Dodaj do ulubionych

Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie

11.05.06, 13:39
Zwracam uwage P.T. Forumowiczow na autorke tekstu. Pochodzi on naturalnie ze
strony www.jacekpiechota.pl/swieta.htm

Konsekwencja z optymizmem w tle
- Jestem bezdomny, na dworze zimo i nie mam dokąd iść. Czy mógłbym u państwa
spędzić Wigilię? - Było wczesne popołudnie, Wigilia. W drzwiach stał młody
człowiek w bardzo zniszczonych adidasach. - Jestem z siostrą z Lublina, czeka
na przystanku autobusowym. Przechodzień powiedział, że pan jest posłem i
pewnie pan pomoże.

- O matko święta! - odpowiedział postawny młody blondyn w okularach,
składając dłonie jak do modlitwy. - Poseł posłem, ale przecież jestem
normalnym człowiekiem. Zapraszam was na kolację. Z noclegiem mogą być
kłopoty, mamy rodzinę na kolacji. Niech pan wchodzi, może coś wymyślimy. Czy
pytał pan w parafii o nocleg? Mają taki duży dom parafialny.

Młodzieniec w adidasach przeprosił na chwilę i wyszedł po siostrę. Nie
wrócił. W domu posła potem długo zastanawiano się, czy przypadkiem nie
wykazano mu zbyt mało serca. Sambor Kwas, dziennikarz szczecińskiego oddziału
Gazety Wyborczej, kilka dni potem, 30 grudnia 1992 roku, napisał: "Gdyby
Jezus Chrystus pod postacią bezdomnego próbował spędzić Wigilię wśród
dziesięciu szczecińskich rodzin, zastałby drzwi zatrzaśnięte. Do stołu
świątecznego zaprosiłby go tylko poseł SLD". Tym posłem był Jacek Piechota,
ówczesny przewodniczący Rady Wojewódzkiej SdRP w Szczecinie i członek
Prezydium Rady Naczelnej Socjaldemokracji RP.

- Chwała mu za to - skwitował postępowanie parlamentarnego kolegi poseł Marek
Jurek z ZChN. Natomiast Jan Łopuszański, nie był całkowicie przekonany w
prawdziwość dziennikarskiej relacji.

Takie zachowanie Jacka Piechoty nie jest przypadkiem czy też odruchem
podyktowanym nastrojem chwili.

Zwodniczy uśmiech
- Jacek kocha ludzi i rzeczywiście tamtego wigilijnego wieczoru przejął się
losem niespodziewanego gościa, choć ujawnianie uczuć nie jest jego
najmocniejszą stroną - uważa jego żona Ewa. Tak samo oceniają ci, którzy
znają go jeszcze z czasów działalności w Związku Harcerstwa Polskiego, gdzie
jako 14-latek rozpoczynał swoją publiczną działalność. Ale biada temu, kto
życzliwość ludziom i serdeczny uśmiech posła Piechoty potraktuje jako
miękkość i uległość. Czy też skłonność, jak to niedawno określił jeden ze
szczecińskich dziennikarzy, do układów "wektorowych".
Piechota jest politykiem o szalenie konsekwentnym postępowaniu, w którym jest
również miejsce na rozsądny kompromis i przyznanie racji drugiej stronie. A
dla lawirantów i wykorzystujących partyjne koneksje dla prywaty - nie ma
miejsca.
Jest socjaldemokratą z krwi i kości, choć w sprawach gospodarczych, podobnie
jak Aleksander Kwaśniewski, jest socjal-liberałem. Doświadczają tego
członkowie sejmowej Komisji Małych i Średnich Przedsiębiorstw, której
przewodniczy. Doświadczają także członkowie rządu.

- Między nami nie ma różnic poglądów, jeśli chodzi o podejście do sektora
small businessu, tutaj panuje całkowity consesus - wiceminister gospodarki
Tadeusz Donocik przy każdej okazji podkreśla, że współpraca z przewodniczącym
Piechotą odbywa się zawsze ponad podziałami politycznymi, że łączy ich
wspólna troska i pasja w tej materii. Nic więc dziwnego, że przyjęte w tym
roku "Prawo działalności gospodarczej", swoista konstytucja gospodarcza
Polski, jest zaliczane do czołowych osiągnięć Sejmu bieżącej kadencji.

Do takich wyników pracy politycznej nie dochodzi się w ciągu roku, czy dwóch
zasiadania w parlamencie.
Z zawodu inżynier chemik z cenzusem magistra, z pasji - harcerz, Jacek
Piechota pierwsze szlify parlamentarzysty zdobywał w bardzo trudnym czasie
połowy lat 80, jako radny miejski w Szczecinie. Po roku pracy w radzie
miejskiej , w 1985 roku, społeczeństwo Ziemi Szczecińskiej powierzyło mu
mandat poselski.

Kiedy 15 października tamtej jesieni składał przysięgę, nosił mundur
komendanta Nadodrzańskiego Hufca ZHP i miał zaledwie 26 lat. Był najmłodszym
polskim parlamentarzystą. Jest nim do dzisiaj, bez przerwy od 15 lat.
Większym stażem pracy w Sejmie, choć już bez ciągłości, może się pochwalić
tylko Tadeusz Mazowiecki.

Partia,
to słowo w ustach Piechoty brzmi normalnie. Jest częścią jego dorosłego
życia. Mając 19 lat wstąpił do PZPR i był w jej szeregach 12 lat, do końca.
Do słynnego powiedzenia Mieczysława F. Rakowskiego: - sztandar wyprowadzić.
Potem była Socjaldemokracja RP. Ale znowu myli się każdy, kto myśli, że była
to decyzja automatyczna, podjęta w biegu.
Dziesięć lat temu, w czasie grudniowego Kongresu SdRP miał poważne
wątpliwości, czy chce być w gronie członków - założycieli. Te wątpliwości nie
dotyczyły założeń ideowych nowej partii. Dwa lata wcześniej założył w
Szczecinie Klub Inteligencji "Sens" o zdecydowanie socjaldemokratycznym
programie. Nawiązał w imieniu klubu współpracę z SPD w Bremerhaven. Więc skąd
te zahamowania? Z jednej strony, jak wspomina, obserwował z wielkim
zaskoczeniem jak łatwo wielu pryncypialnych dotąd towarzyszy podejmowało w
tamtą pamiętną noc decyzję o staniu się socjaldemokratami. Z drugiej -
odezwało się w nim zwykłe wygodnictwo. Albo, mówiąc precyzyjniej, potrzeba
poczucia bezpieczeństwa. Był posłem drugiej kadencji. Miał trzydzieści lat. I
zdawał sobie doskonale sprawę, że partia Kwaśniewskiego będzie oskarżana o
całe czterdziestolecie PRL, a nawet o zbrodnie stalinizmu. Przed salą
Kongresową szalały bojówki KPN-u, ze Szczecina dzwoniła żona , odradzając
angażowanie się po tej stronie, a zdecydowana większość partyjnych posłów
ustawiła się z boku.

Dlaczego więc zdecydował się? Partię tworzyli jego koledzy. Podziwiał
determinację Aleksandra Kwaśniewskiego w dążeniu do zapewnienia jej
określonego charakteru. Jacek Piechota przypomniał sobie wtedy dwie rozmowy z
prominentnymi członkami najwyższego kierownictwa PZPR. Prof. Marian
Orzechowski, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PZPR, wtedy członek Biura
Politycznego tłumaczył mu długo i namiętnie, że tylko lewicowa partia
organizowana za przyzwoleniem Wałęsy ma szansę na przetrwanie na polskiej
scenie politycznej. A dla Jacka Piechoty taka fascynacja przyszłym
prezydentem była nie do zaakceptowania. Druga rozmowa miała miejsce już w
samej sali obrad kongresu, podczas zbierania podpisów pod deklaracją SdRP. Za
ścianą , po sąsiedzku swoją partię, też lewicy, organizował Tadeusz Fiszbach.
Wtedy kolega poseł , sekretarz KC PZPR Marek Król, dzisiejszy szef
tygodnika "Wprost" zaczął przekonywać Piechotę do wstąpienia w szeregi partii
Fiszbacha i konieczności odcięcia się od historii.
- Mówił z taka pogardą o własnej, bądź co bądź, przeszłości, że mną
zatrzęsło - wspomina Piechota, - zostałem członkiem - założycielem
Socjaldemokracji RP.

Został przewodniczącym Rady Wojewódzkiej SdRP w Szczecinie, członkiem
Prezydium Rady Naczelnej, w końcu na III Kongresie, w grudniu 1997 roku - I-
szym jej wiceprzewodniczącym.

Na fundamentach jakie stworzyła SdRP w grudniu 1999 roku powstała
najsilniejsza partia w Polsce - Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jacek Piechota
został szefem wojewódzkich struktur SLD i członkiem Rady i Zarządu Krajowego
partii. Nie żałuje tamtych decyzji sprzed dziesięciu lat. Są konsekwencją
całego jego życia - odpowiedzialnego służenia ludziom, regionowi i krajowi.

Gorzki smak sukcesów
nie jest mu obcy. Bezpośrednio po powstaniu SdRP w Sejmie pojawił się projekt
ustawy "o przejęciu majątku byłej PZPR przez skarb państwa" podpisany przez
grupę posłów, m.in. Niesiołowskiego i Łopuszańskiego. I występującego w
imieniu wnioskodawców wicemarszałka Kerna. Kierownictwo SdRP i
Parlamentarnego Klubu Lewicy Demokratycznej, podjęło decyzję, że w ich
imieniu powinien zabrać głos ktoś "młody, nie obciążony przeszłością, ale
najlepiej z odpowiednim doświadczeniem". Wybór padł na Jacka Piechotę. Jak
Obserwuj wątek
    • absztyfikant ciag dalszy 11.05.06, 13:41
      Gorzki smak sukcesów
      nie jest mu obcy. Bezpośrednio po powstaniu SdRP w Sejmie pojawił się projekt
      ustawy "o przejęciu majątku byłej PZPR przez skarb państwa" podpisany przez
      grupę posłów, m.in. Niesiołowskiego i Łopuszańskiego. I występującego w imieniu
      wnioskodawców wicemarszałka Kerna. Kierownictwo SdRP i Parlamentarnego Klubu
      Lewicy Demokratycznej, podjęło decyzję, że w ich imieniu powinien zabrać głos
      ktoś "młody, nie obciążony przeszłością, ale najlepiej z odpowiednim
      doświadczeniem". Wybór padł na Jacka Piechotę. Jak dowieść, że ustawa jest
      bezpodstawna, ma charakter odwetowy a zarazem nie wyjść na partyjny "beton"
      walczący o jakąś "brudną kasę"? Wyposażony w opinie prawników, znając
      stanowisko adwersarzy, napisał swoje wystąpienie w nocy przed pierwszą debatą.
      Udało się.

      Skuteczność pracy polityka mierzy się wieloma wskaźnikami. Dla Jacka Piechoty
      był to na pewno trudny, ale funkcjonujący przez dłuższy czas "kontrakt dla
      Szczecina" z Unią Wolności. A przecież ile było kryzysów miejskiej władzy,
      napięć w klubie radnych SLD, ile rozmów zakończonych fiaskiem.! To także
      rządzenie lub współrządzenie w większości powiatów województwa. Sukcesem jest
      polityczny układ z PSL w regionie, choć niejedną trudną decyzję trzeba było
      podjąć, niejedne gorzkie słowa wypowiedzieć. To także doskonały wynik wyborczy
      Aleksandra Kwaśniewskiego na Pomorzu Zachodnim. To wreszcie reaktywowanie w
      Warszawie "Klubu Szczecińskiego", swoistej ponad politycznej grupy lobbingowej
      na rzecz rozwoju regionu.

      - Jacek Piechota jest skutecznym, odpowiedzialnym politykiem, niekwestionowanym
      liderem województwa - uważa AWS-owski wojewoda zachodniopomorski Władysław
      Lisewski. - O wiele spraw dla Pomorza Zachodniego zabiegamy wspólnie. Doskonale
      łączy w sobie interes ogółu, choćby w pracy swojej komisji sejmowej, jak i ten
      nasz, regionalny. To rasowy polityk a takich mamy niewielu w kraju.

      Konkurenci Jacka Piechoty, nawet w łonie lewicy, najchętniej widzieliby go poza
      regionem, sam Piechota jednak owocnie dzieli pracę między Warszawę i Szczecin.
      W skrytości serca marzy niekiedy tylko, by mieć wreszcie więcej czasu dla
      rodziny i synów. Dlatego, każda Wigilia jest spędzana w domu, tradycyjnie. Z
      opłatkiem, choinką, prezentami i rodzicami państwa Piechotów na honorowych
      miejscach.

      Zofia Bąbczyńska-Jelonek
      • swantevit Re: ciag dalszy 11.05.06, 13:43
        ile pieczeni na jednym ogniu pieczesz?
        :-)
      • Gość: Zofia Jelonek Re: ciag dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:39
        Nie bardzo rozumiem Szanowny Absztyfikancie dlaczego nagle wyciągnąłęś bardzo
        stary materialik, nb. publikowany w wewnętrznym biuletynie SdRP, którego swego
        czasu byłam członkiem.
        Normalna rzecz.
        Kiedy Jacek Piechota chciał go umieścić na swojej nowej stronie internetowej -
        wyraziłam zgodę.
        Przecież nie będę udawała, że go nie napisałam.
        Nie będę udawała, że nie znam Jacka Piechoty.
        Jest to dość znaczne rozszerzenie innego artykułu (o fakty z zyciorysy Piechoty)
        traktującego o wigiliach szczecińskich polityków, jaki pisałam dla "Obserwatora
        zachodniopomorskiego", gdy był tygodnikiem.
        Nie wiem dlaczego każesz Forumowiczom zwracac uwagę, na autorką tego tekstu.
        Czyli na mnie.
        Nie zabiegam wszak ani o posady, ani o stanowiska, do żadnej partii nie należę.
        Tekstu o wigilii Piechoty absolutnie się nie wypieram, ani tego, że po
        wystąpieniu w 2001 roku z SLD, moje poglady polityczne nie uległy radykalnej
        zmianie i pozostaję w nich socjal-liberałem.
        Nie kryję, że kiedyś byłam w SdRP a potem SLD i nie udaję, że jestem chodzacą
        polityczną niewinnością, jak ten nowonarodzony niemowlak sypiający na styropianie.
        Tekst na stronie Piechoty wisi bardzo długo, od lat - a Ty Absztyfikanmcie
        wyskakujesz z nim nagle jak Filip z konopi.
        Możesz mnie oświecić - dlaczego?
        Jak masz coś do mnie, to dlaczego nie załatwisz tego w jakić cywilizwoany
        sposób, normalnie?
        To przeciez nic trudnego, nie kopie i nie gryzę, nawet abstyfikantów.
        Zapraszam Cie na imieniową kawę.
        Mój e-mail:
        zofia.jelonek@world.pl
        Pozdrawiam
        red. Zofia Bąbczyńka-Jelonek
        • absztyfikant Re: ciag dalszy 15.05.06, 16:40
          Pisujesz na Forum, wiec postanowilem zrobic Ci i Forumowiczom mala
          niespodzianke. Nie doszukuj sie drugiego dna, bo go zwyczajnie nie ma:)
          • Gość: Zofia Jelonek Re: ciag dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 17:07
            coś ta niespodzianka mało zaskakująca.
            No i zalatuje naftaliną.
            Jestem świadoma co piszę i Greka nie udaję Absztyfikancie.
            • absztyfikant Re: ciag dalszy 15.05.06, 17:29
              Ech... W sumie zabawny tekst udalo Ci sie splodzic. Ja tam naftaliny nie
              czuje:)))
              • Gość: Galoty o kurde felek jakież to zabawne i śliskie o-t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 20:11
    • absztyfikant Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 13:42
      Usmialem sie do lez. A myslalem, ze sztuka pisania panegirykow juz dawno
      zanikla w narodzie!
      • xyz-xyz Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 13:58
        Tak twierdzisz? Hmmmm przypomnieć safandułę?:)
        • swantevit Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:01
          wiatry duja prawicowe
          Absztyf sie ich nie leka
          dyskretnie kurs pogladow zmienia
          i przed nowym panem kleka..
          • absztyfikant Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:07
            Absztyfikant? On nie pojdzie nigdy za zadnym chachmetem!

            On jest przeciez sobie sam sterem i okretem:)
            • swantevit Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:12
              tym sterem i okretem to zdaje sie bylem ja..
              a tak apropos; sam sie nie mozesz zrewanzowac wierszykiem, tylko tego
              przydupasa na mnie nasylasz?
              • absztyfikant Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:14
                Ja nikogo nie moge nasylac, bo nie posiadam takich prerogatyw.
              • xyz-xyz Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:39
                Po pierwsze sam siebie nasłałem. Po drugie przydupas nie oddaje mojego
                jestestwa:) Po trzecie nie podobał się Tobie wierszyk?:)))))))))) Masz następny:

                Swarek co ma w nosie muchy.
                Gania na forum komuchy.
                A jak mu który podskoczy,
                W z miejsca go obsobaczy.

                Wielkie ma zdanie o sobie nasz swarek,
                W whyski zasobny jest jego barek.
                Wola jest jego nieposkromiona,
                Zajrzenia do kobiecego łona.
                • swarozyc Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:40
                  ten mi sie nawet spodobal.
                  Darowalbym ci zan jeden dzien z dozywocia ktore u mnie masz..
                  :-)
          • xyz-xyz Re: Komentarz Absztyfikanta 11.05.06, 14:10
            Swarek co spermę miast mózgu ma,
            Katolików i czerwonych zwalcza do korzenia,
            O chędożenie wyłącznie dba,
            Niestety wyłącznie w marzeniach.
            • absztyfikant Piechota mi sie podoba, moglbys sie zakochac! 11.05.06, 14:11
              www.interszachy.plocman.pl/targi/PIC00002.jpg
              Z prawej strony zdjecia.
              Nazywa sie Kasia Piechota.
              • xyz-xyz Re: Piechota mi sie podoba, moglbys sie zakochac! 11.05.06, 14:45
                Nie jest w moim typie. Nie lubie Barbie... Irlandia jest taka zielona:)
                • absztyfikant Re: Piechota mi sie podoba, moglbys sie zakochac! 12.05.06, 11:09
                  Marudzisz.
    • xxtoja a co już wigilia 11.05.06, 14:17
      tylko czego, a jutro będzie..............?
    • Gość: Liczuś Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie IP: 212.244.66.* 11.05.06, 14:17
      pisze Bączyńska ze Jacek miał 26 lat i 15 jest posłem czyli razem 41 a ma
      conajmniej 50 gdzie więcjest 10 lat.
      • absztyfikant Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie 11.05.06, 14:19
        Tekst jest nieco stary. Tutaj masz biogram:

        www.sejm.gov.pl/poslowie/posel5/284.htm
      • swantevit Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie 11.05.06, 14:19
        za dobre sprawowanie lata w ZHP policzono mu podwojnie.
    • Gość: hola Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 14:42
      a ty w uzupełnieniu GW dajesz dzisiaj tekst na forum o Piechocie?nie możesz
      znieść że dzisiaj w GW jest tekst o Lubińskiej i nawet wyjątkowo
      neutralny.wprawdzie na 5 stronie ale cóz może być ważnego w konstruowaniu
      budżetu zadaniowego dla Polski wobec oświadczenia Piechoty zamieszczonego swego
      czasu na 1 stronie że nie zamierza być zakładnikiem SLD!ten budżet zadaniowy i
      wydatkowanie kasy publicznej w przekazie ministra sekretarza stanu jest bzdetem
      wobec niewiarygodnie ważnego oświadczenia Słońca Gospodarki naszego regionu.
      • absztyfikant Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie 11.05.06, 14:43
        O Nitrasie tez dalem - badz sprawiedliwy.
        • Gość: ariva Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 19:33
          sprawiedliwy to będzie ten co cię wywali na zbitą mordę z fuchy urzędniczej i
          będziesz musiał zabrać sie do uczciwej pracy!
          • absztyfikant Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie 15.05.06, 12:16
            Wez pigulke!
    • Gość: KOLO Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.06, 16:27
      szkoda że nie wspomniano jak zachowali się inni posłowie, zwłaszcza ci
      chrześcijańscy.Np. z obencego PiS a wcześniej ZChN
      • Gość: oda do Re: Opowiesc wigilijna o Jacku Piechocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 23:00
        Jak?
    • Gość: andreas bardzo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.06, 14:27
      bardzo sprawnie i z zaangażowaniem napisany tekst...
      taki akurat do biuletynu SdPR czy innego pisemka partyjnego...
      Kiedys byłby na rozkładówke w Głosie...

      Świetna historyjka wigilijna, łapiaca za serce...
      opinie normalnych ludzi i spoko przechodzimy do meritumu...
      chyli partyjniactw, ale delikatnie pokazujac dystans,
      by nie zrazic ze to jakis karierowicz co dla kariery...
      ot dobry człowiek, sprawny organizator, manager, działacz,
      który zupełnie przypadkiem przez kolegów trafiał na ambone...
      ale nie ta w lesie do odstrzeliwania zwierzat!
      • xyz-xyz Re: bardzo 16.05.06, 14:40
        Mam nieodparte wrażenie adndreasie, żeś jest były (jeśli nie obecny) działacz. I
        to komuszy. Azalisz mam rację? A to, że Jacentego znasz osobiście, to bankowo
        jestem pewien:)
        • xyz-xyz Andreasku 19.05.06, 15:17
          Łaknę Twej odpowiedzi:)
          • Gość: andreas niestety IP: *.centertel.pl 19.05.06, 18:57
            niestety XYZetku nie byłem działaczem komuszym...
            ale w części masz racje, gdyz z racji moich powiedzmy studenckich zainteresowań
            (jakąs tam działalnośc prowadziłem w ramach SZSP, ZSP i NZS)
            mam dośc szerokie znajomosci, no nawet kolezeńskie - nie wypieram się,
            z powiedzmy tymi okreslanymi przez Ciebie działaczami komuszymi!

            Ale ciut mniejsze mam tez z tymi działaczami antykomuszymi!!!

            Swego czasu realizowałem pewne projekty na studiach z pieniedzy ZSP
            i wykorzystując znajomosci w NZS i Solidarności!!
            To był ewenement!

            Było i jest dla mnie nie tyle wazne czy ktos tu czy tam jest,
            ale wazne kim jest, jakim jest człowiekiem!

            ZSP miało pieniadze, a NZS umozliwiało realizacje innych projektów!

            Tak samo, jak z przyjemnoscia chodziłem do DKF w Delfinie,
            który sponsorowało ZSMP, ale przecież te pieniadze były społeczne,
            a filmy ... palce lizać, jak i opowieści przedmówcy!

            Tak samo jak jeździłem zawsze chetnie na FAMY,
            bo spotkać tam mozna było naprawde ciekawych ludzi...
            czy na przeglady teatrów studenckich lub kabaretony!
            Czy na Jazz nad Odrą, a nawet spotkania literackie!
            Latałem po wszystkich klubach studenckich, bo tam sie działo wtedy!
            A ja chłonąłem co sie tylko dało...

            Zawsze starałem sie dowiedziec, jak najwiecej, dotknąc, zobaczyć, poznać....
            ale to takze nie przeszkadzało mi czytać wydawnictwa wówczas nielegalne,
            a nawet je rozpowszechniać!!!
            Mam kilka do dziś!!
            A i drukowanie na powielaczu nie było mi obce, ani w radiowęźle,
            z którego zostalismy usunieci za obławe Kaczmarskiego i JPII...

            Oj działo sie wtedy, działo... starzeje sie, bo na wspominki mnie wzięło!

            przepraszam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka