Gość: andrut
IP: 217.96.3.*
15.12.05, 19:33
niech pani zrobi tak: wypieprzy rzeczy tego gościa na korytarz (albo lepiej
gdzieś je zabezpieczy żeby potem nie pozwał pani o ich zniszczenie itd) i
wynajmie ochroniaża do pilnowania żeby gość nie włamał się i nie wniózł znowu
swoich rzeczy. jak gość zawoła prawnika albo policję to proszę mu powiedzieć,
że może panią pozwać, ale go pani nie wpuści, a policja nie będzie wiedziała
co robić i napewno na siłę go nie wprowadzi. zanim się doczeka pierwszej
rozprawy (w szczecinie to przynajmniej pół roku) będzie musiał sobie coś
znaleźć. w międzyczasie proszę wstawić sobie solidne drzwi antywłamaniowe i
ewentualnie alarm połączony z firmą ochroniarską (to tylko na jakiś czas).
gość może się potem poskarżyć w sądzie, że go pani wyrzuciła bez zapewnienia
lokalu, a sąd pewnie żadnej dokuczliwej kary pani nie wymierzy, bo jest pani
samotną matką z dzieckiem i do tego niezamożną, więc nie stać pani było na
zapewnienie mu lokalu, tego miaszkania pani potrzebuje, bo nie ma gdzie
mieszkać (jeśli gość w ogóle pójdzie do sądu).
właściwie to od razu trzeba go było siłą wywalić bez chodzenia do sądu. wtedy
nie miałby żadnego prawa wejść do mieszkania, a teraz ma wyrok sądu, który
nakazuje pani znaleźć mu lokal...
znajomy miał podobną sytuację, wyprowadzał się z wynajmowanego warsztatu, a
właściciel nie chciał mu pozwolić zabrać swoich rzeczy, bo twierdził, że są
zabezpieczeniem rzekomo niezapłaconego czynszu. kolega wezwał policję, ale ta
nie wiedziała co zrobić, spisali tylko protokół, ale kolega dalej rzeczy nie
mógł zabrać. następnego dnia kolega włamał się i zaczął wynosić maszyny.
właściciel zadzwonił po policje, która znowu nie wiedziała co zrobić, ale w
wynoszeniu maszyn nie przeszkadzała, a właścicielowi powiedzieli, że co do
tego czynszu to może iść do sądu, bo na maszyny kolega miał papiery i na
wynajem lokalu też.
krótko mówiąc policja zazwyczaj nie interweniuje, tylko się przygląda, czyli
takie sprawy trzeba załatwiać metodą faktów dokonanych, a policjanci tylko
informują "poszkodowaną" stronę, że może iść do sądu. no i oczywiście spisują
protokół. panuje po prostu prawo dżungli, silniejszy ma rację niestety.