Gość: domrybaka
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
24.12.03, 00:53
Czytam sobie Wasze opinie i komentarze a także pomysły na ożywienie tego
miasta i zauważam jedną dominującą tendencję. Otóż większość idei dotyczących
poprawy sytuacji w Szczecinie związana jest z naiwną wiarą w atrakcyjnośc
turystyczną grodu gryfa. Nagminnie pojawiające się życzenia o wzrost
liczby "pabów", deptaków itp. wydają mi się lekko dziecinne - i jakby wyrosłe
ze zbyt częstej lektury pewnych naszych lokalnych gazet i
inszych "opiniotwórczych" mediów. Liczenie na turystykę wskazuje na daleko
posunietą determinacje coniektórych ze szczecinian nie dostrzegających, że
piwskiem nie da sie promować miasta, że dla Niemców (a na ich pieniądze
większość z nas liczy) ten czy inny "pab" nie jest żadną atrakcją itp. Po
upadku szeregu zakładów pracy i przy malejącej stopie życiowej mieszkańców
tak pojeta "turystyka" jest czystą kpiną. Jedyne co nam zostało to woda. Woda
jeziora dąbie i międzyodrze i na tym powinno się miasto skupić.
Nędzna "marina" (bez kibla nawet) była tylko jeszcze jedną rozpaczliwo -
groteskową próbą "zrobieniaczegoś". I jeszcze jedno: miasto (urząd) robi
wszystko aby zniechecić ludzi z pomysłami i nie robi nic by im pomóc (nie
mówie tylko o obecnej ekipie rządzącej ale owszystkich poprzednich także)
Szczecin = armia policjantów, brud, hiperbaraki, smutne nabrzeże.
Ale co wam powiem to wam powiem: nie wyjade z naszego miasta póki mnie szlag
nie trafi.