marekn.12
28.07.16, 20:55
Też byłem tym "szczęśliwcem", który wysłał swoje dziecko na obóz do Pogorzelicy. Odradzam wszystkim - chyba, że chcecie zafundować dziecku obóz przetrwania. Podjechałem tam po kilku dniach sprawdzić co tam się dzieję bo przepływ informacji był niespójny. Najpierw ośrodek - zdajemy sobie sprawę, że to nie hotel 5 gwiazdkowy ale to co zobaczyłem - szok. Wjechałem na teren "ośrodka" zaparkowałem i zacząłem swobodnie po nim chodzić - nikt nie zareagował, nawet jak chodziłem po budynku. Na piętrze gdzie mieszkało moje dziecko jedna toaleta i jeden prysznic i to w męskiej łazience na kilkanaście pokoi w których średnio 6 osób.
Kadra z wyjątkiem jednej osoby jak się dowiedziałem odebrała jeszcze ciepłe uprawnienia. I pewnie - każdy kiedyś musi zacząć zdobywać doświadczenie. Tylko jak słyszę od doświadczonego opiekuna, że takiego burdelu jeszcze nie widział i chce tylko dotrwać do końca obozu to daje do myślenia. Zresztą jemu na terenie ośrodka ukradli telefon. Ciągła zmiana planów, ogólny chaos. Zajęcia zaplanowane w ośrodku sportowym do którego chodzili około 2 km często się nie odbywały - więc po co dziecko miało brać sprzęt - myślę tu o deskorolce, rolkach.
I wisienka na torcie - wyjazd do Heide Park. Przed dzień rozmawiałem z opiekunem dowiedzieć się jak to będzie wyglądać jeśli chodzi o małe dzieciaki. Usłyszałem spokojnie - mniejsze będą chodzić w grupie z opiekunką i o wszystko zadba. Jak się okazało później wszystkie dzieciaki rozpuszczone i hulaj dusza. Dla 15 latków to na pewno dobrze ale dla tych maluchów może to być szok. Gratuluje wyobraźni i spokoju.
Podsumowując reklama dźwignią handlu. Ładnie zrobiona strona, zapewnienia o zdjęciach prawie on- line, odnośnik o zgłoszeniu do MEN, a rzeczywistość dramat.
I żeby ktoś nie pomyślał, że trafił się taki, któremu mucha w pokoju nie pasowała. Też jeździłem za młodu na obozy i mimo, że to była końcówka komuny to na obozie był ład, skład i porządek. Pilnowało się, żebyśmy rano i wieczorem się myli, a tu się dowiedziałem, że były osoby, które przez kilka dni tego nie robiły i nikt na to nie zwrócił uwagi - no ale jak był jeden prysznic na piętrze w łazience dla chłopców to mogły się dziewczynki krępować.
Życzę szczęścia innym rodzicom :)