searover
30.05.06, 22:52
searover.w.interia.pl/Colleoni%201.jpg
searover.w.interia.pl/Colleoni%202.jpg
Zapału starczyło do pierwszego remontu.
Był sobie plac. W centrum miasta. Jednym się podobał, innym nie, ale leżał na
szlaku większości turystów odwiedzających nasze miasto, którzy zachowywali
zapewne go w pamięci jako jeden z symboli Szczecina.
Czas jednak robi swoje. Fuszerka wykonawcy do spółki z wandalizmem też.
Granitowe płyty z cokołu zniknęły. Okazało się, że remont pomnika to problem
równie wielki jak onegdaj sznurek do snopowiązałek albo skup butelek.
Przerasta władze miasta. Pomnik ogrodzono i trwa tak sobie juz ponad miesiąc.
Nie ma więc już po co prowadzać tam wycieczek. A jezeli nie ma po co to i
brukową kostką nie ma sensu sie zajmować. Niech zarasta trawą. Szczecin
słynie przecież jako miasto zieleni. Wyjścia są dwa: albo plac wkrótce
podzieli los Gontynki, albo znajdzie się ktoś litościwy i wyłoży te kilka
tysięcy na naprawę. Mozna kibicować czy wygrają albo złomiarze czy
społecznicy. A władza? Władza pewnie nawet nie zauważy, ze ktos tu czemuś
kibicuje.