Dodaj do ulubionych

Tony śmieci w Inie

07.03.07, 22:10
Ina, oficjalnie rzeka z wodami I i II klasy czystości, poniżej Goleniowa jest
zanieczyszczona w nieprawdopodobnym wręcz stopniu. W nurcie i na brzegach
zalegają ogromne ilości śmieci, w tym stare lodówki, telewizory, opony
samochodowe, tysiące butelek i różnych innych odpadów.
Andrzej Helak, policki turysta-wodniak na swojej stronie internetowej
(www.anhel.org) opublikował fotografie wykonane na dolnym odcinku Iny w
sobotę, 3 marca. Widać na nich ogromne ilości śmieci, tworzących miejscami
tamy spiętrzające nurt rzeki.
Najbardziej zanieczyszczony jest dziesięciokilometrowy odcinek rzeki tuż za
Goleniowem. Oznacza to, że śmieci trafiają do rzeki na terenie miasta, co
wystawia nie najlepsze świadectwo mieszkańcom Goleniowa. Ina powyżej miasta
jest czysta i śmieci praktycznie w niej nie ma.
– Żałosny udział w tym bezczeszczeniu rzeki mają również wędkarze, każde z
wielu setek stanowisk wędkarskich na Inie jest po prostu zaświnione typowymi
dla wędkarzy śmieciami – puszkami po zanętach, opakowaniami po prowiancie,
folią itp. Tragikomiczne obrazki „kulturalnego” zachowania wędkarzy widać w
postaci śmieci zapakowanych do toreb foliowych powieszonych na drzewach –
pisze pan Andrzej w liście skierowanym do goleniowskich urzędów i instytucji,
apelując jednocześnie o podjęcie działań na rzecz usunięcia śmieci z rzeki.
Doczekał się odpowiedzi jedynie z Goleniowskiego Młodzieżowego Domu Sportu,
któremu władze miasta zleciły utrzymanie porządku na Inie. Dyrektor informuje,
że sprzątanie rzeki rozpocznie się w marcu.
W tegorocznym budżecie gminy na ten cel przeznaczono 30 tys. zł. Stanowczo za
mało, by pokryć koszty usuwania śmieci, które gromadziły się w rzece przez
długie lata. Są ich dzisiaj po prostu tony. Aby oczyścić piętnastokilometrowy
odcinek rzeki od Goleniowa do jej ujścia, potrzeba odpowiedniego sprzętu,
ludzi i pieniędzy.
Nie słychać, by sprawą zamierzał się zająć Zachodniopomorski Zarząd Melioracji
i Urządzeń Wodnych – instytucja będąca gospodarzem wód Iny. Najwyraźniej nie
jest on zainteresowany sprzątaniem rzeki. Zainteresowane – przynajmniej
teoretycznie – są władze gminy Goleniów, które starają się rzekę promować jako
atrakcyjny szlak kajakowy. Jednak sposób, w jaki chcą one sprawę rozwiązać nie
gwarantuje skuteczności. Burmistrz Goleniowa po prostu nie zdaje sobie sprawy,
że nie chodzi o jakieś tam parę worków foliowych i butelek, ale o prawdziwą
górę śmieci.
Sprawa bardzo zainteresowała środowisko kajakarzy. W poniedziałek na stronach
internetowych poświęconych kajakarstwu pojawiła się informacja o
katastrofalnym stanie Iny. Natychmiast padł pomysł zorganizowania społecznej
akcji sprzątania rzeki i dostarczenia zebranych śmieci do siedzib urzędów,
które powinny tą sprawą się zająć z racji statutowych obowiązków. Może to
zmobilizuje urzędników do działania?
/kurier szcz./
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka