Dodaj do ulubionych

nasz ukochany antek

17.01.07, 15:37
koscil stoi a kolejny samochud antek ma
Obserwuj wątek
    • sauber1 Re: nasz ukochany antek 17.01.07, 15:46
      uki88 napisał:

      > koscil stoi a kolejny samochud antek ma

      Ale co chcecie od ks. Antoniego? ładny kupił nam samochód parafialny, Topólka
      nie byle jaka gmina i nie tylko, jak nas widzą tak nas piszą i pokażmy że Nas
      tez na wiele jest stać.....
        • sauber1 Re: nasz ukochany antek 17.01.07, 19:21
          l-6 napisał:

          > komunikatywną zabolał błąd w pisowni , ale rozrzutnośc już nie
          > ) buj sie Boga komónikatywna (. Nie szkoda rurz gdy płonie las

          Nie przejmuj się Komunikatywna, cel uświęca środki, zobaczysz że będzie lepiej z
          tą pisownią, polski to jest stosunkowo trudny język
          • szarotka72 Re: nasz ukochany antek 17.01.07, 19:34
            S1 i L-6, co Wy się tak ciągle czepiacie tych nowych?
            Niech się uczą ,ktoś będzie mnie tu musiał zastąpić.
            Komunikatywna pisz jak chcesz,z błędem czy bez i tak wiadomo o co chodzi.
            Nie przejmuj się,brak im witamin.
        • komunikatywna1 Re: nasz ukochany antek 17.01.07, 21:26
          Coś Ty l-6, tak sobie napisałam o tym błędzie, ale nie sądziałam że taka afera
          z tego wyjdzie;) co do samochodu księdza hmmmmm czy to aż taka rozrzutność? to
          chyba ten sam model, tylko kolor inny? jeśli jest inaczej to wielkie sorry! nie
          znam się na samochodach. Ja tam zazdrosna nie jestem i nie obchodzi mnie kto
          czym jezdzi:))))) pozdrawiam;)
        • toronto123 Re: od księdza proboszcza to Ty się lepiej... 17.01.07, 22:40
          nie no coś jest nie tak. znam kilku kiecoli, bo inaczej ich nie można nazwać!
          Są tacy, co wyżej s... niż d... mają. Nie mówią "co łaska", tylko podają
          konkretne stawki. Inni wyczytuja z ambony, kto ile dał na kolędzie. Nawołują do
          słuchania radia, które swą nazwą obraża Matkę Boską. Nie chrzczą dzieci
          nieślubnych. Są nieprzystępni, czasem opryskliwi. A tymczasem nam trafił się
          jeden uczciwy, to trzeba mu auta wymawiać autka. Niech sobie ma jakie chce.
          I jeszcze jedno, nie żebym był jakąś dewotką wpatrzoną w proboszcza, ale tyle
          co ten człowiek zrobił dla naszej społeczności, to żaden fagas na urzędzie nie
          zrobił przez tych ostatnich 13 lat.
          dziękuję za uwagę i pzdr.
      • sauber1 Nic na siłę 17.01.07, 22:01
        Widzę, że wielu ma tutaj rację, nie należy szukać dziury w całym i wkładać kija
        w mrowisko, tutaj duży poziom i myślę że nikt nie nabierze się na te stare
        socjotechniki, co jest białe to jest białe, iluzja tu zbędna, wiem że jeszcze
        wiele tematów nie ruszyliśmy a ciekawe ci one są.......
        • szarotka72 Re: Nic na siłę 17.01.07, 23:20
          Takie czasy,że każdy ma samochód,nawet osobisty.Ile osób w domu tyle samochodów.
          Ksiądz też musi mieć,aby się nie wyróżniał.Nic w tym niezwykłego.
          Ksiądz Antoni jest bardzo dobrym księdzem i wspaniałym człowiekiem .To drugie
          jest chyba ważniejsze.Jeżeli ktoś chce mówić żle w tym miejscu,to niech nie
          zabiera głosu.
          • sauber1 Re: Nic na siłę 17.01.07, 23:43
            szarotka72 napisała:

            Jasne że takie czasy, a co to za człowiek jak nie ma swojego środka lokomocji,
            to jak rycerz bez konia, co do księdza Antoniego znam Go jeszcze jak był w
            Kozach, ładny tam zbudował kościółek i uważam że jest bardzo dobrym księdzem i
            wspaniałym człowiekiem, byłem nawet na mszy w Topólce ale tylko raz, nawet
            herbatki z nim nie było mi dane wypić, tak że zostanę z oceną tylko na
            ogólnikach, nie mam żadnego prawa mówić niczego czego nie wiem i nie znam. Na
            temat gazetki milczę ale jak...... nie wyjadę za kilka dni do Edynburga na stałe
            to pewnie tu zaszczycę swoja obecnością
    • babsko77 Re: nasz ukochany antek 18.01.07, 13:07
      Z przykrością stwierdzam, iż nie mogę się zgodzić z powszechnie na tym forum
      panującą opinią o wspaniałosci charakteru tutejszego księdza. Jeżeli ktoś
      czytał wcześniej moje wypowiedzi na tym forum, zapewne zorientował się, iż nie
      jestem osobą, której organizacje kościelne są szczególnie bliskie. Zostałam
      ochrzczona i na tym moja przygoda z panami w czerni się skończyła. I dzięki
      Bogu. Ale do rzeczy. W zasadzie nie obchodzi mnie stan majatkowy ani księdza,
      ani listonosza, ani jakiejkolwiek innej osoby na świecie. Jeżeli chodzi o
      zawody ważne jast dla mnie pewne przesłanie, które wypływa z charakteru
      wykonywanej pracy. Listonosz ma nie gubić moich listów. A ksiądz? To nie jest
      podobno zwykły zawód, to praca wynikająca z powołania. Wiem, ze tutejszy ksiądz
      jest towarzyski, uśmiecha się do dzieci,itd.Natomiast myślę, że jednym
      zgłównych obowiązków (przywilei?) duchownego jest niesienie pomocy biednym i
      potrzebującym. Nie mam prawa ujawniać na forum, ani nigdzie indziej nazwiska
      osoby, która przez waszego księdza została grzecznie odprawiona z kwitkiem.
      Historia jakich wielu. Samotna młoda matka, dwójka małych dzieci, mąż alkoholik
      i damski bokser. Pewnego dnia zwycieża w niej instynkt macieżyński nad głupotą
      i opuszcza męża. W naprawdę dramatycznej sytuacji udaje się do swego pasterza,
      opowiada o głodnych dzieciach, o sytuacji bez wyjścia... On słucha, mówi,że Bóg
      ją pocieszy. Niestety on -jego przedstawiciel na ziemi- nie może.Daje łaskawie
      10 złotych (przecież nie moze zostawić głodnych dzieci w potrzebie)mówiąc, że
      na wiecej go dziś nie stać. Każe przyjść za dwa dni, o konkretnej godzinie. A
      za dwa dni kobietę obszczekuje jedynie pies księdza.Następnego dnia również. A
      za parę miesięcy kolęda dziwnym trafem omija jej dom. Koniec historii. Wolę
      chwalić niż kogokolwiek oczerniać. Ale jak mam rozumieć ten przypadek? Skąd o
      nim wiem? Moja mama jej wtedy pomogła. Nic wielkiego, ale z głodu nie umierała
      ani ona, ani jej dzieci. Przetrwała, wyprowadziła się z tych okolic, znalazła
      pracę..I żyła dalej. Nie mogę tego wytłumaczyć stwierdzeniem, że każdy popełnia
      błędy, że może pasterz miał słaby dzień (dni?). Na taki rodzaj błędów duchowny
      jakiejkolwiek religi nie może sobie pozwolić, ryzyko jest takie samo jak w
      przypadku pomyłki w pracy sapera. Nie obchodzi mnie, co posiada ksiądz, co robi
      prywatnie, z kim je, czy śpi sam. Nie obchodzi. Co z wartościami, o których
      tyle mówi w miejscu swojej świątyni? Każdy z nas ma jakieś "brudy" na swoim
      końcie, ale takie stwierdzenie moze tylko usprawiedliwić nas. Ksiądz to
      powołanie, służba, nie zwykły zawód, jeden z wielu. Nie jestem osobą wierzącą
      ale przyszło mi żyć w kraju gdzie zdecydowana większość jest. Żyje tu, rozwijam
      się,obserwuje i wiecie, co zauważam? Że prawdziwe powołanie można jedynie
      znaleść wśród zwykłych ludzi.
      • sauber1 Re: nasz ukochany antek 18.01.07, 14:37
        babsko77 napisała:

        Żyje tu, rozwijam się, obserwuje i wiecie, co zauważam? Że prawdziwe powołanie
        można jedynie znaleść wśród zwykłych ludzi.

        Może to pojedynczy przypadek, jak wypadek w pracy, nie ma ludzi nieomylnych, a
        że powołanie mówisz, tak to racja, dopóki nie jest to wynagradzane pensja od
        państwa, a państwo to My. Jestem jednak zdania że niczego nie należy
        generalizować, wiem że na każdej plebani jest net i księdzu może być przykro
        kiedy czyta to, możliwe że były zupełnie inne okoliczności ale też wiem że
        patologiczne rodziny otrzymują dużo pomocy i to z wielu źródeł. Możliwe że o
        podobnej sprawie, w innym świetle wielu by tu napisało ale chyba akurat tych
        ludzi na neta nie stać, choć wielu z zapomóg lepiej żyje ad tych ciężko
        pracujących. Bywa, że ksiądz jest często zwykłym człowiekiem i ma prawo dbać o
        zdrowie i higienę osobistą, a mężczyznę można wykastrować jednym zdaniem: wolę,
        byś był moim przyjacielem niż kochankiem. Ale czy to o to chodzi? Kwestia wiary,
        osobistą sprawą każdego człowieka.....

      • l-6 Re: nasz ukochany antek 18.01.07, 19:06
        babsko77 napisała:

        > Z przykrością stwierdzam, iż nie mogę się zgodzić z powszechnie na tym forum
        > panującą opinią o wspaniałosci charakteru tutejszego księdza. Jeżeli ktoś
        > czytał wcześniej moje wypowiedzi na tym forum, zapewne zorientował się, iż
        nie
        > jestem osobą, której organizacje kościelne są szczególnie bliskie. Zostałam
        > ochrzczona i na tym moja przygoda z panami w czerni się skończyła. I dzięki
        > Bogu. Ale do rzeczy. W zasadzie nie obchodzi mnie stan majatkowy ani księdza,
        > ani listonosza, ani jakiejkolwiek innej osoby na świecie. Jeżeli chodzi o
        > zawody ważne jast dla mnie pewne przesłanie, które wypływa z charakteru
        > wykonywanej pracy. Listonosz ma nie gubić moich listów. A ksiądz? To nie jest
        > podobno zwykły zawód, to praca wynikająca z powołania. Wiem, ze tutejszy
        ksiądz
        >
        > jest towarzyski, uśmiecha się do dzieci,itd.Natomiast myślę, że jednym
        > zgłównych obowiązków (przywilei?) duchownego jest niesienie pomocy biednym i
        > potrzebującym. Nie mam prawa ujawniać na forum, ani nigdzie indziej nazwiska
        > osoby, która przez waszego księdza została grzecznie odprawiona z kwitkiem.
        > Historia jakich wielu. Samotna młoda matka, dwójka małych dzieci, mąż
        alkoholik
        >
        > i damski bokser. Pewnego dnia zwycieża w niej instynkt macieżyński nad
        głupotą
        > i opuszcza męża. W naprawdę dramatycznej sytuacji udaje się do swego
        pasterza,
        > opowiada o głodnych dzieciach, o sytuacji bez wyjścia... On słucha, mówi,że
        Bóg
        >
        > ją pocieszy. Niestety on -jego przedstawiciel na ziemi- nie może.Daje
        łaskawie
        > 10 złotych (przecież nie moze zostawić głodnych dzieci w potrzebie)mówiąc, że
        > na wiecej go dziś nie stać. Każe przyjść za dwa dni, o konkretnej godzinie. A
        > za dwa dni kobietę obszczekuje jedynie pies księdza.Następnego dnia również.
        A
        > za parę miesięcy kolęda dziwnym trafem omija jej dom. Koniec historii. Wolę
        > chwalić niż kogokolwiek oczerniać. Ale jak mam rozumieć ten przypadek? Skąd o
        > nim wiem? Moja mama jej wtedy pomogła. Nic wielkiego, ale z głodu nie
        umierała
        > ani ona, ani jej dzieci. Przetrwała, wyprowadziła się z tych okolic, znalazła
        > pracę..I żyła dalej. Nie mogę tego wytłumaczyć stwierdzeniem, że każdy
        popełnia
        >
        > błędy, że może pasterz miał słaby dzień (dni?). Na taki rodzaj błędów
        duchowny
        > jakiejkolwiek religi nie może sobie pozwolić, ryzyko jest takie samo jak w
        > przypadku pomyłki w pracy sapera. Nie obchodzi mnie, co posiada ksiądz, co
        robi
        >
        > prywatnie, z kim je, czy śpi sam. Nie obchodzi. Co z wartościami, o których
        > tyle mówi w miejscu swojej świątyni? Każdy z nas ma jakieś "brudy" na swoim
        > końcie, ale takie stwierdzenie moze tylko usprawiedliwić nas. Ksiądz to
        > powołanie, służba, nie zwykły zawód, jeden z wielu. Nie jestem osobą wierzącą
        > ale przyszło mi żyć w kraju gdzie zdecydowana większość jest. Żyje tu,
        rozwijam
        >
        > się,obserwuje i wiecie, co zauważam? Że prawdziwe powołanie można jedynie
        > znaleść wśród zwykłych ludzi.

        sporo goryczy w twoich zdaniach Goryczy przez wszystkich znanej bo
        przedstawiciele kocioła, jego kapłani często zachowują się niezgodnie z tym co
        głoszą. Mam nadzieję że zachowałaś należytą czujnoś w podejmowaniu osądów .
        Trzeba bowiemwysłucha conajmniej dwu stron. Ta pani co popwiedziała ci o tym
        jak ksiądz Antoni ją odepchnął mogła byczwykłą naciągaczka. Może masz rację
        ale kościoła jako całości nie wrzucał bym do jednego worka. Czuję że po tej
        twojej wypowiedzi wiem kim jesteś i cieszę się że to ty . Do zobaczenia zatem w
        niedzielę w ...kościele na sumie.
        • kwiatek120 Re: nasz ukochany antek 20.01.07, 23:02
          ludzie dajcie trochę luzu.Ksiądz musi mieć samochód. Nie jest to przecież drogi
          samochód a nowy. Syrenę miał sobie kupić i więcej ją pchać niż jechać.Nie życzę
          nikomu żeby w nagłej chwili ksiądz Antoni był mu potrzebny bo rowerem czy
          trabantem na pewno nie zdąży!!!!!!!!!A chłop jest w porządku pomoże w potrzebie
          każdemu.Biednemu da na chleb, ochrzci dziecko jak inni nie chcą i wymyślają
          problemy. Co Wy pieszo chodzicie? zastanówcie się trochę!!!!!!!!!!!
          • sauber1 Re: nasz ukochany antek 20.01.07, 23:29
            kwiatek120 napisał:

            > ludzie dajcie trochę luzu.Ksiądz musi mieć samochód.
            - Co do auta to racja, ja tez lubię jak każdy, mieć dobry.

            >(...)A chłop jest w porządku pomoże w potrzebie każdemu.
            - Obowiązkiem danym od Boga jest pomagać drugiemu człowiekowi (bliźniemu) i
            ładnie, tak każdy powinien........


            >Biednemu da na chleb,
            - Ale tez trzeba zachować dystans by nie rozpuścić i nie rozleniwić
            społeczeństwa do końca, chleb za pracę - godna zapłata..........

            > ochrzci dziecko jak inni nie chcą i wymyślają problemy.
            A jaki może być w tej materii problem, chyba że kasa?

            > Co Wy pieszo chodzicie? zastanówcie się trochę!!!!!!!!!!!
            Tu nie ma potrzeby się zastanawiać - wiadomo
            • kwiatek120 Re: nasz ukochany antek 21.01.07, 22:25
              na przykład z okolicznych parafi księża nie chcieli ochrzcić dziecka mojego
              kolegi ponieważ nie mają kościelnego ślubu. Ks. Antoni zrobił to bez przeszkód
              bo jest to obowiązkiem kościoła i nie miesza spraw rodziców z małym niczemu nie
              winnym dzieckiem. I wielka chwała mu za
              to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Bo czemu dziecko ma odpowiadać za
              postępowanie rodziców!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • sauber1 Re: nasz ukochany antek 21.01.07, 22:54

                Czy mam podstawy domniemywać że jak będę miał dziecko, nie posiadając
                kościelnego ślubu to śmiało mogę się zgłosić do ks. Antoniego i będziemy mogli
                być zadowoleni że spełnienia tak ważnego obowiązku religijnego ?
              • kononowicz-krzysztof Re: nasz ukochany antek 22.01.07, 17:45
                hahaha i co?? rodzice przysięgali przed ołtarzem podczas tego sakramentu wychować swoje dziecko w wierze katolickiej?? To szczyt obłudy religijnej.
                Takie dziecko można tylko ochrzcić jeśli rodzice z jakichś przyczyn nie mogą zawrzeć sakramentalnego zwiąku małżeńskiego (np. będąc już w innym związku)
                Jeżeli jakiś ksiądz ochrzci takie dziecko to sam popełnia jakiś grzech kościelny. W kościele chyba nie można sobie wybierać sakramentów, które są wygodne i fajne, a rezygnować z tych które się mniej podobają A jak jeszcze ksiądz się na to zgadza i akceptuje taki układ to dziwne że biskup nie interweniuje chyba że z biskupem też coś nie tak i przymknie oko;)

                Tak mi się jakoś wydaje.

                A naszego księdza bardzo lubię za całokształt:)
                i pozdrawiam go z tego miejsca.
                Alleluja:)
                • sauber1 Re: nasz ukochany antek 22.01.07, 20:18
                  kononowicz-krzysztof napisał:

                  > hahaha i co??

                  Ale Ty jesteś nie dojrzały, a co do bigami ludzi zmuszasz, miłość często potrafi
                  być tak silna a i dziecko może być owocem takowej i z woli rodziców takie samo
                  prawo ma do religijnego życia, a ludzką rzeczą jest czasem zgrzeszyć, po to ktoś
                  pokutę wymyślił, nie róbmy na siłę świętych z siebie. Tak masz rację że dorośli
                  ludzie sobie przysięgają, to rodzaj pewnej umowy ale popatrz ilu z bankami
                  zawiera umowy, a wywiązać się nie potrafi i często tylko z przyczyny że w kraju
                  o obywatelu zapomniano i nie zawsze i do końca tego szarego człowieka to wina,
                  zawsze są dwa wyjścia z każdej sytuacji
    • czeremcha77 Re: nasz ukochany antek 22.01.07, 12:25
      A ja ks. Antoniego będe chwalić, mam o nim dobre zdanie. Niestey nie mam jednak
      dobrego zdania o jego pomocniku. Brudna sutanna, zaniedbany a jego poglądy i
      rozmowa na kolędzie? A szkoda, bo przez takiego księdza traci na tym ks.
      Antoni. Wiem że wiele osób robi tak, że jak Antoni jest na kolędzie to dostanie
      np. 50 zł, a jak ten drugi to o połowe mniej.
      • szarotka72 Re: nasz ukochany antek 22.01.07, 12:59
        Najlepiej jest,kiedy ks.Antoni uczestniczy w rekolekcjach.
        Po obu stronach konfesjonału ustawiają się długie kolejki grzesznic(same kobiety),
        czekają z tajemniczymi minami,aż ksiądz przyjdzie. Pewnego razu też tak
        było,wszystkie czekają a tu w miejsce ww.księdza pojawił się ksiądz emeryt z
        laską (do podpierania się oczywiście),usiadł ciężko w wyznaczonym dla niego
        miejscu.Musielibyście widzieć reakcję tych grzesznic,ja również znajdowałam się
        w tej kolejce po odpuszczenie grzechów.Nigdy nie wiadomo kto i w jaki sposób
        może nas czymś zaskoczyć.
        • szarotka72 Re: nasz ukochany antek 22.01.07, 13:13
          W lubrańcu był ksiądz,na którego mówiło się,,Domagarow,,, to przez te jego
          tajemnicze oczy.Gdy szedł,to wyglądał tak, jakby młody Bóg zstępował na ziemię,
          otoczony promyczkami słońca.Nadszedł czas,kiedy musiał z przyczyn od siebie
          niezależnych zmienić parafię.Na pożegnalnej mszy,wszystkim kobietom(niezależnie
          od wieku) płynęły po policzkach łzy rozpaczy.Został zasypany kwiatami i
          prezentami,o słodkich całuskach już nie wspomnę tyle ich było.Jego
          przełożony,nie był z tego zadowolony(zazdrość).
          Po tym wydarzeniu zmniejszyła się frekwencja w kościele.
          Niedługo nadejdzie czas, kiedy zajmę swoje miejsce w odpowiedniej kolejce.
    • dawid_debowy Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 10:37
      Ksiądz Antoni.... super ksiądz!!!! Może i robi blędy jak każdy człowiek. Ale
      jest super. Znajdziecie lepszego w okolicy?? wątpie!! A to że kupił sobie nowy
      samochód.... ludzie czepiacie sie drobnostek!! Czy wam ktos zarzuca wam zmiane
      samochodu?? Ale tak to jest jak ludzie nie mają prawdziwych problemów to zajmuja
      się innymi. Co za naród!!!
      • sauber1 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 12:04
        dawid_debowy napisał:

        > Ale tak to jest jak ludzie nie mają prawdziwych problemów to zajmuj
        > a
        > się innymi. Co za naród!!!

        Tak muszę tu przyznać rację to nie ludzie, to naród ale też pragnę zwrócić uwagę
        że już jest coraz lepiej w tej przedmiotowej sprawie, widać lepsze, coraz
        bardziej zajmuje się własnymi problemami i nie podgląda już sąsiadów, a ks.
        Antoni ogólnie jest postrzegany w korzystnym świetle, oby takich więcej
        • km251 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 13:38
          dawid_debowy napisał

          dawidku Dziecięce opinie są ważne, powinny być brane pod uwagę, ale nie
          przesadzaj ze swoimi osądami. Swoim dziecięcym wzrokiem widzisz nie zawsze
          wszystkie odcienie szarości. Choć mówią, że dzieci i ryby głosu nie mają , ja
          tak nie uważam, jednak wygłaszanie końcowych osądów, uwierz mi, nie jest mocną
          twoją stroną, tym bardziej, że ( i tu ci sie chwali) piszesz pod swoim
          nazwiskiem i imieniem.
          • sauber1 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 14:09
            km251 napisała:


            > Dawidku Dziecięce opinie są ważne,(.....)( i tu Ci sie chwali) piszesz pod
            swoim nazwiskiem i imieniem.

            Tu bym się nie zgodził do końca, Dawid mimo młodego wieku posiada wyjątkowo
            błyskotliwy umysł, jest wesołym człowiekiem, a że widzi tak świat to wypada Go
            zrozumieć i nie jest zawsze regułą że jak człowiek jest starszy to zawsze
            mądrzejszy, często to sprawa genetyki. Pisz Dawidzie a wiem że potrafisz.
            Pozdro
              • sauber1 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 15:03
                dawid_debowy napisał:

                > Dzieki Sauber1. chciałbym wiedzieć kim jesteś bo wydaje mi się że mnie znasz.


                Często przypadkowa zbieżność między dwoma zdarzeniami pozostaje tylko przypadkowa,
                sztuką jest mieć w inicjałach takie same znaki, sadząc po tym jak piszesz mam
                wrażenie...kk....znajomości znajomościami ale nie odbiegajmy od tematu, sam znam
                wielu księży mili to są ludzie.
                • dawid_debowy Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 15:10
                  Bycie miłym a dobrym księdzem to dwie zasadniczo różniące się od siebie sprawy.
                  Można być miłym a niezbyt dobrym. Wtedy to "bycie miłym" jest fałszywe. Ale co
                  do tego trzeba by napisać w innym poście o zupełnie innej tematyce;)
                      • sauber1 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 15:27
                        dawid_debowy napisał:

                        > sauber1 napisał:
                        > > Pisz tak, tego oczekują wszyscy ,a nie mówiłem )))))
                        >
                        > Nie bardzo rozumiem o co Ci chodziło w tym poście??

                        O to że kościół ma już kilku tysięczną tradycję i spekulacje na temat Boga i
                        jego natury nigdzie nie prowadzą, bo nie to jest prawdziwym problemem człowieka,
                        a na księży, bo są ludźmi, czasem można, a nawet jak jest taka potrzeba, należy
                        dobre słowo albo inne użyć.

                    • km251 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 15:22
                      cieszę się dawidzie że sie nie obraziłeś Celowo użyłam wobec ciebie zwrotów
                      które dla ludzi w twoim wieku wydają się obraźliwe. Określenie że jest się
                      dzieckiem wprowadziło by wielu w furię. Ty się nie dałeś więc albo masz silne
                      nerwy, albo będą z ciebie ludzie. Sauber dał się ponieść w pewnej wypowiedzi i
                      pomimo że ma więcej lat ty byłeś doroślejszy. A pomyślałabym że jesteście
                      spokrewnieni i to blisko. Teraz jakby się rozjechało. Pisz dalej
                      • sauber1 Re: nasz ukochany antek 28.01.07, 15:31
                        km251 napisała:

                        > Ty się nie dałeś więc albo masz silne
                        > nerwy, albo będą z ciebie ludzie. Sauber dał się ponieść w pewnej wypowiedzi i
                        >
                        > pomimo że ma więcej lat ty byłeś doroślejszy. A pomyślałabym że jesteście
                        > spokrewnieni i to blisko. Teraz jakby się rozjechało. Pisz dalej

                        Tak, murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść??? dzięki za podsumowanie chcesz
                        bym zawału dostał??? )))))))))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka