Dodaj do ulubionych

Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotki!!!

27.11.06, 23:32
Witam,

zanim skorzystałem z usług linii Ryanair, spędziłem dużo czasu na tym forum
szukając wszelkich informacji, które mogłyby mi ułatwić podróż. Teraz ja
chciałbym się podzielić z Wami wrażeniami z podróży (22.09.2006 leciałem z
Gdańska do Frankfurtu Hahn, natomiast 18.10.2006 wracałem do Gdańska), może
ktoś z nich skorzysta :-)

Latem tego roku zupełnie przypadkowo odkryłem (na stronie www.ryanair.pl), że
przelot z Gdańska do Frankfurtu Hanh jest często tańczy od biletów
autobusowych. Cena jest oczywiście uzależniona od wielu czynników
(niezrozumiałych dla mnie :-) i na pewno nie jest prawdą, że nie im wcześniej
rezerwujemy, tym taniej!!! Bilet kupowałem 25.08.2006 r. po 30 zł., dwa
tygodnie później były po 1 zł., a do dnia odlotu ceny skakały we wszystkie
strony jeszcze 1000 razy:-). Oczywiście do wymienionych kwot dochodzą jeszcze
opłaty lotniskowe, podatki, koszt nadania bagażu, opłata za płatność kartą...
wszystko wyniosło mnie ok. 190 zł. w dwie strony (dla porównania autobus
kosztuje ponad 400 zł.!!!)
Zakupu biletów dokonałem przez internet płacąc eKARTĄ (mam ekonto w mBanku,
przypomnę, że zwykłą kartą debetową mBanku nie kupimy biletów). Podczas zakupu
podawałem informacje zgodnie z poleceniami ukazującymi się na witrynie
Ryanair. Były one w miarę czytelne i nie miałem większych problemów z zakupem.
Na koniec całej operacji pojawił się numer potwierdzenia, wydrukowałem tę
stronę, którą później okazałem przy odprawie (na tej podstawie otrzymamy kartę
pokładową).
Odprawa zaczyna się dwie godziny i kończy 40 minut przed odlotem. Są małe
szanse na wejście na pokład samolotu dla spóźnialskich, którzy pojawią się na
lotnisku np. 30 min przed odlotem. Po wejściu na salę odpraw, przy dobrze
oznaczonych stanowiskach (monitory z numerem lotu i miejscem docelowym)
zostawiłem bagaż podstawowy i otrzymałem kartę pokładową. Musiałem oczywiście
okazać dokument (dowód, bądź paszport) i wspomniany wyżej wydruk z kodem
potwierdzającym zakup biletu. Bagaż podstawowy nie mógł przekraczać 20 kg, a
od 01.11.2006 jest to 15 kg!!!, podręczny musiał się mieścić w wymiarach
55x40x20cm i być lżejszy niż 10 kg. (Uwaga, za każdy kilogram nadwagi trzeba
zapłacić 8 euro!!!) Następnie przeszedłem odprawę paszportową i kontrolę
szczegółową. Prześwietlane jest wszystko, co mamy przy sobie, tzn kładziemy na
taśmę (podobną do tej w Biedronce:-) bagaż podręczny, kurtkę, zegarek, pasek
od spodni, wszystko, co mamy w kieszeniach i buty!!! Przechodzimy przez bramkę
na boso (tzn w skarpetkach:), stajemy z uniesionymi rękami w rozkroku i jakiś
funkcjonariusz kontroluje nas jakimś ręcznym urządzeniem:). Około 20 min.
przed odlotem pasażerowie zostali wypuszczeni na płytę lotniska. Niby w
pierwszej kolejności przechodzą pasażerowie z numerami z kart pokładowych od 1
do 90... w praktyce jednak kto podszedł do wyjścia na płytę, ten przeszedł.
Rozpoczął się wyścig do samolotu - około 180 osób udawało Robertów
Korzeniowskich :-))). Z tego względu, że nie ma rezerwacji miejsc, pierwsi
zajmują te najlepsze (np. przy oknie). Szczęśliwie uplasowałem się na jednym z
czołowych miejsc:-)... i siedziałem przy oknie.
Start samolotu (Rayanair posiada Boeingi 737) jest niesamowity. Tego uczucia
nie da się opisać... trzeba się po prostu przelecieć :-).
Lot przebiegał bardzo spokojnie i krótko - 1 godz. 25 minut!!! (dla
porównania: ok. 18 godzin autobus lub 15 godzin mikrobus!). Niestety było już
ciemno i przez okno widziałem jedynie oświetlone miasta (na szczęście było
bezchmurne niebo). Na stronie www.ryanair.prv.pl umieściłem kilka
zdjęć, które udało mi się zrobić w czasie podróży, ich jakość jednak, ze
względu na panujące ciemności :-) jest nienajlepsza. Moment lądowania również
nie jest czymś strasznym - niewielkie szarpnięcie i wszyscy biją brawo :-)
Na lotnisku Frankfurt Hahn (oficjalna strona: www.hahn-airport.de/), po
wyjściu z samolotu nie wiedząc dokąd iść, kierowałem się za tłumem :-).
Przechodzimy ekspresową odprawę paszportową i zabieramy z karuzeli bagaż.
Warto też wspomnieć, że lotnisko to jest oddalone o ok. 130 km od Frankfurtu
nad Menem (tutaj jest mapka:
www.hahn-airport.de/default.aspx?menu=by_car&cc=de). Kilkadziesiąt
metrów od lotniska znajduje się dworzec autobusowy (podaję adres do stronki z
mapką, z zaznaczonym 12 stanowiskiem, z którego odjeżdżałem:
www.hahn-express.de/hst_hahn.html), skąd dojedziemy za kilkanaście euro
do okolicznych miast. Tutaj z kolei mamy mapkę z kierunkami kursów, cenami
biletów i pełną informacją nt jazdy autobusów:
www.hahn-airport.de/default.aspx?menu=by_bus&cc=de. Po kliknięciu na
poszczególne miasta, otrzymamy szczegółowy rozkład jazdy autobusów. Nawet
zamieszczono zdjęcia przystanków, przy których zatrzymują się autobusy!!! Oto
przykład: jechałem do Worms (kierunek Heidelberg), zdjęcie przystanku jest
tutaj: www.hahn-express.de/hst_wo.html.

Podróż powrotna była podobna, tylko zmienił się kierunek:-)

Tak jak już wspomniałem, przed moim pierwszym lotem spędziłem dużo czasu na
tym forum szukając wszystkiego, co mogłoby mi ułatwić podróż. Niektóre
wypowiedzi bardzo mi pomogły, dziękuję wszystkim, a w szczególności
forumowiczom :-), ukrywającym się pod nick’ami: greeneyedgirl, iberia30,
tomi_22, mallina, major_bien... i innym.

pozdrawiam
maskulin
Obserwuj wątek
    • maskulin Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk 27.11.06, 23:38
      Niestety wystapiły problemy z wyświetleniem stron... jeśli ktoś chce odwiedzić
      poszczególne stronki, trzeba skopiować adresy z pominięciem nawiasów i kropek na
      końcach adresów (jakoś się dokleiły :-)

      pzdr
      • Gość: azor Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 23:59
        stary! świetna relacja!! a jaki typ b737? pamiętasz?
    • maskulin Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk 28.11.06, 08:44
      Dzięki azor za ciepłe słowo, niestety nie wiem jaki typ boeinga: 737-800...
      (może 800 to jest typ?:-). Gdzieś czytałem, że średnia wieku boeingów Ryana to
      3 lata. W tamtą stronę leciałem samolotem na pewno starszym niż 3 lata.
      Natomiast w drodze powrotnej podstawiono prawie nówkę, niestety samolot
      sfotografowałem tylko z zewnątrz: www.ryanair.prv.pl/0-071.jpg Fotele
      były skórzane, full wypas :-)

      m.
      • Gość: michal Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 09:09
        no wlasnie, na poprzednich zdjeciach fotele sa pokryte materialem wiec nie byl
        to na pewno jeden z ich najnowszych samolotow :) ale byl pewnie 737-800
        • tessa17 Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk 30.11.06, 14:22
          masculin, cudowna relacja;),chyba pierwszy raz w zyciu lecialeś samolotem....
          • maskulin Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk 01.12.06, 08:30
            owszem, zawsze musi być ten pierwszy raz...:), o którym pamiętamy przez całe
            życie :)

            pzdr
            • Gość: ania Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 13:14
              kto ci zaplacil za ten hymn opochwalny na czes ryana?????
              boze boze!!!!! ja np juz nigdy nie polece tymi liniami - wole zaplacic 100 czy
              dwie wiecej profesjonalistom a nie dusigroszom!!!!!!!!!!!!!!!
    • tomi_22 Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk 06.12.06, 22:56
      Dobra relacja :) Dowiedzialem sie z niej, ze okazjonalnie komus pomoglem :)))
      Milo :)
    • Gość: Karol Re: Relacja z lotu GDN - HHN - GDN, załączam fotk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 19:28
      ciekawe czy coś się zmieniło na lotniskach od tamtej pory, wprowadzono jakieś
      nowe reguły, ułatwienia, utrudnienia? Z Rayanem różnie bywa
    • Gość: Kostek ... IP: 75.126.48.* 10.02.07, 20:53
      Raporcik ok, ale powiem jedno: bicie brawo po wyladowaniu to typowa polska zenada w najgorszym stylu.

      I tak dobrze ze jak sie jedzie metrem to ludzie nie klaszcza po tym jak uslysza "nastepny przystanek Pola
      Mokotowskie"...
      • Gość: bdzibdzionka. Re: ... IP: *.41-151.net24.it 10.02.07, 21:41
        To tylko Polakom się wydaje, że to tylko Polacy biją brawo...
        • Gość: adam Re: ... IP: 67.159.5.* 11.02.07, 11:28
          Od 8 lat pracuje w Tokyo i bardzo czesto latam sluzbowo na krotkich trasach tu po JPN, a takze Seoul,
          Hong Kong i Singapur i ani razu nie spotkalem sie z klaskaniem po wyladowaniu.
          Na klaskanie natrafilem tylko dwa razy i to w obu przypadkach byl samolot Lotu.

          Osobiscie uwazam, ze jak ktos chce sobie poklaskac to niech klaszcze ale to jest troche dziwne. Za co ja
          mam niby dziekowac? Za to, ze pilot wykonal swoja prace? Tak jak napisal ktos wyzej, nikt nie bije brawo
          wysiadajac z autobusu PKS.
          • Gość: Izunia hi hi hi IP: *.live-servers.net 11.02.07, 16:43
            ponoc chodzi o to zeby podziekowac pilotowi za to ze bezpiecznie dowiozl nas na
            miejsce tylko ze to przeciez jego zawod-taki sam jak kazdy inny-lekarz czy murarz

            dla mnie takie zachowanie to obciach
            • Gość: Maraska Re: hi hi hi IP: *.chello.pl 11.02.07, 21:33
              Eeee przesadzacie z tym obciachem. Dopiero co elcialam czarterem z Niemiec i
              ludzie tez klaskali w obie strony. Co w tym takiego strasznego...
              owszem oklaski sa wyrazeniem radosci i podziekowaniem za spokojny lot,
              bezpieczne ladowanie. Pilot owszem wykonuje swoja prace, ale zastanowcie sie czy
              Wam nie ejst milo gdy ktos doceni WASZA PRACE???? Doceni dodatkowo? bo w koncu
              przeciez i tak jestescie za nia wynagradzani ale to dadatkowe np mile slowo...
              nie jest Wam przyejmnie?
              Nie chcecie nie klaszczcie ale dajcie spokoj z tym obciachem.
              pozdrawiam
              Maraska
              • Gość: julka Re: hi hi hi IP: 217.116.110.* 11.02.07, 21:40
                jutro podziekuje kasjerce w spozywczaku i poklaskam jej jak wyda mi reszte :-)))
                • Gość: marek :-) IP: *.com.br 12.02.07, 02:24
                  "Jezeli by nam ktus na przyklad, rozumiesz, porwal nasza fure i by go zlapali;
                  to nam musza oddac samolot, rozumiesz? To jest wlasnie tradycja. Ze nam musza
                  oddac."

                  A tutaj mamy doczynienia z nowa swiecka tradycja klaskania. I ze slowem
                  "tradycja" nie przesadzam. Rok temu lecialem Sky Europe, a przy mnie siedziala
                  para moze 20 latkow. Po wyladowaniu ktos zaczal klaskac, na co dziewczyna do
                  chlopaka "no klaszcz, to taka TRADYCJA". Myslalem, ze tam umre na miejscu.
              • Gość: Hania Re: hi hi hi IP: *.wbs.co.za 12.02.07, 01:55
                Nie wiem. Ja klaskania po prostu nie rozumiem. Latam wedlug mnie bardzo duzo, bo
                srednio 4-5 round trip'ow w miesiacu, ale z klaskaniem tez sie spotkalam tylko
                na naszych rodzimych liniach. Nie wiem z czym to jest zwiazane.
                Zrozumialabym gdyby byly super mega turbulencje przez 3-4 goodziny lotu, gdyby
                cos sie wydarzylo, ale tak normalnie? Po jaka cholere?
                • Gość: Gryb Re: hi hi hi IP: *.Red-83-32-27.dynamicIP.rima-tde.net 13.02.07, 00:40
                  To tak jak z napiwkiem w restauracji - możesz wyjśc z założenia, że skoro kelner
                  dostaje już za swoją pracę wynagrodzenie, to po co mu dawać dodatkowe pieniądze
                  za to, co i tak powinien zrobić.

                  Jak często używacie słowa "dziękuję"? Czy tylko wtedy, gdy ktoś zrobi dla was
                  coś ekstra nadzwyczajnego? Czy też przy każdej okazji, gdy ktoś coś dla ciebie
                  zrobił, nawet jeśli jest to coś oczywistego i jest jego obowiązkiem?
                  • Gość: marek wybacz, ale to zly przyklad IP: *.com.br 13.02.07, 02:19
                    Zacznijmy od tego, ze kelner to typowy zawod, ktory opiera sie na napiwkach - to
                    raz.

                    Dwa - nie daje napiwkow jesli w karcie wyraznie jest napisane "service included".

                    Trzy - wysokosc mojego napiwku zalezy wlasnie od tego CZEGOS NADZWYCZAJNEGO. Od
                    tego czy jest zainteresowany stolem bez bycia nachalnym, czy potrafi zapamietac
                    zamowienie i go nie pomylic, itd itp. Sa kelnerzy, ktorzy dostaja ode mnie 20%
                    napiwkow, a sa tacy, ktorzy nie dostaja nic i przez nich nie wracam juz do knajpy.

                    Napiwek jest wlasnie wdziecznoscia za to cos EXTRA, a nie za standard.

                    I nie, nie widze potrzeby klaskania pilotom co nie znaczy, ze jak ktos mi cos
                    poda to nie powiem "dziekuje". To dwie rozne rzeczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka