Dodaj do ulubionych

Giedrys: Debata o ESK rozczarowała

21.10.10, 21:34
bagno bagno bagno
Biuro TORUŃ 2016 do likwidacji. Nie ma innej opcji.
Po zmianie formuły organizacyjnej mogłaby się ona zająć (instytucja) promocją toruńskich przedsięwzięć kulturalnych - lub jak twierdzili niektórzy - ośrodkiem starającym się o europejskie środki na kulturę, piszącym projekty.
Przecież najważniejszy europejski projekt właśnie legł w koszu. Po cóż reanimować ten chory urzędniczy układ?
Ów instytucjonalny model po raz kolejny nie zdał egzaminu. Czy w Toruniu mamy jeszcze szansę na jakikolwiek odmienny model?

Obserwuj wątek
    • tryg.sk11 Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 21.10.10, 21:41
      Zamknąc instytucję TORUN2016
      • rozczarowana-torunianka to mnie przeraża 21.10.10, 22:19
        "Skomentował też głosy krytyki pod adresem Toruń 2016 i nawoływania do zamknięcia tej instytucji - jego zdaniem magistrat powinien zachować tę placówkę. Po zmianie formuły organizacyjnej mogłaby się ona zająć promocją toruńskich przedsięwzięć kulturalnych".

        jak można zachowywać coś co jest nowotworem, który uśmiercił zdrowy kiedyś organizm?
    • aksum78 a co z Ojcem R? 21.10.10, 22:24
      Znamy juz opinie wszystkich, a zapomnielismy o jednym Panu. O ktorym nota bene w Warszawie nie zapomniano, co wzbudzilo zamieszanie wsrod "delegacji" z Torunia, na czele z prezydentem Zaleskim. Co Ojciec R. ma do powiedzenia w tej sprawie? Gdzie widzi przyczyne kleski? Masoni, POlityczny uklad, urzedasy z Brukseli, zakaz dalszych wiercen?
    • ztorunia Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 00:23
      Refleksja po środowej debacie o tytule ESK dla Torunia w 2016 r.
      Być może nie miejsce tutaj aby rozpisywać się na ten temat bardzo rozlegle, natomiast warto zwrócić, przynajmniej skrótowo, uwagę na pewne elementy owej „debaty”.
      Zasadnicze pytanie jakie mi się nasunęło jest bardzo proste. Czemu był taki skład grupy panelistów?
      O ile łatwo zidentyfikowałem redaktora GW Grzegorza Giedrysa, pana Lisowskiego i panią z Miejskiej Instytucji Kultury Toruń 2016 o tyle trudniej było mi zrozumieć jakie miejsce zajmowała tam pani Dorota Schreiber oraz pan Karol Zamojski.

      Pani Schreiber niezbyt dużo mówiła – raczej kilka zdań, a reprezentowała przecież scalone środowisko działaczy i animatorów kultury (zdaje się, że osławioną Inicjatywę Kulturalną), które ma dość dużo do powiedzenia (śledzę m. in. na Facebooku).

      Warto skupić się też na osobie pana Zamojskiego. Kogo On reprezentował (być może siebie, być może społeczność mieszkańców Torunia, społeczników). Kto go wybrał?
      Wypowiedź pana Zamojskiego, która na mnie wpłynęła najbardziej, dotyczyła tezy na temat kultury (pan Zamojski przedstawia się jako filozof kultury). Mówił, że w Toruniu nie ma kultury i że błędnie łączy się ją ze sztuką. Kultura to kultura a sztuka to sztuka – można wywnioskować z wypowiedzi pana filozofa. Może warto zapoznać się choć z jedną definicją kultury. Czym ona jest? Co ją tworzy? Oczywiście definicji kultury jest wiele. Wiele z nich było (i jest) szeroko dyskutowanych na łamach periodyków kulturze poświęconych (odsyłam do nich, bardzo ciekawa lektura).
      Przytoczmy w tym miejscu choć jedną - definicję kultury autorstwa Edwarda Tylora (uznawaną za pierwszą naukową definicję kultury). Powiadał on, iż „kultura czyli cywilizacja w szerokim znaczeniu etnogragficznym jest złożoną całością, która obejmuje wiedzę, wierzenia, sztukę, parwo, moralność, zwyczaje i wszelkie inne zdolności i nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczeństwa”. Nie wdając się w dyskusję na temat innych definicji pytam pana panelistę Zamojskiego: czy sztuka nie jest elementem kultury?
      Pana Zamojskiego specjalnie nie znam z działalności, poza tekstem w toruńskiej GW (torun.gazeta.pl/torun/1,35574,8337693,Zamojski__Torun_wkrotce_zapomni_o_CSW.html ) oraz wystąpieniem w ramach spotkania AMS organizowanego przez Pracownię Zrównoważonego Rozwoju.
      Zatem jakie kwalifikacje miały te osoby aby mówić o KULTURZE? Chyba, że mówiły o działalności kulturalnej.
      Tej, uważam, w Toruniu nie brakuje i nie widzę aby wszystko było sterowane przez Urząd Miejski i Marszałkowski. Wiele jest w Toruniu podmiotów, które realizują swoje ciekawe przedsięwzięcia (wystarczy prześledzić kilka stron internetowych). Pozostawiam to jednak każdemu krytykowi aby dla czystszego sumienia zapoznał się sam z proponowaną oferta kulturalną Torunia (ciekawy informator to znany wszystkim „Ikar”).
      Najbardziej zaskakująca jest jednak postawa Pani Marty Kołacz, która wpisana jako współpracowniczka podczas tworzenia aplikacji, chyba nie czuje na sobie odpowiedzialności za słaby poziom tego projektu. W sumie jak zauważyła i tak niewiele z jej pomysłów zostało w materiale zawartych. Może trzeba było poprosić aby nie wpisywano nazwiska do aplikacji.

      Rodzina eNeRDe też znalazła się na fotografii w apliakacji Torunia. Jest na niej też pani panelistka Schreiber i pan Tomasz Cebo. Czyli też współpracowali?
      O co tu chodzi?

      Co dalej?
      Dalej nic! Dalej będzie tak jak było, czyli spotkania w knajpce, narzekanie, że zimno, że nic się nie dzieje, że urzędnicy nie chcą rozmawiać… Tylko, żeby rozmawiać potrzeba co najmniej dwóch osób. Nie czekajcie, ludzie związani z kulturą, na specjalne zaproszenia, gońca lub kuriera, który zaprosi Was do urzędu. Idźcie tam sami. Jak raz rozmowa się nie uda idźcie drugi raz, idźcie trzeci. Udowodnijcie, że Wam zależy, że chcecie… Nie marudzić tylko robić.


      P. S.
      Nie udało się. Trudno. Trzeba dalej żyć. Świat się nie zawalił. Pomyślmy co ciekawego można w Toruniu zrobić jutro…


      • osobaosobna Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 08:30
        wszelkie urzędnicze twory to najbardziej niewydolne "instytucje" jakie tylko mogą powstać.
        nie rozumiem czemu w tym kraju kulturą i sztuką mają sterować urzędnicy skoro oni zwykle ani nie mają wiedzy ani kompetencji ani nawet chęci działania a jak trafią się jednostki naprawdę wartościowe to i tak nad sobą mają całą czapę urzędniczą z budżetami, decyzjami politycznymi, niechętnymi zwierzchnikami, ukladami kolesi, którym trzeba dać zarobić itp...
      • hurrra Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 10:09
        Pan Zamoyski nie tylko odmówił Toruniowi kultury, ale też tożsamości. (sic!)
        Czy prezentację w tle przygotował organizator- AMS? Ciekawe. Czy miała być zabawna? Zabrakło do niej komentarza.
        Warto zauważyć, ze na tej debacie zebrał się może promil mieszkańców Torunia, w tym połowa w ramach kampanii wyborczej. Czy byli tam naprawdę wszyscy liczący się reprezentanci środowiska?
        Kimkolwiek był Pan W Czarnym Płaszczu, miał rację w jednym: środowisko jest zdezintegrowane, samo samo rzuca kłody pod nogi, każdy patrzy nie dalej niż czubek własnego nosa, a rzeczona Inicjatywa jest w gruncie rzeczy toruńskim Lepperem i psem ogrodnika.
        A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że ogromna część tego promila, z sobie tylko wiadomych powodów, cieszyła się z WŁASNEJ porażki w ubieganiu ESK.
        A co dalej?
        Róbmy swoje i nie przeszkadzajmy innym! To wystarczy.
      • jonn_2 Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 18:00
        Jeśli chodzi o minioną debatę,
        Dziwię się słowom Pana Giedrysa, który powiedział, że zrobiło mu się smutno jak się dowiedział z SMSa, że odpadliśmy.
        Jakoś przez ostatnie kilkanaście miesięcy nie zauważyłem w tekstach gazety zbytniego poparcia o starania o ten tytuł. Wręcz przeciwnie, większość jak nie wszystkie artykuły na ten temat, były jedynie negacją tych starań. Co więcej artykuły były tak skonstruowane aby jeszcze mocniej kopnąć ESK. Czy tak w tym mieście ma wyglądać debata, jakikolwiek dialog, który wielokrotnie się pojawiał na ustach Pana Zamojskiego tamtego wieczora?

        Tytuł ESK nie ma służyć grupie 200 osób w tym mieście. To nie jest tytuł dla pracowników CSW, Inicjatywy Kulturalnej, Rodziny NDR, urzędników. To jest tytuł dla wszystkich mieszkańców tego miasta. Jak on ma oddawać ich tożsamość, jaki pogląd mogą wyrobić zwykli mieszkańcy, jeśli czytają wyłącznie negację naszych działań o tytuł ESK
        Czy to do czegoś ich zmobilizuje, zmotywuje? Wątpię.
        Wątpię również w fakt, iż nasze starania były oceniane wyłącznie pod kontem aplikacji czy wystąpienia delegacji w Warszawie.
        Każdy pracodawca zatrudniając jakiegoś pracownika, pierwsze co robi, to wpisuje w Google jego nazwisko, szuka jego danych na facebooku, naszej klasie. Jestem pewien, że tak samo było w tym przypadku. I co z tego można wyczytać:
        Że Toruń zabija, że ESK jest złe. Z forum wyborczej, z facebooka bije nienawiść do biura ESK. Czy ja jako ekspert przyznałbym takiemu miastu ten tytuł? Raczej nie.

        Niestety mam wrażenie, że pewna grupa osób, w tym mieście którzy sądzą, iż kulturą się zajmują zapomniała trochę o odbiorcach ich działań.
        Pan Zamojski twierdził na debacie, że nie ma nawet pożądanego kina aby tu zrobić jakiś festiwal filmowy. Że Kino Orzeł, Nasze Kino upadło.
        Chciałbym się Pana zapytać, jak często chodził Pan do tych kin, kiedy istniały,
        Ja chodziłem tam często, byłem też 2 razy w ostatnim miesiącu w Ciemna City – sala wypełniona w 90 procentach. W życiu nie widziałem takiej publiczności ani we wspomnianych dwóch kinach, które upadły ani tym bardziej w obecnym Kinie Centrum.
        To że powinna być dotacja dla takich miejsc to inna sprawa, ale też nie najważniejsza. Bo to są przedsięwzięcia komercyjne. Nie można tego tak czarno biało podzielić. Bo w takim przypadku Pani z Warzywnego pod moim domem, też powinna dostać dotację, gdyż w starciu z hipermarketem nie ma szans.

        Tu raczej chodzi o to, żeby zarówno ta Pani z Warzywnego jaki i takie kina miały swoich odbiorców, żeby ktoś do nich chodził. Ale jeśli w obecnym stanie większość tychże odbiorców albo ściąga filmy z Internetu albo po prostu nie chodzi do takich kin, to nie
        można winić nikogo za ich upadek. W te miejsca nie przyjdą ludzie, którzy chodzą do multipleksów bo najwyraźniej coś ich odstrasza. Nie wiem, może brak coca coli, popcornu
        Reasumując, jeśli nie korzystał Pan z oferty Orła czy Naszego Kina to niech się Pan zamknie, bo nie ma Pan prawa o tym debatować, chociażby dla tego, że sam Pan się przyczynił do tego upadku - właśnie przez nie chodzenie tam
        (jeśli ja kradłbym z Internetu muzykę mojego ulubionego niszowego wykonawcy to raczej nie liczyłbym na to, że będzie miał chęci i pieniądze by dalej coś tworzyć).

        Podobny upadek spotkał Anioła,. Każdy go żałuje, a nikt tam nie chodził. I nie jest to sprawa syfu w toaletach, bo nie wiem czy toalety w NDR wyglądają lepiej, Gdyby Anioł miał na co dzień tyle klientów, co w weekendy, pewnie spokojnie zarobiłby na czynsz.
        Niestety ci weekendowi klienci to zupełnie inna grupa odbiorców( i nie chcę oceniać ich upodobań) co Pańscy koledzy, co przyjaciele NRD.

        Możne w końcu uświadomi sobie Pan, że istnieją różni odbiorcy kultury, której jak Pan twierdzi nie ma. Może zanim ktokolwiek podejmie w tym mieście działania kulturalne powinien zadać sobie pytanie dla kogo ja chce to robić. Dla siebie i znajomych, czy dla innych. Niestety podczas Święta Bydgoskiego (i innych imprez) zobaczyłem, że to są niestety działania dla siebie i znajomych, nie dla mieszkańców, których było tam jak kot napłakał.
        Na większość imprez przychodzą zawsze ci sami ludzie. Czy wobec tego warto się starać o ten tytuł dla podbudowania ego paru osób? Czy w takim przypadku posiadanie strategii kulturalnej coś zmieni, po co mi pieniądze jak nikt nie chce korzystać z moich działań. Chyba najpierw warto zadać sobie pytanie dlaczego jest tak mało odbiorców, może coś do nich nie trafia, może mają inne gusta ode mnie. Może wolą Aquapark od CSW?
        Czy jest w tym coś złego? Mało tego da się to zrobić i można wciągnąć mieszkańców we wspólne dziania o czym świadczy chociażby „Śniadanie na Trawie” PZR’u.

        Niech się Pan Panie Zamojski nie zajmuje filozofia kultury, bo jak ktoś tu słusznie zauważył nie ma Pan bladego pojęcia o kulturze i w tym poglądzie nie jestem odosobniony.

        To, że jest taki a nie innych obraz kultury w Toruniu jest winą nie tylko urzędników ale też nas samych, wszyscy jesteśmy winni za to w większym, czy mniejszym stopniu.
        I na koniec: tak cieszę się, że nie przyznano tego Tytułu 200 osobom w tym mieście, bo nie ma w nas samych integracji i chęci współpracy.
        • hurrra Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 18:09
          jonn_2, nie wiem, czy Cię znam, ale już Cię lubię. :-)
          a w ogóle przestańmy używać w stosunku do tego żałosnego spotkania określenia "debata". to była nagonka i próba linczu odsłaniająca słabe strony, małostkowość i egocentryzm atakujących.
          • jonn_2 Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 18:43
            Miło mi to słyszeć, że są w tym mieście ludzie, którzy potrafią realnie na to wszystko spojrzeć.
            To już coś :-)
            Pozdrawiam Cię Hurrra również
            • hecer kolejna ekipa czasu gospodarzy na forum... 25.10.10, 00:38
              moim zdaniem strasznie głupio napisane, tak niedorzecznie, że wręcz nie chce mi się komentować. To brzmi jak język aplikacji do ESK...

              fajnie to wygląda - nowa osoba na forum, od razu zwolennik Michała Zaleskiego, szukający winnych wszędzie tylko nie tam, gdzie ona leży.

              Najbardziej głupie, coś napisał, to zarzut, że to my, mieszkańcy, jesteśmy winni upadku Anioła, Naszego Kina, żenującej aplikacji Torunia.

              Kompletnie idiotycznie brzmi wpis kolejnego nowego nika na forum, hurrra.

              Co to jest? Nowa osoba na forum pojawia się tylko po to by skomentować twój wpis?

              Weźcie sobie trolujcie na forum Telewizji MSM Toruń.
        • gilbert.grape Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 23:04
          Mądrze napisane. Podoba mi się.

          Płaczącym kiedyś nad upadającym Aniołem napisałem, żeby policzyli sobie ile zostawili tam pieniędzy przez ostatnie pół roku.

          Podejrzewam, że gdybym zamurował wejście do tego lokalu, to połowa z "płaczków" dowiedziałaby się o tym po roku. Pewnie tylko lament prasowy poruszył tych, co lubią się chełpić, tym że bywają tu i tam.
          • hecer Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 25.10.10, 00:39
            no to może dlatego nie mieliśmy okazji się spotkać...po prostu tam nie byłeś.

            pozdr
    • niesfora Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 09:52
      niestety nie byłam wczoraj na spotkaniu czego nieco żałuję

      czy jest ktoś winny

      ależ owszem!
      jest mi bliski pogląd Inicjatywy Kulturalnej

      nasze starania stały się niewolnikiem niekompetentnych i oderwanych od kultury jak chłop od cepa urzędników i pseudo animatorów i specjalistów

      jedyne w czym się ludzie zatrudnieni w ESK specjalizują, to żenujący PR

      a ESK to przecież instytucja kultury
      zaczynając od Pana Zalewskiego, który łamie ciszę przedwyborczą i wytacza proces konkurentom politycznym po pracowników samego biura ESK jak jedna Pani na długi czas zawieszona na UMK za oszustwo i wyłudzenie.


      To prawda że wina leży głównie po stronie magistratu, ale ludzie pracujący w publicznych instytucjach powinni być świadomi czego się podejmują. To nie jest ciepła posadka ale odpowiedzialność!


      Jeśli nie potrafią animować kultury ani pisać wniosków może powinni pracować w Biedronce.
      Tyczy się to Panów dyrektorów ale także i twórców kilku dosłownie żenujących projektów kulturalnych: SKYWAY, który skonsumował mnóstwo miejskich pieniędzy [ludzie którzy nie zdobyli żadnej złotówki unijnej na 2 edycje festiwalu mają pomagać teraz innym zdobywać unijne pieniądze?? śmiechu warte], San Fermin czyli promowanie niehumanitarnego traktowania zwierząt czy przejęty cudzy pomysł Święta Muzyki.


      A władza powinna ponieść konsekwencje zatrudniania takich ludzi a nie zwalać wszystko na innych.
      Warszawę
      Bydgoszcz
      nas

      Nie życzę sobie aby ci ludzie pracowali i byli opłacani z moich podatków, mowa o biurze ESK. Myślę, że sami powinni mieć na tyle godności, aby dostrzec, że nie mają kompetencji do powierzonych im zadań i odejść. Wydaje się to jednak nierealne biorąc pod uwagę politykę zatrudniania w instytucjach kultury, gdzie nie ma oficjalnych publicznych naborów, nie zaprasza się wykwalifikowanych ludzi z udokumentowanym dorobkiem, nie ma komisji, regulaminów, niczego. Jest za to kolesiostwo i klepanie się po plecach.


      jedynie prezydenta mogę nieco rozgrzeszyć bo oprócz ESK teoretycznie ma jeszcze mnóstwo innych obowiązków

      jest to jednak rozgrzeszenie pozorne bo to on w pierwszej kolejności powinien wyciągnąć konsekwencję wobec siebie i swoich decyzji


      I tak pewnie po całej dyskusji wszyscy razem poszli się napić biorąc fakturę na ESK 2016.
      • fado_lisboa Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 13:19
        Wielkie kontrowersje wzbudziły słowa Jadwigi Oleradzkiej, która opowiedziała, że przed tygodniem przy okazji wyjazdu na festiwal teatralny w Sankt Petersburgu spotkała Constantina Chiriaka - rumuński aktor i reżyser był jednym z unijnych ekspertów, którzy oceniają wnioski polskich miast. Przyznał, że nie czytał ani jednej aplikacji, i podejrzewa, że pozostali eksperci również nie znaleźli na to czasu. Decyzja o tym, kto przejdzie do drugiego etapu walki o ESK, mogła więc zapaść w oparciu o warszawskie prezentacje kandydatów.
        Pamiętam dobrze, że pani Oleradzka mówiła: "wydawało mi się, że nie miał czasu przeczytać" i mówiła tylko o swoim znajomym z Rumunii i nie mówiła, że on to przyznał. Więcej, mówiła, że nie wiedziała, że bierze on udział w obradach jury (dowiedziała się o tym z gazet już później) więc nie mogli rozmawiać o nieprzeczytanych przez niego jako członka jury aplikacjach. Apeluję o rzetelność dziennikarską, bo jest to na tyle ważna sprawa, że możnaby nawet zdobyć kontakt do pana Chiriaka i spytać go czy rzeczywiście mówił pani Oleradzkiej, że nie zapoznał się z aplikacją. Nadużyciem jest napisanie, że: Przyznał, że nie czytał ani jednej aplikacji, i podejrzewa, że pozostali eksperci również nie znaleźli na to czasu
        Niczego takiego nie słyszałam z ust pani dyrektor. Proszę nie manipulować faktami bo zmienia to poważnie optykę i linię obrony biura ESK! Nie wierzę, że eksperci nie czytali aplikacji. Być może nie przebrnęli przez wszechświatowy bełkot tej nieszczęsnej toruńskiej angielszczyzny ale tego też nie wiemy. Proszę nie pisać, że nie czytali bo nie nikt nie ma na to dowodów. A Czas Gospodarzy już podpiera się tym stwierdzeniem i już się cieszy, bo ma asa w rękawie (porażka Torunia tylko z przyczyn politycznych)
        • zawsze.torunczyk I znów urzędasy chcą żreć za nasze... 22.10.10, 13:52
          Tylko zupełny imbecyl widzi potrzebę istnienia instytucji której sens istnienia się skończył wielką kompromitacją i klapą. To tak jakby utrzymywać przy życiu taki twór jak np. Komitet Budowy Kombinatu Włókien Sztucznych ELANA.

          JAK MOŻNA W OGÓLE MYŚLEĆ O UTRZYMYWANIU TEGO SYFA PRZY ŻYCIU??? BEZSENS JEGO ISTNIENIA JEST BEZDYSKUSYJNY

          A może nie imbecyl.

          A może to namnożone stołeczki z przyklejonymi do nich urzędasami, ich pociotkami, znajomymi i krewnymi królika nadal chcą żyć sobie spokojnie za NASZE pieniądze. ESK nie będzie więc teraz spokojnie będą sobie spijać kaweczki i siedzieć na NK. Odbierać dodatki, 13 pensje bony na święta i paczki słodyczy dla pociech. Chcą tkwić sobie tam wśród paprotek i kurzu tytułując się referentami, specjalistami, asystentami i dyrektorami.
    • geram Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 22.10.10, 22:36
      Z podziału „panelistów” na tych złych i dobrych, źli, czyli pracownicy TORUŃ 2016, wypadli dużo lepiej. Mimo, że z poczucia winy i onieśmielającej sytuacji nie przekazali skutecznie treści aplikacji. Ich postawa była naturalną konsekwencją doznanej porażki. Ale też nikt, w tym druga połowa „panelistów”, nie próbowała głębiej przegadać aplikacji. Szkoda, bo obiecujący tytuł spotkania "ESK: Start czy meta?" wskazywał na taki rozwój dyskusji. „Meta”, znaczy koniec wyścigu. W sporcie jest to moment, w którym rozpoczyna się analizowanie przyczyn klęski albo sukcesu, po to, żeby następny „Start” wypadł lepiej. Każdy sportowiec wie, że aby poprawić wyniki nie może swojego organizmu wymienić na nowy i zacząć od zera. Musi doskonalić, co już wypracował i szukać siły na jeszcze więcej. Taka jest mądrość w dyscyplinach, którym niektórzy intelektualiści odmawiają kultury. Szkoda, że wśród dyskutantów zabrakło sportowców, od których reszta mogłaby praw natury się uczyć.
      Po tym spotkaniu powinniśmy poznać przyczyny popełnionych błędów oraz te korzyści ze startu do ESK, których nie da się przykryć żadną demagogią. Tak się nie stało. Być może dla „panelistów” jest jeszcze za wcześnie na spokojną analizę. Pod względem przemyśleń świadkowie panelu wykazali głębszą przytomność.
      Nasuwa się pytanie o sens tego spotkania. Jeśli przedwyborczy, to rozumiem. Jeśli rozładowujący nagromadzone żale i emocje, też rozumiem. Jeśli poprawiający kondycję kultury, to nie widzę sensu.

      Bo nie zwołuje się środowiska intelektem nastawionego na kulturę, aby kolejny raz wygłosić tezę, że „w Toruniu kultury nie ma”. Skoro nie ma to, o czym dyskutować? I to w obecności ludzi grzebiących w kulturze. Można taką opinię wygłosić raz, ale już następnym należy przedstawić swoją receptę na takie nieszczęście lub milczeć. Tym bardziej, że autor tezy złem obarcza wyłącznie urzędników. Dlaczego zatem do urzędników właśnie apeluje o poprawianie kultury a nie do awangardy, bez której kultura nie może istnieć? Elity, do której sam się przypisuje. Jeśli liderzy kultury są słabi to zostawiają pole urzędnikom. To naturalna prawidłowość.
      Zatem rozgrzewające apele powinny płynąć do awangardy i niech ona szuka właściwych rozwiązań. Urzędnicy przed racjami ulegną.
      Być może jednak, co sugeruje„panelista”, awangardy w Toruniu nie ma. Być może uważa, że jedynym źródłem finansowania kultury jest podatnik i dlatego plując w twarz urzędnika wyciąga jednocześnie rękę do zasobów miejskiej sakiewki. Może zapętlenie się w myśleniu jest tak głębokie, że zaczyna przypominać zamianę łba z ogonem?

      Proponuję organizatorom przyszłych debat dotyczących kultury, aby nie szli na żywioł. Niech przygotują z góry kilka konkretnych propozycji, które będą strawne dla społeczeństwa. Jeśli rozmówcy je odrzucą to na ich bazie wymyślą inne, być może lepsze. Tak powstanie wartość niezaprzeczalna i szanowana przez wszystkich.
      Niestety, tym razem jeszcze nie powstała.
      Wyjątkowo celnie brzmi tytuł artykułu redaktora Giedrysa:„Debata o ESK rozczarowała”. Nie zgadzam się jedynie z przesłaniem artykułu, że znowu urzędnicy nic nie zrozumieli.
      • marcin.grzegorz Re: Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 24.10.10, 12:16
        Debata rozczarowała. Nie różniła się niczym od debat sprzed decyzji "wysokiego komitetu". Za miesiąc są wybory, które raczej nic nie zmienią... pozostaje hasło strategii dla kultury... co ona powinna zawierać, co określać, jakie zadania stawiać? Na dziś hasło "strategii dla kultury" czy też "strategii kultury" w Toruniu jest słowem kluczem - coś co ma powstać i rozwiązać wszelkie problemy. A tak nie jest... bo za strategią muszą pójść ludzi i decyzje.
        Swego czasu oczekiwano na strategię promocji - i co - i niby mamy Cosmopolis, a nic się nie zmieniło. Nachodzące na siebie kompetencje wydziałów, chaos w działaniach, gołębie, psie kupy, miasto sportu, miasto kultury itd itp. Smutne. Tak samo może stać się nawet z najlepszym dokumentem dotyczącym kultury. Jaki zatem on ma być?
        Po dyskusji pozostał niesmak i z innego powodu. Nadal promują się te same osoby, które mówią, żeby tylko się pokazać jacy to oni świetni, genialni, gdyby to oni zarządzali ESK, gdyby to ich performersy, gdyby to ich zdjęcia, gdyby to ich warsztaty... dlaczego tak wiele osób milczy? Czyżby stwierdzali, że warto posłuchać, a nie warto się odzywać? Do grona gadających dołączyła tym razem dyr. Oleradzka. Szkoda, że swoim wystąpieniem o liczbie noblistów z Krakowa i nakładach finansowych, liczbie teatrów etc. dowiodła tylko tego, że mimo tylu lat bycia w kulturze naprawdę nie wiedziała na czym polega projekt Europejskiej Stolicy Kultury. I to też jest podsumowanie toruńskiej części projektu - z kim i do kogo - skoro dyrektor największego (sic!) teatru w mieście nie rozumie na czym ten projekt polega...
    • tryg.sk11 Giedrys: Debata o ESK rozczarowała 25.10.10, 15:29
      Zaleski w 2006: Wierzy pan, że Toruń będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku?

      - Inaczej nie współuczestniczyłbym w tym przedsięwzięciu. Ale wiara w takich działaniach to trochę za mało. Trzeba ją wesprzeć kilkuletnim programem przygotowań. Jeżeli w latach 2010-2011 ma się rozstrzygnąć, gdzie będzie ta stolica, to do tego czasu trzeba podnieść Toruń na wyższy poziom, jeśli chodzi o atrakcyjność kulturalną, ilość imprez, wydarzeń. Będziemy mieli zmodernizowany Baj Pomorski, mamy w znakomitych warunkach historycznych Muzeum Okręgowe, Muzeum Etnograficzne, zmodernizowany teatr Horzycy, będzie Centrum Sztuki Współczesnej. Aż się prosi, żeby jeszcze dołożyć do tego salę koncertowo-teatralną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka