anty_gw1
04.06.09, 08:38
Doktor Mikołajewski wydaje się osobą podobną - co nie znaczy że jest
taką w istocie, bo go nie znam - do tych, o których niedawno prof.
Andrzej Nowak mówił na łamach Rzeczpospolitej.
Mianowicie stwierdził on, że ma na swoim Uniwersytecie Jagiellońskim
mnóstwo znajomych naukowców, którzy na początku lat 90.
manifestowali odrazę do Wałęsy i jego prezydentury, a gdy musieli
jechać do Belwederu po odbiór nominacji profesorskich, to robili
wszystko by pokazać środowisku, że brzydzi ich wyprawa do tego -
cytuję prof. Nowaka - "ćwoka Wałęsy".
I wszyscy ci sami ludzie - kontynuuje prof. Nowak - od niedawna są
wielkimi fanami Wałęsy uznając go za jednego z największych Polaków,
a każde słowo krytyczne o Wałęsie budzi w nich nerwowe reakcje.
Wyznanie doktora habilitowanego z UMK: "Wygrał Wałęsa. Co
ciekawe, z perspektywy lat bardzo dobrze oceniam jego
prezydenturę." jest łudząco podobne do postawy ludzi z UJ.
Oczywiście stwierdzenie pana Mikołajewskiego nie musi być
podyktowane środowiskową modą, poprawnością polityczną i faktycznie
może on oceniać Wałęsę poprawnie i to niezależnie od dzisiejszych
trendów na wielbienie Wałęsy.
Niemniej jednak cywilnej odwagi i oryginalności intelektualnej
zarówno w marudzeniu na Wałęsę w latach 90 jak i jego uwielbieniu w
roku 2009 nie ma kompletnie żadnej.