Gość: Adalbert
IP: *.pt-2.petrotel.pl
06.07.03, 21:47
Przypominam sobie "przygodę" sprzed roku w czasie Turnieju.
Najpierw były 'pierepałki' u bileterki w sprawie ceny biletu.
Chciałem z żoną wejść tylko na popołudniowe zawody, ale
Organizator nie przewidział tego i wciskano nam cały karnet.
Zrezygnowaliśmy i udaliśmy się na Rynek w Golubiu. Spacerując po
PUSTYM Rynku zrobiliśmy sobie skrót (nie po pasach), kilka
metrów. NIE BYŁO ŻADNEGO RUCHU POJAZDÓW (wszyscy byli na Zamku).
Nagle z tyłu słyszę zaczepny ton głosu policjanta z 'brzuszkiem'
z radiowozu: "A co to za chodzenie !!! Tu nie spacerniak (czy
coś w tym rodzaju)". Ja na to, że miło tu witają turystów w tym
pięknym mieście. Na to Pan Sierżant (na pewno jeśli to czyta, w
co wątpię, pamięta sytuację) już miał sięgać po kaburę pistoletu
i wyskoczyć z Poloneza aby mnie powalić na glebę (asfalt). Na
szczęście jego chyba powstrzymał partner z pojazdu, a mnie żona.
Po tym incydencie wołam do wszystkich w Polsce i Świecie:
LUDZIE, OMIJAJCIE SZEROKIM ŁUKIEM 'TOWARZYSTWO' Z GOLUBIA.
PAN KWIATKOWSKI ET CONSORCES (nota bene do tej pory nie nauczył
się podstawowych komend w języku angielskim/rosyjskim, jakie
SPEAKER powinien znać na tego typu turniejach. NIE DZIWOTA, ŻE
W TYM ROKU JUŻ TYLKO DOPISALI UKRAIŃCY I WŁOSI. W PRZYSZŁYM
BĘDĄ TYLKO POLACY. Wszystko dzięki kulturze Policji w Golubiu i
Szeryfa (vel "Kasztelana", he,he) Kwiatkowskiego.
KOniec Hucpy, Mości Panowie z Golubia.
Z pozdrowieniami
Były Wierny Widz Turniejów na Zamku
z Płocka