Gość: marian paździoch
IP: 87.207.49.*
18.02.06, 08:54
Odmawiają im śmierci w szpitalu
Już drugi raz w tym roku szpital w Świnoujściu odesłał śmiertelnie chorego do
schroniska dla bezdomnych. Umierał na naszych oczach - mówią mieszkańcy
schroniska.
W czwartek w schronisku dla bezdomnych w Świnoujściu zmarł człowiek.
Poprzedniego dnia odesłano go ze szpitala. W karcie wpisano, że pacjent nie
wymaga pobytu na oddziale internistycznym. Karetka pogotowia odwiozła go więc
do schroniska dla bezdomnych. Zmarł następnego dnia. Do końca byli przy nim
koledzy z pokoju. Teraz, jak mówią przez łzy, mogą się tylko modlić o jego
duszę i o siebie, aby spotkał ich lepszy los.
- To już druga, w tym roku, ofiara złej polityki socjalnej miasta - mówi
Roman Oczoś, kierownik schroniska dla bezdomnych Fundacji Instytut Brata
Alberta w Świnoujściu. - Dlatego przed miesiącem, po śmierci innego
podopiecznego, złożyłem doniesienie do prokuratury o popełnieniu
przestępstwa.
Wiesław Sarapak, ordynator oddziału wewnętrznego świnoujskiego szpitala
tłumaczy, że nie było bezwzględnych wskazań do hospitalizacji. Dlatego
pacjent został odesłany do schroniska. W karcie czytamy między innymi, że
pacjent był skierowany na oddział z powodu wyziębienia organizmu. Jest też
wzmianka o tym, że chory jest pod wpływem alkoholu, jest brudny i ma pluskwy.
- Może dlatego Stasiu nie mógł zostać w szpitalu? - pytają załamani
mieszkańcy schroniska.
Głos Szczeciński
*
w Swinoujściu bezdomnym nie wolno umierać w szpitalu.
ale kogo to może obchodzic?
mp