plazzek
13.11.08, 15:52
Rząd miłości powoli się przekonuje, że po dobroci to się nic nie da
zrobić.
Pielęgniarkom osobiście pani prezydent Warszawy ciepłe posiłki
nosiła, a postępowa opinia publiczna krytykowała ówczesnego premiera
za niechęć do rozmów. A rozgonienie pielęgniarek było oznaką
postępującej faszyzacji życia.
Obecnie związkowcom nikt znany posiłków nie zanosi, a postępowa
opinia publiczna chwali premiera za niechęć do rozmów. Ba,
europejski mędrzec nawołuje go do siłowego rozwiązania. Oczywiście
nie byłby to przejaw faszyzacji, lecz wyraz determinacji rządu.
Do tego sugeruje się niedwuznacznie, jakoby S'80 zakładali esbecy.
Hehe. Bardzo być może, ale nową Solidarność w roku 1989 również
zakładali esbecy, starannie eliminując antysocjalistyczny element.
Tymczasem kryzys ante portas (a może już intra portas), inflacja w
pażdzierniku 4,2%, a peolscy specjaliści od gospodarki nadal
pozostają w szufladach.