rewers10
11.09.08, 11:23
"2008-09-11 09:16:37
Paweł uciekł na zawsze
Wychowanek domu dziecka „Zielony Dwór” w Szczecinie rzucił się pod
pociąg. Do tragedii doszło 3 września, ale jego ciało rozpoznano
dopiero wczoraj. W placówce po paru dniach znaleziono notatkę,
wskazującą, że chłopak może sobie zrobić coś złego, i przekazano ją
policji. Jak się okazało, Paweł już nie żył. To kolejny dramat,
który dotyka wychowanków tego domu. Domu, który po bolesnych
doświadczeniach miał być pod wzmożoną kontrolą miasta.
Chłopak mieszkał w „Zielonym Dworze” wraz z rodzeństwem. Nie
utrzymywał kontaktów z rodzicami. Miał 18 lat, czekało go
usamodzielnienie się. Podobno bardzo się tego bał. Niedawno
rozmawiał na temat swojej przyszłości z pracownikami Miejskiego
Ośrodka Pomocy Rodzinie.
- Postanowiliśmy, że choć przerwał szkołę i jest pełnoletni,
pozostanie jeszcze w placówce - twierdzi Marcin Janda, dyrektor MOPR-
u. - Był pod opieką psychologa.
Na początku września Paweł uciekł z domu dziecka. Ten fakt został
podobno zgłoszony policji w dzień po ucieczce. Do tragedii doszło 3
września przed północą. Chłopak rzucił się pod pociąg przed stacją
Szczecin-Zdroje. Nie zidentyfikowano zwłok, bo nie miał przy sobie
dokumentów. W domu dziecka dopiero parę dni później znaleziono
pozostawioną przez niego notatkę, która mogła wskazywać na to, że
zrobi sobie coś złego. Zawiadomiono policję. Okazało się, że chłopak
już nie żyje. Wczoraj zidentyfikowano jego zwłoki. Sprawą zajmuje
się prokuratura.
- Wyjaśniamy okoliczności tej śmierci - mówi rzecznik Prokuratury
Okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz. - Przyczyny zgonu
ustali sekcja zwłok.
Śmierć chłopca to kolejny dramat, który dotyczy „Zielonego Dworu”. W
maju 2007 roku wyszło na jaw, że z dziećmi pracował wolontariusz
pedofil, w tym roku głośno było o samobójczej próbie nieletniej
wychowanki. Miasto zapowiedziało wówczas, że placówka będzie pod
specjalnym nadzorem ze strony urzędu. Wczoraj z magistratu
dowiedzieliśmy się jedynie, że „do czasu wyjaśnienia okoliczności i
zakończenia czynności prokuratorskich miasto nie komentuje
zaistniałej sytuacji”.
Anna GNIAZDOWSKA "
co jeszcze musi się stać, by prezydent Jarmoliński otworzył oczy ?