Gość: anka IP: *.starnet.pl / *.org 23.07.02, 22:29 Waham się. Co radzicie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kaj25041 Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 28.07.02, 13:02 Ja wyjechałem 4 lata temu. Niedaleko bo do Szczecina i nie żałuję. Mam świetną pracę, wygodne mieszkanie, większy dostęp do kin, teatry dziesiątki klubów. Wątpię czy kiedyś wróce do ZST... Często przyjeżdżam do rodziny i widzę, że wiele się tu zmienia, ale jestem szczęśliwy mieszkając gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.starnet.pl / *.org 04.08.02, 10:32 kaj25041 napisał: > Ja wyjechałem 4 lata temu. Niedaleko bo do Szczecina i nie żałuję. Mam świetną > pracę, wygodne mieszkanie, większy dostęp do kin, teatry dziesiątki klubów. > Wątpię czy kiedyś wróce do ZST... Często przyjeżdżam do rodziny i widzę, że > wiele się tu zmienia, ale jestem szczęśliwy mieszkając gdzie indziej. Nie miałam na mysli Szczecina. Również przepracowałam tam dwa lata, znam to miasto i jego problemy. Znam ludzi, którzy tam rządzą.Z pracą ani w Stargardzie, ani w Szczecinie nia mam problemu. Moja firma ma oddział tu i tam. Domeczek tez mam uroczy tu w Stargardzie. Ale ludzie gromadza sie teraz w takich miastach jak Poznań czy Warszawa. Wróciłam, bo Szczecina to dla mnie taki sam zaścianek jak Stargard. A teraz sie waham, bo mieszkałam trochę w Poznaniu, mam trochę znajomych tam i Wawie i widzę, że to ludzie ambitni. A tutaj takich co raz mniej. W ogóle ludzi, którzy wyierają samorealizację jest na świecie mniej. A ci tutejsi stąd uciekają. Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 06.08.02, 13:27 jestem tu calkiem przypadkowo, ale wpadlam na twoj watek i dam Ci jedna dobra rade; otrzasnij sie z marzen o wielkich pieniazkach jakie mozesz zarobic w Warszawie; to MIT i BUJDA; to miasto jest PRZESYCONE takimi jak Ty, ktorzy mieszkaja w malych miastach i Warszawa sni sie im po nocach jako Eldorado; nie wiem w czym pracujesz, czyli w jakiej branzy i ile umiesz, ale musialabys byc perfekcyjnym fachowcem, zeby w Wawie wybic sie ponad 2000 netto; a jesli tyle nie masz to siedz juz lepiej w swoim domku z Stargardzie, bo w Wawie za takie pieniadze to sie zalapiesz co najwyzej na rozpadajaca sie kawalerke w gomulkowskim syfiastym bloku; owszem, kiedys Wawa to bylo miasto tzw. ludzi sukcesu, ale teraz szkoly konczy wyz demograficzny, a to oznacza, ze trudno o dobrze platna, sensowna prace; jesli mozesz wybierac, wybierz Poznan; robiac to samo co w Wawie, dostaniesz duzo wieksze pieniadze - czasami nawet trzykrotnie wieksze; brutalne, ale tak wlasnie rozlozyl sie teraz rynek pracy w Polsce; Warszawa to chore ceny wynajmu lokali (biur i mieszkan), chore ceny za chleb w sklepie; a nade wszystko nie jest atrakcyjniejsza od Poznania; wrecz przeciwnie - Poznan to brama na Zachod; Warszawa to co najwyzej furtka i to na Wschod; Warszawianka z krwi i kosci, ktora wybrala zycie w Szczecinie :) Odpowiedz Link Zgłoś
jayin Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 15.09.03, 14:14 ann.k napisała: > jestem tu calkiem przypadkowo, ale wpadlam na twoj watek i dam Ci jedna dobra > rade; otrzasnij sie z marzen o wielkich pieniazkach jakie mozesz zarobic w > Warszawie; to MIT i BUJDA; to miasto jest PRZESYCONE takimi jak Ty, ktorzy > mieszkaja w malych miastach i Warszawa sni sie im po nocach jako Eldorado; nie > wiem w czym pracujesz, czyli w jakiej branzy i ile umiesz, ale musialabys byc > perfekcyjnym fachowcem, zeby w Wawie wybic sie ponad 2000 netto; a jesli tyle > nie masz to siedz juz lepiej w swoim domku z Stargardzie, bo w Wawie za takie > pieniadze to sie zalapiesz co najwyzej na rozpadajaca sie kawalerke w > gomulkowskim syfiastym bloku; > owszem, kiedys Wawa to bylo miasto tzw. ludzi sukcesu, ale teraz szkoly konczy > wyz demograficzny, a to oznacza, ze trudno o dobrze platna, sensowna prace; > > jesli mozesz wybierac, wybierz Poznan; robiac to samo co w Wawie, dostaniesz > duzo wieksze pieniadze - czasami nawet trzykrotnie wieksze; brutalne, ale tak > wlasnie rozlozyl sie teraz rynek pracy w Polsce; Warszawa to chore ceny wynajmu > > lokali (biur i mieszkan), chore ceny za chleb w sklepie; a nade wszystko nie > jest atrakcyjniejsza od Poznania; wrecz przeciwnie - Poznan to brama na Zachod; > > Warszawa to co najwyzej furtka i to na Wschod; > > Warszawianka z krwi i kosci, ktora wybrala zycie w Szczecinie :) podpisuję się wszystkimi rękoma i nogami :-) mieszkałam i pracowałam w Warszawie przez rok. więcej nie wyrobiłam psychicznie ;-) chaos, ceny z kosmosu - 3/4wyplaty (porownywalnej ze szczecinską, poznańską np. na tym samym stanowisku) szło na mieszkanie i wyzywienie.schiza finansowa. a i coraz mniej w warszawie placa pracodawcy bo naplyw ludzi z biedniejszych rejonow kraju jest coraz wiekszy. i pracodawcy mogli obnizyc place, bo i tak KTOS wezmie tą robotę. Poznan jeszcze jako tako funkcjonuje. a ja np. ze Stargardu wynosze się w zupełną głuszę, do Bornego Sulinowa, jako "ambitna inaczej"...;-) tyle, że pozwalają nam na to finanse i rodzaj pracy. i chociaz tam jest diabelne bezrobocie - stac nas na calkiem niezle zycie ztego co zarobi siep oza BS. Stargard bardzo lubie, jako swoje rodzinne miasto, ale jeszcze dlugo dlugo do tego, zeby cos konkretnego tutaj sie dzialo (np.nowe kino..;-)) - i daleko nam do bardziej "cywilizowanych" (halasliwych:-) miast. ale z roku na rok jest coraz lepiej. Do Stargardu lubie przyjezdzac, odwiedzic rodzine, pomieszkac chwile, ale potem to lepiej wyniesc sie do wiekszego miasta - jesli ktos potrzebuje tłoku i ambitnych zajec klasy praca czy multikino, albo tak jak ja - tam gdzie kino jest gorsze od Iny ;-) za to atmosfera zycianieporownywalnie lepsza nizgdziekolwiek w Polsce. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
gosia-s Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 09.08.02, 14:55 Moja droga, Poznań odradzam Ci serdecznie. Możesz tam przyjechaći pozwiedzać, ale nie mieszkać! Rdzenni Poznaniacy (niestety) często traktują przyjzdnych jak intruzów. Sama tego nie doświadczyłam, ale znam ludzi, którzy właśnie dlatego wracali na stare śmiecie. Co do Warszawy, to jeżeli masz pracę w rodzinnym mieście - nie polecam. Z pracą coraz trudniej, ceny mieszkań takie, że mózg staje w poprzek. Poza tym tłoczno i głośno. Tak twierdzę, bo tu mieszkam. Mam nadzieję, że niedługo... Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bula do gosia-s IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 18.08.02, 18:29 gosia-s napisała: > Moja droga, Poznań odradzam Ci serdecznie. Możesz tam przyjechaći pozwiedzać, > ale nie mieszkać! Rdzenni Poznaniacy (niestety) często traktują przyjzdnych jak > > intruzów. Sama tego nie doświadczyłam, ale znam ludzi, którzy właśnie dlatego > wracali na stare śmiecie. > > Co do Warszawy, to jeżeli masz pracę w rodzinnym mieście - nie polecam. Z pracą > > coraz trudniej, ceny mieszkań takie, że mózg staje w poprzek. Poza tym tłoczno > i głośno. Tak twierdzę, bo tu mieszkam. Mam nadzieję, że niedługo... > > Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru. Zawsze śmieszy mnie takie gadanie-"ja tego nie doświadczyłam ale znam....." Ciekawe czy dla twoich znajomych nie była to jakaś wymówka, bo po prostu byli zbyt kiepscy w pracy, a sprzedawać w sklepie można wszędzie nie trzeba siedzieć w Poznaniu. Pozdro bula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia-s do bula IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 19.08.02, 13:14 Rozumiem, że jesteś z Poznania, tsk? Popraw mnie, jeśli się mylę. Nie chciałam nikogo urazić, ale czasami warto posłuchać znajomych. Zwłaszcza jeśli usłyszy się to samo od kilku osób. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Troll Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.08.02, 18:47 kaj25041 napisał: > Ja wyjechałem 4 lata temu. Niedaleko bo do Szczecina i nie żałuję. Mam świetną > pracę, wygodne mieszkanie, większy dostęp do kin, teatry dziesiątki klubów. > Wątpię czy kiedyś wróce do ZST... Często przyjeżdżam do rodziny i widzę, że > wiele się tu zmienia, ale jestem szczęśliwy mieszkając gdzie indziej. Ja wyjechałem do Wawy i mam dokładnie to samo, zarobki o niebo lepsze, perspektywy na przyszłość, poznałem już wiele ludzi a poza tym samo miasto, tu po prostu jest co robić, chciałbym też wrócić do wypowiedzi moich poprzedniczek z wykształceniem chyba zawodowym gdyż myslenie nie jest ich mocną stroną, to co te dwie panie napisały to po prostu dno umysłowe, zdaje sie ze panienki ze wsi za duże miały o sobie mniemanie i sie okazało jakie są inteligentne, choć nie wiem czy one wogóle były kiedykowliek w Wawie, wiem natomiast że o pieniadzach, cenach i życiu tu nie mają zielonego pojecia bo jak to jest że wynajmuje mieszkanie za takie pieniadze jak w Szczecinie a zarabiam 3700 do reki ale jak sie jest słodka idiotką, ja Ci polecam Wawe bo masz tu największe możliwości rozwoju, zarobki znacznie wyższe no i jest co robić, co do Poznania to raczej nie brałbym go pod uwage, zarobki podobne jak w Szczecinie ale bezrobocie tam rosnie a firmy sie przenoszą do Wawy no i do tego ci ludzie, po prostu chamstwo i brak tolerancji dla innych, ogólnie nic ciekawego, już lepiej byłoby w Krakowie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 21:47 Gość portalu: Troll napisał(a): bezrobocie tam > rosnie a firmy sie przenoszą do Wawy no i do tego ci ludzie, po prostu chamstwo Co ty nie powiesz, ciekawe dlaczego wększość polaków nie lubi warszawiaków? Co do bezrobocia, w ostatnich miesiącach bezrobocie rosło szybciej w Warszawie niż Poznaniu, efektem czego jest zmniejszenie różnicy do 0,3%!!!Tak więc w czerwcu w Warszawie stopa bezrobocia wynosiła 6% a w Poznaniu 6,3%.Co do możliwości miast również się nie zgodzę,w momencie wejścia Polski do UE wieksza szansa stoi przed mistami zachodniej a nie wschodnie Polski.Warszawa obecnie dzięki przestarzałemu prawu, bądź co bądź ciągle nowelizowanemu czerpie nieumiarkowane korzyści z reszty kraju, po wejściu w struktury europejskie zadomowi się u nas bardziej liberalne prawo. A przed miastami otworzy sie okno na świat i w miastach zachodnich upatruję wielkie możliwości. Podsumowując to co napisałem wybieraj Poznań albo Wrocław, ze szczególną uwagę na stolice WLKP. PZDR P.S Co do przenoszenia firm. Niestety więcej firm przenosi się z Poznania do Warszawy niż na odwrót, ale kiedyś się ta zła tendencja odwróci. Jednak nie ma co dramatyzować, zakłady produkcyjne przeież pozostają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:08 Gość portalu: P.B napisał(a): > Gość portalu: Troll napisał(a): > bezrobocie tam > > rosnie a firmy sie przenoszą do Wawy no i do tego ci ludzie, po prostu > chamstwo > > Co ty nie powiesz, ciekawe dlaczego wększość polaków nie lubi warszawiaków? > Co do bezrobocia, w ostatnich miesiącach bezrobocie rosło szybciej w Warszawie > niż Poznaniu, efektem czego jest zmniejszenie różnicy do 0,3%!!!Tak więc w > czerwcu w Warszawie stopa bezrobocia wynosiła 6% a w Poznaniu 6,3%.Co do > możliwości miast również się nie zgodzę,w momencie wejścia Polski do UE wieksza > > szansa stoi przed mistami zachodniej a nie wschodnie Polski.Warszawa obecnie > dzięki przestarzałemu prawu, bądź co bądź ciągle nowelizowanemu czerpie > nieumiarkowane korzyści z reszty kraju, po wejściu w struktury europejskie > zadomowi się u nas bardziej liberalne prawo. A przed miastami otworzy sie okno > na świat i w miastach zachodnich upatruję wielkie możliwości. Podsumowując to > co napisałem wybieraj Poznań albo Wrocław, ze szczególną uwagę na stolice WLKP. > PZDR :))))) jesli chcesz sie przenieść do świata fantazji to polecam Poznań, tam żyja tacy mitomani jak PB :))))) ps. bezrobocie w stolicy wynosi 5,9% a w Poznaniu gdyby rzesze waszych rodaków nie pracowali w stolicy byłoby znacznie wyższe > > P.S Co do przenoszenia firm. > Niestety więcej firm przenosi się z Poznania do Warszawy niż na odwrót, ale > kiedyś się ta zła tendencja odwróci. Jednak nie ma co dramatyzować, zakłady > produkcyjne przeież pozostają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:07 Oj widzę, że drogi Łodzianin przybył aż tutaj. No cuż takie życie, co do sedna sprawy, bezrobocie w Warszawie wynosi 6%, a nie 5,9% jak podałeś. Po drugie gdybać sobie możemy. Po trzecie bezrobocie "ukryte" w Warszawie jest wyższe niż w Poznaniu.Po piate gdyby nie ta "chołota" którą nazywasz przyjezdnych to W-wa nie byłaby taka "bogata" jaką jest teraz.Po szóste taką "chołotą" jesteś przecież ty sam, nieprawdaż?- (Łódź --Warszawa) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:11 idź dzieci w piaskownicy nawiedzać, juz sami Poznaniacy sie z ciebie smieją Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: o PB IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:13 PB to słynny poznański mitoman twierdzący że Poznań to super metropolia, i wszystko jest naj, to bardzo ciekawy przypadek psychologiczny, wszelkie duze róznice pomiedzy Warszawą a Poznaniem zawsze wytlumaczy na korzyść Poznania lub przeliczy na ilość znakow drogowych żeby tylko wyszło więcej, niestety nie umie podjąć rzeczowej dyskusji bo i tak Poznań jest najlepszy, próbowali dyskutować z nim ludzie z Krakowa i Wroclawia, ośmieszali go liczbami a on i tak że Poznań jest najlepszy, polecam go szczególnie psychologiem, myśle że takiego przypadku jeszcze nie badaliście Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Re: o Vincu IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:15 Gość portalu: vinc napisał(a): Vinc to znany łodziani, który zdradziłswoje miasto na rzecz pracy w konspiracji warszawskiej.Ale my to mu wybaczamy (poznaniacy) dzisiaj o prace bardzo trudno. Delikwent ten za cel życiowy postawił sobie lobbowanie Warszawy ponad wszelką rację stanu. Nie przyjmuje do wiadomości, że może być coś mniejszego czy gorszego w srolicy. Przekręca fakty, jak mu coś nie pasuje to wyśmiewa innych, jeżeli w Rzeczpospolitej czy raportach IBNGR napiszą coś złego o W-wie to już wyzwya ich od głupków i idiotów. Jeżeli podacie mu jakąś inwestycję, która powstaje w Waszym mieście to on wynajdzie podobną 2 razy droższą w Wawie (chociaż nie zawsze jest to prawdą). Non stop przypisuje mi, słowa cytaty, których nigdy nie powiedziałem np. że Poznań jest najlepszy.Bzdura! Skąd ten człowieiek sięznalazł i skąd w nim tyle nienawiści do innych nie wiem. Ale wiem jedno to stary cwaniak, który będzie próbował odwrócić wszystko na waszą niekorzyść, strzeżcie się! P.B Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: o Vincu ??? ależ nie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:19 Gość portalu: P.B napisał(a): > Gość portalu: vinc napisał(a): > > Vinc to znany łodziani, który zdradziłswoje miasto na rzecz pracy w konspiracji > > warszawskiej.Ale my to mu wybaczamy (poznaniacy) dzisiaj o prace bardzo trudno. > > Delikwent ten za cel życiowy postawił sobie lobbowanie Warszawy ponad wszelką > rację stanu. Nie przyjmuje do wiadomości, że może być coś mniejszego czy > gorszego w srolicy. Przekręca fakty, jak mu coś nie pasuje to wyśmiewa innych, > jeżeli w Rzeczpospolitej czy raportach IBNGR napiszą coś złego o W-wie to już > wyzwya ich od głupków i idiotów. Jeżeli podacie mu jakąś inwestycję, która > powstaje w Waszym mieście to on wynajdzie podobną 2 razy droższą w Wawie > (chociaż nie zawsze jest to prawdą). Non stop przypisuje mi, słowa cytaty, > których nigdy nie powiedziałem np. że Poznań jest najlepszy.Bzdura! Skąd ten > człowieiek sięznalazł i skąd w nim tyle nienawiści do innych nie wiem. Ale wiem > > jedno to stary cwaniak, który będzie próbował odwrócić wszystko na waszą > niekorzyść, strzeżcie się! > P.B przecież to idealnie pasuje do Ciebie i do twojej slepej miłości do Poznania, człowieku ty jesteś chory, ja od głupków ?? złe raporty ?? ptrzecież to ty tak robisz, idź sie leczyć !!! Odpowiedz Link Zgłoś
laufer7_7 Re: do Ani -- dobra rada 19.08.02, 02:42 Gość portalu: anka napisał(a): ) Waham się. Co radzicie? na początek pewna historia : Gdy Katarzyna miała 17 lat, zaczęła pracować w lokalnej prasie trójmiejskiej. Dziś jest studentką drugiego roku Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Do niedawna, co wtorek można ją było oglądać na antenie TVN w programie Tenbit.pl. Warszawianka Beata, też studentka dziennikarstwa, w ciągu ostatnich trzech lat pracowała w radiu, prasie, jako naczelna serwisu turystycznego w portalu arena.pl, przeprowadzała wywiady m.in. ze Stingiem, Robertem Plantem i prezydentem Wałęsą. Obie mają po 21 lat i dopiero zaczynają swoje kariery. Droga do IAR Beata, odkąd pamięta, chciała być dziennikarką radiową. Kiedy znajomy powiedział jej, że jest poszukiwany asystent do pasma Waldemara Ogińskiego w radiu TOK FM, postanowiła spróbować. Wiedziała tylko, jak nazywa się wydawca. Zdecydowała się jednak przekonać go, że to akurat ją chce zatrudnić. Przez kilka dni przychodziła do redakcji - tak długo, aż powierzono jej pierwsze zadanie. Chciała się uczyć. Teksty zaczęła pisać od razu, szybko nauczyła się nagrywać dźwięk, przychodziła w weekendy. Po trzech miesiącach pracodawcy ją docenili i zaproponowali pracę na umowę o dzieło. W radiu spędziła prawie rok. Odeszła do portalu arena.pl. Znalazła się tam właściwie przypadkiem. W radiu usłyszała rozmowę koleżanek o otwarciu nowego portalu i postanowiła zrobić o tym program. Zbierając materiały, przeszła od razu przez rozmowę kwalifikacyjną. Naczelny postanowił ją zatrudnić. Początkowo podeszła do pomysłu sceptycznie. Nie chciała rezygnować z pracy w radiu, ale kiedy po 1,5 miesiąca proponowana pensja w Arenie znacznie urosła, postanowiła zainwestować w nowe przedsięwzięcie. Niestety, decyzja okazała się błędna. Po pół roku musiała zacząć rozglądać się za nową pracą. Mówi, że wpłynęła na to m.in. atmosfera w redakcji i to, że nie chciała być menedżerem, lecz dziennikarzem. Wtedy to pojawił się niezrealizowany dotąd pomysł, by dostać się do Informacyjnej Agencji Radiowej. Odwlókł się w czasie, gdyż odezwali się do niej ludzie, z którymi pracowała w Arenie, i zaprosili do współpracy nad nowym projektem. Zaproponowano jej prowadzenie dwóch działów w nowym piśmie. Projekt upadł po numerach zerowych. Następną posadę dostała w nietypowy sposób. Czatując w Internecie, poznała naczelnego redaktora periodyku "Euro VIP". Po kilku minutach rozmowy zaproponował jej pracę. Nie potraktowała tego poważnie. Rano zadzwonił telefon. Sekretarka naczelnego zaprosiła ją na rozmowę kwalifikacyjną. Tego samego dnia przeprowadziła wywiad ze Stingiem. Rozmowa kwalifikacyjna opierała się między innymi na danych z dostarczonego przez nią CV. Pytania dotyczyły umiejętności, wiedzy, doświadczenia zawodowego. Podczas rozmowy Beata nie przyznała się, że nigdy nie przeprowadzała wywiadów. - Na pytanie, czy byłabym w stanie przeprowadzić wywiad, odpowiedziałam: "Ależ oczywiście, muszę mieć tylko czas na przygotowanie pytań" - wspomina. To było osiem miesięcy temu. Pracodawca dalej jest ten sam, ale powraca myśl o IAR. Jak zamierza się tam dostać? - Wejść z CV i wytłumaczyć, że to właśnie mnie potrzebują - mówi Beata. Od dziennika do telewizji Katarzyna jako nastolatka współpracowała z prasą trójmiejską. Po przeprowadzce do Warszawy publikowała w studenckim miesięczniku "Dlaczego?". O naborze i terminie rozmowy kwalifikacyjnej dowiedziała się z ogłoszenia prasowego. Po krótkiej rozmowie o wcześniejszych doświadczeniach, umiejętnościach i po napisaniu pierwszego tekstu została zaproszona do współpracy. Później, również z ogłoszenia, dowiedziała się o naborze do programu telewizyjnego Tenbit.pl. Na casting poszła, by spróbować swoich sił. - To był pierwszy i, jak dotąd, jedyny casting w moim życiu, więc nie bardzo wiedziałam, jak się tam zachować - opowiada Katarzyna. - Przed wejściem na próbę rozdali nam kartki z tekstem; dopiero gdy stałam przed kamerą, okazało się, że mieliśmy się tego nauczyć na pamięć. Znacznie później zaś okazało się, że szukano mężczyzny. Jednak kilka miesięcy później otrzymała już konkretną propozycję współpracy. Wtedy też odbyła się rozmowa kwalifikacyjna. Była dość luźna - pytano o zainteresowania, co chciałaby wnieść do programu i co ją pasjonuje w Internecie (Tenbit.pl to program o takiej tematyce). Istotna była znajomość obsługi komputera. Katarzyna podejrzewa, że w jej przypadku nie liczyła się edukacja formalna czy uroda (producentka jest kobietą), ale osobowość i entuzjazm. W telewizji pracowała przez osiem miesięcy. Odeszła, gdy zmieniła się producentka. Chwaliła sobie pracę, szefową i kolegów. Teraz czas na odpoczynek. Następna praca też będzie związana z mediami, ale na razie nie chce nic planować, zobaczy, co się zdarzy. - Nie masz posady? Nie wiesz, jak ją zdobyć? Nie pomagają światłe wskazówki mędrców? Sprawdź więc po prostu, jak radzą sobie inni. Tekstem "Szturm na media" zaczynamy cykl, w którym młodzi ludzie opowiadają o swoich doświadczeniach na rynku pracy. Wierzymy, że okażą się one pomocne. RADY BEATY: - Chodź, chodź i jeszcze raz chodź po redakcjach. - Nie rozsyłaj CV, ale je zanoś. - Nie przyjmuj "nie" do wiadomości. Jeśli wykopią cię drzwiami, to wejdź oknem - strasznie dziś trudno o pracę dla początkującego dziennikarza, jeśli nie ma znajomości lub determinacji. RADY KATARZYNY: - Bądź sobą. - Wierz we własne możliwości. - Wiedz, co chcesz robić i dąż do tego. - Przeglądaj ogłoszenia prasowe. Ja pochodze z Konina i miałem okazje pracowac najpierw w Poznaniu a od dwóch lat w Warszawie, jeśli miałbym Ci doradzić to maja rada jest taka, jeśli mozesz sie zachaczyć w Warszawie to zrób to !!! zrób to i jeszcze raz zrób to !!! dlaczego ??? można by długo np. zarobki, perspektywy, mozliwości samorealizacji itd. czytałem poprzednie artykuły i szczegolnie jeden razi totalną głupotą, niejakiej ann, przede wszystkim od razu chce obalić pewien mit który tworzą osoby mało związane z Warszawą, ceny, jest drożej ALE w niektorych dzielnicach takich jak Sródmieście, Mokotów czy Wilanów i jest to normalne, natomiast są dzielnice w których ceny NIE RÓŻNIĄ sie niczym od tych jakie są np. w Ciechanowie czy Koninie, zaznaczyć jeszcze nalezy że w tych droższych dzielnicach często są oferowane usługi bądź towary jakich nie ma nigdzie indziej w Polsce, gdyż są nastawione na bogatego klienta którego poza Warszawą nie ma albo jest w ilościach nardzo małych, tak więc można tu wydawac pieniadze po cenach w Poznaniu, Koninie czy Stargardzie, tak samo jest z wynajmem mieszkań, ja wynajmuje po takich samych cenach jak w Poznaniu kiedyś bo wynajmuje w tańszej dzielnicy ale zarobki nie są już takie same, w Poznaniu na takim samym stanowisku zarabiałem 40-50% mniej, zarabiam znacznie więcej wydając po tych samych cenach, ale nie tylko to decydowało ze sie yu przeniosłem, po drugie to perspektywy, jest tu multum firm polskich i zagranicznych, masz możliwość kontaktu czy wpółpracy z ludźmi z bardzo wielu firm, całkiem dużo jest obcokrajowców na różnych stanowiskach, wszelkie znajomosci i wymiany poglądów, tego nie doswiadczył bym nigdzie indziej tylko tu, bo tylko tu jest rynek pracy dla 3 mln ludzi i do tego ma najnizsze bezrobocie w kraju, poza tym to rownież stolica kulturalna a ja jako że przepadam za teatrem mam wybór nieporównywalny z tym z czym miałem w Poznaniu nie wspominając o Koninie, dlaczego warto tu ?? bo tu w ciągu miesiąca otwiera swoje siedziby więcej firm niż w Poznaniu w całym roku, co więcej firmy z Poznania przenoszą sie do stolicy by byc bliżej tego tetniacego organizmu biznesu, kultury i Bóg wie jeszcze czego, mam kolezanke z pochodzenia z Łodzi, pracuje od jakiegoś czasu w stolicy w banku, skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz Odpowiedz Link Zgłoś
laufer7_7 Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie 19.08.02, 02:45 skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warszawie są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi są siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!), najwieksze zarobki i szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana część firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie, po wejściu do UE w Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warszawa to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą komunikacje, dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele branż których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby banki a to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszawie i reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zarabia sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często Środkowoeuropejskich siedzibach w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to pojedyńcze sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum : arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?k=on&t=2000072020020819 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie IP: *.starnet.pl / *.org 19.08.02, 23:27 laufer7_7 napisał: > skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warszawie > są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi są > siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!), najwieksze zarobki i > szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana część > firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie, po wejściu do UE w > Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warszawa > to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą > komunikacje, dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale > jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele branż > > których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby banki a > > to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszawie i > reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zarabia > sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często > Środkowoeuropejskich siedzibach > w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to pojedyńcze > sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum : > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html? k=on&t=20000 > 72020020819"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html? > k=on&t=2000072020020819</a> Dzięki Laufer, Twoje rady chyba najbardziej pasuja do moich wyobrażeń i oczekiwań związanych z Wawą. Tylko, że doświadczenia dziewczyn, których story skądś wytrzasnąłeś są mi znane. Sama jestem dziennikarką i nawet po trosze warszawską. Więc wiem, że na tym polu bym sobie poradziła. Może dlatego perspektywa pracy i zrobków najmniej mnie interesuje. Co powiesz o ludziach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 22:09 laufer7_7 napisał: > skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warszawie > są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi są > siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!) 1.Pytanie dlaczego tak jest?Więc odpowiadam, w trudnej sytuacji gospodarczej wszyscy lgną tam gdzie największa korupcja i da się co nieco zarobić na lewo dająć niejednemu biurokracie w łapę. >najwieksze zarobki nie we wszystkich sektorach >i > szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana część > firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie, dlaczego? patrz wyżej >po wejściu do UE w > Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warszawa > to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą > komunikacje, Oj nie droka koleżanko 1. Warszawa nie stanowi żadnego pomostu 2. W-wa nie ma lepszej komunikacji. I tu przewaga leży po stronie Poznania.To w Poznaniu powstaje autostrada a nie w W-wie,to Poznań ma nowy terminal lotniczy przystosowany do wprowadzenia w Polsce konwencji otwartego nieba [a Warszawie nie moga się dogadać co do budowy nowego terminalu]. Dodam jeszcze jedno. Firmy przenoszą się do stolicy także dlatego ponieważ tam sa połączenia lotnicze, jednak po wejściu do UE konwencja 9 o której pisałem wczesniej) umozliwia portom lotniczym decydowanie o tym kto i kiedy u nich może lądowac, a nie jak dotychczas ministerstwo o tym decyduje (dba o losy LOTu i Okęcia - fuj). 3. w nowym tysiąc leciu liczy się czas i pieniadze, a jakie polskie miasto leży najbliżej stolic europejskich?Na pewno nie jest to W-wa. >dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale > jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele branż > > których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby banki a > > to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszawie i > reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zarabia > sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często > Środkowoeuropejskich siedzibach > w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to pojedyńcze > sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum : > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html? k=on&t=20000 > 72020020819"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html? > k=on&t=2000072020020819</a> > Dla zainteresowanych dodam małą informację, wskaźnik inwestycji zagranicznych w Poznaniu na 1 mieszk. jest wyższy niż w Warszawie. P.S Co do powstawania firm, jak koleżanka wspomniała w Warszawie powstaje firm więcej w ciągu miesiąca niż w Poznaniu przez cały rok. To jakiś dowcip? Ciekawe dlaczego nie wspomniałaś, że w W-wie bankrutuje sporo więcej firm niż w Poznaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B i jeszcze jedno IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 22:13 Ciekawe dlaczego w wielu raportach czy rankingach np. IBNGR różnica pomiedzy Poznaniem a Warszawą zmniejsza się?A może mylą się specjaliści? Dodam jeszcze jedno,że Warszawa przeżywa coraz wieksze problemy np.paraliż komunikacyjny i dlatego coraz więcej firm coraz bardzie spogląda na stolicę z wiekszym dystansem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: do Ani -- dobra rada -dokonczenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:05 Gość portalu: P.B napisał(a): > laufer7_7 napisał: > > > skjończyła bankowość i przeniosła sie tutaj a wiesz dla czego, bo w Warsza > wie > > są siedziby prawie 40 banków w tym WSZYSTKICH zagranicznych !!! a w Łodzi > są > > siedziby 3 !!! ( w Poznaniu jeszcze mniej bo 2 !!!!) > > 1.Pytanie dlaczego tak jest?Więc odpowiadam, w trudnej sytuacji gospodarczej > wszyscy lgną tam gdzie największa korupcja i da się co nieco zarobić na lewo > dająć niejednemu biurokracie w łapę. :))) twoje głupota zdumiewa > > >najwieksze zarobki > > nie we wszystkich sektorach masz link i sobie porównaj, we wszystkich i jakie róznice > > >i > > szanse rozwoju sa tam gdzie są centrale, co więcej bardzo zdecydowana częś > ć > > firm zagranicznych lokuje swoje siedziby w Warszawie, > > dlaczego? patrz wyżej > > >po wejściu do UE w > > Warszawie masa zagranicznych firm otworzy swoje centrale, dlatego że Warsz > awa > > to pomost między wschodem a zachodem, leży w centrum kraju i ma najlepszą > > komunikacje, > > Oj nie droka koleżanko > 1. Warszawa nie stanowi żadnego pomostu > 2. W-wa nie ma lepszej komunikacji. I tu przewaga leży po stronie Poznania.To w > > Poznaniu powstaje autostrada a nie w W-wie,to Poznań ma nowy terminal lotniczy > przystosowany do wprowadzenia w Polsce konwencji otwartego nieba [a Warszawie > nie moga się dogadać co do budowy nowego terminalu]. Dodam jeszcze jedno. Firmy > > przenoszą się do stolicy także dlatego ponieważ tam sa połączenia lotnicze, > jednak po wejściu do UE konwencja 9 o której pisałem wczesniej) umozliwia > portom lotniczym decydowanie o tym kto i kiedy u nich może lądowac, a nie jak > dotychczas ministerstwo o tym decyduje (dba o losy LOTu i Okęcia - fuj). > 3. w nowym tysiąc leciu liczy się czas i pieniadze, a jakie polskie miasto leży > > najbliżej stolic europejskich?Na pewno nie jest to W-wa. heheh PB prosze jeszcze, będzie sie można posmaić, zresztą juz cała Polska sie z ciebie śmieje na forum Poznań, w Warszawie bedzie A2 poza tym jest ze dwa razy wiecej tras szybkiego ruchu a co do Okecia to Ławica przewiozła 220 tys ludzi a Okęcie 4,7 mln, jak była dyskusja na forum Poznań i porównanie Lawicy do Balic to piepszyłeś o superlatywach a jak gość z Krakowa o dużej znajomości lotnictwa wdał sie w dyskusje to cie po prostu osmieszyl i okazało sie że Ławica to małe lotnisko w porównaniu do Balic a co dopiero do Okecia > > >dlaczego to pisze, ba najwieksze zarobki są w centralach ale > > jeszcze wieksze są w polskich centralach zagranicznych firm, a jest wiele > branż > > > > których siedziby zagranicznych firm są wyłącznie w Warszawie jak choćby ba > nki > a > > > > to tylko jedna branża !!! przedstwiam ci pewien link z zarobkami w Warszaw > ie > i > > reszcie kraju, masz porowanie, co wiecej masz porownanie o ile więcej zara > bia > > sie w firmach z kapitałem zagranicznym w ich Polskich a i często > > Środkowoeuropejskich siedzibach > > w Warszawie, w innych miastach siedziby z kapitałem zagranicznym to > pojedyńcze > > sztuki bo przewaznie są tam jedynie lokalne oddziały, a tu jest ich multum > : > > <a href="<a href="arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015. > html?"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.html?</a> > k=on&t=20000 > > > 72020020819"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2002/02/20020227/200202270015.ht > ml? > > k=on&t=2000072020020819</a> > > > > Dla zainteresowanych dodam małą informację, wskaźnik inwestycji zagranicznych w > > Poznaniu na 1 mieszk. jest wyższy niż w Warszawie. hehehe bzdura chłopcze, poza tym powiedz ze to twoje specjalnosc, jak cos wychodzi zle dla Poznania to zaczynasz przeliczac na rozne pierdoly zeby wyszlo wiecej :)) a jak wyszlo wedlug porownan tylko połowa inwestycji w Sródmieściu Warszawy jest 3 razy więcej warta niż wszystkie w Śródmieściu Poznania, nawet sami Poznaniacy sie z ciebie smieją :)) > > P.S Co do powstawania firm, jak koleżanka wspomniała w Warszawie powstaje firm > więcej w ciągu miesiąca niż w Poznaniu przez cały rok. To jakiś dowcip? > Ciekawe dlaczego nie wspomniałaś, że w W-wie bankrutuje sporo więcej firm niż w > > Poznaniu? :))))))))) PB przechodzisz samego siebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Re: do Ani -- dobra rada -zakończenie IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:20 Ja z vincem wdawać się w rozmowy już nie będę. Jego to sam Papież to błędu nie przekona.Oczywiści po tym poście wytknie mi,że się boję podejmowac dyskusji, że się boję itp. Nic z tych rzeczy, ale ile kurde razy można mu tłumaczyć jedno zdanie a on non stop nie rozumie. żebu sprawdzić jego prawdomówność, wejdź na poznański wątek o lotnisckach Ławica i Balice i sprawdź czy ja wypowiadałem się wsposób taki, jaki wytyka mi tutaj vinc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: do Ani -- dobra rada -zakończenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:13 Gość portalu: P.B napisał(a): > Ja z vincem wdawać się w rozmowy już nie będę. Jego to sam Papież to błędu nie > przekona.Oczywiści po tym poście wytknie mi,że się boję podejmowac dyskusji, że > > się boję itp. Nic z tych rzeczy, ale ile kurde razy można mu tłumaczyć jedno > zdanie a on non stop nie rozumie. żebu sprawdzić jego prawdomówność, wejdź na > poznański wątek o lotnisckach Ławica i Balice i sprawdź czy ja wypowiadałem się > > wsposób taki, jaki wytyka mi tutaj vinc. juz sie nie tłumacz, nie lubisz ze mną dyskutować bo ja mam argumenty a nie z palca wyssane fantazje, zreszta nie tylko ze mną ale i z wieloma osobami, ucieksza wtedy albo inne sztuczki, a manipulacja sttystyka to twoje specjalność, duży dzieciak i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szczecinianka Re: do Ani -- dobra rada IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.34.* 19.10.03, 15:17 laufer7_7 napisał: > Gdy Katarzyna miała 17 lat, zaczęła pracować w lokalnej prasie trójmiejskiej. > Dziś jest studentką drugiego roku Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Społecznych > Uniwersytetu Warszawskiego. Drobna uwaga. Nie ma takiego wydziału. Chyba, zę chodzi o Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: zawód - lobbysta IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:43 W Polsce wyrósł cech lobbystów - ludzi, którzy pośredniczą między biznesem a władzą. Sami zarabiają krocie, ale ich zleceniodawcy zyskują dzięki nim miliony. Teraz rząd chce zajrzeć lobbystom do kieszeni. W sierpniu lobbysty raczej nie zobaczy się w mieście. Odlatują na Bermudy, wyjeżdżają na Mazury czy do Juraty - byle bliżej wypoczywających posłów i swoich korporacyjnych mocodawców. Ale to nie jest zwykły sierpień. Za cztery miesiące zapadną decyzje o wielomiliardowym kontrakcie na zakup samolotu wielozadaniowego dla polskiego lotnictwa. Dla lobbystów to dobre kilka milionów do zarobienia. Większość została więc w Warszawie i walczy. Dzień zaczynają, krążąc od kawy do kawy, od lunchu do lunchu po tzw. złotym trójkącie, którego kąty wyznaczają budynki trzech hoteli: Marriotta, Sheratona i Bristolu. Anna Kozerska pracuje dla amerykańskiego koncernu farmaceutycznego Lilly. Dzień zaczyna w warszawskiej restauracji Lilla Veneda na antresoli hotelu Marriott. Tu czuje się jak w domu: nie poleca kawy, bo lurowata, za to pyszny jest omlet na słodko. Do sali zastawionej małymi dwuosobowymi stolikami wpada co rano wielu menedżerów. - To miejsce daje mi szansę spotkania się z kimś ważnym przy śniadaniu - tłumaczy przyczyny swej zażyłości z Marriottem. Mniej więcej o tej samej porze, około w pół do ósmej, w innej wykwintnej restauracji, w Sheratonie, zaczyna dzień pracy Andrzej Długosz, właściciel firmy lobbystycznej Cross Media. Sheraton tak jak Marriott to prawdziwy lobbystyczny tygiel - miejsce spotkań polityków, topmenedżerów. I lobbystów. Podczas porannej kawy Długosz wydzwania do klientów i starannie studiuje prasę - od "Naszego Dziennika" po "Trybunę". Potem, w przerwach między spotkaniami, wpada do swojego biura położonego 100 m od bocznego wejścia do Sejmu, by odebrać korespondencję. - Na niektórych polityków w restauracji trzeba uważać - z uśmiechem opowiada Długosz. - Są wśród nich wielbiciele dobrych win, a w Bristolu za butelkę można zapłacić nawet 3 tys. zł. Dlatego jeśli znam słabość mojego gościa do boskiego napoju, sam sięgam po kartę i wybieram taki, który mnie nie zrujnuje. Z kim się spotyka, nie powie. Dyskrecja i zaufanie to podstawa bytu lobbysty. Twierdzi, że gdyby postępował inaczej, "od jutra mógłby zająć się produkcją ogrodowych krasnali". Z dala od ciekawskich spojrzeń, w przytulnych wnętrzach luksusowych polskich restauracji, przy sączącej się muzyce i pod dyskretnym wzrokiem zgiętych w pół, gotowych na każde skinienie kelnerów lobbyści spotykają się z politykami, których przekonują do projektów swoich klientów. Restauracje są jak ich drugie biuro. W ulubionej przez warszawskich lobbystów La Boheme kierownictwo, wychodząc stałym klientom naprzeciw, zamiast wystawiać każdorazowo rachunek, pozwala wpisywać się do zeszytu i co kilka tygodni przesyła fakturę. Często są to grube tysiące. Większość wyborców nigdy w życiu nie przekroczy progu tych klimatyzowanych wnętrz, gdzie mała czarna kosztuje 25 zł, a lunch dziesięć razy tyle. Lobbyści lubią działać w cieniu, ale podkreślają: wszystko, co robimy, mieści się w granicach prawa i zasad etyki. I powtarzają to do znudzenia, wiedząc, z czym kojarzy się wszystkim ich zawód. Z wygrywaniem partykularnych interesów dla bogatych koncernów kosztem ogółu obywateli. Tak albo jeszcze dosadniej - z przewałkami. Lobbystów podejrzewa się, że siłę swoich argumentów wspierają bajecznymi wręcz łapówkami. Każdy słyszał legendy o walizkach z dolarami, fundowanych wakacjach i hostessach w prezencie. Prawda? I tak, i nie. Pieniądze są duże, ale wypłaty na pewno nie tak ostentacyjne. I jak w każdym biznesie, obok hochsztaplerów pełno jest ludzi za wszelką cenę usiłujących nadać zawodowi dobre imię. - Czas oczyścić atmosferę. Potrzebne są przepisy prawne, które określą ramy lobbingu - mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. MSWiA przygotowuje właśnie ustawę o lobbingu, dzięki której wyborca dowie się, kto i za ile przekonał ministra lub posła, by podjął tę, a nie inną decyzję. W Polsce lobbują i politycy, i szefowie firm, i ich znajomi u swoich innych znaczących znajomych. Słyniemy z układów, układzików i krążących kopert. U nas się "dociera" i "załatwia". Ale to nie ma nic wspólnego z lobbingiem, który polega na przedstawianiu argumentów za daną sprawą lub przeciw niej, bez ukrywania swoich intencji i za wynagrodzeniem. Zawodowych lobbystów jest w Polsce najwyżej kilkudziesięciu, a znanych zaledwie kilkunastu. Większość trafiła do zawodu z polityki, mediów i firm PR. Nic dziwnego - te sfery od zawsze wzajemnie się przenikają i ocierają o świat biznesu. Dziennikarze, politycy i PR-owcy mają jedną znaczącą pasję - gromadzą numery telefonów ludzi ze świecznika. Zanim Tadeusz Jacewicz został lobbystą i szefem firmy Sigma, która doradza m.in. biznesmenowi Aleksandrowi Gudzowatemu, był znanym i cenionym publicystą. Marek Nowakowski działał w środowisku lewicy, a Andrzej Długosz - w Unii Wolności. Przygoda Długosza z lobbingiem zaczęła się 10 lat temu, gdy dostał pracę w największej na świecie agencji public relations Burson Marsteller, która właśnie tworzyła w Polsce swój oddział. Tam nauczył się rozmawiać z wielkim biznesem. Do Bursona w tym samym czasie trafił też Nowakowski, dziś szef Grupy Doradztwa Strategicznego. W PRL za rządów Messnera był wiceszefem jego gabinetu, odpowiedzialnym za kontakty z przemysłem. - Przez wiele lat urzędniczyłem, poznałem więc mechanizmy sprawowania władzy - mówi Nowakowski. Poznał też odpowiednich ludzi. Znajomość z prezydentem Kwaśniewskim lub Andrzejem Olechowskim, liderem PO, jest na tyle dobra, że Nowakowski może dziś powiedzieć: - Wiem, że mojego listu nie wyrzucą do kosza. Niezwykle cenne są kontakty z prasą - zasięg ogromny, nacisk na urzędników i obywateli pośredni, ale zazwyczaj skuteczny, a dotarcie do grupy decydentów zadziwiające. - Posłowie są tak zalatani, że decyzję, jak głosować, podejmują często na podstawie lektury artykułu w gazecie - mówi Długosz. Umiejętnie podsycany przez gazety strach, na przykład przed dziurą ozonową, przekłada się na biznes. Konsumenci wymienią stary sprzęt na nowy - zarobią producenci bezfreonowych lodówek i lobbyści. Tak działają firmy farmaceutyczne, producenci margaryny czy masła. Stąd niekiedy fale artykułów na podobne tematy. Lobbyści wykorzystują fakt, że dziennikarze kochają newsy, a przy tym nie dociekają zbytnio, od kogo i dlaczego dostali informacje. Działają przez zaprzyjaźnionych redaktorów naczelnych i dziennikarzy. - Kiedy na urzędników nie działają argumenty, mam prasę. Zwykle wystarczy groźba, że powstanie artykuł na określony temat, ale faktycznie czasami zwracam się do zaprzyjaźnionych dziennikarzy - mówi Nowakowski. Twierdzi, że na podstawie lektury codziennych gazet jest w stanie określić, Usługi lobbystów nalezą do bardzo kosztownych. To ten pułap zarobków, które przecietnemu obywatelowi zapiera dech w piersiach. Srednia stawka to : 10-15 tys dolarów miesiecznie. Lobbysta jak dobry prawnik, bierze 150-200 dolarów za godzine. Załatwienie bardziej skomplikowanej sprawy kosztuje kilkadziesiąt tysiecy dolarów. Górnego limitu praktycznie nie ma, zdarzaja sie zlecenia za pół miliona i wiecej wiem, wiem P.B to wszystko to wymysl i tak naprawde jest w Poznaniu :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Re: Vinc - prowokator IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 15:24 A ty znowu naruszasz jak zawsze prawa autorskie, skopiowanie tego tekstu to zwykły plagiat. Podał być link i byłby spokój. No ale ty znowu musisz przedtawiać swoje populistyczne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: PB - dziecinny mitoman IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 16:16 Gość portalu: P.B napisał(a): > A ty znowu naruszasz jak zawsze prawa autorskie, skopiowanie tego tekstu to > zwykły plagiat. Podał być link i byłby spokój. No ale ty znowu musisz > przedtawiać swoje populistyczne argumenty. populistyczne argumenty ??? ahahah człowieku ja tu podałem konkretny argument i nie napisany przeze mnie tylko przez zycie, no tak ale jak sie nie ma arumentów to trzeba coś wymyslić, kiepsko Ci to idzie, to co ty uprawiasz to jest populizm, zapisz sie do LPR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Do Vinca IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 23:17 Do widzenia Idiocie zejdę z drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: Do Vinca IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 01:23 Gość portalu: P.B napisał(a): > Do widzenia > Idiocie zejdę z drogi. idąc tym rozumowaniem tp wszyscy ci chyba schodzą z drogi, miałeś nie pisać :))) o ile sie założymy że tu jeszzcze napiszesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.B Do Anki IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 23:24 Koleżance życzę dokonania słusznego wyboru. Tym miłym akcentem zakończę tą niemiłą polemikę. Pozdrowienia z podpoznańskiego Czerwonaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: Do Anki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 01:25 Gość portalu: P.B napisał(a): > Koleżance życzę dokonania słusznego wyboru. > Tym miłym akcentem zakończę tą niemiłą polemikę. > Pozdrowienia z podpoznańskiego Czerwonaka. zdecydowanie, wyboru który moze zaważyć na Twojej przyszłości, pozdrowienia dla Ani i P.B. ps. jaka niemiłą polemike, jutro tak będzi dyskutować dwóch najważniejszych polityków w Niemczech, publiczna pyskówka i przekomarzanie sie Odpowiedz Link Zgłoś
kishony Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? 25.09.02, 20:30 Ja mysle, ze wyjezdzajac do Szczecina na niczym sie nie traci. Ma sie lepsze zarobki i blisko rodzine Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ka63 Re: Zostać czy wyjechać ze Stargardu? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 21:16 Jestem tu pierwszy raz, bo nawet nie wiedziałam, że Stargard się tu wypowiada. Właściwie nie mogę powiedzieć, że jestem ze Stargardu, bo urodziłam się gdzie indziej, ale przemieszkałam i przechodziłam w nim do szkół 12 lat. To był inny Stargard, wyjechałam do W-wy w 1982. Długo się przyzwyczajałam i to była też inna Warszawa. Nigdy nie odbierałam jej jako miasta, w którym życie jest droższe (poza mieszkaniem) - a nie pracuję w branżach, w których zarabia się tyle, ile podawali nad/szczerzy poprzednicy. Dla mnie to miasto jest miejscem, w którym poznałam najlepszych ludzi, też przyjezdnych, bo warszawiaków jest mało. Mnie to miasto przytuliło, dało oddech, przestrzeń i spokój. Mieszkałam w różnych dzielnicach, a każda była miasteczkiem spokojniejszym od Stargardu. Po 13 latach życie rzuciło mnie do Szczecina, którego nigdy nie polubiłam - oprócz ludzi, których poznałam. Przez wszystkie te lata odwiedzałam Stargard. Jest naprawdę inny niż ten, z którego wyjechałam. Jeśli jeszcze naprawdę dostanie kino (3 sale!), będzie miejscem, w którym można żyć, jeśli ma się pracę. A ja chyba znów na wylocie, do W-wy. Bez żadnego zadęcia i przerzucania się wskaźnikami bezrobocia, inwestycji, pensjami, ofertą kulturalną. Jestem w dołku, a właśnie to miasto chyba znów mnie przygarnie. Może dla Was to nieistotny szczegół - ja tam znalazłam najlepszych przyjaciół. Mam nadzieję, że nie zmieszacie mnie z błotem, chociaż bywacie dosyć bezposredni... Odpowiedz Link Zgłoś