maciekmoc 20.02.08, 18:03 I bardzo dobrze. Dzisiaj na sesji kolejny raz zostały przedstawione argumenty za zachowaniem szkoły. Mam nadzieje, że na sesji całej rady zostanie podjęta taka sama decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gość Re: Radni przeciwko likwidacji "Maciusia" IP: *.cable.smsnet.pl 20.02.08, 18:05 no dobrze, a tak na spokojnie - co dalej z rewitalizacją kamienic - oficyn? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiełbaska Re: Radni przeciwko likwidacji "Maciusia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 18:09 Kasy brak w scr. Jaki pan taki kran. Dlatego cała wycieka jak z dziurawego szamba. Kiełbaska patrzy i nie chce się jeje płakać, bo nie. Róbta co chceta, to i mata co chceta. Odpowiedz Link Zgłoś
ex slabe argumenty 21.02.08, 02:37 I ktokolwiek kto mysli musi to przyznac, ze te argumenty rodzicow sa [1]bezsensu, [2]slabe, [3]egoistyczne. Za to ladnie sie wpisuja w plan utrzymania dziury w centrum miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
bul-ba Re: slabe argumenty 21.02.08, 05:00 Mój koleś z partyzantki, niejaki Leszek Chwat przysłał mi liscik, który podobmo wysłał do szczecińskiej Gazety i naszych radnych. Przypomnę, że Chwat był przez chwilę wice-Jurczykiem tak, jak wice- Jurczykiem (tyle, że znacznie dłużej) był Mumin Krzystek). Liścik niegłupi choć autor za sam fakt współpracy z jurczykiem i Krzystkiem - idiota choć sympatyczny. Nawet jak wydrukują to ocenzurują, więc w imię wolności słowa przekazuję (bez uzgodnienia z autorem) Odpowiedz Link Zgłoś
bul-ba Re: slabe argumenty 21.02.08, 05:04 Tak, jak co roku, w okolicach Bożego Narodzenia zima zaskakuje drogowców, tak co roku w lutym szczecińscy urzędnicy i radni przystępują do tzw. restrukturyzacji oświaty czyli próby zamknięcia kilku (zwykle tych samych) szkół. Rosną emocje, racjonalne argumenty przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Okazja do rzeczowej dyskusji o najważniejszym, moim zdaniem, zadaniu samorządu jakim jest zapewnienie młodym szczecinianom dostępu do oświaty na przyzwoitym poziomie po raz kolejny zostaje zmarnowana. Ot taka nasza nowa szczecińska świecka tradycja. Aby wykluczyć jakiekolwiek podejrzenia prywatę, informuję, że stan szczecińskiej oświaty nie dotyczy mnie osobiście. Moje dzieci są dorosłe, a moje wnuki najpewniej będą uczniami szkół w Londynie, Dublinie czy innym Nowym Jorku. No chyba, że nastąpi cud, ale w cuda nie wierzę – jako zdeklarowany ateista i grzesznik. Nie zmienia to faktu, że szczecinian płacący podatki (jeśli wierzyć oświadczeniom majątkowym - wyższe niż większość PP Radnych) ma prawo do przedstawienia swojej opinii na temat sposobu wydatkowania tych podatków. W zamierzchłych czasach, kiedy jako członkowie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, próbowaliśmy zmieniać obrzydliwą PRL-owską rzeczywistość, często powtarzaliśmy hasło wymyślone podobno przez paryskich studentów w 68 r. – „Bądź realistą – żądaj niemożliwego”. Po jakimś czasie okazało się, że niemożliwe jest możliwe, a nawet konieczne. No to czas na moje oczekiwania wobec szczecińskiej szkoły publicznej. Oczekiwania, które, w co nie wątpię, są niemożliwe do spełnienia bo budżet, bo bieda, bo są ważniejsze zadania, bo ….. (tu wpisać 28 tys. powodów). Odpowiedz Link Zgłoś
bul-ba Re: slabe argumenty 21.02.08, 05:08 Chciałbym aby gimnazjalista w moim mieście uczył się w szkole, w której: klasa ma nie więcej, niż 25 uczniów, pracownia informatyczna ma tyle komputerów, aby na każdego ucznia przypadał jeden, a w szkolnej bibliotece i świetlicy jest nieograniczony dostęp do Internetu, kolega na wózku inwalidzkim nie jest jakimś „dziwadłem” ale pełnoprawnym członkiem szkolnej społeczności, od którego wymaga się tyle samo co od innych, a kiedy trzeba pomaga mu się bez nadmiernej i poniżającej troskliwości, na lekcjach języka polskiego poza wiedzą o tym, że Mickiewicz wielkim poetą był, pomaga się zrozumieć artykuł z lokalnej gazety, na matematyce nauczą jak obliczyć koszt kredytu i co to jest inflacja, na lekcjach filozofii (tak!) gimnazjalista dowie się co o świecie miał do powiedzenia Arystoteles, Platon i Tomasz z Akwinu a ksiądz katecheta będzie musiał tłumaczyć się ze spalenia na stosie Giordana Bruno, nauczyciele nie będą udawać, że 16 latek ma jeszcze czas na zainteresowanie seksem i spokojnie, bez emocji i kulturalnie wytłumaczą np. do czego służy prezerwatywa, oczywistym jest, że uczy się dwóch języków obcych (minimum 4 godziny w tygodniu), każdy uczeń ma możliwość korzystania z zajęć pozalekcyjnych bez ograniczeń, szkoła ma Radę Rodziców, która naprawdę decyduje o ważnych dla szkoły sprawach a lokalny samorząd NAPRAWDĘ w swoich decyzjach bierze pod uwagę jej sugestie, nauczyciele nie pracują 18 godzin w tygodniu, ale tyle ile trzeba. Ale zarabiają tyle, że nie muszą dorabiać po godzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
bul-ba Re: slabe argumenty 21.02.08, 05:10 Na koniec trochę nie na temat. Podobno fakt istnienia szkoły uniemożliwia rewitalizację centrum miasta. Jeżeli dobrze rozumiem pojęcie rewitalizacji to polega ona na przywróceniu życia. Miasto żyje, jeśli ma mieszkańców. Mieszkańcy zwykle mają dzieci. Dzieci potrzebują szkół. Są oczywiście mieszkańcy, którzy nie mają dzieci, oni mają więcej pieniędzy. Nie będę kontynuował wywodu bo zarzucą mi homofobię. Odpowiedz Link Zgłoś
bul-ba Re: slabe argumenty 21.02.08, 05:15 Nie oczekuję żadnych cudów. Do takiej szkoły chodził mój syn. Nie była to szkoła prywatna, nie była to szkoła w wielkim mieście w bogatym kraju. To było gimnazjum w małej, biednej wiejskiej gminie na krańcach Rzeczpospolitej, do której zmienne koleje losu (jak pisał Edward Stachura) rzuciły mnie i moją rodzinę. Na zorganizowanie tej szkoły gmina przeznaczyła ponad połowę swojego rocznego budżetu. Burmistrz i radni uznali, że naprawa drogi czy budowa kawałka wodociągu może poczekać a dzieci czekać nie mogą. Uznali, że najlepszą inwestycją jest inwestycja w edukację. Również politycznie projekt okazał się udany. Burmistrz (żeby nie było wątpliwości – nie nauczyciel, ale twardo chodzący po ziemi budowlaniec) rządzi gminą już trzecią kadencję a w ostatnich wyborach wygrał w pierwszej turze (pierwsi absolwenci gimnazjum już mogli głosować). Niestety nie mam praw wyborczych w tej gminie ale chciałbym, żeby Pan wiedział Panie Burmistrzu Adamie Zarzycki, gdybym mógł, głosowałbym na Pana zawsze i chciałbym, by moje Miasto miało takiego gospodarza! Miasto nie jest, wbrew temu co się opowiada, firmą. Jeśli już musimy porównywać samorząd do czegoś, to najlepszym porównaniem jest rodzina. W normalnej rodzinie dzieci są najważniejsze. Jeśli rosną nasze dochody, to zwiększamy wydatki na dzieci. Pracujemy coraz ciężej aby zapewnić dodatkowe lekcje angielskiego, korepetycje z matematyki czy zajęcia sportowe. Jak zostaje parę złotych budujemy sobie nowy podjazd do domu (nową ulicę) czy robimy imprezkę dla znajomych (Tall Ships Racing). Poza rodzinami patologicznymi, nikt nie oczekuje, że zasiłek rodzinny (subwencja oświatowa) wystarczy na utrzymanie dzieci. Miasto Poznań dokłada na szkoły do subwencji oświatowej 60% z innych dochodów, mój Szczecin 40%. Mniej niż takie potęgi gospodarcze jak Banie, Barlinek, Cedynia czy Gryfino (wpisać dowolną gminę w dawnym województwie szczecińskim). Na koniec trochę nie na temat. Podobno fakt istnienia szkoły uniemożliwia rewitalizację centrum miasta. Jeżeli dobrze rozumiem pojęcie rewitalizacji to polega ona na przywróceniu życia. Miasto żyje, jeśli ma mieszkańców. Mieszkańcy zwykle mają dzieci. Dzieci potrzebują szkół. Są oczywiście mieszkańcy, którzy nie mają dzieci, oni mają więcej pieniędzy. Nie będę kontynuował wywodu bo zarzucą mi homofobię. Odpowiedz Link Zgłoś