Gość: gienekx
IP: *.tuniv.szczecin.pl
28.09.06, 22:20
Suski zarzucił autorom "Teraz My" "manipulację polityczną"; Morozowski
odpiera zarzut
27.9.Warszawa (PAP) - Poseł PiS Marek Suski zarzucił, że w
programie TVN "Teraz My" dokonano "manipulacji politycznej", a
materiał był robiony "pod tezę". Jego zdaniem manipulacja polegała
na niewykorzystaniu w programie przygotowanego wcześniej nagrania,
podczas którego "były oficer służb specjalnych" poddawał go
badaniu na wykrywaczu kłamstw.
Jeden z autorów programu "Teraz My" Andrzej Morozowski odpiera
zarzuty mówiąc, że nagranie to zostanie wyemitowane w przyszłym
tygodniu. Nic mu też nie wiadomo o tym, by człowiek, który badał
Suskiego wariografem, był oficerem służb specjalnych.
Suski relacjonował, że w niedzielę po południu zaproszono go do
programu "Teraz My" i zaproponowano badanie wariografem. "Zastałem
tam pana, kiedy zapytałem, skąd zna obsługę tego urządzenia,
przyznał, że był oficerem kilkanaście lat (...) odszedł do rezerwy
i zajmuje się badaniem wariografem, co wskazuje, że ten człowiek
był funkcjonariuszem i odszedł w stopniu majora do rezerwy" -
powiedział Suski na konferencji prasowej w Sejmie.
Dodał, że badanie to wykazało m.in., że nie proponował, ani nie
wręczał łapówki "pani poseł z Samoobrony" oraz nie proponował jej
stanowiska ministra.
Zdaniem Suskiego, fakt, że materiał ten nie został wyemitowany we
wtorkowym wydaniu "Teraz My" wskazuje, że "mamy tu do czynienia ze
współpracą ze służbami, z zatajeniem bardzo ważnego dowodu, że
posłowie PiS nie korumpowali posłów Samoobrony". "Rzetelność
dziennikarska została tutaj wystawiona na szwank" - podkreślił
poseł PiS.
Jego zdaniem, "przemilczenie takiego dowodu w audycji, w której
szkalowano PiS dowodzi, że to badanie wariografem nie zgadzało się
z tezą, jaką trzeba było przedstawić i to jest żenujące". "To są
kulisy współpracy firm medialnych z funkcjonariuszami PRL i cała
otoczka tej sprawy musi zostać zbadana przez komisję śledczą" -
dodał Suski.
Morozowski wyjaśnił, że pomysł na materiał z użyciem wariografu
zrodził się zanim udało się nagrać rozmowy posłanki Samoobrony
Renaty Beger z ministrami w Kancelarii Premiera Adamem Lipińskim i
Wojciechem Mojzesowiczem na temat jej przejścia do PiS, które to
nagranie ostatecznie wyemitowano.
Dodał, że ten niewyemitowany to był "duży materiał z sześcioma
posłami różnych partii". "Pomyśleliśmy, że zrobimy materiał o tym,
czy nasi posłowie, podobnie jak to okazało się na Węgrzech,
okłamują swoich wyborców" - powiedział Morozowski.
Dodał, że wynajęto w tym celu "człowieka z firmy, która się
ogłasza, że ma wariograf". "Przyjechał facet i on każdego z tych
posłów zbadał. Tam były różne pytania: +czy oszukujesz swoich
wyborców, czy oszukiwałeś, kiedy obiecywałeś sto tysięcy mieszkań+
itp. Ale ponieważ tego dnia głośno było o sprawie telefonu, jaki
Suski miał wykonać do posłanki Marzeny Paduch (według Paduch poseł
PiS proponował jej "korzyści finansowe" i "pewne stanowisko" w
zamian za odejście z klubu Samoobrony - PAP), to nasz człowiek
zapytał również o to" - powiedział Morozowski.
Dodał, że była to "taka zabawa" i wyszedł z tego "bardzo fajny
materiał, który zostanie pokazany w przyszłym tygodniu".
Morozowski powiedział ponadto, że poseł Suski miał zaproszenie do
wtorkowego programu "Teraz My", ale z niego nie skorzystał. "Miał
szansę powiedzieć na antenie wszystko co chciał" - podkreślił
Morozowski.
Zaznaczył, że nic mu nie wiadomo, by człowiek przeprowadzający
badanie był byłym funkcjonariuszem służb. "Ja nie wiem. To jest z
ogłoszenia wzięty człowiek, wziął pieniądze, pracuje jako biegły
dla sądów, nie wiem kim on jest. Używamy go już po raz drugi" -
powiedział Morozowski.