Dodaj do ulubionych

pomóżcie milseogowi

28.06.06, 10:47
w akcji zbierania datków dla Domu Samotnej Matki w Policach.
Jezeli macie jakiekolwiek obawy utraty anonimowosci (chociaz milseog reczy
honorem za dyskrecje) to zawsze mozecie bezposrednio zawiezc datki DSM.
Przeciez kazdego z nas stac na drobny zakup spozywczo-rzemyslowy a samotnym
matkom potrzeba doslownie wszystkiego (bylam i widzialam).

Pozdrawiam
kiciara
Obserwuj wątek
    • swantevit Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 14:15
      zadam pozornie pytanie nie na miejscu..
      Kto prowadzi ta placowke i dlaczego budzet jest tak niski, skoro "brakuje
      wszystkiego"
      forumowicze maja utrzymywac ta placowke pomocy spolecznej..?
      Pomoc, taka jaka tu organizujecie, powinna byc tylko dodatkiem, deserem, dla
      potrzebujacych, a nie zaspokajaniem podstawowych potrzeb..
      • ohne.zucker Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 14:19
        swantevit napisał:

        > zadam pozornie pytanie nie na miejscu..
        > Kto prowadzi ta placowke i dlaczego budzet jest tak niski, skoro "brakuje
        > wszystkiego"
        > forumowicze maja utrzymywac ta placowke pomocy spolecznej..?
        > Pomoc, taka jaka tu organizujecie, powinna byc tylko dodatkiem, deserem, dla
        > potrzebujacych, a nie zaspokajaniem podstawowych potrzeb..

        jako, ze ten watek dotyczy potrzebujacych w ciezkiej sytuacji zyciowej to
        postaram sie nie zazwac cie od najgorszych a jedynie prosic o wstrzymanie sie
        ze swoimi paskudnymi komentarzami... szczegolnie w tym temacie.

        to by bylo tyle...i az tyle.
        • swantevit Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 14:23
          czyli jak zwykle nie majac nic do powiedzenia wpiepszasz sie do dyskusji..
          • Gość: Fugazi Re: pomóżcie milseogowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.06, 14:27
            > czyli jak zwykle nie majac nic do powiedzenia wpiepszasz sie do dyskusji..

            Moja teściowa robi tak samo...
            Powinienem dać jej w gębę?

            Pozdrawiam
            Fugazi
          • zona.pijaka Re: pomóżcie milseogowi 29.06.06, 12:32
            swantevit napisał:
            > czyli jak zwykle nie majac nic do powiedzenia wpiepszasz sie do dyskusji..

            Wpieprzasz się Waść, wpieprzasz.
      • hanka41 Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 15:45
        Chyba zapominasz , ze Polska to nie Szwecja. Jesli nie mozesz ( nie chcesz ? )
        pomoc to przynajmniej nie przeszkadzaj tym ktorzy to robia.
        Gwoli scislosci : w Polsce wszystkie placowki tzw pomocy spolecznej sa
        p o w a z n i e niedofinansowane.
        Doskonale o tym wiesz, bo orientujesz sie niezle w sprawach krajowych.
        Jako jeden z forumowiczow, tzw opiniotworczych, moglbys sie choc powstrzymac od
        negatywnych komentarzy. Prawde mowiac, liczylam raczej na twoje poparcie.
        pozdrawiam
      • andreas.007 akurat w tym watku 28.06.06, 21:15
        akurat to pytanie Swana jest jak najbardziej nie obrazoburcze,
        a bardzo konkretne, bo rzeczywiscie w naszym kraju niestety
        choc sa wyspecjalizowane organizacje i sa mechanizmy urzednicze...
        niestety co chwila sie musimy skrzykiwac by pomóc!!!!!

        To jest dobre pytanie, akurat w kraju w którym takie instytucje
        jak DSM powinny podstawowe potrzeby miec zapewnione!
        Przeciez sejmik wydaje 7 baniek na remont budynku!!!

        A skrzykiwac to moglibysmy sie do pomocy natychmiastowej... awaryjnej,
        ale teraz niezbednej dla osoby nie bedacej na liscie do pomocy!
        Konkretnej samotnej matce!

    • Gość: e.beata Re: pomóżcie milseogowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 20:33
      Ja pomagam konkretnej rodzinie.
      Potym jak miałam problem z oddaniem wanienki, ubranek po dziecku - nikt nie
      chciał, ani Dom Samotnej Matki, ani PCK. Taki sam problem miała znajoma wiosną.
      Chciał oddać wózek. Nikt nie chciał, nawet rozmawiała z księdzem, czy kogoś nie
      zna. PCK łaskawie się zgodziło przyjąć, ale wózek musiałaby dowieżć dwoma
      tramwajami na własny koszt. Zwalniać się z pracy, płacić za dodatkowy bilet -
      bagaż?! Postawiła w końcu wózek przy śmietniku. Szybko zniknął.
      Wierzę, że jest w mieście ogrom osób potrzebujących pomocy.
      Tylko mam wrażenie, że to wszystko tonie w chaosie.
      Dlaczego PCK np. nie posiada listy osób potrzebujących konkretnych rzeczy??
      Moja znajoma chętnie dostarczyła by wózek w pobliże swojego domu.
      Albo potrzebująca osoba udała by się po niego osobiście. Dlaczego np. PCK nie
      ma samochodu(albo ma do innych spraw ;-))) i przy okazji nie zabiera większych
      rzeczy dla biednych??
      Mój rozum tego nie ogarnia.

      Policom na pewno trzeba pomóc. Ale w końcu wątek jest przyszpilony.
      Nie lubię nagabywania.
      • Gość: realista Re: pomóżcie milseogowi IP: *.system.szczecin.pl 28.06.06, 20:41
        akcja może szczytna, ale faktycznie jeden przyszpilony wątek powinien
        wystarczyć,druga sprawa to organizacja instytucji i organizacji zajmujacych się
        pomaganiem, też mam wrażenie,że każdy sobie i dla wybranych (jedni korzystają
        ze wszystkiego, inni z niczego)
        • hanka41 Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 20:50
          ma racje realista, pier##$%c w 10 watkach o dupie marynie - mozna a nawet trzeba
          (!)rowniez o gwaltach i samogwaltach wirtualnych ( zdrowo ! ) natomist prosby
          o pomoc dzieciom raza delikatne wirtualne byty ( bo przeciez nie osobny )
          Gratuluje wrazliwosci.
          • hanka41 oczywiscie 28.06.06, 20:52
            mialo byc " osoby "
          • Gość: realista Re: pomóżcie milseogowi IP: *.system.szczecin.pl 28.06.06, 20:55
            szanowna Hanko, po co te nerwy, napisałem ,że akcja szczytna, ale czy naprawdę
            wierzysz ,że przekonasz więcej osób zakładjąc 20 wątków ?, jeśli tak uważasz to
            nie mam nic przeciwko
            moje zdanie bardziej dotyczło złych rozwiązań a nie braku chęci pomagania
            a tak swoją drogą agresja raczej nie zachęca
            • hanka41 Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 21:01
              To nie nerwy, to proba przystosowania sie do jezyka forumowego . Moze bedzie
              bardziej zrozumialy.
              • Gość: realista Re: pomóżcie milseogowi IP: *.system.szczecin.pl 28.06.06, 21:03
                obniżanie własnego poziomu raczej nie jest dobrą drogą, a napewno nie przekona
                nieprzekonanych
          • Gość: e.beata Re: pomóżcie milseogowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 21:07
            Gwałty i samogwałty na tym forum tewż mnie rażą.
            I do tego takich wątków coraz więcej. Chamskie się to forum robi.
            Ale jak już się Haniu uspokoisz, to może zrozumiesz że wrażliwość nie polega na
            wpraszaniu się po prośbie.
            Nie lubię biednych, którzy dzwonią do drzwi z prośbą o wsparcie (z zasady
            finansowe), nie lubię jak ekspedientka w sklepie co chwilę się pyta w czym
            pomóc itp. itd. Po prostu nie cierpię jak za mną łażą i kilkakrotnie proszą.
            Naprawdę wystarczy raz.
            A i tak życie udowadnia, że najbardziej potrzebującymi są ci, którym duma nie
            pozwala prosić.
            • Gość: realista Re: pomóżcie milseogowi IP: *.system.szczecin.pl 28.06.06, 21:13
              Beata to ładnie ujęła, ja powiem jak prosty chłop, nie lubię jak mi się
              podstawia tacę pod sam nos, mam oczy i widzę i ręce by sięgnąć
              • Gość: realista Re: pomóżcie milseogowi IP: *.system.szczecin.pl 28.06.06, 21:19
                u mojej babci w kościele był skadinąd miły ksiądz, miał jeden paskudny
                zwyczaj , co niedzielę na sumie wyliczał: Kowalscy dali 50 zł, Nowakowa
                przyniosła kwiatki do kościoła,a Piotrowscy w tym tygodniu nic nie dali....,
                chęci miał dobre, ale mnie jakoś nie przekonał
            • hanka41 Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 21:20
              Ja jestem spokojna, nawet bardzo spokojna.
              Masz racje, ludzie dumni nie prosza, dlatego mala grupka forumowiczow odwazyla
              sie poprosic w ich imeniu.Nie widze w tym nic zlego , zwlaszcza ze osoby ktore
              mnie strofuja nie zostaly przeciez wywolane do tablicy .
              W wiekszosci wypadkow, twoje poglady sa mi bliskie dlatego przykro mi , ze
              akurat w tym watku znalazlysmy sie na kursie kolizyjnym.
              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: realista Re: pomóżcie milseogowi IP: *.system.szczecin.pl 28.06.06, 21:25
                zwlaszcza ze osoby ktore
                > mnie strofuja nie zostaly przeciez wywolane do tablicy .

                ależ nikt Ciebie nie strofuje, po prostu wyrażam swoje zdanie i nie rozumiem
                tak osobistego traktowania tematu, najwyraźniej nie możesz zrozumieć o co
                chodzi i traktujesz te wypowiedzi jako atak na siebie, zapewniam,że tak nie
                jest, ale chyba można przy okazji porozmawiać o rozwiązaniach systemowych,
                których nie ma
                • hanka41 Re: pomóżcie milseogowi 28.06.06, 21:32
                  na tym forum nie widze partnerow do rozmowy o rozwiazaniach systemowych.
                  Moj poprzedni post byl skierowany do Beaty.
                  • psychol_ogia Re: pomóżcie milseogowi 29.06.06, 08:58
                    hanka41 napisała:

                    > na tym forum nie widze partnerow do rozmowy o rozwiazaniach systemowych.

                    Szkoda,bo temat ciekawy.
              • Gość: Fugazi Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 21:35
                Jak już sobie tak gaworzycie, to zapytam dość obcesowo i zrazu proszę o
                wybaczenie.

                Z zasady nigdy nie pomagałem materialnie w jakiekolwiek formie i nikomu.
                Dwa razy postawiłem piwo z nadzieją na rewanż ale nie wyszedł niestety. Może
                popełniam błąd jaki życiowy.
                Wytłumaczcie egoiście zatraconemu z jakich powodów mam materialnie pomagać
                samotnym matkom z DSM?

                Pozdrawiam
                Fugazi
                • andreas.007 Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie 28.06.06, 21:47
                  ja pomagam powiedzmy instytucjonalnie czyli na Owsiaka
                  czy przy okazji turniejów golfowych dzieciom z okolic Binowa czy Kołczewa
                  czy inne takie imprezy na rzecz dzieci...
                  ale to nie jest takie jak pomozenie konkretnej osobie!
                  Prawie dotykalnej...

                  jak przyszła kolezanka i powiedziała,
                  ze ta konkretna pani ma kilkoro dzieci
                  i kosciól organizuje wyjazd i brakuje...

                  I wiesz człowiek ofiarowujac konkretnej osobie
                  bardziej robi to dla siebie!
                  daje sobie takie alibi na dobroc, na bycie lepszym....
                  ale wtedy czujesz to naprawde!

                  jak byłem na balu charytatywnym na rzecz budowy domu
                  dla dzieci niepełnosprawnych...
                  i tam bawilismy sie, były licytacje...
                  podziekowania dla nas, brawa za pomoc...
                  ale najbardziej na mnie zrobiły wrazenie te dzieci,
                  które przyprowadzono i wtedy ta pomoc stała sie taka konkretna!
                  naprawde wtedy nie żałowałem, ze kupiłem jakas piłke za prawie 1000 zł
                  czy długopis albo obraz za 1000 zł...
                  mam te rzeczy i nie załuje, bo widze te dzieci!
                  • Gość: Fugazi Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 22:08
                    > I wiesz człowiek ofiarowujac konkretnej osobie
                    > bardziej robi to dla siebie!
                    > daje sobie takie alibi na dobroc, na bycie lepszym....
                    > ale wtedy czujesz to naprawde!

                    Alibi o którym prawisz raz że udaje inne intencje a w zasadzie uspokaja własne
                    sumienie,
                    dwa, że pozbawia osoby odpowiedzialne za zmianę rzeczywistości chęci do dawania
                    (no bo kto inny już to zrobił więc ograniczmy państwowe fundusze),
                    ale i trzy i najważniejsze to że w pewnym sensie obraża darczyńcę. W mniejszym
                    stopniu albo wcale dzieci ale do cholery, dorosłe osoby obraża jak najbardziej.
                    Nawet jeżeli tego nie czują to pomoc finansowa albo materialna ich szykanuje.

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • Gość: andreas Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 00:14
                      wiesz nie wiem czy to dobrze czy źle,
                      ale na pewno ja czuje sie po jakis taki lzejszy,
                      ale lżejszy o ciężary zycia, ze tak powiem,
                      jakis moze bardziej uskrzydlony, tak bardziej lotny, tak!

                      Słuchaj kolega kiedyś wracał wku..ony,
                      ma biznesy po Poznaniach, Gorzowach, Koszalinach i Szczecinach...
                      wracał zdenerwowany, a tu facet stoi
                      chyba przy maluchu i pcha go pod góre...

                      Zatrzymał sie i nie mieli linki...
                      pogoda do dupy, to starszy był facet
                      wiec główny cięzar pchania spadł na niego.
                      Wepchnęli na góre i kawałek do stacji...
                      I wiesz wrócił, wykąpał sie i poczuł sie lepiej...
                      zeszło z niego!

                      Opowiadał mi o tym i był naprawde jakis ...
                      lzejszy o swoje problemy!

                      Pomagajac innym,
                      pomagamy przede wszystkim sobie!
                      • Gość: Fugazi Nie o sens a o formę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 08:56
                        > Słuchaj kolega kiedyś wracał wku..ony,

                        Czekanie na ten stan może potrwać. Chciałbym poznać wcześniej jakąś
                        przekonywującą motywację. Pomagać materialnie innemu aby sie poczuć lepiej...
                        ja wiem?

                        Czuję się w sumie zadawalająco. Pomagam dając wędkę, nigdy ryby. Dlatego pytam
                        o taką formę na jaką się zdecydowaliście. Czyli zbieranie fantów.

                        Pozdrawiam
                        Fugazi
                        • Gość: andreas Re: Nie o sens a o formę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 11:34
                          jeżeli ktos zaspokoi swoje podstawowe potrzeby,
                          byc moze bedzie mógł pomyslec troche dalej...

                          Jak masz problem z ubraniem czy jedzeniem,
                          to trudno jest planowac załozenie własnej firmy poniekąd...
                          najpierw musisz zaspokoic podstawowe potrzeby!


                • hanka41 Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie 28.06.06, 22:12
                  Zadales pytanie " dlaczego " i to juz jest bardzo duzo. Skoro sie zastanawiasz
                  to z cala pewnoscia sam sobie odpowiesz. Kazdy ma wlasna odpowiedz na to
                  pytanie.
                  Fugazi, taki madry i oczytany czlowiek jak Ty, znajdzie odpowiedz, nie mam
                  najmniejszych watpliwosci.
                  pozdrawiam
                  • Gość: Fugazi Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 22:15
                    Pomóż mi, gadała onegdaj moja nauczycielka polskiego.
                    Pomóż mi Fugazi.

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • Gość: Fugazi Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 22:19
                      Pomóż mi Haniu poznać powód.

                      Pozdrawiam
                      Fugazi
                      • hanka41 Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie 28.06.06, 22:37
                        Skoro nalegasz , moge Ci powiedziec tylko dlaczego ja ?
                        Kiedys studiowalam z dziewczyna niewidoma. Mieszkalysmy w jednym pokoju w
                        akademiku.Poczatkowo jak sie dowiedzialam z kim mam mieszkac, wscieklam sie,
                        dlaczego ja ? Potem sie zawstydzilam, gdy zobaczylam jaki ogrom pracy ona musi
                        wlozyc w wykonanie czynnosci , ktore dla mnie sa codzienne i normalne, bez
                        zadnego wysilku. Pozniej zaprzyjaznilysmy sie. Byl to wspanialy wartosciowy
                        czlowiek.Bardzo wiele sie od niej nauczylam.
                        Jak widzisz mam powod aby chceiec pomoc Sandrze. Chcialabym aby mimo swego
                        kalectwa, wyrosla na kogos podobnego do mojej wspollokatorki z akademika.
                        Zdaje sobie sprawe, ze bez pomocy jej sie to moze nie udac.

                        pozdrawiam
                        • wizytka1 Re: Ja mam pytanie, tylko nie krzyczcie na mnie 29.06.06, 07:52
                          Fugazi, ja także Ci odpowiem :
                          dla uśmiechu
    • beatrix13 a ja zapytam czy to jest to solidarne państwo? 28.06.06, 23:57
      i pewnie zamiast odpowiedzi stek wyzwisk poleci
    • skuter70 Fugazi 29.06.06, 08:46
      Mysle, ze nie powinienes oczekiwac, ze ktos cie bedzie przekonywal, namawial,
      uzasadnial... Sam zdecyduj.
      Nie musisz niczego nikomu dawac. To tylko twoja sprawa.
      Ani my nie dorabiamy ideologii do dawania ani ty nie musisz do niedawania.

      Kiedys ktos rzucil pomysl, zeby sprawic troche radosci dzieciom, ktore bez ich
      wlasnej winy sa w nienajlepszej sytuacji. Pare osob to podchwycilo. Nic wiecej.
      Ani dla zaszczytow, ani dla blyszczenia w tv ani z zamiarem przejmowania na
      siebie funkcji panstwa.

      Gdy widze wypadek drogowy wzywam pogotowie, gdy spotykam kogos szukajacego
      drogi pomagam mu, gdy widze, ze rowerzysta zlapal gume daleko od domu oddaje mu
      latke, gdy kobieta wchodzi z wozkiem do autobusu pomagam jej- proste jak budowa
      kapsla i IMHO zupelnie nie wymagajace uzasadnienia.

      A na tym forum, ktore zieje jadem i neguje wszystko dookola, pojawienie sie
      jakiegos pomyslu z zupelnie innej bajki moim zdaniem zasluguje na uwage:)

      Chcesz sie przylaczyc robisz to, nie chcesz nie robisz. Ani nikt cie nie bedzie
      potepial ani nikt nagradzal.

      • Gość: Fugazi Re: Fugazi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 09:03
        > Nie musisz niczego nikomu dawac. To tylko twoja sprawa.
        > Ani my nie dorabiamy ideologii do dawania ani ty nie musisz do niedawania.

        Wiem, że nie muszę. I do tej pory nigdy materialnie czy finansowo nie
        wspomagałem. Wiem, że dobrzy z Was ludzie a i każdy dobrym chce zostać. Dlatego
        pytam o powody bo może popełniam błąd odmawiając poparcia takim formom.

        > A na tym forum, ktore zieje jadem i neguje wszystko dookola, pojawienie sie
        > jakiegos pomyslu z zupelnie innej bajki moim zdaniem zasluguje na uwage:)

        Poprawność polityczna czy społeczna każe przystanąć i zapytać. Ba nawet
        przyłączyć ale ja nie jestem poprawny więc wcześniej zapytuję nie o odruch i
        podawanie ręki a o formę owego podawania.

        Inaczej zapytuję. Czemu zbieracie fanty? Czemu taka forma?

        Pozdrawiam
        Fugazi
        • korfi Re: Fugazi 29.06.06, 09:33
          Fugazi, załóż osobny watek, w którym będziemy rozważać motywy jakie kierują
          ludźmi przy pomaganiu innym oraz o formach tej pomocy. Chętnie w takiej dyskusji
          wezmę udział. A dodatkowo wątek będzie ponadczasowy. Pozdrawiam

          -------------------------------------------------------
          Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej krytycyzm
          • Gość: Fugazi Re: Fugazi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 09:55
            Widzisz drogi Korfi, że nie brużdżę we wątku przyszpilonym. Chciałem
            korzystając z okazji i niejako na boku poznać motywację osób zbierającymi
            fanty.

            Pozdrawiam
            Fugazi
        • enancjo Re: .. Ci ktorym pomagamy ... 29.06.06, 09:58
          .. od czasu do czasu rzeczywiscie nalezy pomoc i
          uczestnicze w roznych tego typu akcjach, w wyniku
          czego mam pewna refleksje
          .. rozne domy pomocy maja swoich kierownikow,
          ksiegowych itp obsluge, ale i tak niestety w
          wiekszosci przypadkow potrzeba wlasnie takiej jak
          tu prowadzona .. inicjatwy zewnetrznej ( forumowej )
          by cos dla danej instytucji zrobic ..
          .. i tak bedzie to jedynie akcja dorazna i jej
          skutecznosc jest dosyc ograniczona .. pewnym stopniem
          anonimowosci tego forum ...
          .. refleksja jest natomiast to, ze okazuje sie ze na
          codzien te domy i inne instytucje, prawie nie potrafia
          same nic sobie zorganizowac, choc sa do tego powolane
          i maja okreslone mozliwosci ..
          .. np bylem kiedys w jednej bardzo biednej gminie z grupa
          sponsorow i sytuacja byla taka, ze jedna strona
          chacial pomoc, druga potrzebowala tej pomocy, ale ta
          ostatnia nie potrafila nakreslic jakiejs koncepcji
          pomocy, wspolpracy .. pomimo ze wlasciwie potrzebowali
          wszystkiego ..
          .. ludzie z zewnatrz potrafia pomoc .. ale jezeli
          ktos nie jest zorganizowany, nie ma zdefiniowanych
          potrzeb, jakiegos planu dzialania (a od tego sa np
          zarzady instytucji i gmin)to Ci tzw sponsorzy nie
          potrafia wejsc w ich syutacje i zaczac dzialac ..
          i nad takim spotkaniem wisi jedynie taki balon pomocy
          i oczekiwanie czy znajdzie sie ktos taki co moze to
          wszystko zrobic ... i jezeli taki ktos sie nie
          znajdzie to szansa po prostu odjezdza w inna strone ..
          .. sorry za gorzkie slowa, ale poruszyc czyjes
          sumienie jest niestety ciagle latwiej niz zabrac sie
          do efektywnej pracy na rzecz swoich podopiecznych ..
          .. ale i gratuluje autorowi inicjatywy ..
          Enancjo
    • milseog wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej Matk 29.06.06, 10:55
      Szanowni,

      Przeczytałem wszystkie posty w tym wątku, o którego założenie nie zabiegałem, ba! nie zabiegałem
      nawet o przyszpilenie mojego (choć mimo to dziękuję adminom), bo poprzednie akcje bez szpilki
      rozwinęły się znakomicie. Niejako wywołany do tablicy śpieszę po raz kolejny z wyjaśnieniami.

      Sporo różnej maści argumentów rozlało się w tym wątku, podobnie jak w tym założonym przeze mnie
      były też obawy słomianego zapału, etc. Na temat motywów udzielania pomocy pisze się prace nie tylko
      magisterskie. Dyskutować można o tym bez końca, analizować powody, dociekać zaspokojania
      najróżniejszych potrzeb, wgryzać się w podłoże emocjonalne darczyńców, wreszcie dociekać poziomu
      empatii, etc. Wszystko to można, tylko, że oprócz jakiś quasi psychologiczno-naukowych wniosków
      niczego to nie wniesie. A i te wątpliwego jak widzę byłyby sortu. Dlatego w kilku słowach postaram się
      wytłumaczyć co i dlaczego.

      1. Dziękując Kiciarze (ona wie jak bardzo) za próbę powiększenia grona darczyńców chciałby
      powiedzieć tylko, że nie pomagacie mi, pomagamy dzieciom. Ja jestem tu tylko koordynatorem.

      2. Bez odpowiadania konkretnym osobom - wybaczcie nie zapamiętałem kto jakie ma wątpliwości:
      dlaczego pomagamy Domowi Samotnej Matki i Dziecka w Policach? Właśnie dlatego, że nie jest to
      placówka państwowa czy gminna. Dom jest prowadzony przez Markot, odłam Monaru. Nie wiem jak
      wyglądają ich finanse - nigdy tego nie dociekałem. Nie wiem jakie ma źródła finansowania (bo na
      pewno nie państwo ani nie gminę, a nawet jeśli to co?) ani jakie zdolności managerskie posiada jego
      kierowniczka. Nie interesuje mnie to. To, co jest dla mnie ważne to to, że dzieci cierpią na niedosyt
      tego, co akurat my możemy im dać (słodycze, maskotki, inne pierdoły). Nie popijają soczków, nie mają
      książek do szkoły albo mają stare i używane, a my możemy sprawić, że choćby tego pierwszego dnia w
      szkole nie będą czuły się gorsze od innych, a ich mamy za te pieniądze może kupią im coś fajnego.
      Tylko tyle.
      Pewnie, że można pytać dlaczego to my mamy im pomagać a nie państwo? To nie ważne, czy istnieje
      państwo solidarne, bo nie o to tu chodzi. Jak najdalej od polityki! W tym miejscu przynajmniej. Zatem
      dlaczego my? Odpowiem na to historyjką. Mój przyjaciel notorycznie rzucał papierki na ulicę,
      opakowania po papierosach, etc. Zwróciłem mu w końcu uwagę, żeby tego nie robił, bo zaśmieca. On
      mi na to, że jak mieszkał w Londynie to robił dokładnie to samo, a za chwilę ktoś sprzątał ulicę także
      po nim i było czysto, a człowiek ten miał pracę. Zaproponowałem mu, żeby się rozejrzał za kimś takim
      dokoła. Nikogo takiego nie było nie tylko w pobliżu, ale w całym centrum. To co, że ktoś bierze kasę za
      sprzątanie i u nas jeśli sprzątających jest za mało? Jeśli miałbym się zastanawiać dlaczego i szukać
      obiektów do pomstowania zestarzałbym się na tej ulicy. Ja tymczasem wolę się zastanawiać w
      czystości, bo mnie wyrzucenie papierka do śmieci nic nie kosztuje. Jego już też nie.

      3. Niektórzy nie lubią kiedy nagabuje się ich do pomocy. I słusznie. Nie ma przymusu. Każdy robi to, co
      uważa za słuszne. Chce pomóc - pomaga. Nie? Nie pomaga. Prostsze to być już nie może.

      4. Opisujecie próby oddania komuś używanych, niepotrzebnych rzeczy. Przechodziłem przez to
      wielokrotnie. Zawsze z dobrym skutkiem. Zważcie jednak, że różnego rodzaju placówki mają
      ograniczone budżety, możliwości "magazynowania" wanienek (skojarzenie dowolne, bez urazy) etc.
      Zastanawianie się dlaczego PCK nie ma samochodu przypomina mi sytuację z papierkiem wyrzucanym
      na ulicę. Nie ma i już. Ale czy dlatego biedni mają z tego powodu obrywać, bo PCK jest nieefektywne?

      5. Nasza pomoc jest doraźna. Oczywiście. jesteśmy "filantropami-amatorami". I o to tu chodzi. Dajemy
      uśmiech. I choćby tylko był jeden wart jest tego. W naszym mniemaniu. Dlaczego my? To pytanie wraca
      jak bumerang, a odpowiedź chyba jest taka: bo możemy. Wskazywanie palcem na innego zawsze
      wychodzi łatwiej. Podobnie jak nic równie łatwo się nie rozprasza jak odpowiedzialność. My w jakimś
      stopniu postanowiliśmy poczuć się odpowiedzialni, choćby chwilowo, za te uśmiechy z Polic. Co w tym
      złego?

      6. Pani kierowniczka z tego Domu, osoba sądząc po głosie młoda, nie wybrzydza, bierze co dajemy i
      prosi o konkretne rzeczy. Brak mięsa na obiady dla dzieci w XXI w. przypomina jakieś ponure historie z
      Koreii Północnej czy Afryki. Mnie to rusza. Dlatego postanowiłem po latach wskrzesić akcję. Nic mi nie
      sprawi takiej frajdy jak to, że widzę ludzi, którzy angażują się w nią w swoim wolnym czasie.
      Bezinteresowność (nawet jeśli podbudowana zaspokajaniem jakiejś tam egoistycznej potrzeby pozbycia
      się wyrzutów sumienia) ma tu dla mnie największą wartość. Dlatego tym, którzy pomogli kłaniam się w
      pas, a pozostałych serdecznie pozdrawiam.

      Milseog
      • Gość: realista Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 10:59
        mnie przekonałeś :)
        • milseog cieszę się i pozdrawiam [n/t] 29.06.06, 11:03
      • enancjo Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 11:09
        .. nie bierz wszystkiego do siebie, ja gratuluje
        inicjatywy, ale pozwolisz, ze przy okazji moze
        toczyc sie wymiana pogladow na temat szeroko
        rozumianego 'POMAGANIA' ..
        .. moim zdaniem 'pomaganie jest super sprawa',
        ale czasami bywa opacznie interpretowanym dzialaniem,
        stad trafia nie na bariere checi, ale interpretacji,
        a z tym trzeba walczyc ..
        .. wychodze z zalozenia ze akcje dorazne sa OK,
        ale sa tez inne aspekty pomagania, ktore
        czesto nie sa w wlasciwy sposob ksztaltowane i
        maja wplyw na skutecznosc akcji doraznych ...
        Enancjo
        • milseog Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 11:15
          Ależ absolutnie! Ja niczego do siebie nie biorę! Bo jakiekolwiek argumenty by tu nie padły nie są w
          stanie mnie powstrzymać od pomagania komu mam ochotę pomagać.
          Interpretacja tego działania też mnie specjalnie nie zajmuje, bo swoje zdanie na każdy temat mają
          wszyscy.
          Końcowych zdań Twojego posta nie rozumiem. Zresztą to chyba nie najważniejsze? Akcje doraźne nie
          rozwiązują problemów - zgadzam się, ale czy jeśli wywrócisz się na rowerze i rozbijesz kolano, to czy
          zanim nie pojedziesz na pogotowie, żeby je zszyć, nie przyłożysz sobie najpierw chusteczki? Jak tak
          właśnie robię.
          Pozdrawiam,
          Milseog
          • Gość: wizytka Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej IP: *.szczecin.enea.pl 29.06.06, 11:39
            ... ta chusteczka, ładnie to użyłeś :)
          • enancjo Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 11:50
            .. koncowka znaczy dokladnie tyle, ze czesto potrzeba
            np osobowisci ktore tworzyly WOSP / MONAR, i ktore w
            czasie wbijaja sie w pamiec ludzka na tyle, ze ludzie
            chetnie pomagaja ...

            .. dorazne akcje sa OK, ale jako uzupelnienie, gdyz
            za kazdym razem jest to praca od podstaw .. natomiast
            wykreowanie marki i osobowsci .. powoduje, ze jak
            np WOSP dzis krzyknie ze koniecznie trzeba cos doraznie
            zrobic .. to wielu ludzi .. po prostu pomoze .. i takie
            dzialanie staje sie bardziej efektywne ..
            .. domy i rozne instytucje i ludzie z nimi zwiazani ..
            nie pracuja nad tym by istniec w swiadomosci regionu
            .. stad kazda akcja dorazna .. ma duzy klopot z osiganiem
            celu ..

            .. a przyklad z pogotowiem .. nie jest chyba najlpeszy,
            bo np czesto nikt nie ma chusteczek .. ale rola pogotowia
            i w tym wypadku policji ( nie Twoja )jest tak dzialac by
            kazdy roworzysta mial przy sobie jakis opatrunek na wypadek
            urazow .. dorazna akcja byloby zebranie srodkow na ich kupienie
            i rozdawanie co roku w okresie np Maj - Pazdziernik dzieciom
            ktore maja karty rowerowe lub cos w tym rodzaju ..
            Enancjo
            • milseog Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 11:59
              Po kolei:
              1. Osobowości, instytucje, marki: zgoda. Ale czy każda z nich nie zaczynała od początku? Od
              spontanicznej akcji? Od nieformalnego porozumienia, bezinteresownego zaangażowania? Przecież nic
              nie stoi na przeszkodzie, żeby nasza akcja kiedyś tam rozrosła się do większych rozmiarów? Żebyśmy
              jakoś tam ją nazwali i żeby od razu było wiadomo co, kto i dlaczego? Póki co zaczynamy od zera i
              pomagamy na tyle na ile możemy.
              2. Od pracy u podstaw są inni. Choć właśnie chyba to robimy uświadamiając braki i próbując załatać
              dziury. Pokazliśmy Dom, jego potrzeby, i doraźny, ale zawsze, sposób pomocy. Co dalej się z tym
              stanie - czas pokaże.
              3. przykład z pogotowiem: to nie jest rola pogotowia ani policji, żeby każdy miał rowerzysta miał
              chusteczkę. Rola pogotowia to zszywać rany. Rola przechodnia to pomóc chusteczką jeśli ma ją przy
              sobie. My jesteśmy właśnie tym przechodniem, który ma chusteczkę, a Dom jest rowerzystą z rozbitym
              kolanem. Nie oglądamy się na innych. Robimy to!
              Pozdrawiam,
              Milseog
              • enancjo Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 13:30
                .. tu sie wlasnie roznimy w podejsciu .. gdyz mam
                wrazenie ze uwazasz ze dom to dom, pogotowie to
                pogotowie a cala reszta przechodniow powinna miec
                / lub chciec nosic i dawac lub nie chusteczki
                ( nikogo nie zmuszasz ),

                .. ja natomiast uwazam, ze powinno sie zapobiegac
                jezeli chodzi o pogotowie .. a jak jest jakas akcja
                dorazna na rzecz jakiejs instytucji .. to dobrze by
                bylo gdyby sie ona przynajmniej wlaczyla .. wykazala
                troche aktywnosci ..

                .. pomaganie to jest glownie wspolpraca .. a
                nie zwykle dawanie doraznie lub ciagle potrzebnych
                chusteczek .. tylko w ten sposob powstaje marka i sa
                jakies efekty pracy u podstaw .. inaczej konczy sie
                na haslach i jakis tam niezbyt wielkich efektach ..
                Enancjo
                • kiciara11 wiem jaki to trud 29.06.06, 13:42
                  zorganizowac akcje charytatywna... dlatego z wielkim szacunkiem podchodze do
                  ludzi, ktorzy sie tego wyzwania podejmuja bo przeciwnosci jest bardzo duzo.
                  Niejednokrotnie zbieralam datki na rozne cele i czesto mnie ponizano z tej
                  okazji. Jednak cel byl wart schowania dumy do kieszeni bo nie zbieralam dla
                  siebie - tylko dla potrzebujacych.
                  Przykre jest bardzo kiedy w takich przypadkach czlowiek sie spotyka z
                  bezinteresowna zloscia badz agresja.

                  Szanuje zasady Fugaziego choc mam nadzieje, ze jednak kiedys zmieni zdanie.

                  Jezeli chodzi o mnie to pomagam spontanicznie i chcialabym aby ktos podal mi
                  pomocna dlon kiedy bede w potrzebie. Ludzkim jest upadac...
                • milseog Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 13:47
                  Tak, różnimy się, ale jakie to ma znaczenie? Nie jesteśmy w stanie podejść do akcji systemowo, jak
                  proponujesz, bo nie mamy takich możliwości. Jeśli chcielibyśmy tak właśnie działać w tym konkretnym
                  przypadku musielibyśmy - rozciągając temat do absurdu oczywiście - próbować wyeliminować problem
                  istnienia samotnych matek, etc. Uda się? Wątpię.
                  Nie mamy możliwości wpływania na organizacje pokroju Markotu, żeby działały skuteczniej i zresztą
                  tego nie chcemy. My chcemy właśnie pomóc doraźnie. Mniej lub bardziej efektywnie, ale wszystkich
                  spraw nie załatwimy. Za wszelką cenę chciałbym jednak uniknąć dociekania powodów, dla których jest
                  jak jest. Nie interesuje mnie to. Tych matek pewnie również nie. Źle: interesuje, ale nad tym mogę się
                  zastanawiać w przerwach między akcjami. (A może kierownictwo działa a my tego nie wiemy?) Widzę
                  jaka jest sytuacja i chcę ulżyć potrzebującym. To leży u podstaw tego działania. Taki mamy na to
                  sposób. Z Twojego wywodu (słusznego w wielu miejscach) nie wyłania się żaden modus operandi
                  oprócz życzenia, że "powinno być tak a tak". Tymczasem nie jest. I co? Lepsze akademickie spacery po
                  dziedzińcu i debaty czy ręce do kieszeni w poszukiwaniu chusteczek?
                  Pozdrawiam:)
                  Milseog

                • skuter70 Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 14:02
                  enancjo napisał:

                  > jezeli chodzi o pogotowie .. a jak jest jakas akcja
                  > dorazna na rzecz jakiejs instytucji ..

                  to nie jest akcja na rzecz instytucji tylko na rzecz DZIECI!!!

                  w ogole nie rozumiem potrzeby calej tej dyskusji
                  nikt nie ma zamiaru zastepowac rozwiazan systemowych,
                  nie mamy mozliwosci kreowania takich rozwiazan za to mozemy dac jakiemus
                  dziecku jedna malutka chwileczke przyjemnosci

                  podobno jestesmy katolickim spoleczenstwem...
              • jottka Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 13:42
                ta przenośnia z rybą i wędką jest fajna, tylko nie do tej okazji


                w domu monaru mieszkają ludzie, którzy w tej chwili są w cholernie ciężkiej
                sytuacji życiowej, mają za sobą bolesne przejścia, a spora część tych osób to
                dzieci, które powinny być ukochanymi skarbami mamusi i tatusia i o nic sie nie
                martwić, a zamiast tego są przybłędami na cudzych śmieciach (to nie jest
                zabrońboże ocena działalności monaru, tylko próba opisu samopoczucia tych
                dzieci) - tu nie ma jak 'dać wędki', nawet załatwienie pracy dla jednej czy
                drugiej mieszkanki domu nie rozwiąże tego problemu, choć oczywiście samo w sobie
                jest istotne


                to, co zapoczątkował i zrobił z pomocą innych mils, to jest działalność nie w
                dziedzinie pomocy społecznej (gdzie słuszne są uwagi o rybach i wędkach), tylko
                w dziedzinie uczuć, jak by to śmisznie nie brzmiało - nie wszyscy ludzie są
                wredni, nie wszyscy chcą ci dokopać, są tacy, którzy chcą sprawić ci przyjemność
                i będą się cieszyć, że ty sie cieszysz

                i tyle, idzie o tę chwilę radości, bo nie stać nas na więcej i z tego też trzeba
                sobie z całą pokorą zdawać sprawę, acz z tego, co pamiętam, to kilka osób swego
                czasu oferowało dalej idącą pomoc, to chyba mils będzie lepiej wiedział
                • enancjo Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 16:08
                  .. szkoda, ze piszesz jak piszesz, gdyz akurat organizacja
                  pomagania zajumje sie przynajmniej 1-2 popoludni w tygodniu ..
                  .. myslalem ze trafilem na kogos kto ma troche wiecej
                  czasu i jest w stanie zaangazowac sie w np wzbudzanie
                  tych wszystkich uspionych rozwiazan i powiazan systemowych ..
                  a ich potencjal jest dosyc duzy i czesto nie jest w pelni
                  wykorzystany ..
                  .. sam pomysl umilenia komus jednego dnia sam w sobie jest
                  super, ale dosyc prostymi srodkami .. ludzie / a wlasciwie
                  jeden czlowiek moze starac sie taki jeden dzien zamienic
                  w tydzien .. moze i miesiac itd ..
                  .. oczywiscie nie uratuje sie wszystkich, nie zastapi
                  okreslonych praw i przepisow, a satysfakcja, ze cos dziala
                  i sluzy ciut dluzej, jest warta jedynie usmiechu tych wszystkich
                  ktorzy dzieki temu czuja sie / maja lepiej..

                  do skutera:
                  .. srodki / rzecz w wiekszosci przypadkow mozesz
                  jedynie przekazac instytucji a nie dziecku ( poza
                  pewnymi wyjatkami ) lub poprzez nia jej podopiecznym ...
                  stad daruj sobie aluzje ..

                  Enancjo
                  • milseog Re: wyjaśniam dlaczego i dlaczego Domowi Samotnej 29.06.06, 16:56
                    nie rozumiemy się, Enancjo. Nie wiem czym sie zajmujesz i nie osądzam Cię.
                    Jeśli masz tyle pomysłów na to jak to przedłużyć to może podziel się z nami wprost i razem zastanowimy
                    się co i jak dalej robić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka