enancjo
06.02.03, 09:37
.. na marginesie sprawy kupy, to ktos napisal ze urzednicy mowia
najpierw bzdury i tutaj zgadzam sie ...
.. najpierw mowia bzdury, pozniej czytaja opinie prawne ( np na
temat psich kup .. Pan Prezydent T uzyskal taka ), ktore nastepnie
udaja ze rozumieja i mowia ze ' nie mozna ' bo mam opinie
( chorniona najczesciej prawem autorskim, wiec nie moge cytowac ) i
przechodzac do nastepnej sprawy znow zaczynaja najpierw mowic bzdury ...
.. to musi byc strasznie ciezka praca dowiedziec sie ze jest
sie takim idiota, ze w kwestii kupy psiej trzeba zapewne bylo wydac
publiczne pieniadze i poporsic o opinie prawna .....
.. a teraz puenta .. czyzby opinia prawna nie mogla byc zacytowana
bo jest chroniona np prawem autorskim, chetnie bym sie dowiedzial co
za prawnik ja wydal i ile kosztowala i co jest w niej takiego, ze
Pan Prezydent T dopiero wowczas zrezygnowal ze swojego bzdurnego
pomyslu ..
.. na marginesie .. ostatnio spotkalem sie z nastepujaca sytuacja,
zlecilem okreslonej nobliwej kancelarii prawnej sporzadzenie opinii
i ja otrzymalem, zaplacilem za nia, czyli kupilem. Ciekawostka w niej
znajduje sie na koncu, gdzie jest malym druczkiem napisana klauzula,
ktora mowi .... NINIEJSZA OPINIA JEST CHRONIONA PRAWEM AUTORSKIM.
ZABRONIONE JEST W SZCZEGOLNOSCI UDOSTEPNIANIE JEJ OSOBOM TRZECIM,
BEZ WYRAZNEGO, PISEMNEGO ZEZWOLENIA JEJ AUTORA.
.. zawsze uwazalem, ze jak za cos place to kupuje i jeszcze mam
na to gwarancje ..a tu takie KUKU .. sam nie wiem co robic ...
.. chyba znow wydam forse by sie dowiedziec co mi grozi, chyba ze jak
np kupie samochod to musze sie pytac producenta czy moge w nim wyjechac
dzis na ulice ...
Enancjo