biur i mieszkan), chore ceny za chleb w sklepie; a nade wszystko nie
          jest atrakcyjniejsza od Poznania; wrecz przeciwnie - Poznan to brama na Zachod;
          Warszawa to co najwyzej furtka i to na Wschod;

          Warszawianka z krwi i kosci, ktora wybrala zycie w Szczecinie :)


          • jayin Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 15.09.03, 14:14
            ann.k napisała:

            > jestem tu calkiem przypadkowo, ale wpadlam na twoj watek i dam Ci jedna dobra
            > rade; otrzasnij sie z marzen o wielkich pieniazkach jakie mozesz zarobic w
            > Warszawie; to MIT i BUJDA; to miasto jest PRZESYCONE takimi jak Ty, ktorzy
            > mieszkaja w malych miastach i Warszawa sni sie im po nocach jako Eldorado;
            nie
            > wiem w czym pracujesz, czyli w jakiej branzy i ile umiesz, ale musialabys byc
            > perfekcyjnym fachowcem, zeby w Wawie wybic sie ponad 2000 netto; a jesli tyle
            > nie masz to siedz juz lepiej w swoim domku z Stargardzie, bo w Wawie za takie
            > pieniadze to sie zalapiesz co najwyzej na rozpadajaca sie kawalerke w
            > gomulkowskim syfiastym bloku;
            > owszem, kiedys Wawa to bylo miasto tzw. ludzi sukcesu, ale teraz szkoly
            konczy
            > wyz demograficzny, a to oznacza, ze trudno o dobrze platna, sensowna prace;
            >
            > jesli mozesz wybierac, wybierz Poznan; robiac to samo co w Wawie, dostaniesz
            > duzo wieksze pieniadze - czasami nawet trzykrotnie wieksze; brutalne, ale tak
            > wlasnie rozlozyl sie teraz rynek pracy w Polsce; Warszawa to chore ceny
            wynajmu
            >
            > lokali (biur i mieszkan), chore ceny za chleb w sklepie; a nade wszystko nie
            > jest atrakcyjniejsza od Poznania; wrecz przeciwnie - Poznan to brama na
            Zachod;
            >
            > Warszawa to co najwyzej furtka i to na Wschod;
            >
            > Warszawianka z krwi i kosci, ktora wybrala zycie w Szczecinie :)

            podpisuję się wszystkimi rękoma i nogami :-)
            mieszkałam i pracowałam w Warszawie przez rok. więcej nie wyrobiłam
            psychicznie ;-) chaos, ceny z kosmosu - 3/4wyplaty (porownywalnej ze
            szczecinską, poznańską np. na tym samym stanowisku) szło na mieszkanie i
            wyzywienie.schiza finansowa. a i coraz mniej w warszawie placa pracodawcy bo
            naplyw ludzi z biedniejszych rejonow kraju jest coraz wiekszy. i pracodawcy
            mogli obnizyc place, bo i tak KTOS wezmie tą robotę.
            Poznan jeszcze jako tako funkcjonuje.

            a ja np. ze Stargardu wynosze się w zupełną głuszę, do Bornego Sulinowa,
            jako "ambitna inaczej"...;-) tyle, że pozwalają nam na to finanse i rodzaj
            pracy. i chociaz tam jest diabelne bezrobocie - stac nas na calkiem niezle
            zycie ztego co zarobi siep oza BS.
            Stargard bardzo lubie, jako swoje rodzinne miasto, ale jeszcze dlugo dlugo do
            tego, zeby cos konkretnego tutaj sie dzialo (np.nowe kino..;-)) - i daleko nam
            do bardziej "cywilizowanych" (halasliwych:-) miast. ale z roku na rok jest
            coraz lepiej. Do Stargardu lubie przyjezdzac, odwiedzic rodzine, pomieszkac
            chwile, ale potem to lepiej wyniesc sie do wiekszego miasta - jesli ktos
            potrzebuje tłoku i ambitnych zajec klasy praca czy multikino, albo tak jak ja -
            tam gdzie kino jest gorsze od Iny ;-) za to atmosfera zycianieporownywalnie
            lepsza nizgdziekolwiek w Polsce.

            pozdr.

        • gosia-s Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 09.08.02, 14:55
          Moja droga, Poznań odradzam Ci serdecznie. Możesz tam przyjechaći pozwiedzać,
          ale nie mieszkać! Rdzenni Poznaniacy (niestety) często traktują przyjzdnych jak
          intruzów. Sama tego nie doświadczyłam, ale znam ludzi, którzy właśnie dlatego
          wracali na stare śmiecie.

          Co do Warszawy, to jeżeli masz pracę w rodzinnym mieście - nie polecam. Z pracą
          coraz trudniej, ceny mieszkań takie, że mózg staje w poprzek. Poza tym tłoczno
          i głośno. Tak twierdzę, bo tu mieszkam. Mam nadzieję, że niedługo...

          Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru.
          • Gość: bula do gosia-s IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 18.08.02, 18:29
            gosia-s napisała:

            > Moja droga, Poznań odradzam Ci serdecznie. Możesz tam przyjechaći pozwiedzać,
            > ale nie mieszkać! Rdzenni Poznaniacy (niestety) często traktują przyjzdnych
            jak
            >
            > intruzów. Sama tego nie doświadczyłam, ale znam ludzi, którzy właśnie dlatego
            > wracali na stare śmiecie.
            >
            > Co do Warszawy, to jeżeli masz pracę w rodzinnym mieście - nie polecam. Z
            pracą
            >
            > coraz trudniej, ceny mieszkań takie, że mózg staje w poprzek. Poza tym
            tłoczno
            > i głośno. Tak twierdzę, bo tu mieszkam. Mam nadzieję, że niedługo...
            >
            > Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru.

            Zawsze śmieszy mnie takie gadanie-"ja tego nie doświadczyłam ale znam....."
            Ciekawe czy dla twoich znajomych nie była to jakaś wymówka, bo po prostu byli
            zbyt kiepscy w pracy, a sprzedawać w sklepie można wszędzie nie trzeba siedzieć
            w Poznaniu.
            Pozdro bula
            • Gość: gosia-s do bula IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 19.08.02, 13:14
              Rozumiem, że jesteś z Poznania, tsk? Popraw mnie, jeśli się mylę. Nie chciałam
              nikogo urazić, ale czasami warto posłuchać znajomych. Zwłaszcza jeśli usłyszy
              się to samo od kilku osób. Pozdrawiam!
      • Gość: Troll Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.08.02, 18:47
        kaj25041 napisał:

        > Ja wyjechałem 4 lata temu. Niedaleko bo do Szczecina i nie żałuję. Mam
        świetną
        > pracę, wygodne mieszkanie, większy dostęp do kin, teatry dziesiątki klubów.
        > Wątpię czy kiedyś wróce do ZST... Często przyjeżdżam do rodziny i widzę, że
        > wiele się tu zmienia, ale jestem szczęśliwy mieszkając gdzie indziej.

        Ja wyjechałem do Wawy i mam dokładnie to samo, zarobki o niebo lepsze,
        perspektywy na przyszłość, poznałem już wiele ludzi a poza tym samo miasto, tu
        po prostu jest co robić, chciałbym też wrócić do wypowiedzi moich poprzedniczek
        z wykształceniem chyba zawodowym gdyż myslenie nie jest ich mocną stroną, to co
        te dwie panie napisały to po prostu dno umysłowe, zdaje sie ze panienki ze wsi
        za duże miały o sobie mniemanie i sie okazało jakie są inteligentne, choć nie
        wiem czy one wogóle były kiedykowliek w Wawie, wiem natomiast że o pieniadzach,
        cenach i życiu tu nie mają zielonego pojecia bo jak to jest że wynajmuje
        mieszkanie za takie pieniadze jak w Szczecinie a zarabiam 3700 do reki ale jak
        sie jest słodka idiotką, ja Ci polecam Wawe bo masz tu największe możliwości
        rozwoju, zarobki znacznie wyższe no i jest co robić, co do Poznania to raczej
        nie brałbym go pod uwage, zarobki podobne jak w Szczecinie ale bezrobocie tam
        rosnie a firmy sie przenoszą do Wawy no i do tego ci ludzie, po prostu chamstwo
        i brak tolerancji dla innych, ogólnie nic ciekawego, już lepiej byłoby w
        Krakowie
        • Gość: P.B Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 21:47
          Gość portalu: Troll napisał(a):
          bezrobocie tam
          > rosnie a firmy sie przenoszą do Wawy no i do tego ci ludzie, po prostu
          chamstwo

          Co ty nie powiesz, ciekawe dlaczego wększość polaków nie lubi warszawiaków?
          Co do bezrobocia, w ostatnich miesiącach bezrobocie rosło szybciej w Warszawie
          niż Poznaniu, efektem czego jest zmniejszenie różnicy do 0,3%!!!Tak więc w
          czerwcu w Warszawie stopa bezrobocia wynosiła 6% a w Poznaniu 6,3%.Co do
          możliwości miast również się nie zgodzę,w momencie wejścia Polski do UE wieksza
          szansa stoi przed mistami zachodniej a nie wschodnie Polski.Warszawa obecnie
          dzięki przestarzałemu prawu, bądź co bądź ciągle nowelizowanemu czerpie
          nieumiarkowane korzyści z reszty kraju, po wejściu w struktury europejskie
          zadomowi się u nas bardziej liberalne prawo. A przed miastami otworzy sie okno
          na świat i w miastach zachodnich upatruję wielkie możliwości. Podsumowując to
          co napisałem wybieraj Poznań albo Wrocław, ze szczególną uwagę na stolice WLKP.
          PZDR

          P.S Co do przenoszenia firm.
          Niestety więcej firm przenosi się z Poznania do Warszawy niż na odwrót, ale
          kiedyś się ta zła tendencja odwróci. Jednak nie ma co dramatyzować, zakłady
          produkcyjne przeież pozostają.
          • Gość: vinc Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:08
            Gość portalu: P.B napisał(a):

            > Gość portalu: Troll napisał(a):
            > bezrobocie tam
            > > rosnie a firmy sie przenoszą do Wawy no i do tego ci ludzie, po prostu
            > chamstwo
            >
            > Co ty nie powiesz, ciekawe dlaczego wększość polaków nie lubi warszawiaków?
            > Co do bezrobocia, w ostatnich miesiącach bezrobocie rosło szybciej w
            Warszawie
            > niż Poznaniu, efektem czego jest zmniejszenie różnicy do 0,3%!!!Tak więc w
            > czerwcu w Warszawie stopa bezrobocia wynosiła 6% a w Poznaniu 6,3%.Co do
            > możliwości miast również się nie zgodzę,w momencie wejścia Polski do UE
            wieksza
            >
            > szansa stoi przed mistami zachodniej a nie wschodnie Polski.Warszawa obecnie
            > dzięki przestarzałemu prawu, bądź co bądź ciągle nowelizowanemu czerpie
            > nieumiarkowane korzyści z reszty kraju, po wejściu w struktury europejskie
            > zadomowi się u nas bardziej liberalne prawo. A przed miastami otworzy sie
            okno
            > na świat i w miastach zachodnich upatruję wielkie możliwości. Podsumowując to
            > co napisałem wybieraj Poznań albo Wrocław, ze szczególną uwagę na stolice
            WLKP.
            > PZDR

            :))))) jesli chcesz sie przenieść do świata fantazji to polecam Poznań, tam
            żyja tacy mitomani jak PB :)))))
            ps. bezrobocie w stolicy wynosi 5,9% a w Poznaniu gdyby rzesze waszych rodaków
            nie pracowali w stolicy byłoby znacznie wyższe
            >
            > P.S Co do przenoszenia firm.
            > Niestety więcej firm przenosi się z Poznania do Warszawy niż na odwrót, ale
            > kiedyś się ta zła tendencja odwróci. Jednak nie ma co dramatyzować, zakłady
            > produkcyjne przeież pozostają.
            • Gość: P.B Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:07
              Oj widzę, że drogi Łodzianin przybył aż tutaj. No cuż takie życie, co do sedna
              sprawy, bezrobocie w Warszawie wynosi 6%, a nie 5,9% jak podałeś. Po drugie
              gdybać sobie możemy. Po trzecie bezrobocie "ukryte" w Warszawie jest wyższe niż
              w Poznaniu.Po piate gdyby nie ta "chołota" którą nazywasz przyjezdnych to W-wa
              nie byłaby taka "bogata" jaką jest teraz.Po szóste taką "chołotą" jesteś
              przecież ty sam, nieprawdaż?- (Łódź --Warszawa)
              • Gość: vinc Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:11
                idź dzieci w piaskownicy nawiedzać, juz sami Poznaniacy sie z ciebie smieją
          • Gość: vinc Re: o PB IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:13
            PB to słynny poznański mitoman twierdzący że Poznań to super metropolia, i
            wszystko jest naj, to bardzo ciekawy przypadek psychologiczny, wszelkie duze
            róznice pomiedzy Warszawą a Poznaniem zawsze wytlumaczy na korzyść Poznania lub
            przeliczy na ilość znakow drogowych żeby tylko wyszło więcej, niestety nie umie
            podjąć rzeczowej dyskusji bo i tak Poznań jest najlepszy, próbowali dyskutować
            z nim ludzie z Krakowa i Wroclawia, ośmieszali go liczbami a on i tak że Poznań
            jest najlepszy, polecam go szczególnie psychologiem, myśle że takiego przypadku
            jeszcze nie badaliście
            • Gość: P.B Re: o Vincu IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:15
              Gość portalu: vinc napisał(a):

              Vinc to znany łodziani, który zdradziłswoje miasto na rzecz pracy w konspiracji
              warszawskiej.Ale my to mu wybaczamy (poznaniacy) dzisiaj o prace bardzo trudno.
              Delikwent ten za cel życiowy postawił sobie lobbowanie Warszawy ponad wszelką
              rację stanu. Nie przyjmuje do wiadomości, że może być coś mniejszego czy
              gorszego w srolicy. Przekręca fakty, jak mu coś nie pasuje to wyśmiewa innych,
              jeżeli w Rzeczpospolitej czy raportach IBNGR napiszą coś złego o W-wie to już
              wyzwya ich od głupków i idiotów. Jeżeli podacie mu jakąś inwestycję, która
              powstaje w Waszym mieście to on wynajdzie podobną 2 razy droższą w Wawie
              (chociaż nie zawsze jest to prawdą). Non stop przypisuje mi, słowa cytaty,
              których nigdy nie powiedziałem np. że Poznań jest najlepszy.Bzdura! Skąd ten
              człowieiek sięznalazł i skąd w nim tyle nienawiści do innych nie wiem. Ale wiem
              jedno to stary cwaniak, który będzie próbował odwrócić wszystko na waszą
              niekorzyść, strzeżcie się!
              P.B
              • Gość: vinc Re: o Vincu ??? ależ nie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:19
                Gość portalu: P.B napisał(a):

                > Gość portalu: vinc napisał(a):
                >
                > Vinc to znany łodziani, który zdradziłswoje miasto na rzecz pracy w
                konspiracji
                >
                > warszawskiej.Ale my to mu wybaczamy (poznaniacy) dzisiaj o prace bardzo
                trudno.
                >
                > Delikwent ten za cel życiowy postawił sobie lobbowanie Warszawy ponad wszelką
                > rację stanu. Nie przyjmuje do wiadomości, że może być coś mniejszego czy
                > gorszego w srolicy. Przekręca fakty, jak mu coś nie pasuje to wyśmiewa
                innych,
                > jeżeli w Rzeczpospolitej czy raportach IBNGR napiszą coś złego o W-wie to już
                > wyzwya ich od głupków i idiotów. Jeżeli podacie mu jakąś inwestycję, która
                > powstaje w Waszym mieście to on wynajdzie podobną 2 razy droższą w Wawie
                > (chociaż nie zawsze jest to prawdą). Non stop przypisuje mi, słowa cytaty,
                > których nigdy nie powiedziałem np. że Poznań jest najlepszy.Bzdura! Skąd ten
                > człowieiek sięznalazł i skąd w nim tyle nienawiści do innych nie wiem. Ale
                wiem
                >
                > jedno to stary cwaniak, który będzie próbował odwrócić wszystko na waszą
                > niekorzyść, strzeżcie się!
                > P.B

                przecież to idealnie pasuje do Ciebie i do twojej slepej miłości do Poznania,
                człowieku ty jesteś chory, ja od głupków ?? złe raporty ?? ptrzecież to ty tak
                robisz, idź sie leczyć !!!
    • laufer7_7 Re: do Ani -- dobra rada 19.08.02, 02:42
      Gość portalu: anka napisał(a):

      ) Waham się. Co radzicie?

      na początek pewna historia :

      Gdy Katarzyna miała 17 lat, zaczęła pracować w lokalnej prasie trójmiejskiej.
      Dziś jest studentką drugiego roku Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Społecznych
      Uniwersytetu Warszawskiego. Do niedawna, co wtorek można ją było oglądać na
      antenie TVN w programie Tenbit.pl. Warszawianka Beata, też studentka
      dziennikarstwa, w ciągu ostatnich trzech lat pracowała w radiu, prasie, jako
      naczelna serwisu turystycznego w portalu arena.pl, przeprowadzała wywiady m.in.
      ze Stingiem, Robertem Plantem i prezydentem Wałęsą. Obie mają po 21 lat i
      dopiero zaczynają swoje kariery.

      Droga do IAR

      Beata, odkąd pamięta, chciała być dziennikarką radiową. Kiedy znajomy
      powiedział jej, że jest poszukiwany asystent do pasma Waldemara Ogińskiego w
      radiu TOK FM, postanowiła spróbować. Wiedziała tylko, jak nazywa się wydawca.
      Zdecydowała się jednak przekonać go, że to akurat ją chce zatrudnić. Przez
      kilka dni przychodziła do redakcji - tak długo, aż powierzono jej pierwsze
      zadanie. Chciała się uczyć. Teksty zaczęła pisać od razu, szybko nauczyła się
      nagrywać dźwięk, przychodziła w weekendy. Po trzech miesiącach pracodawcy ją
      docenili i zaproponowali pracę na umowę o dzieło.

      W radiu spędziła prawie rok. Odeszła do portalu arena.pl. Znalazła się tam
      właściwie przypadkiem. W radiu usłyszała rozmowę koleżanek o otwarciu nowego
      portalu i postanowiła zrobić o tym program. Zbierając materiały, przeszła od
      razu przez rozmowę kwalifikacyjną. Naczelny postanowił ją zatrudnić. Początkowo
      podeszła do pomysłu sceptycznie. Nie chciała rezygnować z pracy w radiu, ale
      kiedy po 1,5 miesiąca proponowana pensja w Arenie znacznie urosła, postanowiła
      zainwestować w nowe przedsięwzięcie. Niestety, decyzja okazała się błędna. Po
      pół roku musiała zacząć rozglądać się za nową pracą. Mówi, że wpłynęła na to
      m.in. atmosfera w redakcji i to, że nie chciała być menedżerem, lecz
      dziennikarzem. Wtedy to pojawił się niezrealizowany dotąd pomysł, by dostać się
      do Informacyjnej Agencji Radiowej. Odwlókł się w czasie, gdyż odezwali się do
      niej ludzie, z którymi pracowała w Arenie, i zaprosili do współpracy nad nowym
      projektem. Zaproponowano jej prowadzenie dwóch działów w nowym piśmie. Projekt
      upadł po numerach zerowych.

      Następną posadę dostała w nietypowy sposób. Czatując w Internecie, poznała
      naczelnego redaktora periodyku "Euro VIP". Po kilku minutach rozmowy
      zaproponował jej pracę. Nie potraktowała tego poważnie. Rano zadzwonił telefon.
      Sekretarka naczelnego zaprosiła ją na rozmowę kwalifikacyjną. Tego samego dnia
      przeprowadziła wywiad ze Stingiem.

      Rozmowa kwalifikacyjna opierała się między innymi na danych z dostarczonego
      przez nią CV. Pytania dotyczyły umiejętności, wiedzy, doświadczenia zawodowego.
      Podczas rozmowy Beata nie przyznała się, że nigdy nie przeprowadzała wywiadów. -
      Na pytanie, czy byłabym w stanie przeprowadzić wywiad, odpowiedziałam: "Ależ
      oczywiście, muszę mieć tylko czas na przygotowanie pytań" - wspomina.

      To było osiem miesięcy temu. Pracodawca dalej jest ten sam, ale powraca myśl o
      IAR. Jak zamierza się tam dostać? - Wejść z CV i wytłumaczyć, że to właśnie
      mnie potrzebują - mówi Beata.

      Od dziennika do telewizji

      Katarzyna jako nastolatka współpracowała z prasą trójmiejską. Po przeprowadzce
      do Warszawy publikowała w studenckim miesięczniku "Dlaczego?". O naborze i
      terminie rozmowy kwalifikacyjnej dowiedziała się z ogłoszenia prasowego. Po
      krótkiej rozmowie o wcześniejszych doświadczeniach, umiejętnościach i po
      napisaniu pierwszego tekstu została zaproszona do współpracy. Później, również
      z ogłoszenia, dowiedziała się o naborze do programu telewizyjnego Tenbit.pl. Na
      casting poszła, by spróbować swoich sił.

      - To był pierwszy i, jak dotąd, jedyny casting w moim życiu, więc nie bardzo
      wiedziałam, jak się tam zachować - opowiada Katarzyna. - Przed wejściem na
      próbę rozdali nam kartki z tekstem; dopiero gdy stałam przed kamerą, okazało
      się, że mieliśmy się tego nauczyć na pamięć. Znacznie później zaś okazało się,
      że szukano mężczyzny.

      Jednak kilka miesięcy później otrzymała już konkretną propozycję współpracy.
      Wtedy też odbyła się rozmowa kwalifikacyjna. Była dość luźna - pytano o
      zainteresowania, co chciałaby wnieść do programu i co ją pasjonuje w Internecie
      (Tenbit.pl to program o takiej tematyce). Istotna była znajomość obsługi
      komputera. Katarzyna podejrzewa, że w jej przypadku nie liczyła się edukacja
      formalna czy uroda (producentka jest kobietą), ale osobowość i entuzjazm. W
      telewizji pracowała przez osiem miesięcy. Odeszła, gdy zmieniła się
      producentka. Chwaliła sobie pracę, szefową i kolegów. Teraz czas na odpoczynek.
      Następna praca też będzie związana z mediami, ale na razie nie chce nic
      planować, zobaczy, co się zdarzy. -

      Nie masz posady? Nie wiesz, jak ją zdobyć? Nie pomagają światłe wskazówki
      mędrców? Sprawdź więc po prostu, jak radzą sobie inni. Tekstem "Szturm na
      media" zaczynamy cykl, w którym młodzi ludzie opowiadają o swoich
      doświadczeniach na rynku pracy. Wierzymy, że okażą się one pomocne.

      RADY BEATY:
      - Chodź, chodź i jeszcze raz chodź po redakcjach.

      - Nie rozsyłaj CV, ale je zanoś.

      - Nie przyjmuj "nie" do wiadomości. Jeśli wykopią cię drzwiami, to wejdź oknem -
      strasznie dziś trudno o pracę dla początkującego dziennikarza, jeśli nie ma
      znajomości lub determinacji.

      RADY KATARZYNY:

      - Bądź sobą.

      - Wierz we własne możliwości.

      - Wiedz, co chcesz robić i dąż do tego.

      - Przeglądaj ogłoszenia prasowe.



      Ja pochodze z Konina i miałem okazje pracowac najpierw w Poznaniu a od dwóch
      lat w Warszawie, jeśli miałbym Ci doradzić to maja rada jest taka, jeśli mozesz
      sie zachaczyć w Warszawie to zrób to !!! zrób to i jeszcze raz zrób to !!!
      dlaczego ??? można by długo np. zarobki, perspektywy, mozliwości samorealizacji
      itd. czytałem poprzednie artykuły i szczegolnie jeden razi totalną głupotą,
      niejakiej ann, przede wszystkim od razu chce obalić pewien mit który tworzą
      osoby mało związane z Warszawą, ceny, jest drożej ALE w niektorych dzielnicach
      takich jak Sródmieście, Mokotów czy Wilanów i jest to normalne, natomiast są
      dzielnice w których ceny NIE RÓŻNIĄ sie niczym od tych jakie są np. w
      Ciechanowie czy Koninie, zaznaczyć jeszcze nalezy że w tych droższych
      dzielnicach często są oferowane usługi bądź towary jakich nie ma nigdzie
      indziej w Polsce, gdyż są nastawione na bogatego klienta którego poza Warszawą
      nie ma albo jest w ilościach nardzo małych, tak więc można tu wydawac pieniadze
      po cenach w Poznaniu, Koninie czy Stargardzie, tak samo jest z wynajmem
      mieszkań, ja wynajmuje po takich samych cenach jak w Poznaniu kiedyś
      bo wynajmuje w tańszej dzielnicy ale zarobki nie są już takie same, w Poznaniu
      na takim samym stanowisku zarabiałem 40-50% mniej, zarabiam znacznie więcej
      wydając po tych samych cenach, ale nie tylko to decydowało ze sie yu
      przeniosłem, po drugie to perspektywy, jest tu multum firm polskich i
      zagranicznych, masz możliwość kontaktu czy wpółpracy z ludźmi z bardzo wielu
      firm, całkiem dużo jest obcokrajowców na różnych stanowiskach, wszelkie
      znajomosci i wymiany poglądów, tego nie doswiadczył bym nigdzie indziej tylko
      tu, bo tylko tu jest rynek pracy dla 3 mln ludzi i do tego ma najnizsze
      bezrobocie w kraju, poza tym to rownież stolica kulturalna a ja jako że
      przepadam za teatrem mam wybór nieporównywalny z tym z czym miałem w Poznaniu
      nie wspominając o Koninie, dlaczego warto tu ?? bo tu w ciągu miesiąca otwiera
      swoje siedziby więcej firm niż w Poznaniu w całym roku, co więcej firmy z
      Poznania przenoszą sie do stolicy by byc bliżej tego tetniacego organizmu
      biznesu, kultury i Bóg wie jeszcze czego, mam kolezanke z pochodzenia z Łodzi,
      pracuje od jakiegoś czasu w stolicy w banku, skjończyła bankowość i przeniosła
      sie tutaj a wiesz
      • laufer7_7 Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie 19.08.02, 02:45
        skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warszawie
        są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi są
        siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!), najwieksze zarobki i
        szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana część
        firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie, po wejściu do UE w
        Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warszawa
        to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą
        komunikacje, dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale
        jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele branż
        których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby banki a
        to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszawie i
        reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zarabia
        sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często
        Środkowoeuropejskich siedzibach
        w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to pojedyńcze
        sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum :
        arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?k=on&t=2000072020020819

        • Gość: anka Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie IP: *.starnet.pl / *.org 19.08.02, 23:27
          laufer7_7 napisał:

          > skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warszawie
          > są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi są
          > siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!), najwieksze zarobki i
          > szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana część
          > firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie, po wejściu do UE w
          > Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warszawa
          > to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą
          > komunikacje, dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale
          > jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele
          branż
          >
          > których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby banki
          a
          >
          > to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszawie
          i
          > reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zarabia
          > sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często
          > Środkowoeuropejskich siedzibach
          > w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to
          pojedyńcze
          > sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum :
          > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?
          k=on&t=20000
          >
          72020020819"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?
          > k=on&t=2000072020020819</a>
          Dzięki Laufer, Twoje rady chyba najbardziej pasuja do moich wyobrażeń i
          oczekiwań związanych z Wawą. Tylko, że doświadczenia dziewczyn, których story
          skądś wytrzasnąłeś są mi znane. Sama jestem dziennikarką i nawet po trosze
          warszawską. Więc wiem, że na tym polu bym sobie poradziła. Może dlatego
          perspektywa pracy i zrobków najmniej mnie interesuje. Co powiesz o ludziach?
        • Gość: P.B Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 22:09
          laufer7_7 napisał:

          > skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warszawie
          > są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi są
          > siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!)

          1.Pytanie dlaczego tak jest?Więc odpowiadam, w trudnej sytuacji gospodarczej
          wszyscy lgną tam gdzie największa korupcja i da się co nieco zarobić na lewo
          dająć niejednemu biurokracie w łapę.

          >najwieksze zarobki

          nie we wszystkich sektorach

          >i
          > szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana część
          > firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie,

          dlaczego? patrz wyżej

          >po wejściu do UE w
          > Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warszawa
          > to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą
          > komunikacje,

          Oj nie droka koleżanko
          1. Warszawa nie stanowi żadnego pomostu
          2. W-wa nie ma lepszej komunikacji. I tu przewaga leży po stronie Poznania.To w
          Poznaniu powstaje autostrada a nie w W-wie,to Poznań ma nowy terminal lotniczy
          przystosowany do wprowadzenia w Polsce konwencji otwartego nieba [a Warszawie
          nie moga się dogadać co do budowy nowego terminalu]. Dodam jeszcze jedno. Firmy
          przenoszą się do stolicy także dlatego ponieważ tam sa połączenia lotnicze,
          jednak po wejściu do UE konwencja 9 o której pisałem wczesniej) umozliwia
          portom lotniczym decydowanie o tym kto i kiedy u nich może lądowac, a nie jak
          dotychczas ministerstwo o tym decyduje (dba o losy LOTu i Okęcia - fuj).
          3. w nowym tysiąc leciu liczy się czas i pieniadze, a jakie polskie miasto leży
          najbliżej stolic europejskich?Na pewno nie jest to W-wa.

          >dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale
          > jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele
          branż
          >
          > których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby banki
          a
          >
          > to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszawie
          i
          > reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zarabia
          > sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często
          > Środkowoeuropejskich siedzibach
          > w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to
          pojedyńcze
          > sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum :
          > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?
          k=on&t=20000
          >
          72020020819"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?
          > k=on&t=2000072020020819</a>
          >

          Dla zainteresowanych dodam małą informację, wskaźnik inwestycji zagranicznych w
          Poznaniu na 1 mieszk. jest wyższy niż w Warszawie.

          P.S Co do powstawania firm, jak koleżanka wspomniała w Warszawie powstaje firm
          więcej w ciągu miesiąca niż w Poznaniu przez cały rok. To jakiś dowcip?
          Ciekawe dlaczego nie wspomniałaś, że w W-wie bankrutuje sporo więcej firm niż w
          Poznaniu?
          • Gość: P.B i jeszcze jedno IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 22:13
            Ciekawe dlaczego w wielu raportach czy rankingach np. IBNGR różnica pomiedzy
            Poznaniem a Warszawą zmniejsza się?A może mylą się specjaliści?

            Dodam jeszcze jedno,że Warszawa przeżywa coraz wieksze problemy np.paraliż
            komunikacyjny i dlatego coraz więcej firm coraz bardzie spogląda na stolicę z
            wiekszym dystansem.
          • Gość: vinc Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:05
            Gość portalu: P.B napisał(a):

            > laufer7_7 napisał:
            >
            > > skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warsza
            > wie
            > > są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi
            > są
            > > siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!)
            >
            > 1.Pytanie dlaczego tak jest?Więc odpowiadam, w trudnej sytuacji gospodarczej
            > wszyscy lgną tam gdzie największa korupcja i da się co nieco zarobić na lewo
            > dająć niejednemu biurokracie w łapę.

            :))) twoje głupota zdumiewa
            >
            > >najwieksze zarobki
            >
            > nie we wszystkich sektorach

            masz link i sobie porównaj, we wszystkich i jakie róznice
            >
            > >i
            > > szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana częś
            > ć
            > > firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie,
            >
            > dlaczego? patrz wyżej
            >
            > >po wejściu do UE w
            > > Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warsz
            > awa
            > > to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą
            > > komunikacje,
            >
            > Oj nie droka koleżanko
            > 1. Warszawa nie stanowi żadnego pomostu
            > 2. W-wa nie ma lepszej komunikacji. I tu przewaga leży po stronie Poznania.To
            w
            >
            > Poznaniu powstaje autostrada a nie w W-wie,to Poznań ma nowy terminal
            lotniczy
            > przystosowany do wprowadzenia w Polsce konwencji otwartego nieba [a Warszawie
            > nie moga się dogadać co do budowy nowego terminalu]. Dodam jeszcze jedno.
            Firmy
            >
            > przenoszą się do stolicy także dlatego ponieważ tam sa połączenia lotnicze,
            > jednak po wejściu do UE konwencja 9 o której pisałem wczesniej) umozliwia
            > portom lotniczym decydowanie o tym kto i kiedy u nich może lądowac, a nie jak
            > dotychczas ministerstwo o tym decyduje (dba o losy LOTu i Okęcia - fuj).
            > 3. w nowym tysiąc leciu liczy się czas i pieniadze, a jakie polskie miasto
            leży
            >
            > najbliżej stolic europejskich?Na pewno nie jest to W-wa.


            heheh PB prosze jeszcze, będzie sie można posmaić, zresztą juz cała Polska sie
            z ciebie śmieje na forum Poznań, w Warszawie bedzie A2 poza tym jest ze dwa
            razy wiecej tras szybkiego ruchu a co do Okecia to Ławica przewiozła 220 tys
            ludzi a Okęcie 4,7 mln, jak była dyskusja na forum Poznań i porównanie Lawicy
            do Balic to piepszyłeś o superlatywach a jak gość z Krakowa o dużej znajomości
            lotnictwa wdał sie w dyskusje to cie po prostu osmieszyl i okazało sie że
            Ławica to małe lotnisko w porównaniu do Balic a co dopiero do Okecia
            >
            > >dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale
            > > jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele
            > branż
            > >
            > > których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby ba
            > nki
            > a
            > >
            > > to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszaw
            > ie
            > i
            > > reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zara
            > bia
            > > sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często
            > > Środkowoeuropejskich siedzibach
            > > w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to
            > pojedyńcze
            > > sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum
            > :
            > > <a href="<a href="arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.
            > html?"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?</a>
            > k=on&t=20000
            > >
            > 72020020819"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.ht
            > ml?
            > > k=on&t=2000072020020819</a>
            > >
            >
            > Dla zainteresowanych dodam małą informację, wskaźnik inwestycji zagranicznych
            w
            >
            > Poznaniu na 1 mieszk. jest wyższy niż w Warszawie.

            hehehe bzdura chłopcze, poza tym powiedz ze to twoje specjalnosc, jak cos
            wychodzi zle dla Poznania to zaczynasz przeliczac na rozne pierdoly zeby wyszlo
            wiecej :)) a jak wyszlo wedlug porownan tylko połowa inwestycji w Sródmieściu
            Warszawy jest 3 razy więcej warta niż wszystkie w Śródmieściu Poznania, nawet
            sami Poznaniacy sie z ciebie smieją :))
            >
            > P.S Co do powstawania firm, jak koleżanka wspomniała w Warszawie powstaje
            firm
            > więcej w ciągu miesiąca niż w Poznaniu przez cały rok. To jakiś dowcip?
            > Ciekawe dlaczego nie wspomniałaś, że w W-wie bankrutuje sporo więcej firm niż
            w
            >
            > Poznaniu?

            :))))))))) PB przechodzisz samego siebie
            • Gość: P.B Re: do Ani -- dobra rada -zakończenie IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:20
              Ja z vincem wdawać się w rozmowy już nie będę. Jego to sam Papież to błędu nie
              przekona.Oczywiści po tym poście wytknie mi,że się boję podejmowac dyskusji, że
              się boję itp. Nic z tych rzeczy, ale ile kurde razy można mu tłumaczyć jedno
              zdanie a on non stop nie rozumie. żebu sprawdzić jego prawdomówność, wejdź na
              poznański wątek o lotnisckach Ławica i Balice i sprawdź czy ja wypowiadałem się
              wsposób taki, jaki wytyka mi tutaj vinc.
              • Gość: vinc Re: do Ani -- dobra rada -zakończenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:13
                Gość portalu: P.B napisał(a):

                > Ja z vincem wdawać się w rozmowy już nie będę. Jego to sam Papież to błędu
                nie
                > przekona.Oczywiści po tym poście wytknie mi,że się boję podejmowac dyskusji,
                że
                >
                > się boję itp. Nic z tych rzeczy, ale ile kurde razy można mu tłumaczyć jedno
                > zdanie a on non stop nie rozumie. żebu sprawdzić jego prawdomówność, wejdź na
                > poznański wątek o lotnisckach Ławica i Balice i sprawdź czy ja wypowiadałem
                się
                >
                > wsposób taki, jaki wytyka mi tutaj vinc.

                juz sie nie tłumacz, nie lubisz ze mną dyskutować bo ja mam argumenty a nie z
                palca wyssane fantazje, zreszta nie tylko ze mną ale i z wieloma osobami,
                ucieksza wtedy albo inne sztuczki, a manipulacja sttystyka to twoje
                specjalność, duży dzieciak i tyle
      • Gość: Szczecinianka Re: do Ani -- dobra rada IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.34.* 19.10.03, 15:17
        laufer7_7 napisał:

        > Gdy Katarzyna miała 17 lat, zaczęła pracować w lokalnej prasie trójmiejskiej.
        > Dziś jest studentką drugiego roku Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Społecznych
        > Uniwersytetu Warszawskiego.

        Drobna uwaga. Nie ma takiego wydziału. Chyba, zę chodzi o Wydział
        Dziennikarstwa i Nauk Politycznych.

        pozdrawiam
    • Gość: vinc Re: zawód - lobbysta IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:43
      W Polsce wyrósł cech lobbystów - ludzi, którzy pośredniczą między biznesem a
      władzą. Sami zarabiają krocie, ale ich zleceniodawcy zyskują dzięki nim
      miliony. Teraz rząd chce zajrzeć lobbystom do kieszeni.


      W sierpniu lobbysty raczej nie zobaczy się w mieście. Odlatują na Bermudy,
      wyjeżdżają na Mazury czy do Juraty - byle bliżej wypoczywających posłów i
      swoich korporacyjnych mocodawców. Ale to nie jest zwykły sierpień. Za cztery
      miesiące zapadną decyzje o wielomiliardowym kontrakcie na zakup samolotu
      wielozadaniowego dla polskiego lotnictwa. Dla lobbystów to dobre kilka milionów
      do zarobienia.
      Większość została więc w Warszawie i walczy. Dzień zaczynają, krążąc od kawy do
      kawy, od lunchu do lunchu po tzw. złotym trójkącie, którego kąty wyznaczają
      budynki trzech hoteli: Marriotta, Sheratona i Bristolu. Anna Kozerska pracuje
      dla amerykańskiego koncernu farmaceutycznego Lilly. Dzień zaczyna w
      warszawskiej restauracji Lilla Veneda na antresoli hotelu Marriott. Tu czuje
      się jak w domu: nie poleca kawy, bo lurowata, za to pyszny jest omlet na
      słodko. Do sali zastawionej małymi dwuosobowymi stolikami wpada co rano wielu
      menedżerów. - To miejsce daje mi szansę spotkania się z kimś ważnym przy
      śniadaniu - tłumaczy przyczyny swej zażyłości z Marriottem.
      Mniej więcej o tej samej porze, około w pół do ósmej, w innej wykwintnej
      restauracji, w Sheratonie, zaczyna dzień pracy Andrzej Długosz, właściciel
      firmy lobbystycznej Cross Media. Sheraton tak jak Marriott to prawdziwy
      lobbystyczny tygiel - miejsce spotkań polityków, topmenedżerów. I lobbystów.
      Podczas porannej kawy Długosz wydzwania do klientów i starannie studiuje prasę -
      od "Naszego Dziennika" po "Trybunę". Potem, w przerwach między spotkaniami,
      wpada do swojego biura położonego 100 m od bocznego wejścia do Sejmu, by
      odebrać korespondencję.
      - Na niektórych polityków w restauracji trzeba uważać - z uśmiechem opowiada
      Długosz. - Są wśród nich wielbiciele dobrych win, a w Bristolu za butelkę można
      zapłacić nawet 3 tys. zł. Dlatego jeśli znam słabość mojego gościa do boskiego
      napoju, sam sięgam po kartę i wybieram taki, który mnie nie zrujnuje.
      Z kim się spotyka, nie powie. Dyskrecja
      i zaufanie to podstawa bytu lobbysty. Twierdzi, że gdyby postępował
      inaczej, "od jutra mógłby zająć się produkcją ogrodowych krasnali".
      Z dala od ciekawskich spojrzeń, w przytulnych wnętrzach luksusowych polskich
      restauracji, przy sączącej się muzyce i pod dyskretnym wzrokiem zgiętych w pół,
      gotowych na każde skinienie kelnerów lobbyści spotykają się z politykami,
      których przekonują do projektów swoich klientów. Restauracje są jak ich drugie
      biuro. W ulubionej przez warszawskich lobbystów La Boheme kierownictwo,
      wychodząc stałym klientom naprzeciw, zamiast wystawiać każdorazowo rachunek,
      pozwala wpisywać się do zeszytu i co kilka tygodni przesyła fakturę. Często są
      to grube tysiące. Większość wyborców nigdy w życiu nie przekroczy progu tych
      klimatyzowanych wnętrz, gdzie mała czarna kosztuje 25 zł, a lunch dziesięć razy
      tyle.
      Lobbyści lubią działać w cieniu, ale podkreślają: wszystko, co robimy, mieści
      się w granicach prawa i zasad etyki. I powtarzają to do znudzenia, wiedząc, z
      czym kojarzy się wszystkim ich zawód. Z wygrywaniem partykularnych interesów
      dla bogatych koncernów kosztem ogółu obywateli. Tak albo jeszcze dosadniej - z
      przewałkami. Lobbystów podejrzewa się, że siłę swoich argumentów wspierają
      bajecznymi wręcz łapówkami. Każdy słyszał legendy o walizkach z dolarami,
      fundowanych wakacjach i hostessach w prezencie. Prawda? I tak, i nie. Pieniądze
      są duże, ale wypłaty na pewno nie tak ostentacyjne. I jak w każdym biznesie,
      obok hochsztaplerów pełno jest ludzi za wszelką cenę usiłujących nadać zawodowi
      dobre imię.


      - Czas oczyścić atmosferę. Potrzebne są przepisy prawne, które określą ramy
      lobbingu - mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców
      Prywatnych. MSWiA przygotowuje właśnie ustawę o lobbingu, dzięki której wyborca
      dowie się, kto i za ile przekonał ministra lub posła, by podjął tę, a nie inną
      decyzję.
      W Polsce lobbują i politycy, i szefowie firm, i ich znajomi u swoich innych
      znaczących znajomych. Słyniemy z układów, układzików i krążących kopert. U nas
      się "dociera" i "załatwia". Ale to nie ma nic wspólnego z lobbingiem, który
      polega na przedstawianiu argumentów za daną sprawą lub przeciw niej, bez
      ukrywania swoich intencji i za wynagrodzeniem.
      Zawodowych lobbystów jest w Polsce najwyżej kilkudziesięciu, a znanych zaledwie
      kilkunastu. Większość trafiła do zawodu z polityki, mediów i firm PR. Nic
      dziwnego - te sfery od zawsze wzajemnie się przenikają i ocierają o świat
      biznesu. Dziennikarze, politycy i PR-owcy mają jedną znaczącą pasję - gromadzą
      numery telefonów ludzi ze świecznika. Zanim Tadeusz Jacewicz został lobbystą i
      szefem firmy Sigma, która doradza m.in. biznesmenowi Aleksandrowi Gudzowatemu,
      był znanym i cenionym publicystą. Marek Nowakowski działał w środowisku lewicy,
      a Andrzej Długosz - w Unii Wolności.
      Przygoda Długosza z lobbingiem zaczęła się 10 lat temu, gdy dostał pracę w
      największej na świecie agencji public relations Burson Marsteller, która
      właśnie tworzyła w Polsce swój oddział. Tam nauczył się rozmawiać z wielkim
      biznesem.
      Do Bursona w tym samym czasie trafił też Nowakowski, dziś szef Grupy Doradztwa
      Strategicznego. W PRL za rządów Messnera był wiceszefem jego gabinetu,
      odpowiedzialnym za kontakty z przemysłem. - Przez wiele lat urzędniczyłem,
      poznałem więc mechanizmy sprawowania władzy - mówi Nowakowski. Poznał też
      odpowiednich ludzi. Znajomość z prezydentem Kwaśniewskim lub Andrzejem
      Olechowskim, liderem PO, jest na tyle dobra, że Nowakowski może dziś
      powiedzieć: - Wiem, że mojego listu nie wyrzucą do kosza.
      Niezwykle cenne są kontakty z prasą - zasięg ogromny, nacisk na urzędników i
      obywateli pośredni, ale zazwyczaj skuteczny, a dotarcie do grupy decydentów
      zadziwiające. - Posłowie są tak zalatani, że decyzję, jak głosować, podejmują
      często na podstawie lektury artykułu w gazecie - mówi Długosz.
      Umiejętnie podsycany przez gazety strach, na przykład przed dziurą ozonową,
      przekłada się na biznes. Konsumenci wymienią stary sprzęt na nowy - zarobią
      producenci bezfreonowych lodówek i lobbyści. Tak działają firmy farmaceutyczne,
      producenci margaryny czy masła. Stąd niekiedy fale artykułów na podobne tematy.
      Lobbyści wykorzystują fakt, że dziennikarze kochają newsy, a przy tym nie
      dociekają zbytnio, od kogo i dlaczego dostali informacje. Działają przez
      zaprzyjaźnionych redaktorów naczelnych i dziennikarzy.
      - Kiedy na urzędników nie działają argumenty, mam prasę. Zwykle wystarczy
      groźba, że powstanie artykuł na określony temat, ale faktycznie czasami zwracam
      się do zaprzyjaźnionych dziennikarzy - mówi Nowakowski. Twierdzi, że na
      podstawie lektury codziennych gazet jest w stanie określić,


      Usługi lobbystów nalezą do bardzo kosztownych. To ten pułap zarobków, które
      przecietnemu obywatelowi zapiera dech w piersiach. Srednia stawka to : 10-15
      tys dolarów miesiecznie. Lobbysta jak dobry prawnik, bierze 150-200 dolarów za
      godzine. Załatwienie bardziej skomplikowanej sprawy kosztuje kilkadziesiąt
      tysiecy dolarów. Górnego limitu praktycznie nie ma, zdarzaja sie zlecenia za
      pół miliona i wiecej


      wiem, wiem P.B to wszystko to wymysl i tak naprawde jest w Poznaniu :)))))))
      • Gość: P.B Re: Vinc - prowokator IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:24
        A ty znowu naruszasz jak zawsze prawa autorskie, skopiowanie tego tekstu to
        zwykły plagiat. Podał być link i byłby spokój. No ale ty znowu musisz
        przedtawiać swoje populistyczne argumenty.
        • Gość: vinc Re: PB - dziecinny mitoman IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:16
          Gość portalu: P.B napisał(a):

          > A ty znowu naruszasz jak zawsze prawa autorskie, skopiowanie tego tekstu to
          > zwykły plagiat. Podał być link i byłby spokój. No ale ty znowu musisz
          > przedtawiać swoje populistyczne argumenty.

          populistyczne argumenty ??? ahahah człowieku ja tu podałem konkretny argument i
          nie napisany przeze mnie tylko przez zycie, no tak ale jak sie nie ma arumentów
          to trzeba coś wymyslić, kiepsko Ci to idzie, to co ty uprawiasz to jest
          populizm, zapisz sie do LPR
          • Gość: P.B Do Vinca IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 23:17
            Do widzenia
            Idiocie zejdę z drogi.
            • Gość: vinc Re: Do Vinca IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 01:23
              Gość portalu: P.B napisał(a):

              > Do widzenia
              > Idiocie zejdę z drogi.

              idąc tym rozumowaniem tp wszyscy ci chyba schodzą z drogi, miałeś nie
              pisać :))) o ile sie założymy że tu jeszzcze napiszesz...
    • Gość: P.B Do Anki IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 23:24
      Koleżance życzę dokonania słusznego wyboru.
      Tym miłym akcentem zakończę tą niemiłą polemikę.
      Pozdrowienia z podpoznańskiego Czerwonaka.
      • Gość: vinc Re: Do Anki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 01:25
        Gość portalu: P.B napisał(a):

        > Koleżance życzę dokonania słusznego wyboru.
        > Tym miłym akcentem zakończę tą niemiłą polemikę.
        > Pozdrowienia z podpoznańskiego Czerwonaka.

        zdecydowanie, wyboru który moze zaważyć na Twojej przyszłości, pozdrowienia dla
        Ani i P.B.
        ps. jaka niemiłą polemike, jutro tak będzi dyskutować dwóch najważniejszych
        polityków w Niemczech, publiczna pyskówka i przekomarzanie sie
    • kishony Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 25.09.02, 20:30
      Ja mysle, ze wyjezdzajac do Szczecina na niczym sie nie traci. Ma sie lepsze
      zarobki i blisko rodzine
    • Gość: ka63 Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 21:16
      Jestem tu pierwszy raz, bo nawet nie wiedziałam, że Stargard się tu wypowiada.
      Właściwie nie mogę powiedzieć, że jestem ze Stargardu, bo urodziłam się gdzie
      indziej, ale przemieszkałam i przechodziłam w nim do szkół 12 lat. To był inny
      Stargard, wyjechałam do W-wy w 1982. Długo się przyzwyczajałam i to była też
      inna Warszawa. Nigdy nie odbierałam jej jako miasta, w którym życie jest
      droższe (poza mieszkaniem) - a nie pracuję w branżach, w których zarabia się
      tyle, ile podawali nad/szczerzy poprzednicy. Dla mnie to miasto jest miejscem,
      w którym poznałam najlepszych ludzi, też przyjezdnych, bo warszawiaków jest
      mało. Mnie to miasto przytuliło, dało oddech, przestrzeń i spokój. Mieszkałam w
      różnych dzielnicach, a każda była miasteczkiem spokojniejszym od Stargardu. Po
      13 latach życie rzuciło mnie do Szczecina, którego nigdy nie polubiłam - oprócz
      ludzi, których poznałam. Przez wszystkie te lata odwiedzałam Stargard. Jest
      naprawdę inny niż ten, z którego wyjechałam. Jeśli jeszcze naprawdę dostanie
      kino (3 sale!), będzie miejscem, w którym można żyć, jeśli ma się pracę. A ja
      chyba znów na wylocie, do W-wy. Bez żadnego zadęcia i przerzucania się
      wskaźnikami bezrobocia, inwestycji, pensjami, ofertą kulturalną. Jestem w
      dołku, a właśnie to miasto chyba znów mnie przygarnie. Może dla Was to
      nieistotny szczegół - ja tam znalazłam najlepszych przyjaciół. Mam nadzieję, że
      nie zmieszacie mnie z błotem, chociaż bywacie dosyć bezposredni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka