Gość: xxtoja
IP: *.chello.pl
09.12.06, 20:45
Bobomigi po polsku
Taka metoda porozumiewania się z niemówiącymi jeszcze dziećmi jest bardzo
popularna na Zachodzie, głównie w USA. Wszystko zaczęło się w końcu lat 70.
ubiegłego wieku od spostrzeżeń dokonanych przez Josepha Garcię, tłumacza
Amerykańskiego Języka Migowego. Zaobserwował on, że głusi rodzice bardzo
wcześnie zaczynają porozumiewać się ze swoimi słyszącymi dziećmi. Garcia
udowodnił, że dzieci potrafią komunikować się już w ósmym-dziewiątym miesiącu
życia.
W 1999 r. stworzył program edukacyjny dla słyszących rodziców i dzieci -
"Sign With Your Baby". - Po polsku nazywamy go "bobomigi" - śmieje się
Danuta Mikulska, która właśnie "bobomiguje" doktorat w Instytucie Języka
Polskiego. - W naszej rodzinie urodziło się prawie jednocześnie kilkoro
dzieci, w tym moja Lenka - tłumaczy, skąd pomysł na tak niezwykły temat pracy
doktorskiej.
Młoda badaczka zaprosiła do współpracy kilkadziesiąt dzieci i ich rodziców.
Wszyscy słyszą, a językiem, którym mówi się w ich domu, jest polski. -
Najczęściej pierwszym znakiem, który maluchy pokazywały, a miały wtedy od
sześciu do dziewięciu miesięcy, była otwierająca się pięść
oznaczająca "światło" - opowiada. - Potem błyskawicznie przyswajały kolejne.
Pomiędzy 10. a 18. miesiącem ich życia nastąpił prawdziwy wysyp znaków,
pojawiły się pierwsze zdania, dzieci zaczęły bawić się miganiem.
- Dzisiaj większość z nich jest już w ostatniej fazie bobomigania. Zaczynają
rezygnować ze znaków na rzecz wygodniejszej dla nich mowy.
Nie takie niemowy z tych niemowlaków
Strach, że dzieci, które nauczymy migać, nie będą chciały zacząć mówić, ma
tylko wielkie oczy. Maluchy nie tylko łatwo przerzucają się na język mówiony,
ale pierwsze słowa wypowiadają szybciej niż rówieśnicy, którzy nie migają. Z
badań przeprowadzonych przez brytyjskie uczone Lindę Acredolo i Susan Goodwyn
wynika, że 24-miesięczne migające dzieci mówią tak dobrze, jakby miały 27 czy
28 miesięcy. A kiedy mają trzy lata, używają języka, którym normalnie
posługują się czterolatki.
Rośnie im również iloraz inteligencji. Acredolo i Goodwyn poddały testom
ośmioletnie dzieci, które w okresie niemowlęctwa poznały język migowy. Ich IQ
było średnio o 12 punktów wyższe niż dzieci niemigających. Podobnie dzieci
wychowywane w środowisku dwujęzycznym - np. gdy tata jest Polakiem, a mama
Niemką - rozwijają się lepiej niż te, którym rodzice przekazują tylko jeden
język.
Nauka migania rozwija również u dzieci zdolności manualne, wyobraźnię (także
przestrzenną), pamięć i koncentrację. Dzieje się tak, bo mózg zapamiętuje
język migowy w swojej prawej, "twórczej" półkuli, podczas gdy pierwsze słowa
mówione zapisuje w lewej, która odpowiada za myślenie logiczne.
Amerykańscy naukowcy podkreślają też, jak bardzo sfrustrowane są dzieci,
które jeszcze nie mówią, a już chciałyby przekazać mamie lub tacie, że są
głodne, że mają mokro albo że właśnie zobaczyły pieska. Miganie otwiera przed
nimi świat komunikacji międzyludzkiej.
- Określenie "niemowlaki" chyba już nie pasuje do maluchów, które migają. One
przecież mówią, tyle że w innym języku - podkreśla pani Danuta.
www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3781459.html