O kanarach slow kilka

IP: *.robotics.ntua.gr 13.11.01, 11:15
No coz, kolejne przegiecie ze strony kanarow.
Wlasnie sie dowiedzialem, ze przyczepili sie do 67-letniej staruszki, ktora
miala znaczek, tylko przez roztargnienie nie wpisala na nim numeru sieciowki. A
gdyby nie pokazala jej wogole, i zlozytla odwolanie, wszystko byloby dobrze.
Btw na jej miejscu wpisalbym numer i poszedl do MZK-u z reklamacja (a wlasciwie
pojechal, oczywiscie na gape!).
Sam wielokrotnie spotkalem sie z podobna sytuacja, mniej uzasadniona i bardziej
upierdliwa, gdy kanar w pociagu czepial sie, ze legitymacja
uczniowska/studencka jest niewazna (bez podania przyczyn - chodzilo o podpis).
Ofiara takiej upierdliwosci prosila o pokazanie legitymacji, kanar oddawal
legitymacje, ofiara podpisywala sie i pytala sie kanara o co chodzi, przeciez
podpis jest ;)

Ale nasza renoma to juz ma wyrobiona renome naprzykrzania sie klientom MZK-u
(btw klientom PKP uprzykrzaja sie panowie z tej samej renomy).
Ot chociazby przypadek, gdy siedmioletnia dziewczynke wywiezli na drugi koniec
miasta (bo akurat ta zajezdnia im pasowala), tam spisali, wypuscili i... wracaj
dziewczynko sama do domu.

Albo kiedys zlapali jakiegos gapowicza po nocy, a ze ten nie mial dokument, to
oczywiscie prosba o interwencje policji... poprzez zjechanie do komendy
policji. Oczywiscie wczesniej kazac wysiasc wszystkim pasazerom, ktorzy mieli
bilety.

Przy mnie osobiscie przeszukali gosciowi torbe (ja bym tam dzwonil od razu po
policje, ze zlodzieje, ale to juz inny szczegol), znalezli jedynie legitymacje
ubezpieczeniowa bez zdjecia, i sie uparli, zeby z niej spisac dane. Dlugo
gosciu sie tlmaczyl, ze to kolegi, ze on CHCE, zeby wezwac policje zeby
spisali, oni dalej swoje. Dodam, ze torbe przeszukali mu juz PO TYM jak
ZAZYCZYL sobie WEZWANIA POLICJI!

Jakie jeszcze znacie przypadki chamstwa naszych kanarow, oczywiscie oprocz tego
ze sprawdzajac bilety lamia prawo?
    • Gość: Remislaw Re: O kanarach slow kilka IP: 10.144.25.* 13.11.01, 11:51
      jak to juz kiedys Stettiner napisala, ja takich przygod nie mam - zawsze wole
      miec przy sobie wazny bilet. Ta zlotowka mnie nie zbawi, a oszczedzi nerwow w
      takich sytuacjach (powiem tylko, ze w Monachium kanarzy sa jeszcze bardziej
      bewzgledni, i uwazam, ze Szczecin jest jeszcze i tak liberalnym miastem)
      • Gość: ZetKa Re: O kanarach slow kilka IP: *.robotics.ntua.gr 13.11.01, 12:08
        > jak to juz kiedys Stettiner napisala, ja takich przygod nie mam - zawsze wole
        > miec przy sobie wazny bilet.
        ROTFL!!!
        Nie wiem czy zwrociles uwage, to nie chodzi o zla wole, to chodzi o chamstwo i
        czepialstwo kanarow. Staruszka, ktora zhaltowali, miala WAZNY ZNACZEK I
        SIECIOWKE, zapomniala wpisac numeru. Dziewczynce, ktora shaltowali (7 lat)
        zabraklo z tego co pamietam podpisu w legitymacji, przez co legitymacja nie byla
        wazna (jakby po dziecku nie bylo widac, ze jest w wieku szkolnym). Z tym nocnym
        autobusem tez wyrzucili pasazerow KTORZY MIELI BILET!
        Ten bilet nic by ci nie pomogl...
        Kiedys kanar sie mnie czepial, bo nie wybilo mi pelnej godziny (wybilo mi " 6"
        zamiast "16", kanara nie obchodzilo, ze jakbym jechal o 6 rano, to byloby
        przeciez "06", on "nie bedzie marnowal bilet zeby to sprawdzic"... oki, ja sie
        wyklocilem, ale faceta musialem naprawde ostro zbluzgac i straszyc dyrekcja MZK-
        u, sadem, prokuratura, naruszeniem moich praw konstytucjonalnych, juz mi
        argumentow zaczynalo brakowac, a on dalej swoje, ze nie zmarnuje biletu na
        sprawdzenie, a wogole to ja kartke podlozylem, zeby mi numeru nie wybilo...
        I co, zakup bilet wystarczy? Czy my, Szczecinianie, godzimy sie na takie wybryki,
        taka bezkarnosc NIELEGALNIE dzialajacych kontrolerow?

        Inny przyklad: jechalem sobie do TME, w polowie drogi miedzy wiaduktem i TME
        przypomnialo im sie, ze nalezy sprawdzic bilety. Gdy kanar zblizal sie do mnie,
        pokazalem mu sieciowke, ten mi odburknal ze spokojnie mam czekac na swoja
        kolejke. Na przystanku chcialem sobie grzecznie wysiasc, a ten do mnie przylecial
        od razu, zaczal dokladnie sprawdzac sieciowke, i nie obchodzilo go, ze ja MUSZE
        wysiasc na tym przystanku. Gdyby nie moze troche chamska zagrywka (wyszarpniecie
        mu z reki wszystkich moich rzeczy i wyskok w ostatniej chwili z autobusu),
        musialbym pojechac na przystanek, na ktory nie chcialem. Mimo, iz mialem wazny
        bilet...

        > Ta zlotowka mnie nie zbawi, a oszczedzi nerwow w
        > takich sytuacjach (powiem tylko, ze w Monachium kanarzy sa jeszcze bardziej
        > bewzgledni, i uwazam, ze Szczecin jest jeszcze i tak liberalnym miastem)
        W Warszawie kanary sa bardziej bezwzgledni, ale:
        a) maja wazne legitymacje,
        b) w razie watpliwosci, wzywaja policje, ktora spisuje pelen raport, wszystko...
        c) tamtejszy MZK anuluje prawie wszystkie kary, wystarczy tlumaczenie:
        zapomnialem wpisac numeru na znaczek, albo chcialem podjechac tylko jeden
        przystanek. tam nie walczy sie z kanarami, tam zbyt prosto zalatwia sie sprawe w
        MZK-u. U nas, jest to z tego co slyszalem raczej klopotliwe.


        • Gość: Remislaw Re: O kanarach slow kilka IP: 10.144.25.* 13.11.01, 14:00
          Nie twierdze, ze nasi kanarzy to szczyt kultury i uprzejmosci. Ale zobacz tez
          troche na sprawe z ich punktu widzenia. Wsiadaja do autobusu, w ktorym wszyscy
          ludzie sa do nich wrogo z natury nastawieni, staraja sie sprawdzac bilety, a tu
          wlasnie sie babci przypomnialo, ze nie wpisala numeru na znaczek, itp. Gdy na
          granicy nie masz podpisanego paszportu zawracaja Cie od razu, bo masz niewzany
          dokument. I nikt nie pyta, kto i co. Masz niewazny i koniec. Powinienes miec
          wazny przy przekraczaniu. Tak samo wsiadajac do autobusu powinienes miec wazny
          bilet, co oznacza wpisanie numeru na znaczek. bez tego bilet jest niewazny, jak
          paszport bez podpisu.

          A co do tego, ze Cie nie chcieli wypuscic.... wiesz, nie tak dawno byla tu
          dyskusja na ten temat, w ktorej jako jedna z propozycji unikniecia kary bylo
          wyjscie z autobusu razem z nim, a na przystanku powiedzenie mu, ze nie ma prawa
          kontrolowac biletow na przystanku, bo to nie tramwaj.wiec....jakby to
          powiedziec....

          Moim zdaniem uwazam, ze gdyby wszyscy mieli bilety, nie byloby problemu.
          Niestety, sprytnosc Polakow nie zna granic i zrobia wszystko, zeby sprobowac
          pojechac bez. A kanarzy to bodaj jeden z najbardziej niewdziecznych zawodow -
          to ze sa chamscy i brutalni.... jakos nie wybrazam sobie 80 letnich babuszek
          podchodzacych do grupki mlodych wracajacych ze szkoly, najlepiej po jakim
          piwku, bo to piatek, i grzecznie pytajacych: najuprzejmiej przepraszam, ze
          przeszkadzam, ale czy moge zobaczyc Wasze bilety?

          To temat rzeka. Zawsze znajda sie zadowoleni i skrzywdzeni. Ci, ktorzy maja
          bilety i ktorzy nie rejestruja problemu, i Ci, ktorzy przezywaja podobne
          przygody (dla Twojej informacji- sam w Gdansku mialem rowniez niezbyt mila
          przyjemnosc podrozy nocnym autobusem pod komende policji, bo (uwaga) mialem
          bilet calodzienny (tak on sie nazywa), co jak nazwa wskazuje oznacza, ze
          nieobowiazuje juz on o 22.... Dluzsza historia, powiem tylko, ze w taich
          przypadkach polecam pismo do ZKM lub Renomy. Moze w to nie uwierzysz, ale to
          dziala a kazdy taki przypadek jest badany osobno.
          • Gość: ZetKa Re: O kanarach slow kilka IP: *.robotics.ntua.gr 13.11.01, 14:12
            > Nie twierdze, ze nasi kanarzy to szczyt kultury i uprzejmosci. Ale zobacz tez
            > troche na sprawe z ich punktu widzenia. Wsiadaja do autobusu, w ktorym wszyscy
            > ludzie sa do nich wrogo z natury nastawieni
            A kto jest temu winien? W Poznaniu jakos wszyscy szanuja kanarow, z drugiej
            strony nie slyszalem, zeby kanar odstawil kiedykolwiek takie numery jak u nas.
            Raz tyko jeden byl troche niemily dla mnie, ale naprawde daleko mu bylo do naszej
            renomy. Dopowiem, ze byla to inna firma.

            > Gdy na granicy nie masz podpisanego paszportu zawracaja Cie od razu, bo masz
            > niewzany dokument.
            Na angielskiej, najbardziej restrykcyjnej granicy, kazali mi podpisac na miejscu.
            Nikt mnie nie zawrocil.

            > bilet, co oznacza wpisanie numeru na znaczek. bez tego bilet jest niewazny,
            Masz racje. A postaw sie teraz na miejscu staruszki. Takie kobiety sa zazwyczaj
            uczciwe. Podobnie jak zazwyczaj moga sie poskarzyc bolem rak, nog, skleroza...

            > A co do tego, ze Cie nie chcieli wypuscic.... wiesz, nie tak dawno byla tu
            > dyskusja na ten temat, w ktorej jako jedna z propozycji unikniecia kary bylo
            > wyjscie z autobusu razem z nim, a na przystanku powiedzenie mu, ze nie ma prawa
            > kontrolowac biletow na przystanku, bo to nie tramwaj.wiec....jakby to
            > powiedziec....
            SAM PODSZEDLEM DO NIEGO WCZESNIEJ! CHcialem, zeby mnie sprawdzil wczesniej, i
            chcialem wysiasc na swoim przystanku.

            > Moim zdaniem uwazam, ze gdyby wszyscy mieli bilety, nie byloby problemu.
            WSZYSCY? To czemu za jednego gapowicza marzna w ciemnicy wszyscy pozostali
            pasaerowie? Czemu wystawiani sa na ryzyko, ze ktos ich w nocy pobije, bo
            stwierdza, ze podejda ten jeden przystanek do domu zamiast czekac na kolejny
            autobus? Dziwisz sie potem, ze wszyscy sa do nich wrogo nastawieni? Sam bym
            takiego zlinczowal. I wezwal policje, bo niby czemu chce mnie wyrzucic z
            autobusu? W najgroszym wypadku, niech spisza protokol, przynajmniej bede mogl MZK
            wystawic rachunek za taksowke.


            > to ze sa chamscy i brutalni.... jakos nie wybrazam sobie 80 letnich babuszek
            W Poznaniu nie sa chamscy. Nie sa brutalni. A juz na pewno nie wyciagaja malej
            dziewczynki, ktora gubi sie trzy ulice od domu na drugi kraniec miasta.

            > przygody (dla Twojej informacji- sam w Gdansku mialem rowniez niezbyt mila
            Dla twojej wiadomosci: RENOMA!

            > przypadkach polecam pismo do ZKM lub Renomy.
            KONIECZNIE DO GDANSKIEJ RENOMY!
            Szczecinska sobie bardzo czesto zlewa, choc slyszalem o przypadku gdy
            Szczecinianka pisala do Gdanska, skonczylo sie na przeprosinach dostarczonych...
            wraz z bukietem kwiatow. Do ZKM mozna sobie pisac, kiedys kumpel puscil do nich
            watek z pl.regionalne.szczecin, to sie oburzyli, ze ich bezpodstawnie oskarza i
            uraza (chodzilo o to, ze kontrole biletow sa nielegalne, mimo iz w mailu podawal
            koknkretne ustawy).
            • Gość: Remislaw Re: O kanarach slow kilka IP: 10.144.25.* 13.11.01, 14:29
              Dobra, poddaje sie.... w wiekszosci tych spraw masz racje, ale przedstawiajac
              skrajne przypadki nie jestes w stanie spojrzec obiektywnie na cala sprawe. To
              tak, jakbys po wczorajszym upadku samolotu w NY twierdzil, ze wszystkie
              samoloty sa niebezpieczne.

              Ale dobra, przyznaje sie - tu rzeczywiscie wiele rzeczy jeszcze szwankuje.
              Problemem jest natomiast to, ze w tyc uslugach nie ma konkurencji i dlatego
              Renoma sobie pozwala na to, na co tylko chce. A szkoda

              Zostaje mi tylko zyczyc Ci przyjemniejszej jazdy do domu...
              • bbury Re: O kanarach slow kilka 13.11.01, 14:42
                Mam takie spostrzeżenie nsa temat kanarów - ale gwarantuję jego prawdziwość w
                stosunku do praskich (czeskich).
                Jeśli zobaczysz w metrze lub tramwaaju człowieka żującego gumę możesz być pewny
                że to kanar. Nikt poza nimi tam gumy nie żuje. Serio. W
                Widać nerwowa praca :)))
              • Gość: ZetKa Re: O kanarach slow kilka IP: *.robotics.ntua.gr 13.11.01, 14:49
                > Dobra, poddaje sie.... w wiekszosci tych spraw masz racje, ale przedstawiajac
                > skrajne przypadki nie jestes w stanie spojrzec obiektywnie na cala sprawe.
                Z wlasnego doswiadczenia (na szczescie rzadkiego), mam wrazenie, ze to nie sa
                skrajne przypadki :(

                > Ale dobra, przyznaje sie - tu rzeczywiscie wiele rzeczy jeszcze szwankuje.
                > Problemem jest natomiast to, ze w tyc uslugach nie ma konkurencji i dlatego
                > Renoma sobie pozwala na to, na co tylko chce. A szkoda
                Jak to nie ma konkurencji? ZKM moze to wykonac we wlasnym zakresie, moze
                zatrudnic inna firme (np. ta z Poznania). Duzo tez by dalo, gdyby dostowal sie do
                tych przepisow, ktore wisza w autobusach!

                > Zostaje mi tylko zyczyc Ci przyjemniejszej jazdy do domu...
                Ech, miales nie przypominac... wlasnie probuje sie dowiedziec, czy moj bilety
                lotniczy jest wazny, czy nie... i wcale nie chodzi o jakas zlotowke, raczej o
                jakies 800 zlotowek

                • Gość: Wojtek Re: O kanarach slow kilka IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 21:00
Pełna wersja