shp80
12.03.06, 16:47
"W 2005 r. co dziesiąta ofiara śmiertelna na zachodniopomorskich drogach
poruszała się rowerem lub motorowerem."
Przy czym średni ruch rowerowy w naszym kraju mamy na poziomie 2, może 3%.
To mniej więcej tak, jakby w Polsce rocznie ginęło jakieś 12000 kierowców, a
nie 3000-4000, jak do tej pory..
Zgodnie ze statystykami z innych krajów - bezpieczeństwo rowerzystów
największe jest tam, gdzie jeździ ich najwięcej.
"- Nie wolno wyjeżdżać na drogę bez dobrego oświetlenia roweru. Zawsze o to
dbam - wtóruje Tomasz Loga, który miesięcznie przejeżdża na rowerze 1000 km."
Jeśli chodzi o oświetlenie to uważam, że każdy szanujący się rowerzysta
powinien takowe mieć po zmroku i w okresie słabej przejrzystości powietrza,
natomiast piętnuję akcje policji, która kara rowerzystów za brak oświetlenia
w słoneczne dni. Sam, jak nie potrzebuję, chowam oświetlenie do plecaka, żeby
mi nikt nie gwizdnął, jak zostawię rower na chwilę. W zeszłym roku kumpel
dostał mandat za brak świateł w słoneczny dzień, tymczasem wydał on na
oświetlenie roweru więcej, niż niektórzy wydali na rower..
Albo mandaty za brak dzwonka, jakby faktycznie od jego posiadania zależało
bezpieczeństwo rowerzystów.. Dzwonić to można sobie na ścieżkach na pieszych,
ale nie na kierowców, którzy i tak dzwonka nie usłyszą.. Tutaj trzeba
zdecydowanie większego kalibru ;-)
"Głównymi przyczynami wypadków z udziałem rowerzystów są: nagłe wjechanie na
jezdnię lub skręt w lewo przez kierujących jednośladami..."
Przy czym często nie ma znaczenia, czy rowerzysta sygnalizuje skręt w lewo,
czy nie. Wiem to z autopsji. Kierowcy najczęściej patrzą na to, by jak
najszybciej wyprzedzić rowerzystę, a nie na to, by umożliwić mu bezpieczne
wykonanie skrętu w lewo. Pomijając już to, że zabrania się wyprzedzania z
lewej strony pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo, to też kwestia
kultury..
"..oraz niebezpieczne wymijanie."
Pan redaktor miał chyba na myśli omijanie ;-) Tak czy inaczej, nie słyszałem,
by było strasznie dużo tragicznych wypadków spowodowanych tym, że rowerzysta
coś omijał, chyba, że nagle dziurę w jezdni albo kałużę... Ale wówczas mógł
trafić prosto pod koła samochodu, którego kierowca nie zachował bezpiecznego
odstępu przy wyprzedzaniu jednoślada.. W korkach też raczej nie dochodzi do
wypadków, bo stojące samochody krzywdy nikomu nie zrobią.
Pozdro
Tomek