Gość: Jonek
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
16.04.01, 23:40
Wychodząc rano z domu przechodzę koło małego "trawniczka". Trawy na nim od
dawna nie uświadczysz. Za to zawalony takimi kupami, że sam bym się nie
powstydził... Idę do pracy i wszędzie po drodze widzę to samo. Najgorzej tam,
gdzie nie ma trawników - trzeba chodzić slalomem.
Na Starym Mieście normalny widok to wałęsające się psy, wysłane z domu, żeby
się załatwiły. No to się załatwiają pod nogami przechodniów. Hyclów już nie ma,
bo to takie niehumanitarne, a straż miejska nie zajmuje się takimi drobiazgami.
A co z nami, mieszkańcami tego miasta? Kiedy patrzę na młodych i starszych, bez
zażenowania wyprowadzających swoje pieski, by robiły innym pod nosami,
zastanawiam się jak to jest, że nikt się nie wstydzi zostawiać po sobie takiego
gnoju. Przecież nie zostawiłby czegoś takiego w swoim przedpokoju, ani nawet na
wycieraczce. A na chodniku, przed wejściem do domu to już można?
Jeżeli to jest normalne, to chyba ze mną jest coż nie tak.