Dodaj do ulubionych

Fundusze filmowe promują regiony i miasta

26.04.11, 23:43
Z zaskoczeniem przeczytałem dziś pierwszą stronę GW w Toruniu. Coś tam się gdzieś obijało o uszy że są jakieś fundusze filmowe w regionach, ale nie wiedziało się gdzie ten dzwon dzwoni.
A tu czytam i wychodzi na to, że naprawdę warto w to wejść. Gdybym wierzył redaktorowi Giedrysowi we wszystko to już dawno bym wpadł pod tramwaj, ale tym razem brzmi to sensownie.
Mnie brakuje jeszcze jakiejś analizy, chociażby przytoczenia tego co tam mówiono na konferencji podczas Toffifest o której pisze redaktor G.
Ale ogólnie - brzmi to sensownie.
Obserwuj wątek
    • heniekstar Re: Fundusze filmowe promują regiony i miasta 27.04.11, 18:57
      tak to brzmi sensownie pod warunkiem, że przemawiać za wydawaniem kasy będą projekty a nie toruński rodowód tak jak z funduszami UE.
      Jeśli w zarządzie tego funduszu będą państwo toruńscy to będziemy mieli filmy z jednym rodowodem. Są w regionie dobre miejsca do kręcenia filmów.

      A siła seriali i filmów jest olbrzymia. Zobacz na Ojca Mateusza :) nie mylić z Tadeuszem ihihihih.
      • hecer Re: Fundusze filmowe promują regiony i miasta 28.04.11, 01:57
        Są też porażki - serial na Polsacie który miał zdaje się promować Sopot (albo Gdynię?) - niska oglądalność, całkowite fiasko.

        Inicjatorzy powołania takiego funduszu na razie mnie nie przekonali, że mają konkretną wizję na co przeznaczać środki i jakie działania realizować. Wydaje mi się, że bardziej chodzi o kolejną instytucję z dyrektorami, prezesami i rocznym budżetem, który trzeba wydać. Może zacznijmy od konkretnego projektu filmowego w który warto się zaangażować a potem mówmy o utrzymywaniu stałego budżetu i etatów.

        Poza tym w innym miejscu jest mowa o tym, że Toruń jest gotowy przeznaczyć na to 700 tys zł. Niech przeznaczy, zobaczmy z jakim skutkiem.

        Promocja filmowa regionu jest bardzo chybionym pomysłem moim zdaniem - jeden odcinek będzie w Bydgoszczy, inny w Grudziądzu a jeszcze inny w Ciechocinku czy Włocławku? Co to za promocja? Czego? W takim gąszczu tematów promocji nic nie zostanie wypromowane.

        Chyba chodzi o wyciągnięcie kasy z urzędu marszałkowskiego po prostu. Toruń jest gotów dać 700 tys zł... na jeden odcinek serialu chyba:) Gaża tego ludka z reklamy PKO BP wyniosła ponad 1 mln zł za głupawą reklamówkę.

        na Nowej Zelandii po realizacji "Władcy pierścieni" liczba turystów wzrosła do 2,5 mln rocznie. W Pradze powstały "Mission Impossible" i "Casino Royale"

        Casino Royale - kręcona na lotnisku w Pradze, które w filmie udawało lotnisko w Miami. Gdzie tu promocja? Mamy iść śladem Nowej Zelandii? Ale jak?

        Może pomyślmy troszeczkę o promocji inwestycji w Toruniu wreszcie... Nie słyszałem o żadnej promocji miasta skierowanej do inwestorów. Po co iść w produkcję filmową?

        Może naprawdę warto zacząć od konkretnego pomysłu i na bazie osiągniętego sukcesu tworzyć kolejną instytucję.
        • arafat11 Re: Fundusze filmowe promują regiony i miasta 28.04.11, 02:04
          hecer, jak nigdy piszesz z sensem;-)
          • heniekstar Re: Fundusze filmowe promują regiony i miasta 29.04.11, 18:48
            potwierdzam. hecer tu mądrze pisze
    • hecer puk, puk! 28.04.11, 02:16
      jedyną osobą, która mogłaby robić coś takiego sensownie, z odpowiednim rozmachem i widocznym efektem jest Marek Żydowicz.

      Tylko że moim zdaniem warto jest wydać na jeden projekt 5 mln zł niż rocznie 700 tys zł na etaty, fundusz, administrację i mikro działania. Jeden projekt za 5 mln zł zrealizowany w ciągu roku którego skutki są trwałe i odczuwalne przez kolejne 3-4 lata, gdy wydatków się nie ponosi to lepsze rozwiązanie niż co roku "kasa na promocję" (administracji).

      Podobnie postępują firmy przygotowując kampanie promocyjne. Dobrze zdają sobie sprawę z kosztów, więc gdy mają konkretny produkt czy konkretną wizję kampanii wizerunkowej angażują w to znaczne środki jednorazowo (potem podtrzymują efekty poprzez przypominanie, jakimiś gadżetami itd)

      Warto byłoby też ustalić czy to ma być fundusz promocyjny (bo na razie tak jest przedstawiany) czy fundusz o charakterze artystycznym, forma mecenatu. To zasadniczo różne kwestie, ale nawet takiej podstawowej identyfikacji celów nie widać w tej inicjatywie.
      • funduszfilmowy puk, puk, ale nie w te drzwi 28.04.11, 10:20
        Hecer. Znasz się na drogach, samorządzie etc. Ale na funkcjonowaniu rynku filmowego niestety nie. Dlatego prośba - unikaj tak agresywnych, ale pozbawionych wiedzy ocen.
        Inicjatorzy RFF - jak Jaworska robiąc Tofifest czy Gładych animując środowisko filmowe w Toruniu - pokazali, że bez stołków sobie radzą i dają miastu, regionowi wiele dobrego.

        Wizja RFF w regionie [nie w Toruniu - w regionie!] jest bardzo konkretna. RFF nie miałby milionowych budżetów i "stołków". Tu nie chodzi o strukturę urzędniczą, ale 1-2 osobowe ciało, świadomie poszukujące i koordynujące pozyskiwanie produkcji filmów dla regionu. Zapoznaj się z działaniem Kraków Film Comission i małopolskiego RFF, to ci ułatwi. Oczywiście u nas będzie mniejsza skala, ale efekty - proporcjonalnie - podobne

        Twoim zdaniem promocja filmowa regionu jest bardzo chybionym pomysłem. Niestety, najnowsze trendy światowej turystyki mówią coś innego. np. w Bruggi po nakręceniu "Brugges" [u nas jako "Najpierw pytaj potem strzelaj"] powstała stała trasa turystyczna. Zaraz napiszesz - ale u nas nie powstanie. Najpierw pozwólmy zrobić tu jakiś film, a potem będziesz prorokował.

        Wyśmiewasz też realizację filmow w Pradze. Wolę gdy toruńskie lotnisko będzie udawać Miami w filmie zagranicznym niż Chełmżę w reklamówce hurtowni nawozów robionej przez video-filmowanie.

        W końcu pada fundamentalne pytanie: Po co iść w produkcję filmową?
        A dlatego, że relacje z Oscarów ogląda półtora miliarda ludzi. A dlatego, że ty znasz De Niro, Glenn Close i Rachel Weisz nawet siedząc w prowincjonalnym Toruniu. Oprócz muzyki i gier komputerowych, tylko film zapewnia wyjście dalej w świat. Nawet film polski.

        Pomysł jest konkretny, ale nie forum GW jest miejscem na jego prezentowanie. Zapewniam cię, że bez konkretów nie byłoby występowania do władz i zbierania podpisów.

        Rozumiem rozgoryczenie, twoją samotność w walce, ale nie krytykuj dla zasady oddolnej inicjatywy bez sprawdzenia co i jak. RFF nie będzie urzędem. Kino to inny świat, nie rzeczywistość urzędniczych stołków, ale pole nieustannej walki. Tu nie ma czasu na picie 5 kawek przez 8 godzin.

        PS: Mylisz sie też pisząc "Gaża tego ludka z reklamy PKO BP wyniosła ponad 1 mln zł za głupawą reklamówkę". Majewski dostał dokładnie 3 miliony 300 tysięcy. A reklamówka jest zła, faktycznie :)
        • hecer puk, puk, tak, tak 29.04.11, 03:13
          > Hecer. Znasz się na drogach, samorządzie etc. Ale na funkcjonowaniu rynku filmo
          > wego niestety nie.

          w Toruniu nikt się nie zna, bo takowego rynku filmowego nie ma. Więc ty też się nie znasz. Ja oceniałem tylko wypowiedzi inicjatorów. Umiem oceniać projekty i dobrze wiem, że każda ocena jest inna, subiektywna, oparta na założeniach, ma swoje ryzyko. Każda rzetelna ocena projektu opiera się na dość jasnych kryteriach (spróbuj poczytać sobie o różnych metodologiach oceny projektów, potem zarzucaj mi brak wiedzy). W dużym uproszczeniu:

          - diagnoza
          - cele
          - działania
          - mierzalne rezultaty

          Zarysowany w wywiadzie pomysł próbowałem uzupełnić jakąś treścią, odczytać intencje inicjatorów. Ale poza tym, że "w Krakowie działa" i "nakręcą u nas Harry Pottera" niestety nie dostrzegłem w tym pomyśle jakiejś koncepcji.

          >Dlatego prośba - unikaj tak agresywnych, ale pozbawionych wi
          > edzy ocen.

          To jak mam wyrazić brak swojego przekonania do tego pomysłu (to nie jest krytyka - pisałem o braku przekonania właśnie). Zrobienie festiwalu filmowego to nie to samo co produkcja filmów. Różnica jest trochę taka jak między pójściem do restauracji na couisses de grenouilles a przyrządzeniem żabich udek. Zjeść łatwo, przygotować i podać do stołu trochę trudniej.

          > Zapoznaj się z działaniem Kraków Film Comission i ma
          > łopolskiego RFF, to ci ułatwi

          Dlaczego z Kraków Film Comission a nie od razu z Hollywood? w końcu u nas mają kręcić Jurassic Park IV i kujawsko pomorskie będzie jak Nowa Zelandia.

          Film Comission działa przy krakowskim TAK, czyli Krakowskim Centrum Festiwalowym, a na TAK, jak wiesz, reaguję alergicznie, tym bardziej gdy TAK wysyła swoich emisariuszy po poparcie i kasę.

          I dlatego nie widzę spójności z projektem krakowskim, bo tam województwo i Kraków wspólnie wspierają region, a u nas mielibyśmy kolejny "filmowy parytet" który dla sąsiadów zawsze będzie niesprawiedliwy... tym bardziej gdy TAK wyskoczy z kapelusza.

          > Wyśmiewasz też realizację filmow w Pradze. Wolę gdy toruńskie lotnisko będzie u
          > dawać Miami w filmie zagranicznym niż Chełmżę w reklamówce hurtowni nawozów rob
          > ionej przez video-filmowanie.

          ?????

          > W końcu pada fundamentalne pytanie: Po co iść w produkcję filmową?
          > A dlatego, że relacje z Oscarów ogląda półtora miliarda ludzi. A dlatego, że ty
          > znasz De Niro, Glenn Close i Rachel Weisz nawet siedząc w prowincjonalnym Toru
          > niu. Oprócz muzyki i gier komputerowych, tylko film zapewnia wyjście dalej w św
          > iat. Nawet film polski.

          Ale czy ktoś kwestionuje to, że film zapewnia wyjście dalej w świat?:) Tylko że dla mnie film ma być dobry, śmieszny, ciekawy - a nie toruński, kujawsko-pomorski czy chełmżyński.

          > Rozumiem rozgoryczenie, twoją samotność w walce, ale nie krytykuj dla zasady od
          > dolnej inicjatywy bez sprawdzenia co i jak.

          wydaje mi się, że oboje korzystamy z tego samego źródła wiedzy w tej chwili, tj. z google. Nie krytykuję dla zasady. Po prostu gdy mam zastrzeżenia i wątpliwości to je artykułuje w taki sposób wymagający konfrontacji. Obejrzyj sobie Dragon's Den:) Marzy mi się, że kiedyś powstanie program o inwestycjach samorządowych, którego bohaterami będą prezydenci miast i staną przed takim jury, z jakim mierzą się ludzie którzy potrzebują środków na inwestycje w stawy rybne...

          Powiem ci, jak ja rozumiem ten krakowski fundusz filmowy. Tam samorząd chce promować polską produkcję filmową. Oni chcą aby w kinach leciały fajne polskie filmy opowiadające o współczesności. Są środki w stolicy, w ministerstwach, w funduszu kinematografii, do którego wpłacają dystrybutorzy. Ale oprócz tego w Krakowie uznali, że oprócz wsparcia muzeum etnograficznego, okręgowego, csw itd jest jeszcze sztuka filmowa i środki publiczne - także samorządowe - powinny ją wspierać. A przy okazji niech te filmy kręcą w Krakowie a nie tylko w Warszawie. Jeśli wyjazd poza Warszawę podnosi koszty produkcji filmowej to Kraków da trochę kasy aby ta ekipa przyjechała do nich, zamiast realizować film u siebie, pod domem (w Konstancinie).

          Ups, chyba więcej założeń projektowych wymieniłem niż potrafili przekazać inicjatorzy rozpalający wizją stworzenia bollywood w Toruniu.


          Takie działania jak opisane wyżej nie wymagają tworzenia funduszu filmowego tylko ogłoszenia konkursu. I Film Commission w Krakowie po prostu ogłasza raz na rok taki konkurs. Oprócz tego, że opłaca wyjazd do Krakowa to dopłaca jeszcze do produkcji filmu.

          U nas też to może działać - proszę bardzo, ogłośmy jutro konkurs. Ale gdzie są pieniądze? Przecież na Bydgoskim teraz świeci się co druga latarnia, bo nie ma kasy... Marszałek ma dać? Na film w Toruniu? Kto ma oceniać jaki film dostanie wsparcie? U nas nie ma filmowców. To nie jest Łódź czy Kraków, nie ma co porównywać naszego uniwerku z ich szkołami w tej dziedzinie.

          Poza tym jedynym efektem tych działań będzie powstanie filmu. Mi naprawdę nie zależy żeby obejrzeć Szeroką na tym filmie. Ważne jest to, żeby dialogi były dobre, bo to rzadkie w polskim filmie, żeby jego treść była ciekawa. Z Casino Royale zapamiętałem Czarnogórę a nie lotnisko w Miami czy Pradze - jak znajdziesz gdzieś w Toruniu Montenegro, które nie jest pizzernią czy nowozelandzkie plenery to wrócimy do rozmowy. Na razie problemem jest brak kasy na teatralny Kontakt, brak kasy na oddolne inicjatywy. Sorry, jest - 700 tys zł - tylko że samorząd nie chce ich dać twórcom z Torunia tylko nakręcić jeden odcinek M jak Miłość.
          • funduszfilmowy puk, puk, nadal nie, choć bliżej 29.04.11, 09:36
            Hecerze, odpisałeś, bo musiałeś. niestety twoja argumentacja nie przekonuje i pokazuje, że jednak nie znasz rynku filmowego. Ale nie dziwię sie i nie jest to dla ciebie żaden dyshonor - znajomość tego sektora nie rodzi się po jednodniowym przeszukiwaniu internetu za pomocą google [a deklarujesz ze to Google jest twoim źródłem wiedzy o przemyśle filmowym, moim - nie].

            Tak więc - polemizując z tobą:

            W całym swoim poście nie odpowiedziałeś na najważniejsze pytanie jakie się samo nasuwa - skoro to takie twoim zdaniem nieopłacalne, bez szans i perspektyw, to dlaczego kilkaset miast w Europie z uporem prowadzi takie fundusze?
            Czy oni tam za granicą są idiotami, czy może jednak inicjatorzy RFF z Torunia, starający się nawiązać do czegoś co już działa - robią słusznie?

            Wywiad prasowy to uproszczenie. Wywodzenie wniosku, że w tych kilku zdaniach zawarta jest cała wiedza i koncepcja inicjatorów o tworzeniu RFF, jest błędem. Jak pisałem - forum gazety nie jest miejscem do ujawniania takiej koncepcji! ironizujesz o "toruńskim holly-bolly-wood". Zapewniam cię, że nikt nie liczy iż za 700 tysięcy zł powstanie tu "Titanic 2".
            Nie jest te lekarstwem rozpisywanie konkursów. jak winieneś wiedzieć w konkursach dotacyjnych miasta muszą startować pozarządówki, a filmowcy to zazwyczaj firmy komercyjne. Dlatego właśnie na świecie przyjęto zasadę tworzenia Funduszy by one mogły wg własnych regulaminów finansować produkcję filmową [i dlatego to właśnie robi Kraków Film Comission, a nie Krakowskie Biuro Festiwalowe lub Urząd Miasta Krakowa].

            RFF to małe, prężne ciało 1-2 osobowe koordynujące pozyskiwanie produkcji filmowych w regionie, promujące nasze możliwości na zagranicznych targach filmowych, opierajace się na
            fachowej wiedzy ludzi w nim pracujących.
            Są w Toruniu [i w Bydgoszczy!]osoby które, zapewniam, bardzo dobrze znają kwestie film industry. Ja wiem o tym wiele [swoją drogą skąd taka zabawna sugestia, ze skoro piszę na forum Torunia, to jestem z Torunia? :)], ale wiem też kto poprowadzi RFF sprawnie.

            Hecer - Regionalne Fundusze to rozwiązanie sprawdzone w Europie i Polsce.
            Wszędzie gdzie istnieją nikt nie ogłasza ich likwidacji - bo to po prostu działa.
            Skoro wymyślono koło, to po co startować z próbą wyprodukowania samochodu na trójkątach jezdnych?
            Korzystajmy z tego co działa.
            • hecer gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo gdzie 29.04.11, 13:26
              > W całym swoim poście nie odpowiedziałeś na najważniejsze pytanie jakie się samo
              > nasuwa - skoro to takie twoim zdaniem nieopłacalne, bez szans i perspektyw, to
              > dlaczego kilkaset miast w Europie z uporem prowadzi takie fundusze?

              Napisałem, że moim zdaniem to wynika z chęci wsparcia produkcji filmowej przede wszystkim, w mniejszym stopniu wynika zaś chęci osiągnięcia efektów promocyjnych o których szeroko opowiadali akuszerzy tej inicjatywy w wywiadzie.

              A ta obserwacja wynika z tego, że nie widzę w filmach które oglądam jakiegoś wyraźnego wskazania na region czy miasto. Szczerze mówiąc nie poszedłbym na film który jest robiony po to, aby pokazać w nim walory miasta; wolę historie prawdziwe a nie produkt promocyjny.

              Rozumiem, że duże miasta wspierają ze środków publicznych sztukę filmową. Tylko że Toruń naprawdę nie stoi w jednym rzędzie z Krakowem: porównaj sobie budżety, liczbę mieszkańców. Porównaj województwo małopolskie z województwem kujawsko pomorskim - tam mieszka 3.2 mln ludzi - w najbogatszym Krakowie ponad 750 tys mieszkańców. Kuj-pom ma 2 mln (o 1/3 mniej), mniej zamożnych mieszkańców, a Toruń stanowi ledwie 10% tego regionu.

              Produkcja filmowa ma pewną dolną granicę - poniżej jest widefilmowanie albo klipy promocyjne. Fundusz filmowy to wydatki w dziesiątkach milionów złotych. Dlatego tego rodzaju fundusz będzie dla nas o wiele większym obciążeniem niż dla małopolski, Krakowa.

              Pewnych działań nie da się zrobić za 700 tys zł. Nie da się ich zrobić za półtora miliona. To, że fundusz działa w Krakowie nie oznacza że stać na niego Toruń. Na tej samej zasadzie może i Chełmża powinna zrobić fundusz filmowy - skoro ma go tyle miast w Europie.

              Cieszę się że bogate samorządy w Polsce wspierają wartościowe produkcje filmowe. Ale nie oznacza to, że mniejsze ośrodki są do tego zobowiązane - TYM BARDZIEJ że miasto przeznacza bardzo niewielkie środki na rozwój kultury, na działania kulturalne.

              Toruń nie różni się od Krakowa tym, że "u nas nie ma funduszu filmowego". Toruń przede wszystkim różni się od innych miast w Polsce niezwykle małym wsparciem działalności kulturalnej i artystycznej. I to wiedzą wszyscy, którzy się kulturą w Toruniu zajmują - i ci którzy tak jak ja śledzą dyskusję o polityce kulturalnej miasta.

              Jeśli jest 700 tys w budżecie miasta to bardzo proszę wrzucić je na Kontakt - bo to jest nie tylko bardzo wartościowy festiwal ale również ma on wielką renomę w kraju i Europie. A środków na jego promocję nie ma. Teraz Kontakt będzie co dwa lata - bo chodzi o to, żeby połączyć dwa roczne budżety w jeden i zorganizować wydarzenie na poziomie a nie dziadować i świecić oczami.

              Nie jest prawdą, że unikam odpowiedzi na pytanie - "dlaczego kilkaset miast w Europie z uporem prowadzi takie fundusze". Dla mnie odpowiedź na to pytanie jest oczywista - kilkaset miast w ogóle nie prowadzi takich funduszy!


              A to, że ja - jako miłośnik kina - nie potrafię wskazać jakie miasto je prowadzą a jakie nie, oznacza że skuteczność tej formy promocji, o czym szeroko piszą inicjatorzy, jest mała.

              W Warszawie swego czasu kręcono film ze Stevenem Seagalem. Gniot potworny, film poniżej przeciętnego poziomu Seagala, który przecież nie mierzy wysoko... Jaki był efekt promocyjny tego filmu? Na pewno nie promocyjny bo Warszawa była w nim miastem handlu żywym towarem.

              > Są w Toruniu [i w Bydgoszczy!]osoby które, zapewniam, bardzo dobrze znają kwest
              > ie film industry. Ja wiem o tym wiele [swoją drogą skąd taka zabawna sugestia,
              > ze skoro piszę na forum Torunia, to jestem z Torunia? :)


              Teraz jesteś spoza Torunia, ale w poprzednim poście kadzisz mi o znajomości dróg i samorządu, jakbyś dobrze mnie znał/a. Nie przepadam za takimi rozbieżnościami. Jak już walić ściemę to chociaż konsekwentnie.


              > Nie jest te lekarstwem rozpisywanie konkursów. jak winieneś wiedzieć w konkursa
              > ch dotacyjnych miasta muszą startować pozarządówki, a filmowcy to zazwy
              > czaj firmy komercyjne

              Nie ma takich wymogów w konkursach dotacyjnych. Miasto może wspierać kulturę poprzez wsparcie dla firm, stowarzyszeń, osób fizycznych. Najwyraźniej nie znasz się tak dobrze na tym, co piszesz albo blefujesz.

              Kurcze, jak miasto Toruń sponsoruje koncert Carrerasa? A jak Roda Stewarta? W ten sam sposób można przeznaczyć środki na projekt filmowy.

              > Skoro wymyślono koło, to po co startować z próbą wyprodukowania samochodu na tr
              > ójkątach jezdnych?
              > Korzystajmy z tego co działa.

              W Łodzi jest szkoła filmowa, w Krakowie masz aktorów którzy regularnie występują w produkcjach filmowych, w seriach... Od Krakowa dzieli nas PRZEPAŚĆ. I dopiero, gdy uda się zwiększyć budżet na działania kulturalne, środki na wsparcie dla artystów, dopiero gdy w konkursach nie będą rozdzielane ochłapy - dopiero wtedy będę brał takie pomysły poważnie.

              Może zacznijcie od województwa lubuskiego - tam, w Gorzowie, rządzi podobny prezydent jak w Toruniu: stadion żużlowy, filharmonia gorzowska, itp. Są biedniejsi niż my i niemal tak samo skłonni do organizacji igrzysk - na pewno zrobią gorzowskie bollywood.
              • funduszfilmowy RFF ma sens 29.04.11, 13:45
                Hecerze, strasznie dosłownie odbierasz wszystko co się pisze na forum. Uparcie trzymasz się kilku interpretacji i mam wrażenie, że chcesz urządzić tu zwykłą szermierkę słowną której celem będzie słowo-za-słowo ząb-za-ząb udowadniania za wszelką cenę ze masz rację w tej rozmowie.
                Dobrze, ustąpię, bo mi nie o to chodzi.
                Chodzi o to by RFF powstał w regionie, bo to dobra inicjatywa, a film to dobra inwestycja.
                Walka na argumenty typu "a bo kilkaset miast nie prowadzi funduszu" jest bezsensowna. Dla mnie argumentem jest to, że nie ma dużego liczącego się miasta europejskiego, które by nie uwzględniało produkcji filmowej. A Torun i Bydgoszcz są odpowiednio dużym organizmem by taki Fundusz mieć.
                Nie zdradzę ci szczegółów, ale wiem, że już w tej chwili do realizacji w regionie stoi kolejka 4-5 projektów, które mogłyby ruszyć jutro gdyby był RFF.
                Oczywiscie można dawać pieniądze na zasadzie spotkam się z urzędnikiem, on da cash i będzie film. Ale efekt tego bedzie taki jaki był z "Gwiazda Kopernika". Ile osób wie, że był to film finansowany przez Toruń? A RFF własnie tym by się zajął aby było wiadomo.

                Co do realiów krajowych stosujesz złe porównania. Wiem że Kraków jest większy od Torunia, ale Koszalin już nie. A prowadzi RFF [wspólnie ze Szczecinem]. A Toruń i Bydgoszcz - bo wciąż zapominasz że to mowa o regionie - są większe od Szczecina z Koszalinem. Tam też nie ma szkół filmowych. I nie jest to Gorzów:)
                Jak sam widzisz takie porównania są po prostu głupie, dlatego ich nie stosuję.

                Nie widzę też sensu wspierania Kontaktu, który ma największy budżet festiwalowy w mieście - prawie 2 mln złotych i nie umie sobie z tym poradzić na tanim przecież rynku toruńskim. Dodawanie im to jak wrzucanie kasy w studnię. Kontakt dostaje już 600 tys. Od marszałka. I co z tym zrobił? Przenosi się na system dwuletni bo nie umie chyba gospodarowac środkami.

                Słyszałem dużo dobrego o tobie, ale sie zawodzę z postu na post. Czasami upór dla uporu nie ma sensu. RFF to dobra rzecz dla regionu. Nie my, to kto inny zrobi to za kilka lat. Bo film będzie niedługo wszędzie - w żelazkach, lodówkach, wannach. Bedzie nas otaczał na setkach i tysiacach ekranów.

                Chciałbym zakończyć tę rozmowę, bo brnie ona w ślepy zaułek. Pozdrowienia Hecerze.
                • hecer Re: RFF ma sens 29.04.11, 16:20
                  > Oczywiscie można dawać pieniądze na zasadzie spotkam się z urzędnikiem, on da c
                  > ash i będzie film. Ale efekt tego bedzie taki jaki był z "Gwiazda Kopernika". I
                  > le osób wie, że był to film finansowany przez Toruń? A RFF własnie tym by się z
                  > ajął aby było wiadomo.

                  No właśnie o to mi kurcze chodzi! Jakie znaczenie ma to, że film Gwiazda Kopernika powstał w Toruniu poza tym, że Toruń dał na niego kasę?

                  Jeśli to jest bardzo dobry film - który nie powstałby gdyby Toruń nie dał na niego kasy - to oczywiście popieram jego sfinansowanie przez nasz samorząd. Chodzi bowiem o wartościowe dzieło, na które nikt inny nie chciał dać pieniędzy.

                  Nie widziałem tego filmu, ale załóżmy przez chwilę że jest to film średni, przeciętny, taki do obiadu o którym zaraz zapomnę. Takich filmów jest na pęczki.

                  Ty teraz starasz się mnie przekonać, że w filmie mniej chodzi o to, że jest dobry, wartościowy, ciekawy tylko o to, żeby "wypromować fakt sfinansowania go przez Toruń".

                  Powałkujmy tę Gwiazdę Kopernika, bo tytuł bardzo pasuje do dyskusji, już nawet się uśmiecham pod nosem... Chcesz powołać fundusz po to, aby finansowa produkcje filmowe które mają w tytule "kopernik, gotyk, piernik, żużel, rydzyk" tylko dlatego, że "nawiązują do Torunia" (a nie dlatego, że są to dobre filmy)? Mało tego. Dla ciebie najmniej chyba istotne jest to, czy powstał dobry film. Najważniejsze jest to aby promować jego powstanie, chcesz żeby wszyscy wiedzieli ze nakręcony został za kasę mieszkańców Torunia.

                  Może trochę inaczej patrzymy na kulturę i sztukę, ale moim zdaniem pieniądze publiczne służą do finansowania rzeczy wartościowych, mniej nastawionych na komercyjny sukces. I najważniejsze nie jest to, że "my to sponsorujemy" tylko fakt, że powstało wartościowe dzieło.

                  Ja w ostatniej kolejności patrzę na to, czy film wyprodukował Werner Bros, Uniwersal czy Pixer. Nie jestem w stanie powiedzieć czy "Nóż w wodzie" powstał w Zespole Tor czy w Studiu Zebra.

                  Nie dotrwam w kinie do napisów kończących się wpisem o tym, że film sfinansowała ZDF, RTL czy Canal +.

                  W ten sposób bardziej zabijamy kulturę niż ją wspieramy. Mecenat artystyczny naprawdę nie polega na tym, że sponsor jest ważniejszy od dzieła. Sponsor daje pieniądze bo mu się coś podoba!

                  Jest kolejka 4-5 projektów filmowych? Sorry, stań w ogonku, kolejka jest jeszcze większa. Kontakt stoi moim zdaniem na samym początku, ale łokciami przepychają się Tik-Taki ze swoją rąbanką.
                  • hecer RFF zamiast CSW 30.04.11, 01:32
                    jakie dofinansowanie uzyskuje CSW w Toruniu? To zdaje się ok 5-6 mln zł, po 2 mln od ministra, marszałka i prezydenta miasta.

                    Większość tej kasy płynie na utrzymanie budynku. Ściany są gołe, w głównej sali tylko jedna jest zajęta. Z 3 kondygnacji równie dobrze można byłoby zrobić jedną i więcej środków przeznaczyć na jej zapełnienie.

                    Te 5-6 mln zł rocznie to jest pewnie ze dwa razy więcej niż budżet krakowskiej instytucji filmowej... W CSW wiele dzieł wyświetlanych jest na ekranach LCD - ale to jednak nie jest sztuka filmowa:)

                    Jestem jak najbardziej za tym aby zlikwidować CSW i środki przeznaczyć na RFF. To się nie może nie udać - jestem pewien że z kasy CSW można by zrobić porządny Toffifest, porządny Kontakt i jeszcze bogaty RFF.

                    ...tylko wymagałoby to przyznania się do błędu, a na to nie ma co liczyć (w tym roku kolejne wybory).
                • hecer przecież w Toruniu nie ma kin:) 30.04.11, 01:25
                  najśmieszniejsze jest to, że w Toruniu nie ma kin. Pada więc propozycja aby kręcić filmy.

                  Jest Cinema City. Podobno ma być drugie - w Polchemie. Ale w Cinema City nie puszczają produkcji robionych przez RFF.

                  Jest Kino Centrum. Wypada uczciwie przyznać, że o ile cały budynek CSW jest kiczem to kino jest szczególnym architektonicznym kiczem. Nie chwalę się wzrostem, ale w tylnych rzędach fotele zasłaniają ekran:)

                  Naszego kina nie ma, tzn. jest gdzieś chyba w okolicach Drosedu... Ale tam chyba bardzo kameralnie, bo nawet na stronie internetowej nie zapraszają szerszej publiczności.

                  Jest też kino w Tumulcie, tam jeszcze nie byłem.

                  Szczecin i Koszalin mają RFF? No to Toruń ma nadal szanse wyprzedzić Gorzów i Zieloną Górę.

                  Ciekawe kto będzie decydował jaką produkcję sfinansować?
                • hecer Kontakt 30.04.11, 02:28
                  > Nie widzę też sensu wspierania Kontaktu, który ma największy budżet festiwalowy
                  > w mieście - prawie 2 mln złotych i nie umie sobie z tym poradzić na tanim prze
                  > cież rynku toruńskim. Dodawanie im to jak wrzucanie kasy w studnię. Kontakt dos
                  > taje już 600 tys. Od marszałka. I co z tym zrobił? Przenosi się na system dwule
                  > tni bo nie umie chyba gospodarowac środkami.

                  przynajmniej im się film nie urywa i nie muszą co seans przepraszać międzynarodową widownię za problemy techniczne, jak podczas Tofifestu
                  • funduszfilmowy Kontakt 30.04.11, 11:57
                    Hecerze, zasadniczo przestaję sie dziwić że tyle osób cię nie lubi. Sam potrafisz zniechęcić do siebie o wiele lepiej, niż opinie na twój temat. Mnie straciłeś z grona osób pozytywnie nastawionych. Nie obudź się kiedyś zupełnie sam, nie życzę ci tego.

                    A co do Tofi, to ten festiwal na razie nie musi "urywać" całego roku i robić imprezy co dwa lata. Dodam, że w Teatrze Horzycy na etatach pracuje kilkadziesiąt osób. Nie sensu porównywanie wygody organizacji imprezy robionej raz na dwa lata z zapleczem kilkudziesięciu ciepłych etatów, z "wygodą" robienia festiwalu w gronie kilku osób z organizacji pozarządowej opłacającej wszystko z własnych środków. Przez lata podkreślał to wymieniany przez ciebie Marek Żydowicz, w czasie gdy Camerimage odbywał się w Toruniu.

                    Nie rozumiem generalnie twojej zaciekłości w walce z inicjatywą RFF i Tofifest wywodzącymi się z kręgów pozarządowych, ale rób jak uważasz.
                    • hecer pif! paf! 30.04.11, 18:56
                      > Hecerze, zasadniczo przestaję sie dziwić że tyle osób cię nie lubi. Sam potrafi
                      > sz zniechęcić do siebie o wiele lepiej, niż opinie na twój temat. Mnie straciłe
                      > ś z grona osób pozytywnie nastawionych. Nie obudź się kiedyś zupełnie sam, nie
                      > życzę ci tego.

                      Nie przychodzę tutaj aby kokietować i urzekać wdziękiem. Nie jestem radnym. To forum służy konfrontacji a nie poklepywaniu się po plecach. Z mojego forumowego doświadczenia wynika, że 99% osób przychodzi tutaj pisać tylko wtedy, gdy coś im się nie podoba. Nikomu nie chce się pisać po to, aby coś lub kogoś pochwalić.

                      Brak wpisów dotyczących RFF może więc oznaczać, że "wszyscy są za" ale również to, że "nikt nie jest przekonany". Ja podkreśliłem wyraźnie, że nie jestem przekonany. I wyraziłem przede wszystkim swój brak entuzjazmu a nie nadzieje związane z RFF.

                      Pytanie zadane wam przez Giedrysa było dość proste: po co Fundusz, nie wystarczy konkurs? Nie odpowiedzieliście na nie w sposób przekonujący.

                      Szczecińsko-koszaliński twór nie stanowi zachęty do tworzenia podobnej instytucji w kujawsko-pomorskim czy na innych peryferiach świata filmowego.

                      Wyjaśniłem przyczyny powstawania RFF lepiej niż wy w wywiadzie, co daje się usprawiedliwić tym, że wywiad nie stwarza możliwości powiedzenia wszystkiego, co się wie w sposób składny. W opracowaniach poświęconych działaniu RFF podkreśla się główny cel, zbieżny z celami PISF, czyli PROMOCJA POLSKIEJ PRODUKCJI FILMOWEJ. Wiele osób przeciwnych PISF wyrażało swoją niechęć do finansowania ze środków publicznych produkcji filmowej. Ja jestem jak najbardziej za tym, aby te środki były. Wyraźnie należy podkreślić to, że PISF mimo tego, że jest instytucją publiczną zyskał sporą niezależność od polityków i urzędników.

                      Głównym powodem tworzenie RFF jest chęć dywersyfikacji produkcji filmowej, czyli wyciągania jej poza Warszawę. Nie chce wklejać artykułu z Wprost, bo nie trawię tego tygodnia, ale była w nim taka uwaga: bardzo duża część polskiej produkcji filmowej przez pewien czas powstawała w jednej kamienicy na ulicy Foksal.

                      Stąd wzięło się dążenie innych miast z potencjałem filmowym do tworzenia zachęt dla producentów by kręcili poza Warszawą. Zupełnie nie dziwi mnie to, że w Krakowie chcą aby produkcja filmowa miała miejsce również w tym mieście. Łódź była kiedyś stolicą polskiego filmu, nadal jest jego zapleczem. Ambicje i tradycje ma też Śląsk, Poznań się w to włącza, Trójmiasto pewnie też.

                      Ale to nie znaczy, że każdy region w Polsce jest w stanie skutecznie dołączyć do tego grona. Szczecińsko-koszaliński twór jest bardziej ambicją lokalnych polityków niż racjonalną decyzją. Nie przetrwa, albo będzie wegetował. Produkcja filmowa może być dywersyfikowana ale są pewne nieprzekraczalne granice. Toruń nigdy nie był w tym gronie, nie ma żadnych doświadczonych w tej dziedzinie kadr. Inwestowanie w film wcale nie jest "zawsze dobrą inwestycją", jak piszesz. Koncentracja w tej branży jest silna, jest też naturalnym zjawiskiem.

                      Jak na tym możemy skorzystać? Ja widzę tylko jedną korzyść: powstanie dobry film, który nie powstałby bez środków które my na niego przeznaczamy. Inne korzyści w rodzaju: filmowcy zamieszkają w naszych hotelach czy "toruńskie plenery zostaną sfilmowane" są naprawdę drugorzędne. Filmowcy przyjadą i wyjadą. Toruńskie plenery to mogą się pojawić na "Discovery Travel" ale w filmie fabularnym nie będą stanowiły o jego wartości artystycznej. Kompletnie chybione jest myślenie: "nakręcimy u nas M-jak-miłość".

                      Czepiam się nie szczegółów waszej koncepcji tylko tego, co w niej najważniejsze: celów.

                      I gdy słyszę, że "Nowa Zelandia dzięki Władcy Pierścieni ma więcej turystów" to zaczynam wątpić czy mam do czynienia z ludźmi mającymi pojęcie o tym, po co kręci się filmy, dlaczego finansuje się je ze środków publicznych. To są mrzonki, kompletną ściemą jest "lotnisko w Miami w Casino Royale". W ten sposób pasożytuje na chorych ambicjach i aspiracjach torunian Czas Gospodarzy.

                      Nie piszę tego po to, aby ktoś mnie lubił czy nienawidził. Nie jest moim celem "znajdowanie sobie tu wrogów". Dziwię się, że sądzisz, że moim celem jest pozyskiwanie tutaj ogólnej sympatii wszystkich ludzi. Odnoszę wrażenie że podkreślasz to, że "zniechęcam tyle osób" w celu dezawuowania mojej opinii na temat kujawsko-pomorskiego RFF.

                      Nie waham się przed napisaniem złośliwych uwag pod adresem dziennikarza czy polityka. Zastanów się o czym to świadczy. Nie jestem tu od kokietowania po to, aby ktoś opublikował mój artykuł, zrobił ze mną wywiad czy dał mi publiczne pieniądze. Nie potrzebuję mandatu radnego (i go nie chcę) aby zadzierać nosa.

                      Bardzo natomiast lubię być doceniony, lubię gdy moje opinie stanowią dla kogoś powód do zastanowienia się, do refleksji, gdy pomagają wyrobić im SWOJE WŁASNE ZDANIE. Służę tu innym forumowiczom do KONFRONTACJI z czego niebywale chętnie korzystają nabijając się, szydząc, itd. Dla mnie to nie jest wyłącznie sposób na to, aby utwierdzić się we własnym zdaniu. Zdarza mi się przyznać innym rację. Forum nie jest jedynym miejscem gdzie piszę, są inne - ciekawsze - gdzie dyskutują ludzie mający więcej do powiedzenia, gdzie sam dostaję po łapkach i jestem zmuszony rewidować swoje poglądy.



                      Prezydent Torunia: "Nie wszyscy chyba do końca rozumieją, że zwalczając Zaleskiego, zwalczają Toruń, zatrzymują go w biegu."
    • hecer telewizja marszałkowska i RFF 30.04.11, 21:38
      kiedyś GW pisała o telewizji którą chciał stworzyć marszałek kuj-pomu. Nie wiem, czy to ma być telewizja internetowa czy jakieś pasmo w telewizji regionalnej (tvp3). Nie ma chyba żadnych wolnych częstotliwości na których można emitować telewizję. Zmiany nastąpią dopiero po wprowadzeniu telewizji cyfrowej, dzięki czemu można mieć więcej programów na jednym sygnale.

      Tak więc ja bym akurat proponował wam, tzn. inicjatorom RFF, sposobów pozyskania funduszy na produkcję filmową gdzieś tutaj.

      Standard cyfrowy to więcej kanałów, jest niemal pewne że powstanie coś regionalnego, najprawdopodobniej znów za środki publiczne co ma znów swoje wady ale też i jakieś zalety (moim zdaniem jednak lepiej jest mieć media prywatne a audycje przygotowane za pieniądze publiczne).

      Dzięki temu można zrobić dużo filmowych rzeczy: dokumenty, reportaże, krótkie metraże. Potem można myśleć o tym, by środowisko jakie będzie uczestniczyło w tej produkcji zaangażowane zostało (jako partner) do produkcji w formie bardziej ambitnej, czyli pełnometrażowego filmu fabularnego.

      Ja naprawdę nie mam nic przeciwko filmom ani przeciwko ludziom filmu. Mam tylko problem ze słuchaniem bajek o tym, jak w Toruniu kręci się czwartą część Matrixa.

      (na razie mam dość Matrixa po drugiej kadencji, trzecia jest uporczywym prześladowaniem)
      • funduszfilmowy Hecerze zajmij się czymś na czym się znasz 01.05.11, 00:41
        "Nie przychodzę tutaj aby kokietować i urzekać wdziękiem" - napisał Hecer. I generalnie rzeczywiscie, ani jedno, ani drugie ci nie wychodzi. Chcesz za to udowodnic, że znasz się na każdym aspekcie życia. Nie udaje ci się to. W żadnej z wypowiedzi. Ślęczysz godzinami nad google, by pisac zdania, sugerujące że cokolwiek wiesz w temacie przemysłu filmowego.

        I dalej. "Szczecińsko-koszaliński RFF jest tworem lokalnych polityków i ich ambicji". Rozumiem, że Koszalin ze Szczecinem też masz "obskoczony"? Wybacz, nie zajrzę na ich forum, bo pewnie płynnie brylujesz w sprawach dotyczących dzielnicy Dąbie i Pogodno oraz kwestiach rozwoju politechniki koszalińskiej.

        Z całej twojej, wybacz kolokwializm, pisaniny wynika głęboka niewiedza i chorobliwe skoncentrowanie się na Toruniu. Dlatego powtórzę to co pomijasz systematycznie - chodzi regionalny fundusz, nie toruński. Toruń nie jest miastem, którego "nie stac" na RFF. Jest miastem, które ze spokojem może współtworzyc takie ciało. i są osoby kompetentne by taki organizm prowadzic z efektami dla regionu.

        Z uporem na granicy śmieszności czepiasz się zdań z tekstu gazetowego, jakby była to Biblia, w której każde słowo oznacza wolę Boga. To jednak nie Biblia ale wywiad w gazecie. Rozróżniajmy te sprawy.

        Jestem bardzo zmęczony dyskusją z tobą pokazującym taką typowo "toruńską" twarz, źle rozumianego prowincjonalizmu. I to z kimś, kto jakiś czas temu wydawał się byc nadzieją "nowego Torunia", człowiekiem z wizją. Okazuje się, że to pomyłka. Głęboka pomyłka.

        Moja prośba, wykaż się zrozumieniem, nie odpisuj już. Zajmijmy się wszyscy tymi swoimi sprawami, w których jesteśmy dobrzy. Dziękuję ci z góry za zrozumienie.
        • hecer Re: Hecerze zajmij się czymś na czym się znasz 01.05.11, 01:13

          > Moja prośba, wykaż się zrozumieniem, nie odpisuj już. Zajmijmy się wszyscy tymi
          > swoimi sprawami, w których jesteśmy dobrzy. Dziękuję ci z góry za zrozumienie.

          Niestety spełnić jej nie mogę, tzn. będę pisał o RFF. To jest pomysł na to jak wziąć pieniądze publiczne a na tym forum o tym się dyskusje i mam też prawo o tym pisać.

          > Z uporem na granicy śmieszności czepiasz się zdań z tekstu gazetowego, jakby by
          > ła to Biblia, w której każde słowo oznacza wolę Boga. To jednak nie Biblia ale
          > wywiad w gazecie. Rozróżniajmy te sprawy.

          A czego mam się czepiać? Wychodzicie z propozycją, ja jestem nieprzekonany. Ciągle tylko słyszę, że "tu są ludzie, którzy wiedzą lepiej" - co mam oglądać i za co płacić:)

          Od tego jest forum aby się przekonywać wzajemnie. Mam wątpliwości, nie jestem przekonany, mogę się mylić - i sobie o tym piszę. Prosto z mostu, bez owijania w bawełnę, bez ściem typu: zrobimy tu Nową Zelandię i Montenegro z Casino Royale, będzie fajny bollywood.

          > Jestem bardzo zmęczony dyskusją z tobą pokazującym taką typowo "toruńską" twarz
          > , źle rozumianego prowincjonalizmu. I to z kimś, kto jakiś czas temu wydawał si
          > ę byc nadzieją "nowego Torunia", człowiekiem z wizją. Okazuje się, że to pomyłk
          > a. Głęboka pomyłka.

          a to dalszy ciąg dezawuowania moich opinii, tylko dlatego, że wynikają z nich pytania na które nie padają jasne odpowiedzi.

          =====================================================

          Dla mnie kluczowym pytaniem jest to, zadane przez Giedrysa: dlaczego nie konkurs?

          W konkursie wiadomo, kto i na co chce pieniądze. W funduszu daje się pieniądze a potem zastanawia kto i na co je weźmie. To jest w przypadku projektu filmowego w mieście bez żadnych filmowej bazy i zaplecza nie tylko ryzykowne ale wręcz nonszalanckie.

          > i są osoby kompetentne by taki organizm prowadzić z efektami
          > dla regionu.

          dobra, napisz od razu że to ty jesteś tą kompetentną osobą i że chcecie kasę od marszałka bo od prezydenta już macie. Tyle na razie z tego wynika.

          Ja jestem kompetentnym odbiorcą filmów. Dużo ich oglądam. Wiem, co lubię oglądać. Nie lubię, jak ktoś mi mówi, na co mam iść do kina (zresztą, nikt się mnie nawet nie zapyta, czy chcę ale i tak mnie za to skasuje)

          W ciemno nie daje się pieniędzy publicznych. A na razie to jest taka właśnie propozycja - nie wiadomo dla kogo, kto to jest ten "fundusz".

          Na razie wiadomo, że Zaleski chce na to dać 700 tys zł, co powoduje - nie ukrywam - że zapala mi się czerwona lampka. Bo Zaleski dobrze wie, komu i na co daje pieniądze. On w ciemno ich nie daje.

          Poza tym dał na motoarenę, wytworzył CSW które połyka pieniądze jak ruski czołg paliwo, teraz robi tramwaj do Rydzyka, krytą bieżnię dla nie wiadomo kogo... To nie są "inwestycje zawsze korzystne", to nawet nie są inwestycje.

          W przypadku konkursu przynajmniej wiadomo, kto i na co chce kasę. W tym wypadku nic nie wiadomo, ale kasa ma być. I musi być wydana.

          Wolę już żeby powstały w Toruniu przedszkola - jeśli stać nas na finansowanie produkcji filmowej i tworzenie u nas bollywood to pewnie stać nas nie tylko na dostępne przedszkola ale również na przedszkola darmowe.

          Dla mnie przedszkola są ważniejsze niż robienie w Toruniu filmów; na film mogę iść do kina i zapłacić 20 zł, jeśli będę tego chciał. Nie chcę być zmuszanym do finansowania produkcji filmowej dlatego, że "produkcja filmowa musi przynosić korzyści mojemu regionowi".

          Zgłoście się do Dragon's Den, naprawdę. Macie super pomysł, opowiecie jurorom o kręceniu w Toruniu Gwiezdnych Wojen, na pewno wygracie.

          Poczytałem o szczecińsko-koszalińskim rff i nic mnie w tym nie ujęło. A to jest inwestycja dla podatnika (szczecinsko-koszalińskiego). Jako podatnicy mają prawo kwestionować sensowność tego projektu. Ja też mam prawo się wypowiedzieć jeśli chodzi o rff u nas. I na podstawie tego co dotąd usłyszałem nie mówię "tak".
          • hecer TVP3 i jej misja 01.05.11, 01:21
            zajmuję się tym, na czym się znam: pisaniem na forum. Sprawia mi to przyjemność, jest tu dość fajna mimo wszystko atmosfera, jest to póki co przestrzeń wolna, dająca dużą swobodę wypowiedzi.

            Zamiast RFF wolałbym już regionalną telewizję. TVP3 mi się nawet podoba, jest w miarę niezależna i ciekawa. Cieszyłbym się, gdyby z pieniędzy publicznych - samorządowych - realizowała misję w szerszym i głębszym wymiarze.

            ...na przykład TVP3 mogłaby realizować filmy - oczywiście we współpracy z producentami. Oni mają doświadczenie. Mają know-how. Koncentrują środki.

            TVP produkuje sporo, ale słabo. Ale TVP jest beznadziejnie upolityczniona... To jest odmóżdżająca telewizja.

            Lubię oglądać w TVP3 audycje finansowane ze środków Urzędu Marszałkowskiego na temat funduszy unijnych. To dobra promocja projektów, to są audycje dzięki którym można dowiedzieć się jak skorzystać z programów które są realizowane na rzecz przedsiębiorców, młodzieży, obszarów wiejskich, itd.

            Fajnie byłoby organizować więcej telewizyjnych debat na ważne tematy dotyczące rozwoju województwa.

            Można również realizować reportaże, dokumenty, filmy krótkometrażowe, fabularne, itd.

            Ale pomysł na RFF idzie w innym kierunku. W zupełnie innym.
        • hecer telewizja toruńska 01.05.11, 01:24
          produkcja filmowa po toruńsku już jest i budzi mój niesmak, bo nie zawsze jestem w stanie na wesoło ją traktować. Chodzi o telewizję spółdzielczą MSM.

          Gdy Zaleski wykłada na produkcję filmową 700 tys zł to zaczynasz drżeć, jaką rolę w tym będzie odgrywać ta ekipa doświadczonych producentów...
    • hecer toruński Matrix już kręcimy 01.05.11, 11:33
      Matix z 1999 roku kosztował około 70 mln dolarów.

      Na most na Wschodniej wydajemy z budżetu miasta ok 300-400 mln zł więcej niż na Waryńskiego (powiedzmy że to 100 mln dolarów).

      Był już Matrix, Matrix Reaktywacja - w trzeciej kadencji pora na Matrix Rewolucje
      • tryg.sk11 Re: toruński Matrix już kręcimy 01.05.11, 22:03
        Wiele osób lubi Hecera. W tym ja. Była nawet popularna akcja Popieram Hecera. Dla wielu Hecer jest jednak niechcianym głosem sumienia. Ciężko wielu osobom związanym nie tylko z drogownictwem ale i z kulturą przełknąc pewne opinie na Forum podczas gdy te osoby same sa posłuszne Zaleskiemu i władzom w ogóle.
        • tryg.sk11 Re: toruński Matrix już kręcimy 01.05.11, 22:04
          Zauważam, ze teraz sprzeciwianie się woli Zaleskiego jest "be".
          • hobbes1980 Re: toruński Matrix już kręcimy 02.05.11, 09:44
            Z twojej wypowiedzi przebija się tragizm sytuacji- brak widocznej i sensownej opozycji wobec złych działań Zaleskiego. Hecer jest tą widoczną- i tyle, ale działa w sposób który nigdy nie przyniesie mu powodzenia, bo jest oderwany od rzeczywistosci i niezrównoważony psychicznie, a w dodatku, choc twierdzi że jest otwarty na argumenty w dyskusji to uznaje tylko jeden punkt widzenia (swój własny). Nie wierzysz? Spójrz na dyskusje o drodze rowerowej- pan 'merytoryczny argument' hecer napisał całkowicie nieprawdziwe zdanie o kosztach budowy takich dróg. Dostał po łapach zestawieniem ktore udowadniało ze nie wie o czym pisze. Co zrobił? Napisał 'nudzisz mnie, bye' i kazał dyskutantowi zderzyć się z samochodem. Przeczytałes jego wypowiedzi o antykomunistycznym graffiti na placu budowy mostu? Przeciez to są bredzenia wariata! Zastanow się tryg czy chcesz byc forumowym przydupasem kogos takiego. Ktos kto nie lubi Zaleskiego nie musi automatycznie lubic hecera. Co więcej, sam Zaleski zapewne obecnie za hecerem wręcz przepada- pokonał go w sądzie a hecer miota się na forum rzucając coraz bardziej oderwane od realiów teorie i sama ideę sprzeciwiania się Zaleskiemu zwyczajnie ośmiesza.
            • hecer Re: toruński Matrix już kręcimy 02.05.11, 11:15
              zapomniałeś dodać, że w tym wpisie namawiałem tego rowerzystę żeby zaliczył zderzenie czołowe z samochodem:

              forum.gazeta.pl/forum/w,71,124665508,124799670,Re_zalicz_czolowke_z_jakims_autem.html
              • hobbes1980 Re: toruński Matrix już kręcimy 02.05.11, 11:37
                Nie zapomnialem- jest to w moim powyższym wpisie. Ale przeciez ty nie czytasz tego co pisza inni bo madry jestes tylko ty megalomanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka