korfi
17.05.06, 20:18
Antoni Ptak: "Mam już dość futbolu"
Z Antonim Ptakiem rozmawia Dariusz Jachno - "Przegląd Sportowy"
Dlaczego nie było pana na trybunach na ostatnich sześciu meczach Pogoni?
- Mam już dość futbolu. Szkoda zdrowia i pieniędzy. Chciałem dla Pogoni jak
najlepiej, ale nie wszystko wyszło tak, jak to sobie wymarzyłem. Wpakowałem
mnóstwo pieniędzy, a spotkało mnie jeszcze więcej przykrości. Co chwilę
dostawałem obuchem w łeb, od sędziów, od działaczy, od dziennikarzy. Niemal
każdy klub otrzymuje pomoc ze strony miasta, tylko nie Pogoń w Szczecinie.
Zastanawiałem się, na co mi to wszystko potrzebne? No i zdecydowałem usunąć
się w cień.
Co będzie dalej z Pogonią?
- Nie wiem. Wszystko zależy od efektu działań zarządu klubu. W tak dużym
ośrodku jak Szczecin jest wiele możliwości zdobycia środków finansowych,
dzięki którym można utrzymać pierwszoligowy zespół. Potrzeba tylko odrobina
dobrej woli ze strony przedstawicieli miasta. Z tym niestety jest już dużo
gorzej. Przez trzy lata słyszałem mnóstwo deklaracji, które nigdy nie zostały
zrealizowane. Dłużej klubu finansować nie mam zamiaru.
W przeszłości zapowiadał pan to już kilka razy. Czy to nie jest z pana strony
szantaż?
- Szantaż to byłby wtedy, gdybym groził, że wycofam Pogoń z rozgrywek, albo
że przeniosę klub do innego miasta. Tego przecież nie robię. Zarząd klubu ma
za zadanie zdobyć środki na jego utrzymanie. W innych miastach to się
przecież udaje.
Co będzie gdy klub zacznie się zadłużać?
- Do tego nie mogę dopuścić. Żadna prowadzona przeze mnie spółka nie
przynosiła strat. I Pogoń też nie zostanie zadłużona. Będę pilnował, żeby
wydatki bilansowały się z wpływami. Jeśli to się nie uda, będę zmuszony
zlikwidować Pogoń.
Jak to rozumieć?
- Pogoń kosztowała mnie wiele milionów złotych. Już nawet nie chcę wiedzieć
ile. Pogodziłem się z myślą, że nie ma szans odzyskać nawet części pieniędzy.
Nie mogę jednak dłużej tolerować sytuacji, w której szczeciński klub
finansowany jest ze środków wygenerowanych pod Łodzią. To jest chore i
wreszcie postanowiłem z tym skończyć. Likwidacja Pogoni będzie
ostatecznością. Najpierw spróbuje sprzedać akcje. Już dziś czekam na oferty.
Gotów jestem pozbyć się wszystkich udziałów i to natychmiast lub tylko ich
części.
Co z pana marzeniami o grze Pogoni w europejskich pucharach?
- Nie jest powiedziane, że Pogoń w nich nie zagra. W Szczecinie nie brak
przecież bogatych firm, z pomocą których można w futbolu zdziałać wiele. Ja
czuje się całkiem wypalony.
Najwyraźniej jest pan rozgoryczony niepowodzeniem brazylijskiego eksperymentu.
- Byłem przekonany, że uda nam się w lidze zwojować dużo więcej. Nie wszyscy
Latynosi jednak całkiem zawiedli. Ci, którzy pozostali w Pogoni, mogą jeszcze
w lidze sporo namieszać.
Kto z nich zostanie na przyszły sezon?
- Te pytania proszę kierować do prezesa Kazimierza Ćwikły. Mnie naprawdę
przestało już to interesować. Do futbolu podchodzę teraz jak biznesmen.
Jeżeli zarząd klubu uzna, że stać go na utrzymanie Ediego, niech przedłuży z
nim kontrakt. Jeżeli z rachunków wyjdzie, że Andradina jest za drogi, wówczas
Brazylijczyk powinien dostać wolną rękę. I to się dotyczy każdego zawodnika.
Kaźmierczaka, Grzelaka czy Peskovicia.
Do pierwszej ligi awansować może prowadzony przez pana brata Edwarda Śląsk
Wrocław. Zrezygnuje pan z rodzinnych derbów? To byłoby nie lada wydarzenie...
- Edwardowi życzę jak najlepiej. U nas nikt jeszcze nie zarobił na futbolu i
on też na pewno nie zarobi. Dobrze byłoby żeby mój brat jak najszybciej
ochłonął, a Śląsk nie wszedł do ekstraklasy. Mówię to całkiem poważnie. W
przeciwnym wypadku futbol wciągnie go jeszcze bardziej i straci jeszcze
więcej pieniędzy.
A co z planami pana syna? Co z młodzieżowym ośrodkiem piłkarskim pod Sao
Paulo?
- Będę namawiał Dawida, żeby zrezygnował z futbolu.
Z ŁKS zdobył pan mistrzostwo z Pogonią też miało tak być.
- Po tamtym sukcesie też dostałem po głowie. Nie chcę przerabiać tego drugi
raz.
Przegląd Sportowy
No to tak jak sie spodziewałem. A że czasu dużo to zaczyna sie ostro. Życie
uczy, że trzeba cierpliwie poczekać. Chociaż być może Ptak mówi serio i nie
gra? Jak myślicie?
-------------------------------------------------------
Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej krytycyzm