Dodaj do ulubionych

K. strzelił sobie znowu w kolano

13.03.08, 08:23
"Gazeta przytacza opinie specjalistów od politycznego PR, którzy twierdzą, że
ta wypowiedź, to "najgorsze, co mogło się przydarzyć PiS od momentu
przegranych wyborów".

W wywiadzie dla portalu www.pis.org.pl (ukazał się 06.03) Jarosław Kaczyński
krytycznie odniósł się do pomysłu umożliwienia głosowania w wyborach przez
internet. - Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział
przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i
zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota - mówił w wywiadzie prezes PiS. -
Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą
najłatwiej manipulować, sugerować, na kogo ma zagłosować - dodawał.
"Dziennik" pisze, że po tym wywiadzie na forach internetowych pojawiło się
wiele komentarzy krytycznych wobec Jarosława Kaczyńskiego.

- To pokazuje, że Jarosław Kaczyśńki pozostał w XiX wieku, a świat poszedł do
przodu. Pokazuje też dlaczego przegrał i dlaczego przegrywają ludzie idei,
którzy wiedzą, kim był Cyceron, a nie wiedzą, czym są Google - uważa
specjalista od politycznego PR Eryk Mistewicz."

no i co wy na to solid.s, nazwakonta, h.g.g., pokemon.p, wesołyromek, as9943 i
reszta dyżurnych klikaczy ? Jakoś głupio teraz, co ?
A będzie jeszcze głupiej :)
Obserwuj wątek
    • h.g.g Re: K. strzelił sobie znowu w kolano 13.03.08, 09:31
      exman napisał:
      > no i co wy na to solid.s, nazwakonta, h.g.g., pokemon.p, wesołyromek, as9943 i
      > reszta dyżurnych klikaczy ? Jakoś głupio teraz, co ?
      > A będzie jeszcze głupiej :)


      Czuję się wywołany do tablicy ;)
      Nie jestem, jak Tobie się wydaje, bezmyślnym i bezkrytycznym wyznawcą pis-u i J.
      Kaczyńskiego, ja kibicuję komu innemu. Ale tu niestety Kaczyński wg mnie ma
      rację, a pan Mistewicz nie jest żadną wykładnią ani nieomylną alfą i omegą.
      Internet jest zbyt niedopracowanym i ułomnym medium aby go wykorzystywać w tak
      poważnej sprawie jaką jest głosowanie w wyborach. Kaczor uzył słów które wyjęte
      z kontekstu ukazują go jako ignoranta, ale oddają dobrze rzeczywistość. Nie
      przesądzałbym też zagłady pis-u.
      Wcale mi nie jest głupio, dlaczego miało by być? Mam swoje poglądy i taki czy
      inny "specjalista od wizerunku" nie jest w stanie ich zburzyć ani zmienić.
      Dla równowagi polecam dwa teksty:
      menda.salon24.pl/65344,index.html
      galeria.salon24.pl/65407,index.html
      i samodzielne myślenie, Exman.
      Pozdrawiam.
      • absztyfikant Re: K. strzelił sobie znowu w kolano 13.03.08, 09:38
        bi.gazeta.pl/im/4/5006/z5006564X.jpg
      • exman Re: K. strzelił sobie znowu w kolano 13.03.08, 09:38
        Przeczytałem, dzięki za lekturę, warto znać zdanie strony przeciwnej, bo ten
        salon24 to jak widzę czystej wody Kurski i inni apologeci Kaczorów. Swoją drogą,
        piszesz, że kibicujesz komuś innemu a czytujesz tego typu prasę...ech, coraz
        mniej rzeczy na tym świecie zdolnych jest mnie zadziwić. To pewnie wina zbyt
        dużej samodzielności w myśleniu :) pozdrawiam. Ex.
        • h.g.g Re: K. strzelił sobie znowu w kolano 13.03.08, 09:48
          Do Absztyfikanta:
          www.yarrok.republika.pl/tablica%20tusk.jpg
          Do Exmana:
          "ten salon24 to jak widzę czystej wody Kurski i inni apologeci Kaczorów"
          Zapewniam Ciebie że nie - zapytaj się Absztyfikanta ;)
      • anamar stalin 13.03.08, 11:14
        jak to powiedział kiedyś stalin?"demokracja to zbyt poważna
        sprawa,by powierzać ją motłochowi".po prostu kaczor myśli tak samo
        • Gość: vx Re: stalin IP: 83.238.44.* 13.03.08, 11:32
          anamar napisała:

          > jak to powiedział kiedyś stalin?"demokracja to zbyt poważna
          > sprawa,by powierzać ją motłochowi".po prostu kaczor myśli tak samo

          Gratuluję umiejętności telepati Anamar. Może przeczytasz tez moje myśli?
          • anamar Re: stalin 13.03.08, 14:32
            Gość portalu: vx napisał(a):
            > Gratuluję umiejętności telepati Anamar. Może przeczytasz tez moje myśli?


            wyjątkowo brudne.a "telepatii" piszemy przez 2i.
    • Gość: Doradca Re: K. strzelił sobie znowu w kolano IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.08, 09:54
      K. działa tak jkby Mu konkurencja płaciła.Sam sobie na własną
      szkodę.Powiedział sobie i 100 000 elektoratu w PISdu :))
    • krzysztofsf Re: K. strzelił sobie znowu w kolano 13.03.08, 11:31
      > no i co wy na to solid.s, nazwakonta, h.g.g., pokemon.p, wesołyromek, as9943 i
      > reszta dyżurnych klikaczy ? Jakoś głupio teraz, co ?
      > A będzie jeszcze głupiej :)

      Ja sie wtrace.
      Przez internet jak najbardziej - tylko wyborca niech poda wczesniej do spisu wyborcow swoj podpis cyfrowy, niech tam bedzie odcisk w formie umozliwiajacej identyfikacje, ze to gosc o tym peselu. - i niech go zarejestruja razem z peselem i innymi danymi, jako identyfikujacy wyborce w internecie.

      Wszelkie inne formy bede uwazal za oszustwo i naduzycie.
      • krzysztofsf jak glosowac internetowo. 13.03.08, 11:35
        krzysztofsf napisał:

        > > no i co wy na to solid.s, nazwakonta, h.g.g., pokemon.p, wesołyromek, as9
        > 943 i
        > > reszta dyżurnych klikaczy ? Jakoś głupio teraz, co ?
        > > A będzie jeszcze głupiej :)
        >
        > Ja sie wtrace.
        > Przez internet jak najbardziej - tylko wyborca niech poda wczesniej do spisu wy
        > borcow swoj podpis cyfrowy, niech tam bedzie odcisk w formie umozliwiajacej ide
        > ntyfikacje, ze to gosc o tym peselu. - i niech go zarejestruja razem z peselem
        > i innymi danymi, jako identyfikujacy wyborce w internecie.
        >
        > Wszelkie inne formy bede uwazal za oszustwo i naduzycie.
        >

        No i naturalnie wyborca deklarujacy glosowanie przez internet, po przedstawieniu podpisu cyfrowego przy rejestracji na potrzeby wyborow, powinien byc wykreslony jako glosujacy zdalnie z papierowej listy wyborcow.
        • Gość: Volfram Re: jak glosowac internetowo. IP: *.humanistische-union.de 13.03.08, 11:49
          Skoro istnieja strony "phishingowe" dzieki ktorym roznej masci zlodzieje
          potrafia okrasc konta bankowe klientow to sam zamysl aby umozliwic glosowanie
          przy pomocy tak niedopracowanego i podatnego na manipulacje medium jakim jest
          Internet - budzi sprzeciw i politowanie nad stanem wiedzy pomyslodawcy.
          • exman Re: jak glosowac internetowo. 13.03.08, 12:03
            Czy są kraje, w których dopuszczono się już takiej zbrodni i zezwolono na ten
            sposób głosowania ?
            • krzysztofsf Re: jak glosowac internetowo. 13.03.08, 12:08
              exman napisał:

              > Czy są kraje, w których dopuszczono się już takiej zbrodni i zezwolono na ten
              > sposób głosowania ?

              www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead121&news_cat_id=1335&news_id=212433&layout=18&forum_id=8930&fpage=Threads&page=text
              • krzysztofsf Re: jak glosowac internetowo. 13.03.08, 12:13
                Bardzo podoba mi sie akapit zwiazany z zaszyfrowaniem powiazania oddanego glosu z identyfikacja oddajacego - faktycznie, bez tego wybory zrobilyby sie jawne. Ale kednoczesnie coraz trudniej zweryfikowac zgodnosc oddanych glosow z rzeczywistoscia - coraz wieksze pole do manipulacji.
            • krzysztofsf Re: jak glosowac internetowo. 13.03.08, 12:16
              exman napisał:

              > Czy są kraje, w których dopuszczono się już takiej zbrodni i zezwolono na ten
              > sposób głosowania ?

              tu tez ciekawa analiza.
              Nie tak rozowo i demokratycznie z tym glosowaniem, jak ci sie wydaje

              prawo.vagla.pl/node/6941
          • krzysztofsf Re: jak glosowac internetowo. 13.03.08, 12:07
            Gość portalu: Volfram napisał(a):

            > Skoro istnieja strony "phishingowe" dzieki ktorym roznej masci zlodzieje
            > potrafia okrasc konta bankowe klientow to sam zamysl aby umozliwic glosowanie
            > przy pomocy tak niedopracowanego i podatnego na manipulacje medium jakim jest
            > Internet - budzi sprzeciw i politowanie nad stanem wiedzy pomyslodawcy.

            Jest mozliwe - ale wylacznie z podpisem cyfrowym z okreslonego oficjalnego repozytorium(ile osob na forum ma takowy?) i to przy skrupulatnej rejestracji uprawnionych do tej formy glosowania polaczonej z wykreslaniem ich z tradycyjnej listy papierowej (unikniecie podwojnego glosowania).
    • krzysztofsf podsumowanie 13.03.08, 12:21
      www.isoc.org.pl/200701/wybory
      5. Nieprawidłowości w głosowaniach elektronicznych

      Zarzuty odnośnie sfałszowania wyborów lub możliwych nieprawidłowości w głosowaniu elektronicznym podnoszono wielokrotnie w Stanach Zjednoczonych a także w innych krajach, gdzie prowadzi się wybory wspomagane przez komputery wyborcze (Holandia, Irlandia, Włochy).

      Wymienione poniżej przykłady nieprawidłowości towarzyszące wyborom przeprowadzanym elektronicznie wskazują, że brak pewności co do dokładności zliczanych głosów, podejrzenia o manipulację wynikami wyborów i nieprzejrzystość procedur wyborczych są jak na razie raczej standardem niż wyjątkiem. W przypadku pojawienia się wątpliwości niemożliwe lub znacząco utrudnione jest też zweryfikowanie wyników wyborów (powtórne liczenie).

      Przypadek Clintona Curtisa
      W 2000 roku amerykański programista Clinton Curtis[20] miał napisać na zlecenie firmy Yang Enterprises będącej producentem maszyn do głosowania oprogramowanie o charakterze konia trojańskiego, służące do niezauważalnego fałszowania wyników zebranych przez daną maszynę. Curtis opublikował oświadczenie w tej sprawie w grudniu 2004 roku.

      Promieniowanie z nieba?
      W maju 2003 roku podczas głosowania z użyciem komputerów wyborczych DigiVote w Belgii jedna z kandydatek otrzymała nadmiarowe 4 tys. głosów nie oddanych przez żadnego wyborcę. Oficjalnie fenomen ten wyjaśniono „przypadkowym i spontanicznym przestawieniem się bitu” w liczniku znajdującym się w pamięci komputera z niewyjaśnionych powodów – później tłumaczono to m.in. działaniem promieniowania kosmicznego[21].

      Raport naukowców w sprawie urządzeń Diebold
      We wrześniu 2003 roku powołana przez stan Maryland komisja SAIC22 opublikowała raport wskazujący na liczne problemy z bezpieczeństwem urządzeń DIEBOLD[23].

      Dziennikarze i źródła
      W 2003 roku dziennikarka Bev Harris znalazła na stronach firmy DIEBOLD kod źródłowy komputerów wyborczych AccuVote TS 4. Latem 2003 roku grupa naukowców (m.in. znany kryptolog Avi Rubin) po przeanalizowaniu ujawnionego kodu opublikowała obszerny raport, w którym ujawniła poważne luki w bezpieczeństwie wyborów oraz prywatności wyborców[24].

      Generator liczb losowych
      Przeprowadzony w 2004 roku niezależny audyt kodu źródłowego belgijskiego oprogramowania DigiVote ujawnił szereg błędów programistycznych m.in. błędy w generatorze liczb losowych mogące naruszyć prywatność wyborcy[25].

      Belgijskie raporty
      W 2004 roku dwa stowarzyszenia belgijskie – Pour EVA oraz Université Libre de Bruxelles opublikowały oświadczenia w sprawie wyborów wspomaganych elektronicznie w Belgii. Pierwsze z nich skrytykowało uzależnienie demokratycznych wyborów od uczciwości jednej, prywatnej firmy. Drugie wskazało na wciąż zdarzające się błędy w komputerach wyborczych są możliwe, wbrew deklaracjom producentów składanym przed wyborami[26].

      Zgubiono 4,4 tys. głosów
      W 2004 roku w hrabstwie Carteret w Północnej Karolinie doszło do bezpowrotnego zgubienie 4,4 tys. głosów przez komputery wyborcze UniLect Patriot ze świeżo zaktualizowanym oprogramowaniem producenta[27].

      Kontrowersyjne wybory prezydenckie w USA
      Wybory prezydenckie w USA w 2004 roku wzbudziły wiele kontrowersji w związku z zgłoszonymi i rzekomymi nieprawidłowościami w działaniu elektronicznych systemów wyborczych[28].

      System za 52 miliony euro nie daje gwarancji
      W 2004 roku irlandzkie władze przygotowując się do wyborów do Parlamentu Europejskiego zakupiły za 52 mln euro komputery wyborcze NEDAP. Później, pod naciskami organizacji pozarządowych i opozycji powołano Commision on Electronic Voting (CEV[29]), której zadaniem była ocena wybranego rozwiązania. Komisja oceniła że system nie daje gwarancji tajności i dokładności wyborów, wymaganych przez ordynację wyborczą w związku z czym zrezygnowano z jego użycia w wyborach. Od tej pory na roczne utrzymanie bezużytecznego sprzętu wydawane jest ok. 800 tys euro rocznie[30].

      Demonstracja fałszerstwa
      W czerwcu 2005 roku Jon Sancho, mąż zaufania w hrabstwie Leon na Florydzie, wraz ze specjalistą Harrym Hursti zademonstrowali w praktyce fałszerstwo wyborcze na komputerach wyborczych DIEBOLD, dokonane przy pomocy odpowiednio spreparowanych kart wyborczych. Według producenta takie fałszerstwo miało być niemożliwe[31].

      Wielka Brytania porzuca plany wprowadzenie e-votingu
      We wrześniu 2005 rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że porzuca plany wprowadzenia głosowania zdalnego przez Internet i SMS, uzasadniając to większymi kosztami i większym ryzykiem nadużyć niż w przypadku głosowania tradycyjnego a nawet przez pocztę[32].

      Nie pokażemy źródeł
      W grudniu 2005 roku firm DIEBOLD odmówiła przekazania kodu źródłowego swoich komputerów wyborczych komisji powołanej przez stan Północna Karolina w celu dokonania niezależnego audytu[33].

      Polska nauka a e-voting
      W czerwcu 2006 we Freiburgu zespół prof. dr hab. Mirosława Kutyłowskiego[34] zademonstrował metody zarażania oprogramowania służącego do składania głosów przez Internet, tak aby w sposób niezauważalny dla głosującego, bez generowania dodatkowej komunikacji informacje o przesłanym głosie były dostępne dla atakującego. Atak dotyczył znanych i uważanych za bezpieczne protokołów kryptograficznych[35].

      Procedury testowania a uprawnienia certyfikacyjne
      Latem 2006 amerykańska komisja Election Assistance Commission odebrała uprawnienia certyfikacyjne fimie Ciber Inc., która zajmowała się m.in. testowaniem bezpieczeństwa amerykańskich systemów wyborczych. Przyczyną odebrania uprawnień były zaniedbania w procedurach testowych, gwarantujących uczciwość głosowań. Decyzja o odebraniu uprawnień została upubliczniona jednak dopiero w styczniu 2007 roku[36].

      Nieautoryzowane oprogramowanie
      W sierpniu 2006 stowarzyszenie Open Voting Foundation[37] ujawniło, że komputery wyborcze DIEBOLD umożliwiają trywialne załadowanie nieautoryzowanego oprogramowania[38].

      Naukowcy kręcą filmy pokazujące kompromitację maszyn wyborczych
      We wrześniu 2006 grupa prof. Eda Feltena z Uniwersytetu Princeton opublikowała obszerny raport na temat bezpieczeństwa komputerów wyborczych DIEBOLD AccuVote-TS, przeprowadzony na podstawie analizy produkcyjnego egzemplarza urządzenia, bez dostępu do kodu źródłowego. Zespół wskazał na szereg błędów w zabezpieczeniach, umożliwiających m.in. zainstalowanie w nich nieautoryzowanego oprogramowania modyfikującego wyniki głosowania[39].

      Anonimowe źródła dostarczają dyskietki
      W październiku 2006 zatrudniona w Fundacji Freemana aktywistka Cheryl C. Kagan (wcześniej związana z administracją prezydenta Clintona) otrzymała z anonimowego źródła kod źródłowy oprogramowania komputerów wyborczych DIEBOLD BallotStation oraz GEMS, wraz z notatką krytykującą bezpieczeństwo tych systemów oraz politykę producenta. Przesłanie dysków do fundacji doprowadziło do wszczęcia śledztwa FBI[40].

      Instalacja nieautoryzowanego oprogramowania w telewizji
      W październiku 2006 holenderskie stowarzyszenie WVSN[41] zademonstrowało w programie telewizyjnym instalację nieautoryzowanego oprogramowania i fałszowanie wyników głosowania w komputerach wyborczych firmy NEDAP[42].

      Jakie państwo kontroluje proces wyborczy?
      W listopadzie 2006 gazeta Washington Post opublikowała artykuł wskazujący na to, że właścicielem firmy Smartmatic produkującej popularne komputery wyborcze Sequoia jest wenezuelska grupa Bizta, w której z kolei 30% udziałów ma rząd Wenezueli. Wzbudziło to obawy odnośnie potencjalnych manipulacji wynikami wyborów, jakich tą drogą mógłby dokonywać otwarcie wrogi wobec USA rząd Wenezueli[43].

      Proces sądowy po ostatnich wyborach do Kongresu USA
      29 grudnia 2006 amerykański sąd odmówił Christiane Jennings prawa do wglądu w kod źródłowy maszyn obsługujących głosowanie elektroniczne w ostatnich wyborach do Kongresu w niektórych hrabstwach stanu Floryda, tłumacząc to koniecznością ochrony tajemnicy handlowej producenta. Christiane Jenn
      • Gość: as kto poniósł by koszty takiego głosowania IP: *.devs.futuro.pl 13.03.08, 12:32
        oczywiście podatnicy ,po co jeszcze ich obciążać tymbardziej że
        chodzi o to czy przejśc sie na spacer czy nie.Na razie to deklaracji
        podatkowej to nie mozna wysłać internetem a co dopiero głosowanie
        które musi być tajne.
        • krzysztofsf Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania 13.03.08, 12:41
          Gość portalu: as napisał(a):

          > oczywiście podatnicy ,po co jeszcze ich obciążać tymbardziej że
          > chodzi o to czy przejśc sie na spacer czy nie.Na razie to deklaracji
          > podatkowej to nie mozna wysłać internetem a co dopiero głosowanie
          > które musi być tajne.

          narazie "obrazonym inteurnautom" wydaje sie, ze jest to cos w typie oddania glosu na sonde na Onecie.
          • exman Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania 13.03.08, 12:50
            Z tego co mi wiadomo, polscy informatycy należą do ścisłej światowej czołówki,
            jest więc spora szansa, że doczekamy się i efektu w postaci solidnego i
            bezpiecznego programu do wyborów. Więcej wiary w rodaków panowie :) A co do
            podpisu elektronicznego, to może i nasze szczecińskie UNIZETO wreszcie doczeka
            się uznania. Trzymam kciuki.
            • krzysztofsf Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania 13.03.08, 12:57
              exman napisał:

              > Z tego co mi wiadomo, polscy informatycy należą do ścisłej światowej czołówki,
              > jest więc spora szansa, że doczekamy się i efektu w postaci solidnego i
              > bezpiecznego programu do wyborów. Więcej wiary w rodaków panowie :) A co do
              > podpisu elektronicznego, to może i nasze szczecińskie UNIZETO wreszcie doczeka
              > się uznania. Trzymam kciuki.

              Stanowisko ISOC podalem powyzej.
              raczyles sie zapoznac?

              To wlasnie wypowiadaja sie informatycy zwiazani z internetem.
              • exman Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania 13.03.08, 13:03
                Nie raczyłem. Co absolutnie nie zmienia mojego zdania i wiary w naszych
                informatyków :) Wyluzuj koleżko.
                • krzysztofsf Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania 13.03.08, 13:17
                  exman napisał:

                  > Nie raczyłem. Co absolutnie nie zmienia mojego zdania i wiary w naszych
                  > informatyków :) Wyluzuj koleżko.

                  Dlaczego mam "wyluzowac" ?
                  Satnowisko zawiera przyklady z kilkunastu krajow z ostatnich lat, ze technicznie jeszcze nie ma mozliwosci na przeprowadzenie niezagrozonych zmanipulowaniem wyborow wykorzystujacych ta forme glosowania.

                  rozumiem, ze wolisz czytac agitki polityczne zamiast wypowiedzi fachowcow, ale moze jednaj przejrzyj ten dokument, zamiast sie opierac na wizji kreowanej przez politykow bez powiazania z realiami.
                • Gość: as Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania IP: *.devs.futuro.pl 13.03.08, 13:42
                  o ile wiem to podpis elektroniczny to jakies 500 zl rocznie troche
                  drogo jak na glosowanie.Widze ze monopoly wam sie spodobal.A wybory
                  to powazniejsza rzecz niz umiesyzczenie na planszy.Przez zly wybor
                  mozna np placic za obiecanki rzadu np bylym wlascicielom czy
                  zamykanie szpitali bo nie mozna sprostac obiecanym wysokim
                  placom.Informatykow mamy dobrych ale ich juz brakuje do spraw gdzie
                  nie mozna sie bez nich obejSc a i tak trzeba im dobrze zaplacic
                  tylko z czego znowu doic budzet
                  • krzysztofsf Re: kto poniósł by koszty takiego głosowania 13.03.08, 14:04
                    Gość portalu: as napisał(a):

                    > o ile wiem to podpis elektroniczny to jakies 500 zl rocznie troche
                    > drogo jak na glosowanie.Widze ze monopoly wam sie spodobal.A wybory
                    > to powazniejsza rzecz niz umiesyzczenie na planszy.Przez zly wybor
                    > mozna np placic za obiecanki rzadu np bylym wlascicielom czy
                    > zamykanie szpitali bo nie mozna sprostac obiecanym wysokim
                    > placom.Informatykow mamy dobrych ale ich juz brakuje do spraw gdzie
                    > nie mozna sie bez nich obejSc a i tak trzeba im dobrze zaplacic
                    > tylko z czego znowu doic budzet

                    Sie wezmie tych co informatyzuja ZUS - maja doswiadczenie ;)
    • Gość: dl strzelil sobie w stope majac 100 % racji!!!!!! IP: 89.16.85.* 13.03.08, 14:45
      Bardzo mi sie podoba sposob w jaki okreslil motloch skaczacy po
      forach, opowiadajacy dowcipy o kaczorkach i obrazajacy na kazdym
      kroku rodzine Kaczynskich. Wiem ze jako polityk tego kalibru trzeba
      miec gruba skore, ale z grugiej strony podoba mi sie, ze Kaczynski
      nie jest jakas PRowska wydmuszka podobna do Tuska, widzac go - wiem,
      ze to on, a nie firma od wizerunku, i za to bede go cenil chocbym
      nawet znalazl sie w 5% mniejszosci.

      www.dziennik.pl/opinie/article137502/Kaczynski_naruszyl_zasade_medialnej_demokracji.html

      Jarosław Kaczyński nas obraził – można przeczytać na internetowych
      forach. Ale można tam też znaleźć całkiem liczne głosy poparcia dla
      tego, co powiedział (polecam debaty na www.dziennik.pl).

      Powiedział zaś tyle, że nie chciałby, aby ludzie zajęci popijaniem
      piwa i podpatrywaniem internetowej pornografii oddawali - w przerwie
      między tymi czynnościami - swój głos w wyborach. To nie jest obraza
      wszystkich internautów. To zgryźliwa, ale uprawniona ocena jakiejś
      ich części.

      Czy prezes PiS popełnił błąd z punktu widzenia politycznego PR?
      Oczywiście tak. Zwłaszcza po przegranych wyborach, choć i przedtem
      przemawiał często tonem drażniącym ludzi młodszych od siebie. Jego
      zrzędliwe narzekania na maniery Donalda Tuska to najlepszy prezent,
      jaki może dziś zaoferować młodszemu o zaledwie osiem lat liderowi
      PO. Przypominają język, jakim przemawiają do młodych ludzi
      nielubiani starsi wujowie, sąsiedzi czy upierdliwi nauczyciele.

      Nie tylko osiemnastolatkowie, także obywatele sporo starsi wzdrygają
      się instynktownie, gdy coś takiego słyszą. I tym chętniej garną się
      do Tuska. A Kaczyński tłumaczy to spiskiem elit. Niepisana zmowa
      przeciw niemu potęg medialnych, wpływowych środowisk jest faktem,
      tak jak przeciw wielu politykom prawicy w różnych krajach. Niestety,
      on sam bywa wiernym sojusznikiem zmawiających się.

      Na dokładkę Kaczyński naruszył, zresztą nie po raz pierwszy,
      kardynalną zasadę współczesnej, medialnej demokracji opartej na
      nieustannym widowisku i konkursie politycznych marketingów. Nakazuje
      ona nie konfliktować się bez wielkiej potrzeby z żadną większą grupą
      wyborców. Już w latach 80. znany ze słownych gaf wiceprezydent USA
      Dan Quayle musiał się gęsto tłumaczyć, gdy krytykując pewien
      telewizyjny serial jako promujący model rozbitej rodziny, został
      uznany za człowieka ubliżającego samotnym matkom. Nie pomogły
      wyjaśnienia.

      Choć polityk był reprezentantem konserwatywnego skrzydła
      Republikanów, musiał się wycofywać rakiem. Nieważne, że Kaczyński
      nie mówił o wszystkich użytkownikach internetu, wśród których jest
      wielu sympatyków PiS i Ludwik Dorn. Ważne, że zaprezentował
      staroświecki dystans wobec tej grupy i jej stylu życia. W
      dzisiejszej demokracji to gorzej niż zbrodnia. To wielki błąd.

      Nie zmienia to faktu, że przy okazji można postawić pytanie o naturę
      tej medialnej demokracji. O to, czy rzeczywiście powinna być ona
      wielką szkołą savoir vivre’u? Czy ideałem przywódcy powinien być
      ktoś, kto ma "gładką gadkę" i niewiele więcej? Czy polityk ma prawo
      krytykować swoich wyborców? Czy powinien im się w każdym przypadku
      podlizywać?

      Często można odnieść wrażenie, że dla komentatorów kiepska ustawa
      jest mniejszym kłopotem niż niezręczne czy nazbyt toporne
      sformułowanie. I że tacy mówiący twardym językiem o rodakach liderzy
      jak de Gaulle, Churchill, nie wspominając nieustannie łajającego
      Polaków Piłsudskiego, nie mieliby w tym nowym modelu demokracji
      większych szans. Nie porównuję - broń Boże - tych polityków do
      Kaczyńskiego, stawiam jedynie problem. Na tę zmianę nie ma być może
      rady, ale czy to koniecznie oznacza, że trzeba ją przyśpieszać?
      Warto takie pytanie skierować zwłaszcza do dziennikarzy jako tych,
      którzy objaśniają rzeczywistość i kształtują gusty.

      Trzeba też przy okazji spytać, czy Kaczyński ma rację, krytykując
      tzw. e-wybory, czyli pomysł głosowania przez internet. Tego systemu
      nie wprowadzono do końca w żadnym kraju, choć lokalnie występuje już
      w niektórych stanach USA, w Anglii, Belgii czy Szwajcarii.

      Eksperci formułowali wobec niego wiele pytań i zastrzeżeń. W Ameryce
      naukowcy z czołowych uniwersytetów przestrzegali w 2000 r. przed
      możliwością nadużyć.

      Wprowadzenie takiej rewolucji byłoby, moim zdaniem, możliwe tylko
      wtedy, gdyby jej autorzy potrafili przekonać wyborców, że
      zagwarantują zarówno tajność głosowania, jak i wykorzystanie każdego
      głosu zgodnie z jego przeznaczeniem. W krótkiej historii
      internetowych wyborów zdarzyły się już spektakularne wpadki i awarie
      komputerowych systemów. Analogia z internetowymi transakcjami
      bankowymi czy handlowymi jest w tym sensie nietrafna, że każdy
      użytkownik konta sprawdza, czy dana operacja została zakończona
      sukcesem. W przypadku tajnego głosowania to niemożliwe. Czy władzę
      nad naszymi decyzjami ma mieć paru komputerowych „magików”? A co z
      pilnowaniem uczciwości wyborów przez mężów zaufania poszczególnych
      ugrupowań? Przepraszam, jeśli jestem nienowoczesny.

      Także postawione przez Kaczyńskiego w sposób toporny pytanie o
      naturę aktu wyborczego ma sens. Czy wybór politycznych
      przedstawicieli przesądzający o kierunku polityki państwa na cztery
      lata powinien być dokonywany w ten sam sposób co internetowy zakup
      pralki? Czy rzeczywiście nie zwiększy to ryzyka przypadkowych
      decyzji i rozmaitych manipulacji? Może warto być trochę
      staroświeckim, nawet jeśli w polskich warunkach głos za wędrówkami
      do urny "po kościele" jest też głosem na rzecz mniejszej frekwencji.

      Mówiąc brutalnie, ktoś, komu nie chce się ruszyć z domu, żeby
      zagłosować, nie będzie dobrym wyborcą i nie jest dobrym obywatelem.
      Piszę to świadom ryzyka, że komuś się narażę. Na szczęście nie
      jestem politykiem.

    • exman Re: K. strzelił sobie znowu w kolano 14.03.08, 08:35
      Normalny wątek, bez inwektyw, co jest rzadkością, a ląduje tutaj. PiS was.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka