xxtoja
15.06.06, 09:02
Wygłodniałe niedźwiedzie polarne zamieszkujące arktyczne wybrzeża Alaski i
Kanady zaczynają zjadać się nawzajem.
Kilka drastycznych przypadków takiego kanibalizmu opisują w najnowszym
raporcie naukowcy ze Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych. Na ich oczach
duży samiec zabił i pożarł młodą samicę, dwa razy mniejszą od niego, zaraz po
tym, jak ta urodziła małego niedźwiadka. Wywlekł jej ciało z nory,
przeciągnął po lodzie sto metrów, po czym zaczął się posilać.
- Od 35 lat prowadzę badania nad tym gatunkiem i nigdy wcześniej nie
widziałem czegoś takiego - opowiada jeden z autorów publikacji dr Steven
Amstrup. Niedźwiedzie nie są grzecznymi zwierzętami, rywalizujące ze sobą
samce potrafią się śmiertelnie poranić, od uderzenia ich potężnych łap giną
też młode osobniki, jednak nigdy dotąd nie polowały na siebie. - Muszą być
straszliwie głodne, skoro to robią - komentuje Amstrup.
Największe arktyczne drapieżniki nie mają co jeść, ponieważ lód morski, po
którym wędrują w poszukiwaniu swojego ulubionego pokarmu - fok
obrączkowanych - jest z roku na rok coraz cieńszy i często nie może utrzymać
kilkusetkilogramowego zwierzęcia. Niedźwiedzie są więc zmuszone polować
blisko lądu, gdzie jednak fok jest niewiele. - Lodu ubywa z powodu zmian
klimatycznych. Jeśli temperatury będą nadal tak szybko rosły, kanibalizm
wśród niedźwiedzi może się rozpowszechnić - mówi Amstrup. Niektórzy badacze
ostrzegają, że król Arktyki zniknie z planety do końca tego wieku.
...
biały misiu żegnaj