Gość: blue
IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.*
28.10.04, 11:37
Społeczeństwo. Zaczynamy przenosić się z dużych miast do okolicznych wsi.
Prognozy demograficzne dla naszego regionu do 2030 roku mogą się nie
sprawdzić. W Bydgoszczy szybciej, niż zakładano, ubywa mieszkańców. Odwrotnie
rzecz się ma w Toruniu. Tam mieszkańców przybywa "ponad plan".
Kujawsko-Pomorskie od lat plasuje się pod względem tendencji demograficznych
blisko średniej krajowej. Dlatego też wszystkie dostrzegalne tu zjawiska są
charakterystyczne i dla Polski. Najważniejsze z nich to stagnacja liczby
mieszkańców. Bierze się ona z niewielkiego już i stale malejącego przyrostu
naturalnego (w 2002 r. w naszym województwie wskaźnik ten wyniósł 0,5 proc.)
przy jednoczesnym nieznacznym odpływie mieszkańców związanym z przesiedlaniem
się do największych miast naszego kraju i za granicę (1521 osób w 2002).
Nowych mieszkańców dostarczają województwu głównie tereny wiejskie (przyrost
naturalny 1,8 proc. rocznie), bowiem w miastach obserwuje się tendencję
spadkową (-0,3 proc.). Kujawsko-pomorskie na skutek tego od lat "starzeje
się". Przybywa procentowo osób w tzw. wieku produkcyjnym, szczególnie tych
określanych jako niemobilni, tj. powyżej 44. roku życia, ale także emerytów.
Długoterminowe prognozy dla naszego województwa, sporządzone przed kilku
laty, zakładały, że do 2030 roku liczba mieszkańców utrzyma się na
praktycznie niezmienionym poziomie. Z czterech wydzielonych miast regionu
największy przyrost liczby mieszkańców (o około 10 proc.) miał nastąpić w
Toruniu, 5-procentowy we Włocławku, minimalnie miała spaść liczba ludności
Bydgoszczy i Grudziądza. Tymczasem ostatnie lata weryfikują te prognozy.
Toruń pod względem liczby mieszkańców rośnie szybciej niż zakładano, za to w
Bydgoszczy mieszkańców ubywa szybciej. Jeszcze w 1995 r. miała 386 tys.
mieszkańców, a do 2030 r. liczba ta miała spaść do 382 tys. Tymczasem już w
2002 r. liczba bydgoszczan spadła do 376 tys. Trudno dziś jeszcze
jednoznacznie stwierdzić, jaka jest tego przyczyna. Być może Bydgoszcz
osiągnęła optymalna wielkość. Może też decydują tu inne czynniki
miastotwórcze jak np. posiadanie przez Toruń uniwersytetu czy też upadek
wielkich zakładów przemysłowych w Bydgoszczy.
Dostrzegalne jest natomiast zjawisko dużego przyrostu liczby mieszkańców w
gminach podmiejskich, położonych wokół największych miast. Liderami w tym
względzie są podbydgoskie Białe Błota i Osielsko, podtoruński Lubicz,
podwłocławskie Fabianki.
W okolicach Torunia największą dynamiką demograficzną odznaczają się gminy
położone wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych: Lubicz (w 2002 r. przybyło
311 mieszkańców), Obrowo (222), Zławieś Wielka i Wielka Nieszawka. Prognoza
demograficzna wg GUS zakłada, że w 2010 r. powiat toruński będzie liczył
około 85 tys., a w 2020 r. ponad 87 tys. mieszkańców. Biorąc pod uwagę
nasilającą się migrację mieszkańców Torunia na tereny podmiejskie, można już
dziś uznać, że szacunki te okażą się zaniżone. Co ciekawe, w mniejszych
miastach Kujawsko-Pomorskiego trendy są akurat odwrotne. Np. w gminie
Inowrocław odnotowuje się ubytek mieszkańców, gdyż ludność gminy “wysysana”
jest przez miasto Inowrocław. Podobnie jest w okolicach Grudziądza, gdzie
prognozuje się w najbliższych latach największy procentowo spadek liczby
mieszkańców w naszym województwie.
[za Nowościami]