Dodaj do ulubionych

Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców?

25.09.12, 07:43
Pośredniak nie szuka pracy dla bezrobotnych, pośredniak szuka możliwości skreślenia z listy, stwarza pozory działań przy wydawaniu środków unijnych. Chciałbym przeczytać raport z ostatnich 10 lat, ilu było zarejestrowanych bezrobotnych, a dla ilu znaleziono pracę. ZNALEZIONO !!! - nie wymijające odpowiedzi ilu to przekwalifikowano i wysłano na kursy. Dla ilu ludzi znaleziono pracę ?
Obserwuj wątek
    • m1st Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 25.09.12, 08:11
      Na ch*j w ogóle nadal istnieją UP to naprawdę nie wiem. Nic, zero pomocy, kretyńskie procedury, konieczność zgłaszania się do nich, po to żeby k*rwa dostać pieczątkę, że się było bo przecież nie propozycję pracy. I c*pa w UP przeglądające te same strony w poszukiwaniu dla mnie pracy, które już przejrzałem i aplikowałem wszędzie gdzie chciałem. I robienie łaski z wyrejestrowaniem gdy oczywiście sam znalazłem pracę... żenada.
      • frozentime Łaska z wyrejestrowywaniem? 25.09.12, 10:58
        Wiele lat temu wysłałem pismo z podpisem dyrektora firmy, w której znalezłem pracę, że jestem tam zatrudniony od wskazanego w piśmie dnia.

        Po kkilku tygodniach otrzymałem informację o skręsleniu z listy bezrobotnych.
        • nrozsklov Re: Łaska z wyrejestrowywaniem? 27.09.12, 09:04
          odpie...ie sie. co was to obchodzi? Ja tez niewiem, kim byli rodzice biurwy ktora mi klody w droge rzuca i psychicznie wykancza
    • stefansonson Re: Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 25.09.12, 10:38
      pośredniak jest rozliczany z ilości bezrobotnych im jest ich więcej tym lepiej dla pośredniaka bo dostaje więcej kasy wiec logika jest tu prosta, po co mają się starać?
    • frozentime Paręnaście lat temu byłem przez krótki 25.09.12, 11:03
      okres bezrobotnym. Poszedłem do pośredniaka, znalezłem ofertę pracy jakby "skrojoną" na mnie. Poszedłem do panienki w okienku i poprosiłem o dane firmy. Powiedziała, że ta oferta nie jest dla mnie. To zapytałem, na jakiej podstawie tak twierdzi. Ona dalej, że oferta nie jest dla mnie. Poprosiłem o rozmowę z kierownikiem. I dostałem dane.

      Następnego dnia byłem na rozmowie w firmie, po której dostałem skierowanie na badania lekarskie i zatrudnienie.

      Ten przykład pokazuje niekompetencję urzędników w pośredniakach.
      • chomsterek Re: Paręnaście lat temu byłem przez krótki 26.09.12, 20:12
        Miałam bardzo podobną sytuację. Znalazłam odpowiadające mi ogłoszenie z adnotacją, że dane pracodawcy można uzyskać w urzędzie. Pośredniczka oczywiście odmówiła mi ich podania, twierdząc, że nie spełniam warunków - mimo iż nawet nie sprawdziła, jakie mam wykształcenie, doświadczenie itd. Zapewne wywróżyła to z fusów.
        Dane w końcu zdobyłam, ale że nie zostałam zatrudniona, musiałam pójść na pierwsze spotkanie z doradcą. Pani popatrzyła na mnie z góry i zerknąwszy w dokumenty stwierdziła - cytuję: "Ja pani nic nie doradzę, musi pani sama szukać pracy". Potem kazała mi wypełnić jakąś bzdurną ankietę dotyczącą kursów, z których chciałabym skorzystać. Zapytałam z czego w ogóle mogę wybierać - i w odpowiedzi usłyszałam, że pani nic mi nie powie, bo sama powinnam wiedzieć jakie umiejętności byłyby dla mnie przydatne i w którym kierunku powinnam się rozwijać. Koniec końców okazało się, że pożądanych kwalifikacji PUP i tak nie pomoże mi zdobyć, bo "w tym półroczu urząd organizuje jedynie szkolenie ze spawania, obsługi wózka widłowego i przepisów bhp - wszystkie dla osób powyżej 45 lub 50 r.ż." (ja miałam wtedy dwadzieścia-parę lat). Nowy plan szkoleń miał pokazać się przed końcem roku - nie doczekałam, bo oczywiście znalazłam sobie zajęcie bez pomocy PUP-u...
    • manczesta Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 25.09.12, 16:12
      U mnie historia była następująca: Nie miałem pracy więc poszedłem z zapytaniem jakie mają oferty bo szukam zatrudnienia. Na co pani przy stanowisku odpowiedziała pytaniem:" Ma pan jakieś papiery z poprzedniej pracy bo może zasiłek się panu należy"? Po prostu zaniemówiłem! W ogóle nie szedłem tam z myślą po jakikolwiek zasiłek tylko z myślą o podjęciu pracy i nie było żadnej gatki o pracy tylko o papierach z poprzedniej pracy i możliwości by zarejestrować i by był lad w papierach. A że papierów nie miałem bo jak wspomniałem wcześniej nie byłem zainteresowany zasiłkiem do rozmowy o ofertach nie doszło bo pani cały czas upierała się przy swoim jak zaprogramowana maszyna. Wyszedłem i więcej tam nie wróciłem. :(
    • antyshrek Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 25.09.12, 17:23
      W pizdu juz dawno PUPy powinny byc zlikwidowane a ten nasz torunski to juz w ogole. Te grube kierdy tam siedzace czlowieka bezrobotnego maja za nic, za szmaciarza. Tym prukfom z PUPu wydaje sie ze obywatel jest dla nich a nie oni dla obywatela. Byle przyjsc, kawke spic i byle do 15:30. Moja kolezanka bezrobotna szukala tam pracy wiec pojawila sie pewnego dnia z dwojka swoich malych dzieci (akurat nie miala z kim ich zostawic) na co "zarobiona" prukfa wyjechala z tekstem (cytuje z pamieci) "pani chce isc do pracy? z dwojka malych dzieci? a kto z nimi zostanie? Tak jakby posiadanie malych dzieci dyskwalifikowalo do podjecia pracy.
      Zenada! PUPy juz dawno powinny zostac zamkniete gdyz sa one reliktem przeszlosci. Panuje tam chaos a urzednicy tam zatrudnieni sa niekompetentni i w ogole nie sa zorientowani aby pomagac bezrobotnym.
    • wiceherszt Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 26.09.12, 21:03
      Nie rozumiem, dlaczego tak się gorączkujecie. Urzędy pracy nie służą i nigdy nie służyły do tego, żeby znajdować komukolwiek pracę. Ich funkcja jest całkiem inna. Po pierwsze zajmują się zapewnianiem ubezpieczenia i gromadzeniem danych statystyznych dotyczącej aktualnej ilości bezrobotnych. Jakiś organ musi to robić, więc robią. Po drugie zapewniają pracę sporej rzeszy zatrudnionych w nich osób. Gdyby zlikwidować urzędy pracy większość z tych ludzi poszłaby na bruk bez szansy na jakąkolwiek pracę, więc i tak trzeba by im wypłacać jakieś zasiłki czy zapomogi. To samo dotyczy wszelkiej maści "doradców zawodowych". Nie wiem, jakie mają pensje, zapewne niewielki, podobnie jak i kompetencje. Dla takiego osobnika najważniejsza jest kasa i świety spokój, który wspaniale zapewniają przedkładane centrali karteluchy z wypełnionymi rubryczkami, których i tak nikt nie czyta, ale istnieją i mogą zostać przdstawione, gdyby Unia albo inne nie wiadomo co domagało się jakichś papierzysk.
      • didja Re: Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 26.09.12, 22:16
        Czy pan Wrzecionkowski wyprodukował tę wypowiedź pierwszego kwietnia?

        "Wrzecionkowski twierdzi, że doradca w rozmowie z podopieczną mógł zapytać o jej rodziców tylko po to, by sprawdzić, czy dowiadywała się u nich o możliwości znalezienia pracy w ich firmie lub instytucji".

        To jakieś jaja? Pan Wrzecionkowski jawnie promuje nepotyzm? I jeszcze pozostaje na stanowisku? Czyżby sam dostał pracę poprzez możliwości rodziców?

        "Z kolei wykaz przedsiębiorstw, do których aplikowała bezrobotna, jest najlepszym dowodem jej aktywności w poszukiwaniu posady".

        A kilka tysięcy miesięcznie to dostaje bezrobotna czy pan Wrzecionkowski? Bo to doradca ma się wykazać aktywnością w szukaniu pracy dla klienta, nie jego klient.

        "Stan zdrowia wpływa na możliwość wykonywania zawodu. Ktoś chorujący na epilepsję nie może pracować na wysokości, przy urządzeniach w ruchu czy pod napięciem, a także prowadzić zawodowo samochodu - tłumaczy Wrzecionkowski. - A doradca zawodowy ma m.in. podpowiadać, w jakim kierunku może przekwalifikować się bezrobotny, by mieć większe szanse na znalezienie pracy".

        Akurat o tym decyduje lekarz medycyny pracy/orzecznik ZUS. Jeśli bezrobotny jest osobą niepełnosprawną, rejestruje się w ogóle w innym dziale. Jeżeli chce. Jeśli zaś choruje i uważa, że stan zdrowia ma wpływ na jego świadczenie pracy, to sam decyduje, czy powie o tym, czy nie. I nikt nie ma prawa zmuszać go do podawania chorób, tylko co najwyżej delikwent sam stwierdzi, że "ze względu na stan zdrowia nie mogę pracować na wysokości". I na tym kończy się prawo pana Wrzecionkowskiego do informacji o stanie zdrowia jego klienta.


    • ninananu Musi zapytac o zdrowie 26.09.12, 22:20
      Dziwi mnie, ze to dziwi :/. Jesli doradca /nie posrednik pracy, bo to 2 różne stanowiska/, nie zapyta, to jak moze mu pomoc w pokierowaniu kariera? No jak? ktos ma astme, to pojdzie do kopalni, albo przerzucać gruz, gdzie pyli? Daltoniste wysle na kierowcy? choremu na serce da prace wysiłkową, no nie.
      Mnie uczono tak, ze nalezy pytac o zawod rodziców, jak mialam praktyki to padało to pytanie z mojej strony, ale nie na dzien dobry, tylko po jakims czasie, po mniej inwazyjnych pytaniach. Dlaczego, po to wlasnie by osoba nie miala wrazenie przesluchania. Nam tłumaczono, ze to pytanie jest wazne z tego wzgledu, ze zawod rodziców moze miec wplyw na charakter osoby oraz zainteresowania. moze wydawac sie dziwne, ale miało to faktyczne przęłozenie (choc wg mnie nie bylo ono najistotniejsze). Oczywiscie zawsze trzeba wspomniec, ze nie trzeba odpowiadac na pytania, jesli wydaje sie zbyt intymne, aczkolwiek ono jest celowe i równiez otwartosc drugiej osoby wplywa na jakosc pomocy. Tak czy siak, od siebie powiem. ze pozniej gdy juz samodzielnie prowadziłam doradztwo odpuszczałam sobie pytanie o zawód rodziców.
      • ninananu Re: Musi zapytac o zdrowie 26.09.12, 22:22
        aha, dodam, co by byla jasnosc- doradztwo nei było w UPie
      • kkk_3 Re: Musi zapytac o zdrowie 26.09.12, 23:05
        masz całkowitą rację. ludzie biorą wypowiedzi wyrwane z konteksu i się bulwersują nie wiadomo czym.
        pytanie o ograniczenia zdrowotne, to jedno z podstawowych jakie zadaje się przy planowaniu ścieżki kariery i nie chodzi o jakieś "wstydliwe choroby", ale o to co może utrudniać pracę (np. znam alergiczkę, która poszła na kurs kosmetyczki. co z tego skoro nie mogła przepracować jednego dnia z powodu dolegliwości. może gdyby ktoś jej wcześniej to zasugerował nie wyrzuciłaby kasy w błoto).
        w pytaniu o zawód rodziców pewnie chodzi o to, o czym piszesz. nie wiem jak to jest u dorosłych, ale młodzieży też się pyta o rodziców przy wyborze przyszłego zawodu.
        • didja Re: Musi zapytac o zdrowie 26.09.12, 23:11
          Bzdura. Żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo wyrzucić pieniądze, na co chce. A łączenie alergii z kosmetyką nie ma nic do rzeczy: są kosmetyki dla alergików, są zabiegi, w których nie ma żadnych kontaktów z alergenem. I to doradca powinien określać, prezentując zawody, jakie są przeciwwskazania. I bezrobotny czy uczeń sam decyduje. Nikt nie ma prawa zmuszać go do podawania danych nt. stanu zdrowia. Ustawa o prawach pacjenta jednoznacznie wskazuje, kto jest uprawniony do informacji o stanie zdrowia (co potwierdza Ministerstwo Zdrowia).
          • kkk_3 Re: Musi zapytac o zdrowie 26.09.12, 23:23
            tak się właśnie wydaje takim ignorantom na forum. kosmetyczka w swojej pracy używa wielu preparatów chemicznych i wykonuje różnorodne zbiegi. nie wybierze sobie, że będzie aplikować tylko wybrany kosmetyk, bo na inne jest uczulona, musi wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientek. w tym zawodzie masz do czynenia z chemią czy chcesz czy nie.
            i nie chodzi o to, że sobie może wyrzucać kasę, tylko o to, że by tego nie zrobiła gdyby jej ktoś doradził.
            co do pytań o stan zdrowia (podobnie jak o cokolwiek innego !) zawsze można odmówić odp. w jaki sposób urzędnik miałby cię zmusić żebyś opowiadał o tym, o czym nie chcesz? osobiście szczerzę wątpię czy ktoś pytał tą panią czy choruje na to lub na tamto, pewnie zapytano ją o ograniczenia zdrowotne, podejrzewam, że dla urzędu pracy to ważna informacja.
          • ninananu Re: Musi zapytac o zdrowie 27.09.12, 01:13
            by moc cos zaprezentowac, to warto by jednak zawezic teren poszukiwan ;). jako doradca, ja nie moge zabronic nikomu wykonywania zawodu, na ktory ktos sie uparl. wowczas moim zadaniem jest tylko pokazanie przeciwskazan a i tak podkreslam, ze to klient decyduje. ale takie pytanie pomaga, bo tak jak kkk napisała- nie chce nikomu polecac danego zawodu ze szkoda dla niego samego. no chyba, ze bardzo chce. poza tym nie obowiazku odpowiadania. w UP to czasem wyglada w formie odpytywanki i byc moze ktos sie poczuł wielce urazony. tak czy siak sa to pytanie nie od tzw "czapy".
          • porazostatni Re: Musi zapytac o zdrowie 27.09.12, 01:36
            didja napisał(a):

            > A łączenie alergii z kosmetyką nie ma nic do rzeczy: są kosmetyki dla alergików
            > , są zabiegi, w których nie ma żadnych kontaktów z alergenem.

            Bzdura to jest, co napisałaś. Co ma do tego, że są kosmetyki dla alergików ? Kosmetyczka ma stosować kosmetyki na kimś, nie na sobie ! I co nie będzie, dajmy na to połowy klientek obsługiwać, bo ma na alergie na dany preparat.
      • porazostatni Re: Musi zapytac o zdrowie 27.09.12, 01:49
        Masz rację, a głupków nie słuchaj. Są pracę, gdzie pracodawca wysyła na badania albo na wymaga książeczki sanepidowskiej. I tak wyjdzie czy ktoś jest chory i nie może pracować np. w branży spożywczej. Tylko lepiej zaoszczędzić sobie czas i od razu wykluczyć te branżę.
    • kkk_3 Re: Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 26.09.12, 23:13
      a jak urząd ma ci znaleźć pracę (jeszcze pewnie w twoim zawodzie i za dobrą stawkę) skoro w tym kraju pracy nie ma ???? pani z okienka nie pójdzie i nie wyprodukuje nowych miejsc pracy.
      ludzie myślcie trochę zamiast bezsensownie wylewać swoje żale.
      jako młoda osoba zaraz po studiach szłam się rejestrować w UP i już wtedy wiedziałam, że urząd mi pracy nie znajdzie. natomiast chciałam iść na staż i urząd mi go sfinansował.
      inna osoba z mojej rodziny dostała z urzędu należny zasiłek po tym jak straciła pracę, a potem dofinansowanie na otwarcie własnej firmy. trzeba po prostu wiedzieć czego się chce. a tu wielce oburzona pani, bo jej córka ma złożyć SAMA aplikacje do firm, a doradca nie będzie je w tym pomagał (zgroza !!! powinien przecież za rękę zaprowadzić !).
      • chomsterek Re: Bezrobotna: Po co pośredniak pyta o rodziców? 28.09.12, 21:50
        To oczywiste, że doradca zawodowy nie będzie składał za bezrobotnego aplikacji i chodził za niego na rozmowy. Ale jeśli taka osoba nie potrafi też doradzić przy wyborze ścieżki rozwoju i na wszystko ma jedną odpowiedź" Pan/i sam/a musi...", to po co istnieje takie stanowisko? Dla mnie wizyta w PUP u doradcy była stratą czasu, bo nie dowiedziałam się tam absolutnie niczego. Nie oczekiwałam, że urzędniczka wręczy mi gotową umowę zatrudnienia albo od progu powita mnie super ofertą. Chciałam rzeczowej porady, a na "dzień dobry" otrzymałam stwierdzenie - petencie radź sobie sam. Nikt nie pytał o umiejętności, doświadczenie, kwalifikacje itd., za to z góry założono, że spotkanie trzeba po prostu odbębnić aby "papiery się zgadzały"...
    • bolkowianin5 Bezrobotna: Po co istnieją pośredniaki ? 27.09.12, 06:09
      Kilka lat temu (2) zmuszony byłem zarejestrować się w Urzędzie Pracy w wydziale dla niepełnosprawnych. Po wypełnieniu wszystkich formularzy, odważyłem się zapytać obsługującą mnie Panią o oferty jakie ma dla osób z moim schorzeniem (amputowane podudzie), poruszałem się o protezie i osoby postronne myślały, że tylko utykam. Odpowiedź jaką otrzymałem bardzo mnie zdumiała a mianowicie Pani ta odpowiedziała mi, cytuję: Ależ proszę pana ja tu nie od tego jestem.
      Chciałem wyjść za drzwi i sprawdzić czy przypadkiem nie pomyliłem biur. Uważam, że istnienie tak rozbudowanej instytucji to zapewnienie sporej ilości miejsc pracy dla ludzi którzy wzajemnie się wspierają i tylko sobie pomagają. Petenci szukający pracy a nie mający odpowiednich znajomości są dla urzędników UP ... intruzami, których trzeba szybko zbyć by mieć czas dla siebie. Jestem zdecydowanie za likwidacją Urzędów Pracy i powołanie czegoś bardziej skutecznego w działaniu i przyjaznego szarym poszukującym pracy ludziom. Nie każdy może wyemigrować.
    • plantin Czy są jakieś badania skuteczności doradców 27.09.12, 09:19
      zawodowych - to znaczy ilu osobom pomogli "poznać swoje możliwości i szanse na rynku pracy" a tym samy te osoby potem znalazły pracę, przy czym te osoby powinny przepracować tam przynajmniej pół roku ? Praca doradców jest bardzo nieokreślona i niemierzalna. Poza tym jakie kwalifikacje mają doradcy ? - najczęściej są to ludzie po pedagogice, z całą gamą różnych kursów, które w warunkach polskich wiadomo jaki mają poziom. Gdyby to jeszcze byli psycholodzy to ok. ale pedagogów od psychologów dzieli przepaść (wiem o czym piszę). Powstały już kierunki studiów w zakresie kształcenia przyszłych doradców - ale to jeszcze większa głupota - dziecko z maturą, już po 5 latach studiów ma mieć taką wiedzę i swoje własne doświadczenie że będzie doradzać innym - bardziej doświadczonym, często lepiej wykształconym ? Bzdury.
      • ninananu Re: Czy są jakieś badania skuteczności doradców 27.09.12, 11:51
        a jaka jest róznica, moglbys napisac. pomine fakt, ze psycholog moze wykonac testy (nie kwestionariusze) Jest to uogólnianie. Praca teoretycznie jest nie mierzalna - jak sie tego nei chce, jesli prowadzic sie monitoring to mozna to w pewien sposob sie zorientowac, czy pomoc byla potrzebna.To wszystko tez zalezy od sposobu pracy, bo jesli doradca wyslucha delikwenta i powie co ma robic, to szczerze watpie, czy aby taka osoba znala swoj3e mocne strony. :/ ona o nich uslyszy, ale prawdopodobnie nic ponadto. doradca nie moze poswiecic pol godziny a zdecydowanie wiecej czasu. tak jestem pedagogiem i nie uwazam sie gorsza od psychologa (no moze w tej kwestii, ze nie moge robic tych testów - choc na praktykach mi je zlecano chociazy z tego wzgl, ze dobrze je interpretowalam i ogolnie trafna diagnoze udawalo mi sie stawiac). Nie ma reguły, czy ktos jest po pedagogice, czy psychologii (na pedagogice rowniez ucza prowadzic rozmowy jak na psychologii. Inna sprawa jest tez doswiadczenie samych doradców na rynku, bo jesli ktos koncy studia 5 letnie i rpacowal jedynie jako doradca i nic wiecej, to wiedza moze byc jedynie ksiazkowa. owszem mozna miec doswiadczenie z samego szukania pracy i rozmowy kwalifikacyjnej itd, ale czasem to za mało. Ja osobiscie poszlam na doradztwo po 4 latach pracy w róznych branzach iprzyznam, ze to doswiadczenie w chwili obecnej jest dla mnie błogosławieństwem.
        • aksum78 To pan jest anarchista? 27.09.12, 15:34
          Ja pamietam moja wizyte w UP w Toruniu tuz po powrocie z Anglii. Wrazenie potworne. W dodatku w poczekalni unosily sie opary alkoholu. Chyba wtedy na Podgorzy likwidowano Dorset. A klientami byli wlasnie sflutrowani pracownicy tej firmy.
          Po licznych perturbacjach skierowano mnie do doradzcy zawodowego. Nota bene mama tego pana pracowala jako kierowniczka calego dzialu. Pewnie prace otrzymal ze wzgeldu na wybitne umiejetnosci. Gdy powiedzialem mu ze mam spore doswiadczenie w pracy w organizacjach pozarzadowych. Padla z jego ust uwaga, ktora omalo nie powalila mnie na podloge. Pan stwierdzil. To Pan jest anarchista?
          Nie wiedzialem czy mam plajac czy sie smiac? Zwinalem sie i nigdy tam nie wrocilem. Prace znalazlem sam. Po pol roku wrocilem do Anglii majac dosyc zycia i pracy w Polsce. Wizyty w UP i klimat tam panujacy bardzo mi pomogl w podjeciu decyzji o re-emigracji. Dziekuje......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka