Gość: Alek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.03.05, 16:29
Jutro owoluja Achramowicza w zwiazku z donesieniem Piotrowskiej do Ministra i
konrtola Urzedu.Pojutrze odwoluja Piotrowska ze wzgledu na wykorzystywanie
bezrobotnych.
Piotrowska wzor cnot i sprawiedliwosci?
Autor: Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Data: 13.03.2005 10:46 + dodaj do ulubionych wątków
skasujcie post
+ odpowiedz
------------------------------------------------------------------------------
--
GAZETA POMORSKA 11.03.2005
A co nam mówili bezdomni? Usłyszałyśmy od nich, że:
Budowali na czarno dom Teresie Piotrowskiej, ówczesnej wojewodzinie
bydgoskiej, obecnie posłance Platformy Obywatelskiej. Pracowali na budowie
domu prezes Fundacji Siła Serc, Ewy Adamskiej-Drgas. Zatrudniani przy
rozbiórkach często pracują na czarno i bez żadnych zabezpieczeń - były
wypadki przy pracy.
Pomoc wojewody
Terasa Piotrowska nie kryje, że bezdomni ze schroniska rozbudowywali i
remontowali dom letniskowy, w którym spędza wolne chwile. - Mam na wszystko
rachunki - uprzedza nas jeszcze przed spotkaniem. Rzeczywiście - rachunki są.
W czarnej teczce, wszystkie pedantycznie, chronologicznie poukładane. Podczas
rozmowy pani poseł jest wyraźnie zdenerwowana. - Nie rozumiem, dlaczego się
tym panie interesują? Przecież to nic zdrożnego. Byłam wtedy wojewodą.
Wybrałam właśnie tę firmę, bo chciałam w ten sposób pomóc schronisku.
Osobiście nie byłam do końca zadowolona z ich pracy. Na przykład krzywo
położyli mi kafelki w łazience. Ale byłam cierpliwa. Roboty strasznie się
ciągnęły.
Pani poseł skarży się, że przepłaciła. - Działka kosztowała 17 tysięcy,
na remont wydałam 22 tysiące. Ale trudno. Sama tak wybrałam. Nie mogę mieć do
nikogo pretensji. (- To były drobne prace - mówi Jan Brzozowski. - Więcej
jeżdżenia niż pracy).
Z dokumentów wynika, że Piotrowska płaciła za godzinę pracy członkowi
ekipy 6,5 złotego. Ryszard Majka, zastępca dyrektora schroniska, który
nadzorował wtedy prace twierdzi, że wówczas stawka wynosiła 3,5 złotego. Skąd
ta rozbieżność? - Nie pamiętam dokładnie stawek. Wiem, że na dziś mamy 5,5
zł - tłumaczy Majka. Jednak w papierach budowy wojewodziny - z 1998 roku -
jest czarno na białym: 6,5 zł.
Za - na przykład - instalowanie klozetu zleceniodawczyni płaciła 2,6 zł,
a montaż umywalki kosztował złotówkę drożej.
- Byliśmy na każde zawołanie tej pani - wspomina Piotr, dziś "spoza
schroniska". - Woziłem jej rzeczy ze sklepu, jakby sama nie mogła za
transport zapłacić.
- Na transport też mam rachunki - rzeczywiście każdy kurs jest
wyliczony. - Nie mam się czego wstydzić. To była uczciwa umowa między mną a
Zakładem Opieki Społecznej dla Bezdomnych. Każdy mógł z tego skorzystać.
Ale nie korzystał. Dyrektor Brzozowski: - Nie przyjmowaliśmy innych
prywatnych zleceń - mówi.
Ci, którzy pracowali na działce wojewody Piotrowskiej twierdzą, że
dostawali pieniądze do ręki. Bez umów. - Nie wiem, w jaki sposób byli
wynagradzani bezdomni. Miałam umowę z firmą - tłumaczy Teresa Piotrowska.
Na pytanie: ile i jak zarabiali bezdomni - dyrektorzy schroniska nie
potrafią odpowiedzieć. - Na pewno legalnie. Nie pamiętam... - mówi dyrektor
Ryszard Majka. - To był 1998 rok, mogli być na umowach na prace interwencyjne
lub w ramach robót publicznych.
- Przedstawiłyście nas jak przestępców, ludzi nieuczciwych - żali się
nam dyrektor Brzozowski. - Moi koledzy z innych schronisk pytają: - Co za
złodziejstwo u was się dzieje? Mam 63 lata i wiele przeżyłem, a wy próbujecie
mnie zdyskredytować. Złożyłem dziewięć oddzielnych oświadczeń dotyczących
zarzutów z artykułu "Złoty dziesięć". Wyjaśniłem wszystko. Mam oświadczenia
ludzi, którzy z wami rozmawiali. Tłumaczą się z tych wypowiedzi.
Wiemy o jednym dokumencie. Człowieka, który z nami rozmawiał, a potem
chciał wrócić do schroniska. Kierownik przytułku skrupulatnie spisał
jego "zeznania" i dał szefowi. Wynika z nich, że gdy z nami rozmawiał był
pijany i niczego nie pamięta.