Gość: torunianka i choć padało..... IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 18:07 Czekaliśmy na wykład z ks. prof. K. Wojtyłą, na który uczęszczali również studenci muzykologii. Padał deszcz. Po kwadransie akademickim zamierzaliśmy opuścić salę wykładową. Wszedł Ksiądz Profesor ociekający deszczem, w jasnym prochowcu i w filcowym kapeluszu tego samego koloru. Przeprosił za spóźnienie i usiadł przy katedrze. W tym momencie usłyszeliśmy przytłumiony śpiew studentów muzykologii: „I choć padało, choć było ślisko, jednak przylazło to proferzysko”. Ksiądz Profesor uśmiechnął się i w odpowiedzi zanucił piosenkę, która rozbawiła nas wszystkich, i z właściwym sobie spokojem i godnością rozpoczął wykład. za: K.Sajdok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka ostatni na ten tydzień IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 23:24 W 1983 r., w 5. rocznicę wyboru ks. prof. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, na dziedzińcu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego postawiono wspaniały pomnik, ukazujący postać Papieża Jana Pawła II, który podnosi z klęczek Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego. Był to pokłon, jaki oddał Ksiądz Prymas Janowi Pawłowi II w dniu inauguracji Pontyfikatu. Pomnik stoi przed stołówką studencką. Jan Paweł II w czasie swojej kolejnej pielgrzymki do Polski odwiedził uczelnię, która była mu bardzo bliska, i widząc po raz pierwszy ten pomnik, stwierdził z charakterystycznym dla niego poczuciem humoru: – Tak, podnosiłem wówczas naszego Prymasa, kard. Stefana Wyszyńskiego, bo jedliśmy obiad w stołówce uniwersyteckiej i obiad był tak słaby, że Prymas zasłabł. Trzeba zadbać o lepszą kuchnię dla studentów – powiedział nasz Papież, a jego słowa zostały przyjęte z ogromnym aplauzem przez ówczesnych studentów KUL. za: K.Sajdok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hibernia Re: ostatni na ten tydzień IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:39 KUL-owska tradycja głosi, że Wyszyński próbował powstrzymać Wojtyłę szepcząc "tylko nie do stołówki, znowu mielony..." :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Seth Re: ostatni na ten tydzień IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 09.04.05, 21:08 Taka propozycja - chyba chwila odpowiednia, moze wspolna msza odprawiona przez biskupow obydwu diecezji ,,, moze inna propozycja,,, moze warto we wzajemnych torunsko-bydgoskich i bydgosko-torunskich warto cos zmienic ... nawet kibice pokazali jak trzeba ..., seth Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Niech żyje Toruń IP: 10.10.73.* 11.04.05, 12:06 Papież odprawiał kiedyś mszę w swojej prywatnej kaplicy, w której uczestniczyli zagraniczni goście i niewielka grupa księży z diecezji toruńskiej. Na zakończenie udzielił błogosławieństwa po polsku. Jego sekretarz szepnął, że większość zgromadzonych w kaplicy stanowią Anglicy i Papież powinien pobłogosławić ich po angielsku, ale Jan Paweł II powiedział jedynie z uśmiechem: „Niech żyje Toruń!”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka to tylko Mietek IP: *.petrus.com.pl 11.04.05, 17:47 ks. Maliński w czasie odwiedzin u Papieża, prowadząc dyskusje na trudne dość tematy dość często podnosił głos, żądając od Jana Pawła działań takich czy innych. Wtedy Jan Paweł, zwracając się w stronę kuchni, wołał: proszę się nie niepokoić, to tylko Mietek na mnie krzyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka ona mnie bezpośrednio nie dotyczy IP: *.petrus.com.pl 11.04.05, 20:30 Jacek Woźniakowski przesłał Janowi Pawłowi II swoją książkę "Czy artysta ma prawo się żenić?". Dotyczyła socjologii życia artystycznego w XIX wieku. Papież odpisał mu: "Kochany Panie Jacku, bardzo dziękuję za książkę, którą przeczytam z zainteresowaniem, choć sądząc z tytułu ona mnie bezpośrednio nie dotyczy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka prywatny telefon IP: *.petrus.com.pl 12.04.05, 14:44 W czasie stanu wojennego wprowadzonego w czasie Solidarności przez Jaruzelskiego, w Rosji czyniono przygotowania do "wsparcia" zbrojnego Polski. Administracja amerykańska, w której dużo wtedy miał do powiedzenia Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Cartera, kontaktuje się z Watykanem, aby ustalić wspólną linię działania i zapobiec przelewowi krwi. Sprawa jest poważna i wymaga kontaktów nadzwyczajnych, poza obowiązującym protokołem dyplomatycznym. Brzeziński, rozmawiając z Papieżem pyta, czy możliwe byłoby skorzystanie, w razie nagłej potrzeby, z telefonu prywatnego Papieża. Na to Jan Paweł II mówi. Proszę poczekać chwilę i pyta po polsku ks. Dziwisza. „Czy ja mam prywatny telefon?”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka ostatnia deska ratunku prymasa IP: *.petrus.com.pl 13.04.05, 15:30 Prymas Wyszyński traktowany był zawsze jako książę kościoła. Trzyletni okres jego uwięzienie zamiast osłabić jego autorytet, jeszcze go wzmogły. Ale w czasie pierwszej pielgrzymki Papieża do Polski, po skończonej mszy, społeczeństwo ustami młodzieży hołdy oddaje Ojcu Świętemy, który z nimi swoim zwyczajem żartuje. Spotkanie przeciąga się, a kolejne spotkania czekają, wkracza Prymas próbując odciągnąć Papieża od tego spotkania, daje też wyraźne znaki młodzieży, aby zakończyła wiwaty, ale nie dostaje wsparcia od Wojtyły, który prowokuje młodzież, aby zmiękczyła Prymasa okrzykami „niech żyje Prymas”. Bezradny Wyszyński podchodzi do mikrofonu i mówi „Jako ostatnia deska ratunku czy mnie będą słuchać, czy już nie. Zaśpiewajmy. I intonuje „pieśń”, zaskakując wszystkich, łącznie z Papieżem. Pieśn podejmują jednak wszyscy i „Góralu, czy ci nie żal” staje się nieodłącznym elementem kolejnych pielgrzymek papieskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka modlić się nie wolno? IP: *.petrus.com.pl 14.04.05, 17:48 Przed konklawe ostatnia msza w kaplicy w Krakowie. Odprawia ją kardynał Wojtyła. Modlitwę wiernych kończy ks. Maliński wezwaniem „Módlmy się, aby kardynał Wojtyła został wybrany papieżem”. Zapada cisza pełna konsternacji, ale po chwili wierni odpowiadają „wysłuchaj nas Panie”. Po mszy, Karol Wojtyła zwraca się do ks. Malińskiego „Co ty Mietek wyrabiasz w kaplicy”? Na to ks. Maliński „modlić się nie wolno”? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (za) Tomek z Bydg. o co papież może się modlić IP: *.petrus.com.pl 14.04.05, 21:35 Do byłego ambasadora USA za Clintona w Watykanie kiedy odchodził (a wcześniej był burmistrzem Bostonu) papież powiedział, myśląc o jego starcie w wyborach w Bostonie: "-Papież nie może się modlić o pańskie zwycięstwo, ambasadorze Raymondzie -Och, wiem o tym, Ojcze Święty - odpowiedział ambasador Na to papież: - Ale papież mógłby się pomodlić, żeby pan nie przegrał. i uśmiechnął się szeroko. Ray Flynn "JPII Portret prywatny człowieka i papieża" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (za) Tomek z Bydg. co może papież IP: *.petrus.com.pl 15.04.05, 20:02 W czasie wizyty w Nowym Jorku, kiedy tłumy wiwatowały na jego cześć, Ojciec Święty, po zejściu ze schodów na chodnik, postanowił nie wsiadać do papamobile, lecz przejść do znajdującej się w odległości jednej przecznicy rezydencji kardynała, gdzie miał kolejne spotkanie. -No, nie!- wyszeptał członek ochrony stojącej przy autorze Ray Flynnie. - Co on wyrabia! Nie może tego zrobić! Czy nie wie, że mu tego nie wolno?! Ray ptrzewrócił oczami i powiedział do tajnego agenta (użył przy tym perfekcyjnie nowojorskiego akcentu): -Koleś, to przeciez papież. Może, kurde, robić, co mu się żywnie podoba, zwłaszcza w tym mieście, które dostało fioła na jego punkcie." Ray Flynn "JPII Portret prywatny człowieka i papieża" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka spotkanie w Watykanie IP: *.petrus.com.pl 16.04.05, 17:48 Najpierw była msza w prywatnej kaplicy Ojca Świętego. Maria miała się stawić przed Bramą Spiżową. Ojciec Hejmo (dominikanin, opiekun polskich pielgrzymów w Rzymie - red.) powiedział, że nie musi brać ze sobą żadnych dokumentów: "Powiesz, że jesteś Maria Wiadrowska i to starczy". - Mówię więc do szwajcara: Maria Wiadrowska - wspomina dzisiaj kobieta. - A on nic. Powiedziałam, że byłam zaproszona do Ojca Świętego i że jestem krewną. Wtedy pobiegł po mapę, bo okazało się, że oczywiście przyszłam pod złą bramę. Kiedy na audiencji stanęła w końcu twarzą w twarz z Papieżem, zaniemówiła ze wzruszenia. W ręku trzymała prezent dla Niego: srebrne spinki do mankietów z bursztynem jako polskim akcentem. - Chciałam Mu powiedzieć o podarunku, ale nie mogłam - wspomina. - W końcu On powiedział: "Daj, to pewnie dla mnie". To było bardzo w Jego stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka co na to powie Ratzinger IP: *.petrus.com.pl 19.04.05, 22:46 Przez 24 lata kardynał Ratzinger prowadził rozmowę z Papieżem - po niemiecku! - na tematy wiary i teologii. Żartowano, że Jan Paweł II odczuwał przed nim lęk (respekt na pewno): "Na miły Bóg, co powie na to, a na to ten Ratzinger?". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka zaświadczenie IP: *.petrus.com.pl 20.04.05, 19:25 Maria Wiadrowska, krewna Papieża została zaproszona na kolację z Janem Pawłem II. Oto jej relacja. - Pamiętam, że tego dnia padał deszcz. Postanowiłam poszukać kwiatów. Trochę to trwało, bo była niedziela. Ale jak się idzie na kolację do wuja, to trzeba mieć coś w ręku. Zdobyłam kwiaty i pojechałam. żegnając ją, powiedział: - No, to po powrocie do Polski powiesz, że byłaś na kolacji u papieża. - Wujku, to chyba nie ma sensu, bo nikt mi nie uwierzy - odpowiedziała. - To będę musiał wypisać ci zaświadczenie - odparł z uśmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka i jako narciarz IP: *.petrus.com.pl 24.04.05, 21:49 "Niemal całe miasteczko zebrało się przy parafialnym kościele w oczekiwaniu na przyjazd biskupa. Orkiestra dęta "pożyczona" z powiatu szykowała się do odegrania powitalnego marsza triumfalnego. Proboszcz co chwila nerwowo pocierał ręce, organista zaś kręcił się przy swoim chórze kościelnym udzielając ostatnich wskazówek. Wszyscy wypatrywali nie tyle zresztą w siną, ile raczej białą dal - jako że była to zima. Coś nagle zamajaczyło się na horyzoncie. Jedzie, jedzie! - rozległy się gorączkowe głosy w tłumie. Czarna kulka, hen na zbiegającej stromo ku miasteczku drodze, powiększyła się - wpierw obiecująco, później ku ogólnemu zawodowi: 'Toć to narciarz, a nie żadna lemuzyna biskupia!' Narciarz zbliżał się do oczekującego tłumu i niektórzy ze zdziwieniem spostrzegali, że spod narciarskiej kurtki widać było czerwoną sutannę. Dziwne to było, co prawda, któż jednak czas się nad tym zastanawiać, skoro nareszcie pojawiła się w dali ciemna plama, która nie mogła być czymkolwiek innym, jak właśnie samochodem arcybiskupa. Wśród tłumu przetoczył się szmer podniecenia i wszyscy gorączkowo wpatrywali się w dobrze już teraz widoczną ciemną limuzynę. W międzyczasie samotny narciarz w sutannie zatrzymał się tuż przy chórze kościelnym, zdjął narty i spokojnie bez pośpiechu wszedł do kościółka. Auto arcybiskupa zbliżało się. Proboszcz dał znak i orkiestra dęta "gruchnęła" triumfalnego marsza. Gdy samochód zatrzymał się, proboszcz podbiegł, by otworzyć ekscelencji drzwi. Organista wzniósł ręce do góry czekając na ukazanie się arcybiskupa, tłum wołał: "Wiwat! Niech żyje!" Ktoś już nawet zaczynał tradycyjne "Sto lat", gdy nagle zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Wszyscy z wytrzeszczonymi oczyma patrzyli na otwarte drzwi limuzyny, przez które widać było, że na tylnym siedzeniu nikt nie siedział. "Nie ma arcybiskupa - bąknął rozpaczliwie proboszcz". Tłum nadal stał cicho i jakby bez ruchu, gdy wtem w drzwiach kościółka ukazał się ministrant w białej komży: "Arcybiskup jest już przy ołtarzu!" - darł się wniebogłosy. "Chodźcie do kościoła". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka kwiatek Jana XXIII IP: *.petrus.com.pl 25.04.05, 19:38 Zapytano kiedyś Papieża Jana XXIII - ile osób pracuje w Watykanie - mam nadzieję, że połowa - odpowiedział:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka a ty się nie dziwisz? IP: *.petrus.com.pl 02.06.05, 23:50 po konklawe, kiedy Karol Wojtyła został wybrany papieżem, spojrzał na towarzyszącego mu sekretarza i rzekł: Stasiu Dziwisz a ty się nie dziwisz? (mija kolejny miesiąc) Odpowiedz Link Zgłoś